{"paper":{"id":"jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2023,"month":"maj","level":"podstawowa","variant":"stara","exam_pdf":"jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2/jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2.pdf","key_pdf":null,"question_count":1,"source_label":"Język polski · Matura · maj 2023 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura"},"questions":[{"id":"jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2023,"month":"maj","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Jak niespodziewane okoliczności wpływają na zachowanie człowieka?\nRozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Pana\nTadeusza, całego utworu Adama Mickiewicza oraz do wybranego tekstu\nkultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nAdam Mickiewicz\nPan Tadeusz\nTu las był rzadszy; słychać z głębi ryk, trzask łomu,\nAż z gęstwy, jak z chmur, wypadł niedźwiedź na kształt gromu;\nWkoło psy gonią; straszą, rwą; on wstał na nogi\nTylne i spojrzał wkoło, rykiem strasząc wrogi,\nI przednimi łapami to drzewa korzenie,\nTo pniaki osmalone, to wrosłe kamienie\nRwał, waląc w psów i ludzi; aż wyłamał drzewo,\nKręcąc nim jak maczugą na prawo, na lewo,\nRunął wprost na ostatnich strażników obławy:\nHrabię i Tadeusza.\nOni bez obawy\nStoją w kroku, na źwierza wytknęli flint rury […];\nAż oba jednym razem pociągnęli kurki\n(Niedoświadczeni!), razem zagrzmiały dwórurki1;\nChybili. Niedźwiedź skoczył, oni tuż utkwiony\nOszczep jeden chwycili czterema ramiony.\nWydzierali go sobie; spojrzą, aż tu z pyska\nWielkiego, czerwonego, dwa rzędy kłów błyska\nI łapa z pazurami już się na łby spuszcza;\nPobledli, w tył skoczyli i, gdzie rzadnie puszcza,\nZmykali; zwierz za nimi wspiął się, już pazury\nZahaczał, chybił, podbiegł, wspiął się znów do góry\nI czarną łapą sięgał Hrabiego włos płowy. […]\nGdy Asesor z Rejentem wyskoczyli z boków,\nA Gerwazy biegł z przodu o jakie sto kroków,\nZ nim Robak, choć bez strzelby - i trzej w jednej chwili\nJak gdyby na komendę razem wystrzelili.\nNiedźwiedź wyskoczył w górę jak kot przed chartami\nI głową na dół runął, i czterma łapami\nPrzewróciwszy się młyńcem, cielska krwawe brzemię\nWaląc tuż pod Hrabiego, zbił go z nóg na ziemię.\n[…]\n„A co? - krzyknął Asesor, kręcąc strzelby rurą -\nA co, fuzyjka moja? Górą nasi, górą!\nA co, fuzyjka moja? Niewielka ptaszyna,\nA jak się popisała? To jej nie nowina.\nAdam Mickiewicz\n(1798-1855) - jeden\nz najwybitniejszych poetów\npolskich, działacz polityczny,\npublicysta.\nEPOP-P2_100\nNie puści ona na wiatr żadnego ładunku. […]”.\n[…]\n„Ja biegłem - przerwał Rejent, otarłszy pot z czoła -\nBiegłem tuż za niedźwiedziem; a pan Wojski woła:\n«Stój na miejscu!» Jak tam stać? Niedźwiedź w pole wali,\nRwąc z kopyta jak zając, coraz daléj, daléj,\nAż mi ducha nie stało, dobiec ni nadziei,\nAż spojrzę w prawo; sadzi, a tu rzadko w kniei…\nJak też wziąłem na oko; postójże, marucha2!\nPomyśliłem, i basta: ot, leży bez ducha […]”.\n„Jak to - parsknął Asesor - do kroćset niedźwiedzi!\nTo to niby Pan zabił! co też to Pan bredzi?”\n„Słuchaj no - odparł Rejent - tu, Panie, nie śledztwo.\nTo obława; tu wszystkich weźmiem na świadectwo”.\n[…]\nGerwazy spór zgodził;\nOn niedźwiedzia z uwagą dokoła obchodził,\nNareszcie dobył tasak, rozciął pysk na dwoje\nI w tylcu głowy […]\nZnalazł kulę, wydobył, suknią ochędożył3,\nPrzymierzył do ładunku, do flinty4 przyłożył;\nA potem, dłoń podnosząc i kulę na dłoni:\n„Panowie - rzekł - ta kula nie jest z waszej broni;\nOna z tej Horeszkowskiej wyszła jednorurki […],\nLecz nie ja wystrzeliłem. O, trzeba tam było\nOdwagi; straszno wspomnieć, w oczach mi się ćmiło!