{"id":"informator-maturalny-jezyk-polski-2023-poziom-podstawowy/zad/52","paper_id":"informator-maturalny-jezyk-polski-2023-poziom-podstawowy","number":"52","points":2,"ptype":"open","subject":"egzamin-maturalny","category":"informator-maturalny","year":2023,"month":null,"level":null,"text":"Zadanie 52. (0-2)\nZapoznaj się z poniższym fragmentem tekstu.\nOlga Tokarczuk\nProfesor Andrews w Warszawie\nNastępnego dnia, gdy upewnił się, że telefon wciąż nie działa, znalazł czynny mały sklep\nna swoim osiedlu. […] Gdy wychodził, przywieźli właśnie chleb i sklep zapełnił się w ciągu\nkilku minut. Ustawił się w ogonku i sprzedawczyni bez pytania podała mu bochenek; zapłacił\ni odszedł. Widocznie jednak ciągnęło go do ludzi, pociągał go ciepły tłum ustawiony w długie\nkolejkowe wężyki, bo nie chciało mu się wracać od razu do ciasnej i pustej kawalerki.\nZatrzymał się przy blaszanych stołach ustawionych wprost na chodniku, przed którymi ludzie\nposłusznie stali w ogonku. Patrzył na ich twarze, szukał wśród nich Goshy, może gdzieś tu\nbyła. Ludzie milczeli złowrogo. Byli poważni, spięci, jakby niewyspani.\nPrzytupywali. Najbardziej ponury naród świata. A mimo to przystanął koło nich. Nie, nie\ndlatego, że ich potrzebował, ale dlatego, że płynęło od nich zwyczajne ludzkie ciepło. Mroźne\npowietrze topniało od ich oddechów. Patrzył na opatulone sprzedawczynie, które odławiały\nz wielkich beczek dorodne szare karpie. […] Ucho profesora Andrewsa złapało melodię tej\nPrzykładowe zadania z rozwiązaniami 203\nkantyczki i teraz śpiewało mu w głowie: „Żywą czy na miejscu?”. Profesor mógł się tylko\ndomyślać znaczenia. […]\nPrzeszedł go dreszcz. Miał wrażenie, że bierze udział w religijnym rytuale. Zabijanie\nryby. „Żywą czy na miejscu?”, te powtarzane słowa hipnotyzowały go. Zapragnął nagle\nwłączyć się w tę okrutną powtarzalność i odejść z martwą rybą w siatce, jak wszyscy.\nBezwiednie stanął w ogonku, ale gdy zobaczył mały, czteroosobowy oddział żołnierzy\nz psem, otrzeźwiał. Zawstydził się nawet. Ludzie w milczeniu odwrócili wzrok od żołnierzy.\nPatrzyli teraz na własne stopy albo gdzieś w powietrze. Profesor z rozpaczą pomyślał\no swoim londyńskim gabinecie, o książkach i cieple elektrycznego kominka.\nOlga Tokarczuk, Profesor Andrews w Warszawie, [w:] tejże, Gra na wielu bębenkach, Kraków 2007.","answer":null,"answer_text":null,"solution":"Zadanie 52. obejmuje dwa podpunkty odnoszące się do opowiadania Olgi Tokarczuk „Profesor Andrews w Warszawie” (0-2 pkt razem):\n\n52.1. Sformułowania informujące o czasie akcji: „Następnego dnia, gdy upewnił się, że telefon wciąż nie działa”; „ludzie posłusznie stali w ogonku” (przed pustymi sklepami); „gdy zobaczył mały, czteroosobowy oddział żołnierzy z psem”. Na tej podstawie można określić, że akcja opowiadania rozgrywa się w grudniu 1981 roku, w pierwszych dniach po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego (widoczne są jego typowe realia: wyłączone telefony, kolejki, patrole wojska).\n\n52.2. Narrator opowiada o wydarzeniach językiem ezopowym, ponieważ unika wprost nazywania rzeczywistości politycznej (stanu wojennego, wojska, opresji), a przedstawia ją poprzez pozornie neutralne, codzienne sceny i metafory - jak powtarzane przez sprzedawczynię pytanie o zabijaną rybę „Żywą czy na miejscu?”, które w kontekście panującej grozy nabiera drugiego, ukrytego znaczenia (skojarzenia ze śmiercią, przemocą, bezradnością wobec systemu), pozwalając narratorowi zasygnalizować grozę sytuacji w sposób zawoalowany, niedosłowny.\n\nZasady oceniania: po 1 pkt za każdy poprawny podpunkt (52.1 i 52.2), łącznie 0-2 pkt.","image":"img/informator-maturalny-jezyk-polski-2023-poziom-podstawowy/zad-52.