{"id":"jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa/zad/Temat 2","paper_id":"jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa","number":"Temat 2","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2006,"month":"maj","level":"podstawowa","text":"Temat 2. Kłótnia u Borynów\nZanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj\nwystępujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ\nprzyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.\nWładysław Reymont Chłopi (fragment)\n- Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.[ ]\nBoryna wrócił do izby swojej, już tam czekali nań wszyscy Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły\nsię na niego i opadły wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:\n- Wszystkie! Jak na sąd jaki!\n- Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem - rzekła nieśmiało kowalowa.[ ]\n- Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.\n- A to mów, Antek a to przyślim wedle tego zapisu4 - jąkała kowalowa.\n- Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę to wam rzeknę!\n- To wiemy, ale nie o to przyślim.\n- A czego?\n- Zapisaliście całe sześć morgów!\n- Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko\n- Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! - powiedział Antek.\n4 zapis - przeznaczenie w testamencie określonego świadczenia majątkowego osobie nie będącej spadkobiercą\n10\nArkusz I\n- A czyjeż to jest, co? Czyje?\n- Dziecińskie, nasze.\n- Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!\n- Zrobicie abo i nie zrobicie\n- Ty mi wzbronisz, ty!\n- A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć\ni buchnął zapamiętałością.\n- Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! - krzyczał\nprzyskakując do niego z pięściami.\n- A ukrzywdzić się nie damy! - wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.\n- A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę5 a będzie tu pysk wywierała?\n- Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam\nza parobków, jak te woły.[ ]\n- Jak wam krzywda, idźcie se poszukać lepiej!\n- Nie pójdziem szukać, bo tu jest nasze! Nasze po dziadach pradziadach! - zawołał mocno Antek.\nStary uderzył go oczami i nic nie odrzekł, przysiadł przed komin i pogrzebaczem tak dziabał\nw głownie, aż iskry się sypały - zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały\nna oczy, jarzące jak u żbika ale się jeszcze hamował, choć ledwie i zdzierżał\nDługie milczenie zaległo izbę, że ino te przysapki a dychania prędkie słychać było. Hanka szlochała\nz cicha i pohuśtywała dziecko, bo skamleć poczęło.\n- My nie przeciwni ożenkowi, chcecie, to się żeńcie\n- A przeciwcie się, dużo o to stoję!\n- Ino zapis odbierzcie - dorzuciła przez łzy Hanka.\n- Zmilkniesz ty, a to, psiachmać, jazgocze cięgiem jak ta suka! - rzucił z taką mocą pogrzebacz\nw ogień, aż się głownie potoczyły na izbę.\n- A wy się miarkujcie, bo to nie dziewka wasza, żebyście gębę wywierali na nią!\n- To czemu pyskuje!\n- Ma prawo, bo się o swoje upomina! - wrzeszczał coraz mocniej Antek.\n- Chcecie, to i zapiszcie, ale to, co ostało, odpiszcie na nas - zaczęła cicho kowalowa.\n- Głupiaś! Widzisz ją, mojem się tu będzie dzieliła! Nie bój się, na wycug6 do waju nie pójdę -\nrzekłem!\n- A my nie ustąpim. Sprawiedliwości chcemy.\n- Jak wezmę kija, to wama dam sprawiedliwość.\n- Spróbujcie ino tknąć, a pewnikiem wesela nie doczekacie\nI jęli się już kłócić, przyskakiwać do się, grozić, bić pięściami w stół, wykrzykiwać a wypominać\nwszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak rozsrożył, że wściekłość buchała\nz niego i raz w raz już starego chwytał to za ramię, to za orzydle i gotów był bić ale stary jeszcze się\nhamował, nie chciał bijatyki, odpychał Antka, na obelgi z rzadka odpowiadał, bych ino dziwowiska\nla sąsiadów i wsi całej nie czynić. [ ] Hanka ryknęła nowym, ogromnym płaczem, wsparła się o okap\ni jęła zalewanym przez łzy, nieprzytomnym głosem krzyczeć:\n- Na żebrę ino nam iść, we świat o mój Jezus, mój Jezus! A jak te woły harowalim i dnie\ni noce za parobków a teraz co? A Pan Bóg was pokarze za krzywdę naszą! Pokarze Całe\nsześć morgów zapisali a te szmaty po matce te paciorki to wszystko i la kogo to? La kogo?\nLa takiej świni! A żebyś pode płotem zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły, ty\nwywłoko, ty lakudro jedna, ty!\n- Coś powiedziała? - zaryczał stary przyskakując do niej\n- Że lakudra i włók7 ten, to i cała wieś wie o tym cały świat! cały!\n- Wara ci od niej, bo ci ten pysk o ścianę rozbiję, wara - i jął nią trząść, ale już Antek\nprzyskoczył i osłonił, i również krzyczeć począł:\n- I ja przywtórzę8, że lakudra jest, włók, ja! A spał z nią, kto chciał, ja! - wołał nieprzytomnie\n5 płachta - duży kawał płótna do noszenia trawy (tu w znaczeniu: rzecz bezwartościowa, nic)\n6 wycug - dożywotnie utrzymanie zapewnione rodzicom przez dzieci po przekazaniu im majątku\n7 włók - (także: włóka, wywłoka) - kobieta prowadząca rozwiązłe życie\n8 przywtórzyć (gw.) - potwierdzić\n11\nArkusz I\ni gadał, co mu ślina na język przyniesła, nie skończył, bo stary, rozwścieklony już teraz do ostatka,\ntrzasnął go tak w pysk, aż rymnął łbem na oszkloną szafkę i z nią razem zwalił się na ziemię Porwał\nsię rychło, okrwawiony, i runął na ojca.\nRzucili się na siebie jak dwa psy wściekłe, chycili się za piersi i wodzili po izbie, miotali, bili sobą\no łóżka, o skrzynie, o ściany, aż łby trzaskały. Krzyk się podniósł nieopisany, kobiety chciały ich\nrozerwać, ale przewalili się na ziemię i tak zwarci całą nienawiścią i krzywdami tarzali się, gnietli,\ndusili\nCałe szczęście, że rychło rozerwali ich sąsiedzi i odgrodzili od siebie Antka przenieśli na drugą\nstronę i zlewali wodą, tak osłabł z umęczenia i upływu krwi, bo twarz miał porozcinaną o szyby.