{"id":"jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa/zad/15","paper_id":"jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa","number":"15","points":2,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2006,"month":"maj","level":"podstawowa","text":"Zadanie 15. (2 pkt)\nUłóż notatkę biograficzną (w dowolnej formie) o Janie Nowaku-Jeziorańskim, zawierającą\ncztery informacje podane w tekście.\nCzęść II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym\nw arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie\nstrony, tj. około 250 słów.\nTemat 1. Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu\nSzekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem\nbohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.\nWiliam Szekspir Makbet (fragmenty)\nAKT I, SCENA VII\nMAKBET\nJeśli to, co się ma stać, stać się musi,\nNiechby przynajmniej stało się niezwłocznie.\nGdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie\nDalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być\nSam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego\nTylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,\n7\nArkusz I\nO przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle\nW podobnych razach tu już kaźń nas czeka.\nKrwawa nauka, którą dajem, spada\nNa własną naszą głowę. Sprawiedliwość\nZwraca podaną przez nas czarę jadu\nDo własnych naszych ust. Z podwójnych względów\nNależy mu się u mnie bezpieczeństwo:\nJestem i krewnym jego, i wasalem.\nTo samo zbyt już przeważnie potępia\nTaki postępek - lecz jestem, co więcej,\nI gospodarzem jego, który winien\nDrzwi zamknąć jego zabójcy, nie owszem\nSam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.\nA potem, Dunkan tak skromnie piastował\nSwą godność, tak był nieskalanie czysty\nW pełnieniu swego wielkiego urzędu,\nŻe cnoty jego, jak anioły nieba,\nPiorunującym głosem świadczyć będą\nPrzeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,\nI litość, jako nowo narodzone\nNagie niemowlę lub cherub siedzący\nNa niewidzialnych, powietrznych rumakach,\nWiać będzie w oczy każdemu okropny\nObraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.\nJeden, wyłącznie jeden tylko bodziec\nPodżega we mnie tę pokusę, to jest\nAmbicja, która przeskakując siebie,\nSpada po drugiej stronie.\nWchodzi Lady Makbet\nCóż tam?\nLADY MAKBET\nWłaśnie\nWstał od wieczerzy. Po coś się oddalił?\nMAKBET\nCzy pytał o mnie?\nLADY MAKBET\nTy mnie o to pytasz?\nMAKBET\nNie postępujmy dalej na tej drodze:\nDopiero co mnie obdarzył godnością\nI sam dopiero co sobie kupiłem\nZłotą u ludzi sławę, sławę, którą\nGodziłoby się jak najdłużej w świeżym\nUtrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie\nOdrzucać.\nLADY MAKBET\nByłaż pijaną nadzieja,\nCo cię niedawno jeszcze kołysała?\nZasnęłaż potem i budziż się teraz,\nŻeby ospale, trwożnie patrzeć na to,\nNa co tak raźnie wtedy poglądała?\nNie lepsze dajesz mi wyobrażenie\nI o miłości twojej. Masz skrupuły\nMężnie w czyn przelać to, czego pożądasz?\n8\nArkusz I\nChciałbyś posiadać to, co sam uznajesz\nOzdobą życia, i chcesz żyć zarazem\nW własnym uznaniu jak tchórz albo jako\nÓw kot, w przysłowiu1 gminnym, u którego\n„Nie śmiem” przeważa „chciałbym”.\nMAKBET\nPrzestań, proszę.\nNa wszystkom gotów, co jest godne męża;\nKto więcej waży, nie jest nim2.\nLADY MAKBET\nI jakiż\nZły duch ci kazał tę myśl mi nasunąć?