{"id":"jezyk-polski-2002-marzec-probna-podstawowa/zad/Temat 1","paper_id":"jezyk-polski-2002-marzec-probna-podstawowa","number":"Temat 1","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"probna","year":2002,"month":"marzec","level":"podstawowa","text":"TEMAT 1\nDokonaj porównania marzeń Zenona Ziembiewicza, bohatera powieści\nZofii\nNałkowskiej\nGranica,\nz\njego\nrzeczywistymi\nosiągnięciami.\nWykorzystaj fragment i znajomość całego utworu.\nOd kilku dni padał deszcz. Świat nasiąkł wilgocią, liście drzew były umyte i świecące,\nniebo niskie. Zenon siedział na górze i szeleścił swymi papierami. Lybia Italiana, taka piękna\nnazwa, oznaczająca czystą pustynię i smugę stepów na wybrzeżu trypolitańskim. Daleka nad\nMorzem Czerwonym Erytrea, gorąca jak piekło. To była na razie obowiązująca\nrzeczywistość. Massuana, do której się jedzie, żeby umrzeć z samego upału. Asmara\nw górskim klimacie, u progu niedostępnej, naturalnej fortecy abisyńskiej. Handlowo to\nwszystko nieudane (Francuzi), ale dla usprawiedliwienia fatalnej wojny z Menelikiem\ni wstydliwej niewoli zostaje zawsze jeszcze ta najwyższa racja: „pochodnia cywilizacji”.\nZenon przekładał i przepisywał notatki robione ołówkiem jeszcze w Paryżu. Głupia,\nkompilacyjna robota szła mu ciężko. Gdy ją zaczynał, wydawała mu się ważna i zajmująca,\ntutaj, w Boleborzy, zatraciła jakby wszelkie cechy prawdopodobieństwa. Jego niepokój\nwzrastał. Powinien był wracać tam jak najprędzej, ze wszystkich względów (Adela!). Wojna\ni tak zabrała mu więcej niż dwa lata, pozostawiając w życiu dezorientującą wyrwę, z całym\nsobą był niemożliwie spóźniony. Czuł, że czas mija, że jego sprawy nie posuwają się wcale,\nże ostatni rok w Paryżu jest wciąż niepewny. Tamtejsze nijakie artykuły o „bogactwach\nkopalnianych Polski” widocznie podobały się Czechlińskiemu, skoro wystąpił zaraz z taką\npropozycją. Ale wizyty w Gwareckim Folwarku, obie zakończone pijatyką, zostawiły\nZenonowi tylko niesmak i obrzydzenie. Widział jasno, że jeżeli przystanie ostatecznie na tę\ndrogę, nie mając innej, to nie będzie w porządku ze sobą i na samym wstępie zacznie od\nrezygnacji. Och, przyłapał się na tym komunale! „Być w porządku ze sobą” - cóż to znaczy?\nJest to zawsze w jakimś choćby najbardziej wzniosłym sensie dogadzać swoim chęciom,\nswoim „wrodzonym instynktom moralnym”. A przecież moralność jest wynikiem życia\nw społeczeństwie i poza społeczeństwem jej nie ma. Są tylko słowa, które służą do oszukania\nsiebie i zwłaszcza innych.\nZenon pragnął rzeczy bardzo prostej: żyć uczciwie. Jego program naprawdę był\nminimalny.\nZofia Nałkowska Granica, Dom Wydawniczy „JOTA”, Warszawa 1991\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\n3\nArkusz egzaminacyjny I - poziom podstawowy","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2002-marzec-probna-podstawowa/zad-Temat_1.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura próbna · marzec 2002 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>TEMAT 1<br>Dokonaj porównania marzeń Zenona Ziembiewicza, bohatera powieści<br>Zofii<br>Nałkowskiej<br>Granica,<br>z<br>jego<br>rzeczywistymi<br>osiągnięciami.<br>Wykorzystaj fragment i znajomość całego utworu.<br>Od kilku dni padał deszcz. Świat nasiąkł wilgocią, liście drzew były umyte i świecące,<br>niebo niskie. Zenon siedział na górze i szeleścił swymi papierami. Lybia Italiana, taka piękna<br>nazwa, oznaczająca czystą pustynię i smugę stepów na wybrzeżu trypolitańskim. Daleka nad<br>Morzem Czerwonym Erytrea, gorąca jak piekło. To była na razie obowiązująca<br>rzeczywistość. Massuana, do której się jedzie, żeby umrzeć z samego upału. Asmara<br>w górskim klimacie, u progu niedostępnej, naturalnej fortecy abisyńskiej. Handlowo to<br>wszystko nieudane (Francuzi), ale dla usprawiedliwienia fatalnej wojny z Menelikiem<br>i wstydliwej niewoli zostaje zawsze jeszcze ta najwyższa racja: „pochodnia cywilizacji”.<br>Zenon przekładał i przepisywał notatki robione ołówkiem jeszcze w Paryżu. Głupia,<br>kompilacyjna robota szła mu ciężko. Gdy ją zaczynał, wydawała mu się ważna i zajmująca,<br>tutaj, w Boleborzy, zatraciła jakby wszelkie cechy prawdopodobieństwa. Jego niepokój<br>wzrastał. Powinien był wracać tam jak najprędzej, ze wszystkich względów (Adela!). Wojna<br>i tak zabrała mu więcej niż dwa lata, pozostawiając w życiu dezorientującą wyrwę, z całym<br>sobą był niemożliwie spóźniony. Czuł, że czas mija, że jego sprawy nie posuwają się wcale,<br>że ostatni rok w Paryżu jest wciąż niepewny. Tamtejsze nijakie artykuły o „bogactwach<br>kopalnianych Polski” widocznie podobały się Czechlińskiemu, skoro wystąpił zaraz z taką<br>propozycją. Ale wizyty w Gwareckim Folwarku, obie zakończone pijatyką, zostawiły<br>Zenonowi tylko niesmak i obrzydzenie. Widział jasno, że jeżeli przystanie ostatecznie na tę<br>drogę, nie mając innej, to nie będzie w porządku ze sobą i na samym wstępie zacznie od<br>rezygnacji. Och, przyłapał się na tym komunale! „Być w porządku ze sobą” - cóż to znaczy?<br>Jest to zawsze w jakimś choćby najbardziej wzniosłym sensie dogadzać swoim chęciom,<br>swoim „wrodzonym instynktom moralnym”. A przecież moralność jest wynikiem życia<br>w społeczeństwie i poza społeczeństwem jej nie ma. Są tylko słowa, które służą do oszukania<br>siebie i zwłaszcza innych.<br>Zenon pragnął rzeczy bardzo prostej: żyć uczciwie. Jego program naprawdę był<br>minimalny.<br>Zofia Nałkowska Granica, Dom Wydawniczy „JOTA”, Warszawa 1991<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>3<br>Arkusz egzaminacyjny I - poziom podstawowy</p>","solutions":[]}