\nStaremu nic się nie stało; spencer miał nieco podarty i twarz podrapaną i aż siną z wściekłości\nSklął i powyganiał ludzi, co się byli zlecieli, drzwi od sieni zamknął i siadł przed kominem\nAle uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie tego, co na Jagnę wypowiedzieli,\na żgało9 go w serce jakby nożem\n- Nie daruję ja ci tego, psie jeden, nie daruję! - przysięgał sobie w duszy. - Jakże, na Jagusię -\nAle wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz już słyszał o niej, co dawniej pogadywali, a na co\nnie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, i dziwnie markotno - Nieprawda,\npleciuchy i zazdrośniki, wiadomo! - wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań\nludzkich. - Jakże, rodzony syn powieda, to nie mają szczekać! Ścierwa! - ale żarły go te wspominki,\njak ogień\n(Władysław Reymont, Chłopi, Warszawa 1977)\nna temat nr\n9 żgać (gw.) - kłuć, uderzać czymś ostrym\n12\nArkusz I\n13\nArkusz I\n14\nArkusz I\n15\nArkusz I\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":"Temat 2. Kłótnia u Borynów\nZanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj\nwystępujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ\nprzyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.\nWładysław Reymont Chłopi (fragment)\n- Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.[ ]\nBoryna wrócił do izby swojej, już tam czekali nań wszyscy Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły\nsię na niego i opadły wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:\n- Wszystkie! Jak na sąd jaki!\n- Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem - rzekła nieśmiało kowalowa.[ ]\n- Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.\n- A to mów, Antek a to przyślim wedle tego zapisu4 - jąkała kowalowa.\n- Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę to wam rzeknę!\n- To wiemy, ale nie o to przyślim.\n- A czego?\n- Zapisaliście całe sześć morgów!\n- Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko\n- Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! - powiedział Antek.\n4 zapis - przeznaczenie w testamencie określonego świadczenia majątkowego osobie nie będącej spadkobiercą\n10\nArkusz I\n- A czyjeż to jest, co? Czyje?\n- Dziecińskie, nasze.\n- Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!\n- Zrobicie abo i nie zrobicie\n- Ty mi wzbronisz, ty!\n- A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć\ni buchnął zapamiętałością.\n- Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! - krzyczał\nprzyskakując do niego z pięściami.\n- A ukrzywdzić się nie damy! - wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.\n- A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę5 a będzie tu pysk wywierała?\n- Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam\nza parobków, jak te woły.[ ]\n- Jak wam krzywda, idźcie se poszukać lepiej!\n- Nie pójdziem szukać, bo tu jest nasze! Nasze po dziadach pradziadach! - zawołał mocno Antek.\nStary uderzył go oczami i nic nie odrzekł, przysiadł przed komin i pogrzebaczem tak dziabał\nw głownie, aż iskry się sypały - zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały\nna oczy, jarzące jak u żbika ale się jeszcze hamował, choć ledwie i zdzierżał\nDługie milczenie zaległo izbę, że ino te przysapki a dychania prędkie słychać było. Hanka szlochała\nz cicha i pohuśtywała dziecko, bo skamleć poczęło.\n- My nie przeciwni ożenkowi, chcecie, to się żeńcie\n- A przeciwcie się, dużo o to stoję!\n- Ino zapis odbierzcie - dorzuciła przez łzy Hanka.\n- Zmilkniesz ty, a to, psiachmać, jazgocze cięgiem jak ta suka! - rzucił z taką mocą pogrzebacz\nw ogień, aż się głownie potoczyły na izbę.\n- A wy się miarkujcie, bo to nie dziewka wasza, żebyście gębę wywierali na nią!\n- To czemu pyskuje!\n- Ma prawo, bo się o swoje upomina! - wrzeszczał coraz mocniej Antek.\n- Chcecie, to i zapiszcie, ale to, co ostało, odpiszcie na nas - zaczęła cicho kowalowa.\n- Głupiaś! Widzisz ją, mojem się tu będzie dzieliła! Nie bój się, na wycug6 do waju nie pójdę -\nrzekłem!\n- A my nie ustąpim. Sprawiedliwości chcemy.\n- Jak wezmę kija, to wama dam sprawiedliwość.\n- Spróbujcie ino tknąć, a pewnikiem wesela nie doczekacie\nI jęli się już kłócić, przyskakiwać do się, grozić, bić pięściami w stół, wykrzykiwać a wypominać\nwszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak rozsrożył, że wściekłość buchała\nz niego i raz w raz już starego chwytał to za ramię, to za orzydle i gotów był bić ale stary jeszcze się\nhamował, nie chciał bijatyki, odpychał Antka, na obelgi z rzadka odpowiadał, bych ino dziwowiska\nla sąsiadów i wsi całej nie czynić. [ ] Hanka ryknęła nowym, ogromnym płaczem, wsparła się o okap\ni jęła zalewanym przez łzy, nieprzytomnym głosem krzyczeć:\n- Na żebrę ino nam iść, we świat o mój Jezus, mój Jezus! A jak te woły harowalim i dnie\ni noce za parobków a teraz co? A Pan Bóg was pokarze za krzywdę naszą! Pokarze Całe\nsześć morgów zapisali a te szmaty po matce te paciorki to wszystko i la kogo to? La kogo?\nLa takiej świni! A żebyś pode płotem zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły, ty\nwywłoko, ty lakudro jedna, ty!\n- Coś powiedziała? - zaryczał stary przyskakując do niej\n- Że lakudra i włók7 ten, to i cała wieś wie o tym cały świat! cały!