{"id":"jezyk-polski-2008-maj-matura-rozszerzona/zad/7","paper_id":"jezyk-polski-2008-maj-matura-rozszerzona","number":"7","points":1,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2008,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Zadanie 7. (1 pkt)\nW swoim tekście Miłosz wykorzystuje cudzysłów w różnych funkcjach. Określ dwie z nich\ni wypisz odpowiednie przykłady.\nPoziom rozszerzony\n6\nCzęść II - pisanie tekstu własnego w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.\nWybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).\nTemat 1. Zanalizuj i zinterpretuj opowiadanie Sławomira Mrożka Lolo, zwracając\nuwagę na sposób kreowania bohaterów i paraboliczny charakter sytuacji\nprzedstawionej w tekście.\nSławomir Mrożek Lolo\nAch, ten Lolo.\nJak on umie naciskać klawisze. To znaczy odpowiednie klawisze, bo naciskać, tylko\nnaciskać, umiem nawet ja. Ale nie po to nas tutaj trzymają, Lola i mnie, żebyśmy naciskali\nbyle co i byle jak. Gdyby tylko o to chodziło, w ogóle nie byłoby o czym mówić, to znaczy\ngdyby tu były tylko same odpowiednie albo tylko same nieodpowiednie klawisze. Ale pomysł\ntego pana z brodą na tym właśnie polega (i chyba chodzi mu tylko o to, żeby mnie upokorzyć,\na wywyższyć Lola), że klawisze są dwojakiego rodzaju. Te, które należy naciskać i te,\nktórych nie należy naciskać. Co gorsza, niczym nie różnią się one między sobą. To znaczy\ndopóki ich się nie naciśnie. Potem różnica ach, aż nazbyt jest widoczna. Mianowicie, kiedy\nnaciśnie się odpowiedni klawisz (to znaczy, kiedy Lolo naciśnie, bo mnie nie udaje się to\nnigdy), otwiera się klapa i wyskakuje kawałek słoninki, którą zjada ten, kto nacisnął\n(to znaczy Lolo). Kiedy zaś naciśnie się nieodpowiedni klawisz (ten, który ja zawsze\nnaciskam, choć zawsze chcę nacisnąć inny) - nic się nie otwiera. [ ]\nPan z brodą, który to wszystko urządził, zostawił nam swobodę naciskania, wybór więc\nnależy do mnie. Co więcej, ten pan zdaje się oczekiwać, a nawet wymagać ode mnie, abym\nnaciskał klawisz odpowiedni. Czym wytłumaczyć, że ja nie naciskam jak trzeba, a Lolo\nnaciska? Tylko tym, że Lolo umie, a ja nie umiem. To znaczy, że ja jestem głupszy od Lola.\nAby nie zginąć z głodu, muszę sobie radzić inaczej. Oto jak:\nWłaśnie już Lolo nacisnął i ja nacisnąłem, ze skutkami odmiennymi, które opisałem\npowyżej. Lolo trzyma w przednich łapkach kawałek smakowicie pachnącej słoninki (mnie\nona pachnie smakowiciej niż jemu, bo ja jestem głodny, a on nie), ja mam łapki puste i burczy\nmi w brzuchu. On nie zabiera się jeszcze do jedzenia (bo jest nażarty, bestia), ja bym chętnie\nsię zabrał, ale nie mam do czego. Słoninka jest w łapkach Lola. Więc mówię:\n- Wiesz, Lolo, podziwiam cię. Jesteś taki mądry, taki inteligentny, że zaledwie wystarczy\nmi ta odrobina głupiego rozumu, którą posiadam, żeby to pojąć i ocenić. Jeżeli mam\njakikolwiek rozum, to chyba tylko po to i tylko na tyle, żeby cię podziwiać.\n- Hm, hm - mruczy Lolo. - Jaki jestem?\nDobra nasza, myślę sobie i powtarzam:\n- Jesteś mądry, inteligentny, wybitny, doprawdy niezwykły.