\nKiedyś ją powziął, wtedy byłeś mężem:\nO ile byś był więcej tym, czym byłeś,\nO tyle więcej byłbyś nim. Nie była\nWtedy po temu pora ani miejsce,\nJedno i drugie stworzyć byłbyś gotów;\nTeraz się jedno i drugie nastręcza,\nA ty się cofasz? Byłam karmicielką\nI wiem, jak to słodko kochać dziecię,\nKtóre się karmi; byłabym mu jednak\nWyrwała była pierś z ust nadstawionych,\nKtóre się do mnie tkliwie uśmiechały,\nI roztrzaskała czaszkę, gdybym była\nZobowiązała się do tego czynu,\nJak ty do tego.\nMAKBET\nGdybyśmy chybili?\nLADY MAKBET\nChybić! Obwaruj jeno swoje męstwo,\nA nie chybimy. Skoro Dunkan zaśnie\n(Co naturalnie po trudach dnia prędko\nPewnie nastąpi), przyrządzonym winem\nDwóch pokojowców jego tak uraczę,\nŻe się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę\nA władz siedlisko zamieni w alembik3.\nGdy snem zwierzęcym ujęci, jak trupy\nSpoczywać będą, czegóż nie zdołamy\nDokazać wtedy ze śpiącym Dunkanem?\nCzego nie złożyć na jego pijaną\nSłużbę, na którą spadnie cała wina\nNaszego mordu? [ ]\nMAKBET\nNiech się więc stanie! Wszystkie moje siły\nNagnę do tego okropnego czynu.\nIdźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:\nFałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.\nWychodzą [ ]\n1 ów kot w przysłowiu - kot chciałby zjeść rybę, ale boi zmoczyć sobie łapki\n2 kto więcej waży, nie jest nim - kto się waży na więcej niż ja, nie jest prawdziwym mężem, lecz szaleńcem\nlub zbrodniarzem\n3 alembik - dawny przyrząd służący do destylacji, głównie alkoholu\n9\nArkusz I\nAKT V, SCENA V\n[…]\nMAKBET\nDawno już smaku trwogi zapomniałem:\nBył czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,\nGdy przy słuchaniu powieści o strachach\nWłos mi się jeżył i prężył na głowie,\nJakby był żywy; czas ten prędko minął;\nPrzeładowałem się okropnościami:\nSpoufalone z zgrozą zmysły moje\nStępiały na wpływ wrażeń.\nSejton powraca\nCo znaczyły\nte krzyki?\nSEJTON\nPanie, królowa umarła!\nMAKBET\nPowinna była umrzeć nieco później;\nCzego się było tak spieszyć z tą wieścią?\nCiągle to jutro, jutro i znów jutro\nWije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,\nAż do ostatniej głoski czasokresu;\nA wszystkie wczora to były pochodnie,\nKtóre głupocie naszej przyświecały\nW drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!\nŻycie jest tylko przechodnim półcieniem,\nNędznym aktorem, który swoją rolę\nPrzez parę godzin wygrawszy na scenie\nW nicość przepada - powieścią idioty,\nGłośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.\nPrzekład Józefa Paszkowskiego\n(William Szekspir, Makbet, Ossolineum 1967)","answer":null,"answer_text":"Zadanie 15. (2 pkt)\nUłóż notatkę biograficzną (w dowolnej formie) o Janie Nowaku-Jeziorańskim, zawierającą\ncztery informacje podane w tekście.\nJan Nowak - Jeziorański żył na przełomie XX i XXI wieku;\nw młodości odbywał służbę wojskową na Wołyniu;\nw Londynie przebywał jako emisariusz;\nz Polski wyemigrował z powodów politycznych;\nbył dziennikarzem i autorem wielu artykułów prasowych;\nz pierwszego zdania wynika, że spotykał się z ludźmi zainteresowanymi polityką.\nCzęść II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym\nw arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie\nstrony, tj. około 250 słów.\nTemat 1. Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu\nSzekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem\nbohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.\nWiliam Szekspir Makbet (fragmenty)\nAKT I, SCENA VII\nMAKBET\nJeśli to, co się ma stać, stać się musi,\nNiechby przynajmniej stało się niezwłocznie.\nGdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie\nDalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być\nSam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego\nTylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,\n7\nArkusz I\nO przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle\nW podobnych razach tu już kaźń nas czeka.\nKrwawa nauka, którą dajem, spada\nNa własną naszą głowę. Sprawiedliwość\nZwraca podaną przez nas czarę jadu\nDo własnych naszych ust. Z podwójnych względów\nNależy mu się u mnie bezpieczeństwo:\nJestem i krewnym jego, i wasalem.\nTo samo zbyt już przeważnie potępia\nTaki postępek - lecz jestem, co więcej,\nI gospodarzem jego, który winien\nDrzwi zamknąć jego zabójcy, nie owszem\nSam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.\nA potem, Dunkan tak skromnie piastował\nSwą godność, tak był nieskalanie czysty\nW pełnieniu swego wielkiego urzędu,\nŻe cnoty jego, jak anioły nieba,\nPiorunującym głosem świadczyć będą\nPrzeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,\nI litość, jako nowo narodzone\nNagie niemowlę lub cherub siedzący\nNa niewidzialnych, powietrznych rumakach,\nWiać będzie w oczy każdemu okropny\nObraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.\nJeden, wyłącznie jeden tylko bodziec\nPodżega we mnie tę pokusę, to jest\nAmbicja, która przeskakując siebie,\nSpada po drugiej stronie.\nWchodzi Lady Makbet\nCóż tam?\nLADY MAKBET\nWłaśnie\nWstał od wieczerzy. Po coś się oddalił?\nMAKBET\nCzy pytał o mnie?\nLADY MAKBET\nTy mnie o to pytasz?\nMAKBET\nNie postępujmy dalej na tej drodze:\nDopiero co mnie obdarzył godnością\nI sam dopiero co sobie kupiłem\nZłotą u ludzi sławę, sławę, którą\nGodziłoby się jak najdłużej w świeżym\nUtrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie\nOdrzucać.\nLADY MAKBET\nByłaż pijaną nadzieja,\nCo cię niedawno jeszcze kołysała?\nZasnęłaż potem i budziż się teraz,\nŻeby ospale, trwożnie patrzeć na to,\nNa co tak raźnie wtedy poglądała?\nNie lepsze dajesz mi wyobrażenie\nI o miłości twojej. Masz skrupuły\nMężnie w czyn przelać to, czego pożądasz?\n8\nArkusz I\nChciałbyś posiadać to, co sam uznajesz\nOzdobą życia, i chcesz żyć zarazem\nW własnym uznaniu jak tchórz albo jako\nÓw kot, w przysłowiu1 gminnym, u którego\n„Nie śmiem” przeważa „chciałbym”.\nMAKBET\nPrzestań, proszę.\nNa wszystkom gotów, co jest godne męża;\nKto więcej waży, nie jest nim2.\nLADY MAKBET\nI jakiż\nZły duch ci kazał tę myśl mi nasunąć?\nKiedyś ją powziął, wtedy byłeś mężem:\nO ile byś był więcej tym, czym byłeś,\nO tyle więcej byłbyś nim. Nie była\nWtedy po temu pora ani miejsce,\nJedno i drugie stworzyć byłbyś gotów;\nTeraz się jedno i drugie nastręcza,\nA ty się cofasz? Byłam karmicielką\nI wiem, jak to słodko kochać dziecię,\nKtóre się karmi; byłabym mu jednak\nWyrwała była pierś z ust nadstawionych,\nKtóre się do mnie tkliwie uśmiechały,\nI roztrzaskała czaszkę, gdybym była\nZobowiązała się do tego czynu,\nJak ty do tego.\nMAKBET\nGdybyśmy chybili?\nLADY MAKBET\nChybić! Obwaruj jeno swoje męstwo,\nA nie chybimy. Skoro Dunkan zaśnie\n(Co naturalnie po trudach dnia prędko\nPewnie nastąpi), przyrządzonym winem\nDwóch pokojowców jego tak uraczę,\nŻe się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę\nA władz siedlisko zamieni w alembik3.\nGdy snem zwierzęcym ujęci, jak trupy\nSpoczywać będą, czegóż nie zdołamy\nDokazać wtedy ze śpiącym Dunkanem?\nCzego nie złożyć na jego pijaną\nSłużbę, na którą spadnie cała wina\nNaszego mordu? [ ]\nMAKBET\nNiech się więc stanie! Wszystkie moje siły\nNagnę do tego okropnego czynu.\nIdźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:\nFałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.\nWychodzą [ ]\n1 ów kot w przysłowiu - kot chciałby zjeść rybę, ale boi zmoczyć sobie łapki\n2 kto więcej waży, nie jest nim - kto się waży na więcej niż ja, nie jest prawdziwym mężem, lecz szaleńcem\nlub zbrodniarzem\n3 alembik - dawny przyrząd służący do destylacji, głównie alkoholu\n9\nArkusz I\nAKT V, SCENA V\n[…]\nMAKBET\nDawno już smaku trwogi zapomniałem:\nBył czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,\nGdy przy słuchaniu powieści o strachach\nWłos mi się jeżył i prężył na głowie,\nJakby był żywy; czas ten prędko minął;\nPrzeładowałem się okropnościami:\nSpoufalone z zgrozą zmysły moje\nStępiały na wpływ wrażeń.\nSejton powraca\nCo znaczyły\nte krzyki?\nSEJTON\nPanie, królowa umarła!\nMAKBET\nPowinna była umrzeć nieco później;\nCzego się było tak spieszyć z tą wieścią?\nCiągle to jutro, jutro i znów jutro\nWije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,\nAż do ostatniej głoski czasokresu;\nA wszystkie wczora to były pochodnie,\nKtóre głupocie naszej przyświecały\nW drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!\nŻycie jest tylko przechodnim półcieniem,\nNędznym aktorem, który swoją rolę\nPrzez parę godzin wygrawszy na scenie\nW nicość przepada - powieścią idioty,\nGłośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.\nPrzekład Józefa Paszkowskiego\n(William Szekspir, Makbet, Ossolineum 1967)","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa/zad-15.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":6,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2006 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 15. (2 pkt)<br>Ułóż notatkę biograficzną (w dowolnej formie) o Janie Nowaku-Jeziorańskim, zawierającą<br>cztery informacje podane w tekście.<br>Część II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym<br>w arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie<br>strony, tj. około 250 słów.<br>Temat 1. Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu<br>Szekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem<br>bohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.<br>Wiliam Szekspir Makbet (fragmenty)<br>AKT I, SCENA VII<br>MAKBET<br>Jeśli to, co się ma stać, stać się musi,<br>Niechby przynajmniej stało się niezwłocznie.<br>Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie<br>Dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być<br>Sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego<br>Tylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,<br>7<br>Arkusz I<br>O przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle<br>W podobnych razach tu już kaźń nas czeka.<br>Krwawa nauka, którą dajem, spada<br>Na własną naszą głowę. Sprawiedliwość<br>Zwraca podaną przez nas czarę jadu<br>Do własnych naszych ust. Z podwójnych względów<br>Należy mu się u mnie bezpieczeństwo:<br>Jestem i krewnym jego, i wasalem.<br>To samo zbyt już przeważnie potępia<br>Taki postępek - lecz jestem, co więcej,<br>I gospodarzem jego, który winien<br>Drzwi zamknąć jego zabójcy, nie owszem<br>Sam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.<br>A potem, Dunkan tak skromnie piastował<br>Swą godność, tak był nieskalanie czysty<br>W pełnieniu swego wielkiego urzędu,<br>Że cnoty jego, jak anioły nieba,<br>Piorunującym głosem świadczyć będą<br>Przeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,<br>I litość, jako nowo narodzone<br>Nagie niemowlę lub cherub siedzący<br>Na niewidzialnych, powietrznych rumakach,<br>Wiać będzie w oczy każdemu okropny<br>Obraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.