\n- Wara ci od niej, bo ci ten pysk o ścianę rozbiję, wara - i jął nią trząść, ale już Antek\nprzyskoczył i osłonił, i również krzyczeć począł:\n- I ja przywtórzę8, że lakudra jest, włók, ja! A spał z nią, kto chciał, ja! - wołał nieprzytomnie\n5 płachta - duży kawał płótna do noszenia trawy (tu w znaczeniu: rzecz bezwartościowa, nic)\n6 wycug - dożywotnie utrzymanie zapewnione rodzicom przez dzieci po przekazaniu im majątku\n7 włók - (także: włóka, wywłoka) - kobieta prowadząca rozwiązłe życie\n8 przywtórzyć (gw.) - potwierdzić\n11\nArkusz I\ni gadał, co mu ślina na język przyniesła, nie skończył, bo stary, rozwścieklony już teraz do ostatka,\ntrzasnął go tak w pysk, aż rymnął łbem na oszkloną szafkę i z nią razem zwalił się na ziemię Porwał\nsię rychło, okrwawiony, i runął na ojca.\nRzucili się na siebie jak dwa psy wściekłe, chycili się za piersi i wodzili po izbie, miotali, bili sobą\no łóżka, o skrzynie, o ściany, aż łby trzaskały. Krzyk się podniósł nieopisany, kobiety chciały ich\nrozerwać, ale przewalili się na ziemię i tak zwarci całą nienawiścią i krzywdami tarzali się, gnietli,\ndusili\nCałe szczęście, że rychło rozerwali ich sąsiedzi i odgrodzili od siebie Antka przenieśli na drugą\nstronę i zlewali wodą, tak osłabł z umęczenia i upływu krwi, bo twarz miał porozcinaną o szyby.\nStaremu nic się nie stało; spencer miał nieco podarty i twarz podrapaną i aż siną z wściekłości\nSklął i powyganiał ludzi, co się byli zlecieli, drzwi od sieni zamknął i siadł przed kominem\nAle uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie tego, co na Jagnę wypowiedzieli,\na żgało9 go w serce jakby nożem\n- Nie daruję ja ci tego, psie jeden, nie daruję! - przysięgał sobie w duszy. - Jakże, na Jagusię -\nAle wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz już słyszał o niej, co dawniej pogadywali, a na co\nnie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, i dziwnie markotno - Nieprawda,\npleciuchy i zazdrośniki, wiadomo! - wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań\nludzkich. - Jakże, rodzony syn powieda, to nie mają szczekać! Ścierwa! - ale żarły go te wspominki,\njak ogień\n(Władysław Reymont, Chłopi, Warszawa 1977)\nna temat nr 1.\n„Makbet” Szekspira to utwór o tym, jak żądny władzy człowiek drogą\nmorderstwa przejmuje tron. Temat nienowy w czasach Szekspira, dlaczego więc\npodjął go w swojej tragedii? Jaki był główny cel jej napisania? Wnikliwa\nlektura dzieła pozwala stwierdzić, że motyw władzy jest pretekstem do rozważań\no roli człowieka w kształtowaniu swojego życia.\nW obu cytowanych fragmentach pokazana została przede wszystkim postać\nMakbeta. Pierwszy fragment przedstawia sytuację spisku na życie króla\nDunkana, który jest gościem w zamku Makbeta. Chęć zdobycia korony popycha\nLady Makbet do podsunięcia mężowi pomysłu zbrodni na królu. Zarówno\nmonolog gospodarza, jak i rozmowa z żoną obrazują osobowość małżonków.\nMakbet to rycerz, który przyznaje się do chorych ambicji:\n„Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec\nPodżega we mnie tę pokusę, to jest\nAmbicja”\nW myśleniu bohatera wyeksponowane są rozterki człowieka, który odróżnia\njeszcze dobro od zła. Planowany krok nazywa on wprost zbrodnią. Wie, że za tak\npodły czyn ponosi się surową karę. Próbuje przekonać żonę, że z morderstwa\nnależy się wycofać. Przedstawia różne argumenty, w których bierze pod uwagę\nswoją życiową sytuację:\n„Nie postępujmy dalej na tej drodze:\nDopiero co mnie obdarzył godnością\nI sam dopiero co sobie kupiłem\n9 żgać (gw.) - kłuć, uderzać czymś ostrym\n12\nArkusz I\nZłotą u ludzi sławę, sławę, którą\nGodziłoby się jak najdłużej w świeżym\nUtrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie\nOdrzucać”.\nW argumentacji zwraca również uwagę na zalety króla Dunkana:\n„Dunkan tak skromnie piastował\nSwą godność, tak był nieskalanie czysty\nW pełnieniu swego wielkiego urzędu”\nPowyższe słowa dyktują Makbetowi rozsądek i możliwość odwrotu\nod zbrodniczych zamiarów. Odpowiedzią na nie jest upór, niewzruszoność i brak\nskrupułów ze strony Lady Makbet. Zadaje ona cały szereg pytań, które mają\nporuszyć męża jako człowieka z ambicjami. Honor nie stanowi dla wyniosłej\nbohaterki żadnej wartości, jest nią natomiast władza, której bardzo pragnie.\nStąd pytanie:\n„Masz skrupuły/ Mężnie w czyn przelać to, czego pragniesz?”\nAgresywnie stawiane pytania mają określony cel: zagłuszyć wyrzuty\nsumienia Makbeta i sprowokować go do haniebnego działania. Sytuacja,\nw jakiej znalazł się bohater dramatu Szekspira, daje mu możliwość wyboru\nmiędzy dobrem a złem, ale namiętność, jaką jest żądza władzy, pcha go\ndo zbrodni. Rycerz zatem dokonuje wyboru między honorem, sprawiedliwością\ni własną uczciwością a pragnieniem zaspokojenia ambicji i koniecznością\nwypełnienia obietnic danych żonie. Makbetowi zabrakło stanowczości, a cynizm\nLady Makbet podsycał jego żądze. Morderstwo z premedytacją zostało\nwykonane.\nCzyn, którego dopuścił się bohater, doprowadza go do moralnego upadku.\nWieść o śmierci żony nie robi na nim już żadnego wrażenia: „Powinna była\numrzeć nieco później;”\nŚwiadomość własnej zbrodni, osamotnienie, wyrzuty sumienia spowodowały,\nże jego życie straciło sens. Piękną niegdyś i zasłużoną sławę u ludzi zastąpiły\nstrach i nienawiść.\nSzekspir\nrozumie\ntragizm\njako\nkonsekwencję\nwyborów\nczłowieka\ni istniejącego w nim zła. Wina jest więc po stronie człowieka, a los, który\nstanowi podstawę tragizmu antycznego ma o tyle swój udział w dramacie\nMakbeta, o ile psychika człowieka jest od niego zależna. A zatem sytuacja\nbohatera antycznego, jakim jest Edyp w tragedii Sofoklesa „Król Edyp”,\nwyraźnie różni się od Szekspirowskiej.\nSofokles, kreując swojego bohatera, pokazywał przede wszystkim los, fatum,\nktóre musiało się wypełnić bez względu na działania człowieka. Od losu uciec\nnie można, każde bowiem działanie, zmierzające do zmiany jego wyroków,\nskazane jest na porażkę. Edyp nie wie, że uciekając przed przeznaczeniem,\nwłaśnie je wypełnia, że los drwi z niego, prowadząc go na drogę, na której\nzabije swego ojca. Nieświadomość czynu nie uchroni Edypa przed surową karą.