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":202,"source":"ai","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":"ai","text_source":"ocr","source_label":"Egzamin maturalny · Informator maturalny · 2023","subject_label":"egzamin-maturalny","category_label":"Informator maturalny","text_html":"<p>Zadanie 52. (0-2)<br>Zapoznaj się z poniższym fragmentem tekstu.<br>Olga Tokarczuk<br>Profesor Andrews w Warszawie<br>Następnego dnia, gdy upewnił się, że telefon wciąż nie działa, znalazł czynny mały sklep<br>na swoim osiedlu. […] Gdy wychodził, przywieźli właśnie chleb i sklep zapełnił się w ciągu<br>kilku minut. Ustawił się w ogonku i sprzedawczyni bez pytania podała mu bochenek; zapłacił<br>i odszedł. Widocznie jednak ciągnęło go do ludzi, pociągał go ciepły tłum ustawiony w długie<br>kolejkowe wężyki, bo nie chciało mu się wracać od razu do ciasnej i pustej kawalerki.<br>Zatrzymał się przy blaszanych stołach ustawionych wprost na chodniku, przed którymi ludzie<br>posłusznie stali w ogonku. Patrzył na ich twarze, szukał wśród nich Goshy, może gdzieś tu<br>była. Ludzie milczeli złowrogo. Byli poważni, spięci, jakby niewyspani.<br>Przytupywali. Najbardziej ponury naród świata. A mimo to przystanął koło nich. Nie, nie<br>dlatego, że ich potrzebował, ale dlatego, że płynęło od nich zwyczajne ludzkie ciepło. Mroźne<br>powietrze topniało od ich oddechów. Patrzył na opatulone sprzedawczynie, które odławiały<br>z wielkich beczek dorodne szare karpie. […] Ucho profesora Andrewsa złapało melodię tej<br>Przykładowe zadania z rozwiązaniami 203<br>kantyczki i teraz śpiewało mu w głowie: „Żywą czy na miejscu?”. Profesor mógł się tylko<br>domyślać znaczenia. […]<br>Przeszedł go dreszcz. Miał wrażenie, że bierze udział w religijnym rytuale. Zabijanie<br>ryby. „Żywą czy na miejscu?”, te powtarzane słowa hipnotyzowały go. Zapragnął nagle<br>włączyć się w tę okrutną powtarzalność i odejść z martwą rybą w siatce, jak wszyscy.<br>Bezwiednie stanął w ogonku, ale gdy zobaczył mały, czteroosobowy oddział żołnierzy<br>z psem, otrzeźwiał. Zawstydził się nawet. Ludzie w milczeniu odwrócili wzrok od żołnierzy.<br>Patrzyli teraz na własne stopy albo gdzieś w powietrze. Profesor z rozpaczą pomyślał<br>o swoim londyńskim gabinecie, o książkach i cieple elektrycznego kominka.<br>Olga Tokarczuk, Profesor Andrews w Warszawie, [w:] tejże, Gra na wielu bębenkach, Kraków 2007.</p>","solutions":[{"source":"ai","label":"AI","kind":"text","html":"<p>Zadanie 52. obejmuje dwa podpunkty odnoszące się do opowiadania Olgi Tokarczuk „Profesor Andrews w Warszawie” (0-2 pkt razem):</p>\n<p>52.1. Sformułowania informujące o czasie akcji: „Następnego dnia, gdy upewnił się, że telefon wciąż nie działa”; „ludzie posłusznie stali w ogonku” (przed pustymi sklepami); „gdy zobaczył mały, czteroosobowy oddział żołnierzy z psem”. Na tej podstawie można określić, że akcja opowiadania rozgrywa się w grudniu 1981 roku, w pierwszych dniach po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego (widoczne są jego typowe realia: wyłączone telefony, kolejki, patrole wojska).</p>\n<p>52.2. Narrator opowiada o wydarzeniach językiem ezopowym, ponieważ unika wprost nazywania rzeczywistości politycznej (stanu wojennego, wojska, opresji), a przedstawia ją poprzez pozornie neutralne, codzienne sceny i metafory - jak powtarzane przez sprzedawczynię pytanie o zabijaną rybę „Żywą czy na miejscu?”, które w kontekście panującej grozy nabiera drugiego, ukrytego znaczenia (skojarzenia ze śmiercią, przemocą, bezradnością wobec systemu), pozwalając narratorowi zasygnalizować grozę sytuacji w sposób zawoalowany, niedosłowny.</p>\n<p>Zasady oceniania: po 1 pkt za każdy poprawny podpunkt (52.1 i 52.2), łącznie 0-2 pkt.</p>"}]}