\nBo prosto biegli ku mnie oba paniczowie,\nA niedźwiedź z tyłu już-już na Hrabiego głowie,\nOstatniego z Horeszków! chociaż po kądzieli5.\n«Jezus Maria!» krzyknąłem; i Pańscy anieli\nZesłali mi na pomoc księdza Bernardyna.\nOn nas wszystkich zawstydził; oj, dzielny księżyna!\nGdym drżał, gdym się do cyngla6 dotknąć nie ośmielił,\nOn mi z rąk flintę wyrwał, wycelił, wystrzelił:\nMiędzy dwie głowy strzelić! Sto kroków! Nie chybić!\nI w sam środek paszczęki! Tak mu zęby wybić! […]\nChwała Księdzu! Dwom ludziom on życie ocalił […];\nPójdź, Księże, wypijemy zdrowie Jegomości”.\nAdam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wrocław 2019.\n1 Dwórurka - dwururka, strzelba o dwóch lufach.\n2 Marucha - ludowa nazwa niedźwiedzia od imienia Marysia.\n3 Ochędożyć - oczyścić.\n4 Flinta - strzelba.\n5 Po kądzieli - ze strony matki, po matce.\n6 Cyngiel - język spustowy w ręcznej broni palnej, którego pociągnięcie powoduje strzał.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Czy nieprzyjemne prawdy są lepsze od przyjemnych złudzeń? Rozważ\nproblem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do podanych fragmentów\nPrzedwiośnia Stefana Żeromskiego oraz do wybranych tekstów kultury.\nTwoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nStefan Żeromski\nPrzedwiośnie1\nFragment 1.\n- Co będzie z nami? Dokąd się udamy?\n- Do Polski - odpowiadał Seweryn.\n- Po co? […]\n- Dlatego do Polski - mówił - że tam się zaczęła nowa cywilizacja.\n- Jakaż to?\n- Ano posłuchaj, jaka…\n- Słucham.\n[…]\n- […] Baryka - nasz imiennik - produkuje szkło belkowe. Za pomocą olbrzymiej siły,\nktórą ma darmo od prądu zachodniego, zwłaszcza wobec wiatrów zachodnich, które tam\ntrwają niemal stale, otrzymuje niezmierną masę popędu elektrycznego, z którego pomocą\ntopi piasek nadmorski…\n- To, oczywiście, jego sekret?\n- Sekret. Z olbrzymiej masy płynnej wyciąga gotowe belki, tafle, kliny, zworniki, odlane,\na raczej ulane według danego architektonicznego planu. Cały szklany parterowy dom, ze\nścianami ściśle dopasowanymi z belek, które się składa na wieniec, a spaja w ciągu godziny,\nz podłogą, sufitem i dachem z tafel - oddaje nabywcy gotowe. W domach tego typu,\nwiejskich, czyli, jak się dawniej mówiło, chłopskich, nie ma pieców. Gorąca woda w zimie\nidzie dokoła ścian, wewnątrz belek, obiegając każdy pokój. Pod sufitem pracują szklane\nwentylatory normujące pożądane ciepło i wprowadzające do wnętrza zawsze świeże\npowietrze.\n- W lecie musi być w takim domeczku niczym w Baku na rynku podczas kanikuły2.\n- Mylisz się, niewierny! Tymi samymi wewnętrznymi rurami idzie w lecie woda zimna\nobiegająca każdy pokój. Woda ochładza ściany, wskutek czego jest w takim domku podczas\nnajwiększego upału jak w bakińskiej naszej piwnicy, tylko bez jej zgnilizny i odoru. Tąż wodą\nzmywa się stale szklane podłogi, ściany i sufity, szerząc chłód i czystość. Nawet nie wymaga\nci to żadnej pracy specjalnej, gdyż rury odprowadzające zużytą wodę i wszelką nieczystość\nuchodzą do szklanych kloak, wkopanych opodal w ziemię. […]\n- Oszaleć!\n- Oszaleć, ale z zachwytu. Bo te domy komponują artyści. Wielcy artyści. […] Domy są\nkolorowe, zależnie od natury okolicy, od natchnienia artysty, ale i od upodobania\nmieszkańców. Są na tle okolic leśnych domy śnieżnie białe, w równinach - różowe,\nw pagórkach - jasnozielone, z odcieniem fioletu, albo koloru nasturcji. Domy te są\nnajwymyślniej, najfantastyczniej, najbogaciej zdobione, według wskazań artystów i upodobań\nStefan Żeromski\n(1864-1925) -\npowieściopisarz,\nnowelista, dramaturg\npublicysta.