\n13\nArkusz I\nJest on winny popełnionego czynu, ale jest też ofiarą przeznaczenia i dlatego\nbudzi współczucie.\nO ile zatem bohater Szekspirowski ma szanse na dokonanie wyboru między\ndobrem i złem, o tyle bohater antycznej tragedii jest tej możliwości pozbawiony,\nbo działanie fatum musi się wypełnić. Kreacja Makbeta jest dynamiczna,\nbohater zmienia się - ze szlachetnego rycerza w mordercę i tyrana. Kreacja\nEdypa jest statyczna, bohater w całej tragedii jest taki sam. Szekspir skupiał\nuwagę na namiętnościach i pokazywał ich tragiczne skutki, antyczny pisarz\nSofokles pokazywał, jak człowiek staje się igraszką losu i żadne jego starania\nnie zmienią wyroków.\nna temat nr 2.\n„Chłopi” Władysława Reymonta to utwór realizujący zasady powieści\nmodernistycznej, w której połączone są elementy kreacji symbolicznej,\nmodernistycznej\ni naturalistycznej\nz realizmem\npowieści\no\nżyciu\nwsi.\nPrzedstawiony fragment dotyczy sporu Boryny z dziećmi: Antkiem, jego żoną\nHanką i najstarszą córką - o zapis ziemi, jakiego dokonał Maciej przed swoim\nślubem z Jagną.\nKłótnia ujawnia najbardziej konwencjonalne elementy naturalistycznego\nobrazowania. Pokazany zostaje konflikt pokoleń, który w powieści przekłada się\nna rodzaj walki o byt. Pierwsza część sceny, bardzo dramatyczna, emocjonalna,\nwypełniona krótkimi dialogami między dziećmi i ojcem pokazuje wyraźnie\npatriarchalne relacje w rodzinie:\n„Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły się na niego i opadły wnet ( ) zapytał\ndrwiąco”\nZ jednej więc strony dzieci przychodzą upomnieć się o swoje, z drugiej ich\npostawa pełna jest pokory, nieśmiałości i wyraża odwieczne przekonanie\no ważnej roli ojca. Dlatego kowalowa, która jako pierworodna zaczyna\nrozmowę, „rzekła nieśmiało”, „jąkała się”. Ale atmosfera jest coraz bardziej\ndramatyczna, bo Antek, bezskutecznie poszukujący wcześniej rady u księdza\ni kowala, przyjmuje postawę hardego syna i oskarża ojca o bezprawne\nprzekazanie ziemi Jagnie. Na apodyktyczne odpowiedzi ojca reaguje\nzdecydowanie i kategorycznie:\n„-Jak wszystko będzie wasze to zapiszecie!”\nNajstarsza córka dość szybko przestaje uczestniczyć w sporze, w którym prym\nwiedzie Antek z żoną. Kłótnia jest coraz bardziej zajadła, a w przezwiskach,\nporównaniach i epitetach dominują określenia o naturalistycznym charakterze:\n„a będzie tu pysk wywierała”\n„robimy za parobków, jak te woły”\n„psiachmać, jazgocze jak ta suka”\n14\nArkusz I\nJęzyk bohaterów, gwałtowny, napastliwy, obraźliwy, pełen inwektyw\nzaczerpniętych z porównań do zwierząt jest świadectwem naturalistycznego\nsposobu kreacji świata przedstawionego. A w świecie tym panują relacje\npodległości i typowej walki o byt. Dominuje ten, kto ma ziemię. I tę prawdę\nwypowiada w kłótni Boryna: „na wycug do waju nie pójdę”. Boryna zna\nbowiem sytuację starej Agaty i Jagustynki, które przepisały ziemię dzieciom,\na same musiały wychodzić na żebry (Agata) lub wynajmować się jako robotnice\nw gospodarstwie dzieci lub sąsiadów (Jagustynka).\nW rodzinie Borynów, jak i w całej wiejskiej gromadzie, ziemia jest wartością.\nZiemia też, a nie miłość do Boryny stanowi podstawę związku Jagusi z Boryną.\nWarto przy tym podkreślić, że to nie Jagna zabiega o zapis, lecz jej matka,\nmyśląc o zabezpieczeniu przyszłości dla córki.\nNaturalistyczny sposób ekspresji ujawnia się zwłaszcza w końcowej części\nkłótni, gdy Hanka zaczęła „nieprzytomnym głosem krzyczeć”:\n„A te szmaty a te paciorki i la kogo to? La takiej świni. A żebyś pode płotem\nzdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły”. A gdy Boryna\nz Antkiem „rzucili się na siebie” to „jak dwa psy wściekłe”.\nGłówni bohaterowie sceny , ojciec i syn, to dwie silne osobowości. Walczą\nnie tylko o byt, ale także o władzę (dominację w stadzie) i o kobietę. Antek, który\nkocha Jagnę i jest o nią zazdrosny, występuje w sporze jako adwersarz, który\nnie oszczędza Jagny, określając ją najobrzydliwszymi epitetami „lakudra jest\ni włók, a spał z nią kto chciał”.\nHanka sekunduje mężowi, jest rozhisteryzowana, pokazuje łzy i złość prawie\nrównocześnie, harde wypowiedzi przeplata z lamentami pokrzywdzonej synowej.\nPostacią najmniej wyrazistą jest kowalowa. Najstarsza córka Boryny wyraźnie\nboi się ojca.\nScena kłótni pokazuje naturalistyczną koncepcję relacji w rodzinie i wiejskiej\nspołeczności. Walka o byt, której wyrazem jest walka o ziemię, stanowi\npodstawę funkcjonowania tej społeczności. Porządek ustalony w gromadzie\nburzy Jagna i dlatego jest przyczyną wszystkich konfliktów w Lipcach. Za jej\nwięc przyczyną Antek z rodziną zostaje przez Borynę wyrzucony z domu (ciągle\njednak ukradkiem się z nią spotyka, nawet wtedy, gdy jest już jego macochą).\nZwykle cicha i pokorna Hanka, która lamentuje podczas kłótni, obawia się\nnie tylko o swój byt, ale także o pozycję żony Antka.\nScena kłótni stanowi w powieści kluczowy fragment, ujawniający mentalność\ngromady wiejskiej i koncepcję jej życia, pokazaną w całej powieści Reymonta.\n15\nArkusz I\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2006-maj-matura-podstawowa/zad-Temat_2.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":9,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2006 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Temat 2. Kłótnia u Borynów<br>Zanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj<br>występujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ<br>przyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.<br>Władysław Reymont Chłopi (fragment)</p>\n<ul><li>Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.[ ]</li></ul>\n<p>Boryna wrócił do izby swojej, już tam czekali nań wszyscy Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły<br>się na niego i opadły wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:</p>\n<ul><li>Wszystkie! Jak na sąd jaki!