<br>Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec<br>Podżega we mnie tę pokusę, to jest<br>Ambicja, która przeskakując siebie,<br>Spada po drugiej stronie.<br>Wchodzi Lady Makbet<br>Cóż tam?<br>LADY MAKBET<br>Właśnie<br>Wstał od wieczerzy. Po coś się oddalił?<br>MAKBET<br>Czy pytał o mnie?<br>LADY MAKBET<br>Ty mnie o to pytasz?<br>MAKBET<br>Nie postępujmy dalej na tej drodze:<br>Dopiero co mnie obdarzył godnością<br>I sam dopiero co sobie kupiłem<br>Złotą u ludzi sławę, sławę, którą<br>Godziłoby się jak najdłużej w świeżym<br>Utrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie<br>Odrzucać.<br>LADY MAKBET<br>Byłaż pijaną nadzieja,<br>Co cię niedawno jeszcze kołysała?<br>Zasnęłaż potem i budziż się teraz,<br>Żeby ospale, trwożnie patrzeć na to,<br>Na co tak raźnie wtedy poglądała?<br>Nie lepsze dajesz mi wyobrażenie<br>I o miłości twojej. Masz skrupuły<br>Mężnie w czyn przelać to, czego pożądasz?<br>8<br>Arkusz I<br>Chciałbyś posiadać to, co sam uznajesz<br>Ozdobą życia, i chcesz żyć zarazem<br>W własnym uznaniu jak tchórz albo jako<br>Ów kot, w przysłowiu1 gminnym, u którego<br>„Nie śmiem” przeważa „chciałbym”.<br>MAKBET<br>Przestań, proszę.<br>Na wszystkom gotów, co jest godne męża;<br>Kto więcej waży, nie jest nim2.<br>LADY MAKBET<br>I jakiż<br>Zły duch ci kazał tę myśl mi nasunąć?<br>Kiedyś ją powziął, wtedy byłeś mężem:<br>O ile byś był więcej tym, czym byłeś,<br>O tyle więcej byłbyś nim. Nie była<br>Wtedy po temu pora ani miejsce,<br>Jedno i drugie stworzyć byłbyś gotów;<br>Teraz się jedno i drugie nastręcza,<br>A ty się cofasz? Byłam karmicielką<br>I wiem, jak to słodko kochać dziecię,<br>Które się karmi; byłabym mu jednak<br>Wyrwała była pierś z ust nadstawionych,<br>Które się do mnie tkliwie uśmiechały,<br>I roztrzaskała czaszkę, gdybym była<br>Zobowiązała się do tego czynu,<br>Jak ty do tego.<br>MAKBET<br>Gdybyśmy chybili?<br>LADY MAKBET<br>Chybić! Obwaruj jeno swoje męstwo,<br>A nie chybimy. Skoro Dunkan zaśnie<br>(Co naturalnie po trudach dnia prędko<br>Pewnie nastąpi), przyrządzonym winem<br>Dwóch pokojowców jego tak uraczę,<br>Że się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę<br>A władz siedlisko zamieni w alembik3.<br>Gdy snem zwierzęcym ujęci, jak trupy<br>Spoczywać będą, czegóż nie zdołamy<br>Dokazać wtedy ze śpiącym Dunkanem?<br>Czego nie złożyć na jego pijaną<br>Służbę, na którą spadnie cała wina<br>Naszego mordu? [ ]<br>MAKBET<br>Niech się więc stanie! Wszystkie moje siły<br>Nagnę do tego okropnego czynu.<br>Idźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:<br>Fałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.<br>Wychodzą [ ]<br>1 ów kot w przysłowiu - kot chciałby zjeść rybę, ale boi zmoczyć sobie łapki<br>2 kto więcej waży, nie jest nim - kto się waży na więcej niż ja, nie jest prawdziwym mężem, lecz szaleńcem<br>lub zbrodniarzem<br>3 alembik - dawny przyrząd służący do destylacji, głównie alkoholu<br>9<br>Arkusz I<br>AKT V, SCENA V<br>[…]<br>MAKBET<br>Dawno już smaku trwogi zapomniałem:<br>Był czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,<br>Gdy przy słuchaniu powieści o strachach<br>Włos mi się jeżył i prężył na głowie,<br>Jakby był żywy; czas ten prędko minął;<br>Przeładowałem się okropnościami:<br>Spoufalone z zgrozą zmysły moje<br>Stępiały na wpływ wrażeń.<br>Sejton powraca<br>Co znaczyły<br>te krzyki?<br>SEJTON<br>Panie, królowa umarła!