\n- Niezwykły, powiadasz? - podejmuje Lolo z lubością i ma taką minę, jakby jadł\nnajpyszniejszą słoninkę na świecie. - Niezwykły?\n- Oczywiście. Weźmy na przykład mnie. Ja nic nie potrafię, bo jestem głupi, ograniczony\ni tępy. Ty natomiast jesteś genialny.\n- Hm, no to masz - powiada Lolo i oddaje mi słoninę. [ ] I dodaje z pogardą:\n- Tylko się nie udław.\nUwaga jest na miejscu. Jestem tak wygłodzony, że rzucam się na słoninkę doprawdy zbyt\nłapczywie. Ale nie mogę się powstrzymać, mimo pogardy Lola. Zresztą moje łakomstwo\nsprawia mu przyjemność.\n- O, tak, je steś wielki potężny mniam-mniam Niesłychany mlask-mlask\nCudowny\nTrudno jest jeść i przemawiać jednocześnie, ale wiem, że muszę mówić, jeżeli mam\nzadowolić Lola. Trzeba żyć. Chociaż gdyby mnie ktoś zapytał: „Dlaczego trzeba?” -\nnie umiałbym odpowiedzieć na to pytanie.\nPoziom rozszerzony\n7\nLolo chętnie dyskutuje na tematy ogólne. Ma ku temu chęć i swobodną głowę, bo zawsze\njest nażarty. Ja myślę przede wszystkim o jedzeniu, ale nie mogę mu odmówić, kiedy się\njemu zechce pogadać o abstrakcjach. Jego prawo.\nPrzeważnie rozmawiamy wieczorem, kiedy laboratorium jest już zamknięte, klawisze\nnie działają i nikt nas nie obserwuje. Wtedy Lolo zaczyna:\n- Moja misja to udowodnić, że jesteśmy zdolni do objęcia władzy nad światem. Szczur -\nto brzmi dumnie. Jestem niesłychanie inteligentny, ale to jeszcze nic. W miarę jak ćwiczę\nmoją inteligencję, rozwijam ją i pogłębiam, zbliżam się do rezultatów, o których nam się\nnie śniło.\n- Ależ Lolo - próbuję oponować nieśmiało - na razie jesteśmy zamknięci w klatce.\nOn ignoruje moje spostrzeżenie.\n- Moja wybitność świadczy, że jesteśmy rasą wyjątkową. Moim powołaniem jest\newolucja, która postawi mnie na czele gatunku, a nasz gatunek na czele wszystkich innych\ngatunków. Musimy sprostać temu zadaniu.\n- Ty na pewno sprostasz. Ale ja nie.\n- Nie martw się. Ostatecznie jesteś także szczurem, chociaż głupim. Należysz do tej samej\nrasy, co ja.\nLolo rozwija skrzydła swojej fantazji. Mówi o wynalazkach, jakich dokona, choć,\noczywiście, ich nie precyzuje, bo nie wie jeszcze, jakie będą. Ale ma intuicję, wizję\ni natchnienie. Zwierza mi się na przykład:\n- Już coś mi świta. Wynajdziemy coś Coś takiego\nNie mogąc się wysłowić, robi okrężny gest łapkami.\n- Masz na myśli koło?\n- Tak, tak, koło! - ucieszył się. - Wynalazek koła otworzy nam drogę do innych\nwynalazków.\n- Oczywiście - zgadzam się nieszczerze. - Opanujemy kosmos. Słoninka.\n- Co?\n- Nic, nic, wymknęło mi się.\nI tak sobie gwarzymy.\nOd pewnego czasu ogarnia mnie niepokój.[ ] Mówię Lolowi:\n- Nie umiem tego określić, jestem tylko prostym, głupim szczurem. Ale słyszę głos, który\nmi mówi: „Przegryź klatkę, wydostań się poza mury. Skocz do wody.”\n- Co za głupstwa - śmieje się Lolo. - Przerwać doświadczenia? Gryźć? I po co do wody?\n- Nie wiem. To głos tajemny, który nie raczy mi się przedstawić. Nie wiem, skąd\npochodzi. Wiem tylko, że brzmi rozkazująco.\n- Tym mniej należy zwracać na niego uwagę. Nie rozmawiaj z nieznajomymi. Naciskaj.