</li><li>Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem - rzekła nieśmiało kowalowa.[ ]</li><li>Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.</li><li>A to mów, Antek a to przyślim wedle tego zapisu4 - jąkała kowalowa.</li><li>Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę to wam rzeknę!</li><li>To wiemy, ale nie o to przyślim.</li><li>A czego?</li><li>Zapisaliście całe sześć morgów!</li><li>Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko</li><li>Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! - powiedział Antek.</li></ul>\n<p>4 zapis - przeznaczenie w testamencie określonego świadczenia majątkowego osobie nie będącej spadkobiercą<br>10<br>Arkusz I</p>\n<ul><li>A czyjeż to jest, co? Czyje?</li><li>Dziecińskie, nasze.</li><li>Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!</li><li>Zrobicie abo i nie zrobicie</li><li>Ty mi wzbronisz, ty!</li><li>A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć</li></ul>\n<p>i buchnął zapamiętałością.</p>\n<ul><li>Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! - krzyczał</li></ul>\n<p>przyskakując do niego z pięściami.</p>\n<ul><li>A ukrzywdzić się nie damy! - wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.</li><li>A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę5 a będzie tu pysk wywierała?</li><li>Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam</li></ul>\n<p>za parobków, jak te woły.[ ]</p>\n<ul><li>Jak wam krzywda, idźcie se poszukać lepiej!</li><li>Nie pójdziem szukać, bo tu jest nasze! Nasze po dziadach pradziadach! - zawołał mocno Antek.</li></ul>\n<p>Stary uderzył go oczami i nic nie odrzekł, przysiadł przed komin i pogrzebaczem tak dziabał<br>w głownie, aż iskry się sypały - zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały<br>na oczy, jarzące jak u żbika ale się jeszcze hamował, choć ledwie i zdzierżał<br>Długie milczenie zaległo izbę, że ino te przysapki a dychania prędkie słychać było. Hanka szlochała<br>z cicha i pohuśtywała dziecko, bo skamleć poczęło.</p>\n<ul><li>My nie przeciwni ożenkowi, chcecie, to się żeńcie</li><li>A przeciwcie się, dużo o to stoję!</li><li>Ino zapis odbierzcie - dorzuciła przez łzy Hanka.</li><li>Zmilkniesz ty, a to, psiachmać, jazgocze cięgiem jak ta suka! - rzucił z taką mocą pogrzebacz</li></ul>\n<p>w ogień, aż się głownie potoczyły na izbę.</p>\n<ul><li>A wy się miarkujcie, bo to nie dziewka wasza, żebyście gębę wywierali na nią!</li><li>To czemu pyskuje!</li><li>Ma prawo, bo się o swoje upomina! - wrzeszczał coraz mocniej Antek.</li><li>Chcecie, to i zapiszcie, ale to, co ostało, odpiszcie na nas - zaczęła cicho kowalowa.</li><li>Głupiaś! Widzisz ją, mojem się tu będzie dzieliła! Nie bój się, na wycug6 do waju nie pójdę -</li></ul>\n<p>rzekłem!</p>\n<ul><li>A my nie ustąpim. Sprawiedliwości chcemy.</li><li>Jak wezmę kija, to wama dam sprawiedliwość.</li><li>Spróbujcie ino tknąć, a pewnikiem wesela nie doczekacie</li></ul>\n<p>I jęli się już kłócić, przyskakiwać do się, grozić, bić pięściami w stół, wykrzykiwać a wypominać<br>wszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak rozsrożył, że wściekłość buchała<br>z niego i raz w raz już starego chwytał to za ramię, to za orzydle i gotów był bić ale stary jeszcze się<br>hamował, nie chciał bijatyki, odpychał Antka, na obelgi z rzadka odpowiadał, bych ino dziwowiska<br>la sąsiadów i wsi całej nie czynić. [ ] Hanka ryknęła nowym, ogromnym płaczem, wsparła się o okap<br>i jęła zalewanym przez łzy, nieprzytomnym głosem krzyczeć:</p>\n<ul><li>Na żebrę ino nam iść, we świat o mój Jezus, mój Jezus! A jak te woły harowalim i dnie</li></ul>\n<p>i noce za parobków a teraz co? A Pan Bóg was pokarze za krzywdę naszą! Pokarze Całe<br>sześć morgów zapisali a te szmaty po matce te paciorki to wszystko i la kogo to? La kogo?<br>La takiej świni! A żebyś pode płotem zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły, ty<br>wywłoko, ty lakudro jedna, ty!</p>\n<ul><li>Coś powiedziała? - zaryczał stary przyskakując do niej</li><li>Że lakudra i włók7 ten, to i cała wieś wie o tym cały świat! cały!</li><li>Wara ci od niej, bo ci ten pysk o ścianę rozbiję, wara - i jął nią trząść, ale już Antek</li></ul>\n<p>przyskoczył i osłonił, i również krzyczeć począł:</p>\n<ul><li>I ja przywtórzę8, że lakudra jest, włók, ja! A spał z nią, kto chciał, ja! - wołał nieprzytomnie</li></ul>\n<p>5 płachta - duży kawał płótna do noszenia trawy (tu w znaczeniu: rzecz bezwartościowa, nic)<br>6 wycug - dożywotnie utrzymanie zapewnione rodzicom przez dzieci po przekazaniu im majątku<br>7 włók - (także: włóka, wywłoka) - kobieta prowadząca rozwiązłe życie<br>8 przywtórzyć (gw.) - potwierdzić<br>11<br>Arkusz I<br>i gadał, co mu ślina na język przyniesła, nie skończył, bo stary, rozwścieklony już teraz do ostatka,<br>trzasnął go tak w pysk, aż rymnął łbem na oszkloną szafkę i z nią razem zwalił się na ziemię Porwał<br>się rychło, okrwawiony, i runął na ojca.<br>Rzucili się na siebie jak dwa psy wściekłe, chycili się za piersi i wodzili po izbie, miotali, bili sobą<br>o łóżka, o skrzynie, o ściany, aż łby trzaskały. Krzyk się podniósł nieopisany, kobiety chciały ich<br>rozerwać, ale przewalili się na ziemię i tak zwarci całą nienawiścią i krzywdami tarzali się, gnietli,<br>dusili<br>Całe szczęście, że rychło rozerwali ich sąsiedzi i odgrodzili od siebie Antka przenieśli na drugą<br>stronę i zlewali wodą, tak osłabł z umęczenia i upływu krwi, bo twarz miał porozcinaną o szyby.