{"id":"fizyka-2015-operon-probna-rozszerzona/zad/9","paper_id":"fizyka-2015-operon-probna-rozszerzona","number":"9","points":null,"ptype":"open","subject":"fizyka","category":"probna","year":2015,"month":"listopad","level":"rozszerzona","text":"Przeczytaj uważnie poniższy tekst.\n\nPomimo że przestrzeń kosmiczna wydaje się pusta, w ciągu doby nasza planeta, pędząc z prędkością 30 km s , zderza się z kilkoma milionami cząstek kosmicznego pyłu, w większości wielkości ziarenek piasku - choć zdarzają się wśród nich obiekty znacznie większe. Niektóre docierają aż do powierzchni Ziemi. Także w Polsce.\nNa wysokości 100-120 km atmosfera jest już na tyle gęsta, ze jej atomy zderzają się ze „zgarniętym” przez Ziemię kosmicznym pyłem, co pobudza je do świecenia. Na naszym niebie pojawia się wtedy „spadająca gwiazda”, czyli meteor. Typowe meteory widoczne gołym okiem to obiekty o rozmiarach milimetrowych. Obiekt wielkości pięści może spowodować zjawisko o jasności porównywalnej z najjaśniejszą z planet, czyli Wenus. Ciało o rozmiarze kilkudziesięciu centymetrów to już meteor o jasności Księżyca. Bolid Czelabińsk, który świecił jaśniej niż Słońce, powstał w skutek wtargnięcia w naszą atmosferę planetoidy o rozmiarze 17 m (czyli wciąż dość małej).\nZjawiska takie jak Czelabińsk wydają się bardzo rzadkie, choć wcale takie nie są. Kolizja Ziemi z obiektem o rozmiarze rzędu 10-20 m zdarza się średnio raz na kilka lat. Większość takich bolidów świeci jednak nad terenami słabo zaludnionymi lub nad oceanami, stanowiącymi większość powierzchni naszego globu. Bolid Czelabińsk był wyjątkowy tylko dlatego, że pojawił się nad miastem zamieszkanym przez ponad milion osób - stąd spore straty w postaci wybitych szyb i poranionych ludzi. Wystarczyłoby jednak, żeby do kolizji doszło kilka sekund wcześniej, a bolid eksplodowałby kilkaset kilometrów od Czelabińska, nad słabo zaludnionym obszarem środkowej Syberii, stając się zapewne zwykłą ciekawostką, niebudzącą większego zainteresowania.\nFragment artykułu Arkadiusza Olecha I ty możesz łapać gwiazdy, „Wiedza i Życie” 2015, nr 3","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":null,"solution_image":null,"topics":null,"page_from":null,"source":"zadaniazmatur","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"zadaniazmatur","source_label":"Fizyka · Matura próbna · listopad 2015 (rozszerzona)","subject_label":"Fizyka","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>Przeczytaj uważnie poniższy tekst.</p>\n<p>Pomimo że przestrzeń kosmiczna wydaje się pusta, w ciągu doby nasza planeta, pędząc z prędkością 30 km s , zderza się z kilkoma milionami cząstek kosmicznego pyłu, w większości wielkości ziarenek piasku - choć zdarzają się wśród nich obiekty znacznie większe. Niektóre docierają aż do powierzchni Ziemi. Także w Polsce.<br>Na wysokości 100-120 km atmosfera jest już na tyle gęsta, ze jej atomy zderzają się ze „zgarniętym” przez Ziemię kosmicznym pyłem, co pobudza je do świecenia. Na naszym niebie pojawia się wtedy „spadająca gwiazda”, czyli meteor. Typowe meteory widoczne gołym okiem to obiekty o rozmiarach milimetrowych. Obiekt wielkości pięści może spowodować zjawisko o jasności porównywalnej z najjaśniejszą z planet, czyli Wenus. Ciało o rozmiarze kilkudziesięciu centymetrów to już meteor o jasności Księżyca. Bolid Czelabińsk, który świecił jaśniej niż Słońce, powstał w skutek wtargnięcia w naszą atmosferę planetoidy o rozmiarze 17 m (czyli wciąż dość małej).<br>Zjawiska takie jak Czelabińsk wydają się bardzo rzadkie, choć wcale takie nie są. Kolizja Ziemi z obiektem o rozmiarze rzędu 10-20 m zdarza się średnio raz na kilka lat. Większość takich bolidów świeci jednak nad terenami słabo zaludnionymi lub nad oceanami, stanowiącymi większość powierzchni naszego globu. Bolid Czelabińsk był wyjątkowy tylko dlatego, że pojawił się nad miastem zamieszkanym przez ponad milion osób - stąd spore straty w postaci wybitych szyb i poranionych ludzi. Wystarczyłoby jednak, żeby do kolizji doszło kilka sekund wcześniej, a bolid eksplodowałby kilkaset kilometrów od Czelabińska, nad słabo zaludnionym obszarem środkowej Syberii, stając się zapewne zwykłą ciekawostką, niebudzącą większego zainteresowania.<br>Fragment artykułu Arkadiusza Olecha I ty możesz łapać gwiazdy, „Wiedza i Życie” 2015, nr 3</p>","solutions":[]}