{"id":"fizyka-2017-maj-matura-rozszerzona/zad/17","paper_id":"fizyka-2017-maj-matura-rozszerzona","number":"17","points":null,"ptype":"open","subject":"fizyka","category":"matura","year":2017,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Zadanie 17.\nHistoria zaczyna się od pewnego dość młodego, bo ledwie dobiegającego czterdziestki pana.\nW 1916 roku w swojej pracy naukowej zasugerował on istnienie zjawiska nowego typu.\nElektron w atomie może przebywać w stanie podstawowym, o najniższej energii, lub\nw którymś ze wzbudzonych. Obliczenia wskazywały, że jeśli elektron jest w stanie\nwzbudzonym, a na atom padnie kwant promieniowania o energii odpowiadającej różnicy\nmiędzy poziomem wzbudzonym a niższym, wówczas elektron przejdzie do stanu niższego,\nemitując kwant promieniowania identyczny z padającym. „Na wejściu” mamy więc jeden\nfoton, a „na wyjściu” już dwa, o tej samej energii, fazie i polaryzacji, poruszające się w tym\nsamym kierunku. Nowe zjawisko jest zatem naturalną metodą powielania fotonów.\nWspółcześni ocenili odkrycie jako mało przydatne, przecież atomy najczęściej przebywają\nw stanie podstawowym! Inwersja obsadzeń, czyli sytuacja, gdy w układzie fizycznym mamy\nwięcej atomów wzbudzonych niż w stanie podstawowym, wydawała się skrajnie mało\nprawdopodobna. Sceptyczne przyjęcie nie miało specjalnego wpływu na samopoczucie\nodkrywcy, bo ten był już światu doskonale znany z innych powodów. Zapewne dlatego dziś\ntak niewielu pamięta, że opisane zjawisko, czyli emisję wymuszoną, odkrył Albert Einstein.\nNa podstawie: Jarosław Chrostowski, Era posłusznych fotonów, „Wiedza i Życie” nr 6, 2010.","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/fizyka-2017-maj-matura-rozszerzona/zad-17.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":16,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Fizyka · Matura · maj 2017 (rozszerzona)","subject_label":"Fizyka","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 17.<br>Historia zaczyna się od pewnego dość młodego, bo ledwie dobiegającego czterdziestki pana.<br>W 1916 roku w swojej pracy naukowej zasugerował on istnienie zjawiska nowego typu.<br>Elektron w atomie może przebywać w stanie podstawowym, o najniższej energii, lub<br>w którymś ze wzbudzonych. Obliczenia wskazywały, że jeśli elektron jest w stanie<br>wzbudzonym, a na atom padnie kwant promieniowania o energii odpowiadającej różnicy<br>między poziomem wzbudzonym a niższym, wówczas elektron przejdzie do stanu niższego,<br>emitując kwant promieniowania identyczny z padającym. „Na wejściu” mamy więc jeden<br>foton, a „na wyjściu” już dwa, o tej samej energii, fazie i polaryzacji, poruszające się w tym<br>samym kierunku. Nowe zjawisko jest zatem naturalną metodą powielania fotonów.<br>Współcześni ocenili odkrycie jako mało przydatne, przecież atomy najczęściej przebywają<br>w stanie podstawowym! Inwersja obsadzeń, czyli sytuacja, gdy w układzie fizycznym mamy<br>więcej atomów wzbudzonych niż w stanie podstawowym, wydawała się skrajnie mało<br>prawdopodobna. Sceptyczne przyjęcie nie miało specjalnego wpływu na samopoczucie<br>odkrywcy, bo ten był już światu doskonale znany z innych powodów. Zapewne dlatego dziś<br>tak niewielu pamięta, że opisane zjawisko, czyli emisję wymuszoną, odkrył Albert Einstein.<br>Na podstawie: Jarosław Chrostowski, Era posłusznych fotonów, „Wiedza i Życie” nr 6, 2010.</p>","solutions":[]}