<br>Staremu nic się nie stało; spencer miał nieco podarty i twarz podrapaną i aż siną z wściekłości<br>Sklął i powyganiał ludzi, co się byli zlecieli, drzwi od sieni zamknął i siadł przed kominem<br>Ale uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie tego, co na Jagnę wypowiedzieli,<br>a żgało9 go w serce jakby nożem</p>\n<ul><li>Nie daruję ja ci tego, psie jeden, nie daruję! - przysięgał sobie w duszy. - Jakże, na Jagusię -</li></ul>\n<p>Ale wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz już słyszał o niej, co dawniej pogadywali, a na co<br>nie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, i dziwnie markotno - Nieprawda,<br>pleciuchy i zazdrośniki, wiadomo! - wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań<br>ludzkich. - Jakże, rodzony syn powieda, to nie mają szczekać! Ścierwa! - ale żarły go te wspominki,<br>jak ogień<br>(Władysław Reymont, Chłopi, Warszawa 1977)<br>na temat nr<br>9 żgać (gw.) - kłuć, uderzać czymś ostrym<br>12<br>Arkusz I<br>13<br>Arkusz I<br>14<br>Arkusz I<br>15<br>Arkusz I<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","answer_text_html":"<p>Temat 2. Kłótnia u Borynów<br>Zanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj<br>występujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ<br>przyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.<br>Władysław Reymont Chłopi (fragment)</p>\n<ul><li>Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.[ ]</li></ul>\n<p>Boryna wrócił do izby swojej, już tam czekali nań wszyscy Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły<br>się na niego i opadły wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:</p>\n<ul><li>Wszystkie! Jak na sąd jaki!</li><li>Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem - rzekła nieśmiało kowalowa.[ ]</li><li>Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.</li><li>A to mów, Antek a to przyślim wedle tego zapisu4 - jąkała kowalowa.</li><li>Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę to wam rzeknę!</li><li>To wiemy, ale nie o to przyślim.</li><li>A czego?</li><li>Zapisaliście całe sześć morgów!</li><li>Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko</li><li>Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! - powiedział Antek.</li></ul>\n<p>4 zapis - przeznaczenie w testamencie określonego świadczenia majątkowego osobie nie będącej spadkobiercą<br>10<br>Arkusz I</p>\n<ul><li>A czyjeż to jest, co? Czyje?</li><li>Dziecińskie, nasze.</li><li>Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!</li><li>Zrobicie abo i nie zrobicie</li><li>Ty mi wzbronisz, ty!</li><li>A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć</li></ul>\n<p>i buchnął zapamiętałością.</p>\n<ul><li>Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! - krzyczał</li></ul>\n<p>przyskakując do niego z pięściami.</p>\n<ul><li>A ukrzywdzić się nie damy! - wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.</li><li>A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę5 a będzie tu pysk wywierała?</li><li>Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam</li></ul>\n<p>za parobków, jak te woły.[ ]</p>\n<ul><li>Jak wam krzywda, idźcie se poszukać lepiej!</li><li>Nie pójdziem szukać, bo tu jest nasze! Nasze po dziadach pradziadach! - zawołał mocno Antek.</li></ul>\n<p>Stary uderzył go oczami i nic nie odrzekł, przysiadł przed komin i pogrzebaczem tak dziabał<br>w głownie, aż iskry się sypały - zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały<br>na oczy, jarzące jak u żbika ale się jeszcze hamował, choć ledwie i zdzierżał<br>Długie milczenie zaległo izbę, że ino te przysapki a dychania prędkie słychać było. Hanka szlochała<br>z cicha i pohuśtywała dziecko, bo skamleć poczęło.</p>\n<ul><li>My nie przeciwni ożenkowi, chcecie, to się żeńcie</li><li>A przeciwcie się, dużo o to stoję!</li><li>Ino zapis odbierzcie - dorzuciła przez łzy Hanka.</li><li>Zmilkniesz ty, a to, psiachmać, jazgocze cięgiem jak ta suka! - rzucił z taką mocą pogrzebacz</li></ul>\n<p>w ogień, aż się głownie potoczyły na izbę.</p>\n<ul><li>A wy się miarkujcie, bo to nie dziewka wasza, żebyście gębę wywierali na nią!</li><li>To czemu pyskuje!</li><li>Ma prawo, bo się o swoje upomina! - wrzeszczał coraz mocniej Antek.</li><li>Chcecie, to i zapiszcie, ale to, co ostało, odpiszcie na nas - zaczęła cicho kowalowa.</li><li>Głupiaś! Widzisz ją, mojem się tu będzie dzieliła! Nie bój się, na wycug6 do waju nie pójdę -</li></ul>\n<p>rzekłem!</p>\n<ul><li>A my nie ustąpim. Sprawiedliwości chcemy.</li><li>Jak wezmę kija, to wama dam sprawiedliwość.</li><li>Spróbujcie ino tknąć, a pewnikiem wesela nie doczekacie</li></ul>\n<p>I jęli się już kłócić, przyskakiwać do się, grozić, bić pięściami w stół, wykrzykiwać a wypominać<br>wszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak rozsrożył, że wściekłość buchała<br>z niego i raz w raz już starego chwytał to za ramię, to za orzydle i gotów był bić ale stary jeszcze się<br>hamował, nie chciał bijatyki, odpychał Antka, na obelgi z rzadka odpowiadał, bych ino dziwowiska<br>la sąsiadów i wsi całej nie czynić. [ ] Hanka ryknęła nowym, ogromnym płaczem, wsparła się o okap<br>i jęła zalewanym przez łzy, nieprzytomnym głosem krzyczeć:</p>\n<ul><li>Na żebrę ino nam iść, we świat o mój Jezus, mój Jezus! A jak te woły harowalim i dnie</li></ul>\n<p>i noce za parobków a teraz co? A Pan Bóg was pokarze za krzywdę naszą! Pokarze Całe<br>sześć morgów zapisali a te szmaty po matce te paciorki to wszystko i la kogo to? La kogo?<br>La takiej świni! A żebyś pode płotem zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły, ty<br>wywłoko, ty lakudro jedna, ty!</p>\n<ul><li>Coś powiedziała? - zaryczał stary przyskakując do niej</li><li>Że lakudra i włók7 ten, to i cała wieś wie o tym cały świat! cały!