\nEPOP-P2_100\nnabywców, bo belkę ściany i taflę dachu można w stanie jej płynnym zabarwić, jak się\nżywnie podoba. Co tylko bezgraniczna fantazja kolorysty może począć i ujrzeć w boskiej\ntajemnicy organu oka, w darze niebios, we wzroku - jaka tylko barwa jawi się w przepychu\nkwiatów na łące pod koniec czerwca, to wszystko, to wszystko ujęte w natchnieniu,\nsformułowane przez twórczą świadomość, artystyczną mądrość i akty pracowitej woli,\nzobaczysz w zewnętrznych i wewnętrznych kompozycjach kolorowych chat nowoczesnych\npolskich chłopów. Są to istne marzenia futurystyczne ucieleśnione w podatnym i posłusznym\nszklanym materiale.\n- I tyś to widział tam? Takie wsie? Tata!\n- Jakże! Całe okolice, powiaty, województwa! […].\nFragment 2.\nPrzyszła wreszcie kolej i na Cezarego. […] Wszedł do Polski, kraju swoich rodziców.\nTłum ludzi mijał budynki stacyjne i kierował się w stronę miasteczka, którego murowane\ni drewniane domki widać było niezbyt daleko. Cezary szedł również do tego miasta. Po\nudręce, zgnieceniu i braku powietrza w przedziałach pociągu, oddychał teraz powietrzem\nszerokim, olbrzymim. Wyciągał ręce do tego szerokiego powietrza, do ziemi nieznanej, jakby\nwolność swoją obejmował w posiadanie. Mijał ohydne budynki, stawiane, jak to mówią, psim\nswędem, z najtańszego materiału, kryte papą, którą wiatr poobdzierał, a zimowe pluty3\npodziurawiły doszczętnie. […]\n„Gdzież są twoje szklane domy? - rozmyślał, brnąc dalej. - Gdzież są twoje szklane\ndomy?…”.\nStefan Żeromski, Przedwiośnie, Warszawa 1985.\n1 Głównym bohaterem Przedwiośnia jest Polak, Cezary Baryka, syn Seweryna Baryki. Kiedy wybucha I wojna\nświatowa, rodzina Baryków mieszka w Baku, mieście wówczas rosyjskim. Matka Cezarego umiera. Po wojnie\nSeweryn Baryka postanawia, że powinni z synem wrócić do Polski. W czasie podróży pociągiem ojciec\nCezarego umiera - Cezary sam dociera do niepodległej ojczyzny.\n2 Kanikuła - okres letnich upałów; lato, wakacje.\n3 Pluta - plucha, tj. brzydka, deszczowa pogoda.\nEPOP-P2_100\nTemat 3. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nEwa Lipska\nMogę\nWymyślać mogę wszystko od początku.\nMam tę możliwość: wyżynną prowincję\nczyli Wyobraźnię. Dobry grunt pod zamek\nlub duży pokój z oknem dla południa\ni dla spacerów płochliwych firanek.\nTrony bez królów i głowy bez koron.\nAnarchia czasu ciągła jak aleja.\nTam wyrok życia wydaje się celny\nwielce bogaty gdy zbieramy liście.\nMogę być sobą lub tryumfem wodza\nz kości słoniowej z bogatego szkła\ni z ciekawości co jeszcze się stanie\ngdy w przewspółczesnej ukażę się porze\nna złotokonnym zwycięskim rydwanie.\nMogę być sobą i sterować nocą\nby się w nietrwałe nie zapuszczać lądy\ni pustej doby nie trzymać w ramionach.\nMyśli powtarzać by zostały po nas\nznowu dla kogoś. Dla tych samych odkryć.\nEwa Lipska, Mogę, [w:] tejże, Godziny poza godzinami, Warszawa 1998.\nEwa Lipska (ur. w 1945 r.) -\npoetka i felietonistka.\nEPOP-P2_100\nna temat nr\nMiejsce dla\negzaminatora\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nTabelę wypełnia egzaminator!\nLiczba punktów\nSuma\nUzasadnienie przyznania 0 punktów\nrozprawka\nA.\n0 - 3 - 6\nB.\n0 - 4 - 8 - 12 - 18\ninterpretacja\nA.\n0 - 3 - 6 - 9\nB.\n0 - 5 - 10 - 15\nC.\n0 - 2 - 4\nD.\n0 - 3 - 6\nE.\n0 - 1 - 2\nF.\n0 - 2 - 4\nG.\n0 - 3 - 6\nH.\n0 - 2 - 4\nEPOP-P2_100\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2023-maj-matura-stara-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":3,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2023 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura"}]}