<br>MAKBET<br>Powinna była umrzeć nieco później;<br>Czego się było tak spieszyć z tą wieścią?<br>Ciągle to jutro, jutro i znów jutro<br>Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,<br>Aż do ostatniej głoski czasokresu;<br>A wszystkie wczora to były pochodnie,<br>Które głupocie naszej przyświecały<br>W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!<br>Życie jest tylko przechodnim półcieniem,<br>Nędznym aktorem, który swoją rolę<br>Przez parę godzin wygrawszy na scenie<br>W nicość przepada - powieścią idioty,<br>Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.<br>Przekład Józefa Paszkowskiego<br>(William Szekspir, Makbet, Ossolineum 1967)</p>","answer_text_html":"<p>Zadanie 15. (2 pkt)<br>Ułóż notatkę biograficzną (w dowolnej formie) o Janie Nowaku-Jeziorańskim, zawierającą<br>cztery informacje podane w tekście.<br>Jan Nowak - Jeziorański żył na przełomie XX i XXI wieku;<br>w młodości odbywał służbę wojskową na Wołyniu;<br>w Londynie przebywał jako emisariusz;<br>z Polski wyemigrował z powodów politycznych;<br>był dziennikarzem i autorem wielu artykułów prasowych;<br>z pierwszego zdania wynika, że spotykał się z ludźmi zainteresowanymi polityką.<br>Część II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym<br>w arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie<br>strony, tj. około 250 słów.<br>Temat 1. Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu<br>Szekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem<br>bohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.<br>Wiliam Szekspir Makbet (fragmenty)<br>AKT I, SCENA VII<br>MAKBET<br>Jeśli to, co się ma stać, stać się musi,<br>Niechby przynajmniej stało się niezwłocznie.<br>Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie<br>Dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być<br>Sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego<br>Tylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,<br>7<br>Arkusz I<br>O przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle<br>W podobnych razach tu już kaźń nas czeka.<br>Krwawa nauka, którą dajem, spada<br>Na własną naszą głowę. Sprawiedliwość<br>Zwraca podaną przez nas czarę jadu<br>Do własnych naszych ust. Z podwójnych względów<br>Należy mu się u mnie bezpieczeństwo:<br>Jestem i krewnym jego, i wasalem.<br>To samo zbyt już przeważnie potępia<br>Taki postępek - lecz jestem, co więcej,<br>I gospodarzem jego, który winien<br>Drzwi zamknąć jego zabójcy, nie owszem<br>Sam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.<br>A potem, Dunkan tak skromnie piastował<br>Swą godność, tak był nieskalanie czysty<br>W pełnieniu swego wielkiego urzędu,<br>Że cnoty jego, jak anioły nieba,<br>Piorunującym głosem świadczyć będą<br>Przeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,<br>I litość, jako nowo narodzone<br>Nagie niemowlę lub cherub siedzący<br>Na niewidzialnych, powietrznych rumakach,<br>Wiać będzie w oczy każdemu okropny<br>Obraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.<br>Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec<br>Podżega we mnie tę pokusę, to jest<br>Ambicja, która przeskakując siebie,<br>Spada po drugiej stronie.<br>Wchodzi Lady Makbet<br>Cóż tam?<br>LADY MAKBET<br>Właśnie<br>Wstał od wieczerzy. Po coś się oddalił?<br>MAKBET<br>Czy pytał o mnie?<br>LADY MAKBET<br>Ty mnie o to pytasz?<br>MAKBET<br>Nie postępujmy dalej na tej drodze:<br>Dopiero co mnie obdarzył godnością<br>I sam dopiero co sobie kupiłem<br>Złotą u ludzi sławę, sławę, którą<br>Godziłoby się jak najdłużej w świeżym<br>Utrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie<br>Odrzucać.