</li><li>Wara ci od niej, bo ci ten pysk o ścianę rozbiję, wara - i jął nią trząść, ale już Antek</li></ul>\n<p>przyskoczył i osłonił, i również krzyczeć począł:</p>\n<ul><li>I ja przywtórzę8, że lakudra jest, włók, ja! A spał z nią, kto chciał, ja! - wołał nieprzytomnie</li></ul>\n<p>5 płachta - duży kawał płótna do noszenia trawy (tu w znaczeniu: rzecz bezwartościowa, nic)<br>6 wycug - dożywotnie utrzymanie zapewnione rodzicom przez dzieci po przekazaniu im majątku<br>7 włók - (także: włóka, wywłoka) - kobieta prowadząca rozwiązłe życie<br>8 przywtórzyć (gw.) - potwierdzić<br>11<br>Arkusz I<br>i gadał, co mu ślina na język przyniesła, nie skończył, bo stary, rozwścieklony już teraz do ostatka,<br>trzasnął go tak w pysk, aż rymnął łbem na oszkloną szafkę i z nią razem zwalił się na ziemię Porwał<br>się rychło, okrwawiony, i runął na ojca.<br>Rzucili się na siebie jak dwa psy wściekłe, chycili się za piersi i wodzili po izbie, miotali, bili sobą<br>o łóżka, o skrzynie, o ściany, aż łby trzaskały. Krzyk się podniósł nieopisany, kobiety chciały ich<br>rozerwać, ale przewalili się na ziemię i tak zwarci całą nienawiścią i krzywdami tarzali się, gnietli,<br>dusili<br>Całe szczęście, że rychło rozerwali ich sąsiedzi i odgrodzili od siebie Antka przenieśli na drugą<br>stronę i zlewali wodą, tak osłabł z umęczenia i upływu krwi, bo twarz miał porozcinaną o szyby.<br>Staremu nic się nie stało; spencer miał nieco podarty i twarz podrapaną i aż siną z wściekłości<br>Sklął i powyganiał ludzi, co się byli zlecieli, drzwi od sieni zamknął i siadł przed kominem<br>Ale uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie tego, co na Jagnę wypowiedzieli,<br>a żgało9 go w serce jakby nożem</p>\n<ul><li>Nie daruję ja ci tego, psie jeden, nie daruję! - przysięgał sobie w duszy. - Jakże, na Jagusię -</li></ul>\n<p>Ale wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz już słyszał o niej, co dawniej pogadywali, a na co<br>nie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, i dziwnie markotno - Nieprawda,<br>pleciuchy i zazdrośniki, wiadomo! - wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań<br>ludzkich. - Jakże, rodzony syn powieda, to nie mają szczekać! Ścierwa! - ale żarły go te wspominki,<br>jak ogień<br>(Władysław Reymont, Chłopi, Warszawa 1977)<br>na temat nr 1.<br>„Makbet” Szekspira to utwór o tym, jak żądny władzy człowiek drogą<br>morderstwa przejmuje tron. Temat nienowy w czasach Szekspira, dlaczego więc<br>podjął go w swojej tragedii? Jaki był główny cel jej napisania? Wnikliwa<br>lektura dzieła pozwala stwierdzić, że motyw władzy jest pretekstem do rozważań<br>o roli człowieka w kształtowaniu swojego życia.<br>W obu cytowanych fragmentach pokazana została przede wszystkim postać<br>Makbeta. Pierwszy fragment przedstawia sytuację spisku na życie króla<br>Dunkana, który jest gościem w zamku Makbeta. Chęć zdobycia korony popycha<br>Lady Makbet do podsunięcia mężowi pomysłu zbrodni na królu. Zarówno<br>monolog gospodarza, jak i rozmowa z żoną obrazują osobowość małżonków.<br>Makbet to rycerz, który przyznaje się do chorych ambicji:<br>„Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec<br>Podżega we mnie tę pokusę, to jest<br>Ambicja”<br>W myśleniu bohatera wyeksponowane są rozterki człowieka, który odróżnia<br>jeszcze dobro od zła. Planowany krok nazywa on wprost zbrodnią. Wie, że za tak<br>podły czyn ponosi się surową karę. Próbuje przekonać żonę, że z morderstwa<br>należy się wycofać. Przedstawia różne argumenty, w których bierze pod uwagę<br>swoją życiową sytuację:<br>„Nie postępujmy dalej na tej drodze:<br>Dopiero co mnie obdarzył godnością<br>I sam dopiero co sobie kupiłem<br>9 żgać (gw.) - kłuć, uderzać czymś ostrym<br>12<br>Arkusz I<br>Złotą u ludzi sławę, sławę, którą<br>Godziłoby się jak najdłużej w świeżym<br>Utrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie<br>Odrzucać”.<br>W argumentacji zwraca również uwagę na zalety króla Dunkana:<br>„Dunkan tak skromnie piastował<br>Swą godność, tak był nieskalanie czysty<br>W pełnieniu swego wielkiego urzędu”<br>Powyższe słowa dyktują Makbetowi rozsądek i możliwość odwrotu<br>od zbrodniczych zamiarów. Odpowiedzią na nie jest upór, niewzruszoność i brak<br>skrupułów ze strony Lady Makbet. Zadaje ona cały szereg pytań, które mają<br>poruszyć męża jako człowieka z ambicjami. Honor nie stanowi dla wyniosłej<br>bohaterki żadnej wartości, jest nią natomiast władza, której bardzo pragnie.<br>Stąd pytanie:<br>„Masz skrupuły/ Mężnie w czyn przelać to, czego pragniesz?”<br>Agresywnie stawiane pytania mają określony cel: zagłuszyć wyrzuty<br>sumienia Makbeta i sprowokować go do haniebnego działania. Sytuacja,<br>w jakiej znalazł się bohater dramatu Szekspira, daje mu możliwość wyboru<br>między dobrem a złem, ale namiętność, jaką jest żądza władzy, pcha go<br>do zbrodni. Rycerz zatem dokonuje wyboru między honorem, sprawiedliwością<br>i własną uczciwością a pragnieniem zaspokojenia ambicji i koniecznością<br>wypełnienia obietnic danych żonie. Makbetowi zabrakło stanowczości, a cynizm<br>Lady Makbet podsycał jego żądze. Morderstwo z premedytacją zostało<br>wykonane.<br>Czyn, którego dopuścił się bohater, doprowadza go do moralnego upadku.<br>Wieść o śmierci żony nie robi na nim już żadnego wrażenia: „Powinna była<br>umrzeć nieco później;”<br>Świadomość własnej zbrodni, osamotnienie, wyrzuty sumienia spowodowały,<br>że jego życie straciło sens. Piękną niegdyś i zasłużoną sławę u ludzi zastąpiły<br>strach i nienawiść.<br>Szekspir<br>rozumie<br>tragizm<br>jako<br>konsekwencję<br>wyborów<br>człowieka<br>i istniejącego w nim zła. Wina jest więc po stronie człowieka, a los, który<br>stanowi podstawę tragizmu antycznego ma o tyle swój udział w dramacie<br>Makbeta, o ile psychika człowieka jest od niego zależna. A zatem sytuacja<br>bohatera antycznego, jakim jest Edyp w tragedii Sofoklesa „Król Edyp”,<br>wyraźnie różni się od Szekspirowskiej.<br>Sofokles, kreując swojego bohatera, pokazywał przede wszystkim los, fatum,<br>które musiało się wypełnić bez względu na działania człowieka. Od losu uciec<br>nie można, każde bowiem działanie, zmierzające do zmiany jego wyroków,<br>skazane jest na porażkę. Edyp nie wie, że uciekając przed przeznaczeniem,<br>właśnie je wypełnia, że los drwi z niego, prowadząc go na drogę, na której<br>zabije swego ojca. Nieświadomość czynu nie uchroni Edypa przed surową karą.<br>13<br>Arkusz I<br>Jest on winny popełnionego czynu, ale jest też ofiarą przeznaczenia i dlatego<br>budzi współczucie.<br>O ile zatem bohater Szekspirowski ma szanse na dokonanie wyboru między<br>dobrem i złem, o tyle bohater antycznej tragedii jest tej możliwości pozbawiony,<br>bo działanie fatum musi się wypełnić. Kreacja Makbeta jest dynamiczna,<br>bohater zmienia się - ze szlachetnego rycerza w mordercę i tyrana. Kreacja<br>Edypa jest statyczna, bohater w całej tragedii jest taki sam. Szekspir skupiał<br>uwagę na namiętnościach i pokazywał ich tragiczne skutki, antyczny pisarz<br>Sofokles pokazywał, jak człowiek staje się igraszką losu i żadne jego starania<br>nie zmienią wyroków.<br>na temat nr 2.<br>„Chłopi” Władysława Reymonta to utwór realizujący zasady powieści<br>modernistycznej, w której połączone są elementy kreacji symbolicznej,<br>modernistycznej<br>i naturalistycznej<br>z realizmem<br>powieści<br>o<br>życiu<br>wsi.<br>Przedstawiony fragment dotyczy sporu Boryny z dziećmi: Antkiem, jego żoną<br>Hanką i najstarszą córką - o zapis ziemi, jakiego dokonał Maciej przed swoim<br>ślubem z Jagną.<br>Kłótnia ujawnia najbardziej konwencjonalne elementy naturalistycznego<br>obrazowania. Pokazany zostaje konflikt pokoleń, który w powieści przekłada się<br>na rodzaj walki o byt. Pierwsza część sceny, bardzo dramatyczna, emocjonalna,<br>wypełniona krótkimi dialogami między dziećmi i ojcem pokazuje wyraźnie<br>patriarchalne relacje w rodzinie:<br>„Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły się na niego i opadły wnet ( ) zapytał<br>drwiąco”<br>Z jednej więc strony dzieci przychodzą upomnieć się o swoje, z drugiej ich<br>postawa pełna jest pokory, nieśmiałości i wyraża odwieczne przekonanie<br>o ważnej roli ojca. Dlatego kowalowa, która jako pierworodna zaczyna<br>rozmowę, „rzekła nieśmiało”, „jąkała się”. Ale atmosfera jest coraz bardziej<br>dramatyczna, bo Antek, bezskutecznie poszukujący wcześniej rady u księdza<br>i kowala, przyjmuje postawę hardego syna i oskarża ojca o bezprawne<br>przekazanie ziemi Jagnie. Na apodyktyczne odpowiedzi ojca reaguje<br>zdecydowanie i kategorycznie:<br>„-Jak wszystko będzie wasze to zapiszecie!”<br>Najstarsza córka dość szybko przestaje uczestniczyć w sporze, w którym prym<br>wiedzie Antek z żoną. Kłótnia jest coraz bardziej zajadła, a w przezwiskach,<br>porównaniach i epitetach dominują określenia o naturalistycznym charakterze:<br>„a będzie tu pysk wywierała”<br>„robimy za parobków, jak te woły”<br>„psiachmać, jazgocze jak ta suka”<br>14<br>Arkusz I<br>Język bohaterów, gwałtowny, napastliwy, obraźliwy, pełen inwektyw<br>zaczerpniętych z porównań do zwierząt jest świadectwem naturalistycznego<br>sposobu kreacji świata przedstawionego. A w świecie tym panują relacje<br>podległości i typowej walki o byt. Dominuje ten, kto ma ziemię. I tę prawdę<br>wypowiada w kłótni Boryna: „na wycug do waju nie pójdę”. Boryna zna<br>bowiem sytuację starej Agaty i Jagustynki, które przepisały ziemię dzieciom,<br>a same musiały wychodzić na żebry (Agata) lub wynajmować się jako robotnice<br>w gospodarstwie dzieci lub sąsiadów (Jagustynka).<br>W rodzinie Borynów, jak i w całej wiejskiej gromadzie, ziemia jest wartością.<br>Ziemia też, a nie miłość do Boryny stanowi podstawę związku Jagusi z Boryną.<br>Warto przy tym podkreślić, że to nie Jagna zabiega o zapis, lecz jej matka,<br>myśląc o zabezpieczeniu przyszłości dla córki.<br>Naturalistyczny sposób ekspresji ujawnia się zwłaszcza w końcowej części<br>kłótni, gdy Hanka zaczęła „nieprzytomnym głosem krzyczeć”:<br>„A te szmaty a te paciorki i la kogo to? La takiej świni. A żebyś pode płotem<br>zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły”. A gdy Boryna<br>z Antkiem „rzucili się na siebie” to „jak dwa psy wściekłe”.<br>Główni bohaterowie sceny , ojciec i syn, to dwie silne osobowości. Walczą<br>nie tylko o byt, ale także o władzę (dominację w stadzie) i o kobietę. Antek, który<br>kocha Jagnę i jest o nią zazdrosny, występuje w sporze jako adwersarz, który<br>nie oszczędza Jagny, określając ją najobrzydliwszymi epitetami „lakudra jest<br>i włók, a spał z nią kto chciał”.<br>Hanka sekunduje mężowi, jest rozhisteryzowana, pokazuje łzy i złość prawie<br>równocześnie, harde wypowiedzi przeplata z lamentami pokrzywdzonej synowej.<br>Postacią najmniej wyrazistą jest kowalowa. Najstarsza córka Boryny wyraźnie<br>boi się ojca.<br>Scena kłótni pokazuje naturalistyczną koncepcję relacji w rodzinie i wiejskiej<br>społeczności. Walka o byt, której wyrazem jest walka o ziemię, stanowi<br>podstawę funkcjonowania tej społeczności. Porządek ustalony w gromadzie<br>burzy Jagna i dlatego jest przyczyną wszystkich konfliktów w Lipcach. Za jej<br>więc przyczyną Antek z rodziną zostaje przez Borynę wyrzucony z domu (ciągle<br>jednak ukradkiem się z nią spotyka, nawet wtedy, gdy jest już jego macochą).<br>Zwykle cicha i pokorna Hanka, która lamentuje podczas kłótni, obawia się<br>nie tylko o swój byt, ale także o pozycję żony Antka.<br>Scena kłótni stanowi w powieści kluczowy fragment, ujawniający mentalność<br>gromady wiejskiej i koncepcję jej życia, pokazaną w całej powieści Reymonta.<br>15<br>Arkusz I<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","solutions":[]}