<br>LADY MAKBET<br>Byłaż pijaną nadzieja,<br>Co cię niedawno jeszcze kołysała?<br>Zasnęłaż potem i budziż się teraz,<br>Żeby ospale, trwożnie patrzeć na to,<br>Na co tak raźnie wtedy poglądała?<br>Nie lepsze dajesz mi wyobrażenie<br>I o miłości twojej. Masz skrupuły<br>Mężnie w czyn przelać to, czego pożądasz?<br>8<br>Arkusz I<br>Chciałbyś posiadać to, co sam uznajesz<br>Ozdobą życia, i chcesz żyć zarazem<br>W własnym uznaniu jak tchórz albo jako<br>Ów kot, w przysłowiu1 gminnym, u którego<br>„Nie śmiem” przeważa „chciałbym”.<br>MAKBET<br>Przestań, proszę.<br>Na wszystkom gotów, co jest godne męża;<br>Kto więcej waży, nie jest nim2.<br>LADY MAKBET<br>I jakiż<br>Zły duch ci kazał tę myśl mi nasunąć?<br>Kiedyś ją powziął, wtedy byłeś mężem:<br>O ile byś był więcej tym, czym byłeś,<br>O tyle więcej byłbyś nim. Nie była<br>Wtedy po temu pora ani miejsce,<br>Jedno i drugie stworzyć byłbyś gotów;<br>Teraz się jedno i drugie nastręcza,<br>A ty się cofasz? Byłam karmicielką<br>I wiem, jak to słodko kochać dziecię,<br>Które się karmi; byłabym mu jednak<br>Wyrwała była pierś z ust nadstawionych,<br>Które się do mnie tkliwie uśmiechały,<br>I roztrzaskała czaszkę, gdybym była<br>Zobowiązała się do tego czynu,<br>Jak ty do tego.<br>MAKBET<br>Gdybyśmy chybili?<br>LADY MAKBET<br>Chybić! Obwaruj jeno swoje męstwo,<br>A nie chybimy. Skoro Dunkan zaśnie<br>(Co naturalnie po trudach dnia prędko<br>Pewnie nastąpi), przyrządzonym winem<br>Dwóch pokojowców jego tak uraczę,<br>Że się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę<br>A władz siedlisko zamieni w alembik3.<br>Gdy snem zwierzęcym ujęci, jak trupy<br>Spoczywać będą, czegóż nie zdołamy<br>Dokazać wtedy ze śpiącym Dunkanem?<br>Czego nie złożyć na jego pijaną<br>Służbę, na którą spadnie cała wina<br>Naszego mordu? [ ]<br>MAKBET<br>Niech się więc stanie! Wszystkie moje siły<br>Nagnę do tego okropnego czynu.<br>Idźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:<br>Fałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.<br>Wychodzą [ ]<br>1 ów kot w przysłowiu - kot chciałby zjeść rybę, ale boi zmoczyć sobie łapki<br>2 kto więcej waży, nie jest nim - kto się waży na więcej niż ja, nie jest prawdziwym mężem, lecz szaleńcem<br>lub zbrodniarzem<br>3 alembik - dawny przyrząd służący do destylacji, głównie alkoholu<br>9<br>Arkusz I<br>AKT V, SCENA V<br>[…]<br>MAKBET<br>Dawno już smaku trwogi zapomniałem:<br>Był czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,<br>Gdy przy słuchaniu powieści o strachach<br>Włos mi się jeżył i prężył na głowie,<br>Jakby był żywy; czas ten prędko minął;<br>Przeładowałem się okropnościami:<br>Spoufalone z zgrozą zmysły moje<br>Stępiały na wpływ wrażeń.<br>Sejton powraca<br>Co znaczyły<br>te krzyki?<br>SEJTON<br>Panie, królowa umarła!<br>MAKBET<br>Powinna była umrzeć nieco później;<br>Czego się było tak spieszyć z tą wieścią?<br>Ciągle to jutro, jutro i znów jutro<br>Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,<br>Aż do ostatniej głoski czasokresu;<br>A wszystkie wczora to były pochodnie,<br>Które głupocie naszej przyświecały<br>W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!<br>Życie jest tylko przechodnim półcieniem,<br>Nędznym aktorem, który swoją rolę<br>Przez parę godzin wygrawszy na scenie<br>W nicość przepada - powieścią idioty,<br>Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.<br>Przekład Józefa Paszkowskiego<br>(William Szekspir, Makbet, Ossolineum 1967)</p>","solutions":[]}