\nI Lolo naciska, dostaje słoninkę, je. Ja nie mam ochoty naciskać. Nawet już nie dlatego,\nże i tak mi nic z tego nie przyjdzie. Głos nie milknie, powtarza się, nie daje mi spokoju. Ten\ngłos mi mówi, że ta klatka, to pomieszczenie, w którym się ona znajduje, i to, w czym\nznajduje się pomieszczenie - są zagrożone. Że trzeba opuścić to wszystko, wydostać się poza\nobręb tego wszystkiego i uciekać. Nie wiem, dokąd, ale uciekać, uciekać, uciekać Śni mi się\nocean, ja i Lolo przebierając łapkami płyniemy w tym oceanie i oddalamy się\nod niebezpieczeństwa.\nAle on nie chce słyszeć o niczym.\n- Jaki ocean, po co ocean, zwariowałeś? Właśnie na oceanie jest niebezpiecznie.\n- Tak, ale tam jeszcze mamy szanse. A tutaj\n- Co tutaj?\n- Tutaj zginiemy.\n- Może ty zginiesz, ale nie ja - obraził się - ja, z moją inteligencją\nPoziom rozszerzony\n8\nMa rację. On ze swoją inteligencją świetnie tu sobie radzi. I co on by robił na oceanie?\nTam ani klawiszy, ani naciskania, koniec z jego prestiżem. Tutaj on nie zginie i ja przy nim\nnie zginę.\nWięc czemu się niepokoję?\nZ tomu: Dwa listy i inne opowiadania, Paryż 1970","answer":null,"answer_text":"Zadanie 7. (1 pkt)\nW swoim tekście Miłosz wykorzystuje cudzysłów w różnych funkcjach. Określ dwie z nich\ni wypisz odpowiednie przykłady.\nCudzysłów oznacza cytat („nie da się poważnie myśleć takimi słowami…”) i to,\nże sformułowanie ma przenośne znaczenie („złoty wiek”, „raj dla heretyków”).\nPoziom rozszerzony\n6\nCzęść II - pisanie tekstu własnego w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.\nWybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).\nTemat 1. Zanalizuj i zinterpretuj opowiadanie Sławomira Mrożka Lolo, zwracając\nuwagę na sposób kreowania bohaterów i paraboliczny charakter sytuacji\nprzedstawionej w tekście.\nSławomir Mrożek Lolo\nAch, ten Lolo.\nJak on umie naciskać klawisze. To znaczy odpowiednie klawisze, bo naciskać, tylko\nnaciskać, umiem nawet ja. Ale nie po to nas tutaj trzymają, Lola i mnie, żebyśmy naciskali\nbyle co i byle jak. Gdyby tylko o to chodziło, w ogóle nie byłoby o czym mówić, to znaczy\ngdyby tu były tylko same odpowiednie albo tylko same nieodpowiednie klawisze. Ale pomysł\ntego pana z brodą na tym właśnie polega (i chyba chodzi mu tylko o to, żeby mnie upokorzyć,\na wywyższyć Lola), że klawisze są dwojakiego rodzaju. Te, które należy naciskać i te,\nktórych nie należy naciskać. Co gorsza, niczym nie różnią się one między sobą. To znaczy\ndopóki ich się nie naciśnie. Potem różnica ach, aż nazbyt jest widoczna. Mianowicie, kiedy\nnaciśnie się odpowiedni klawisz (to znaczy, kiedy Lolo naciśnie, bo mnie nie udaje się to\nnigdy), otwiera się klapa i wyskakuje kawałek słoninki, którą zjada ten, kto nacisnął\n(to znaczy Lolo). Kiedy zaś naciśnie się nieodpowiedni klawisz (ten, który ja zawsze\nnaciskam, choć zawsze chcę nacisnąć inny) - nic się nie otwiera. [ ]\nPan z brodą, który to wszystko urządził, zostawił nam swobodę naciskania, wybór więc\nnależy do mnie. Co więcej, ten pan zdaje się oczekiwać, a nawet wymagać ode mnie, abym\nnaciskał klawisz odpowiedni. Czym wytłumaczyć, że ja nie naciskam jak trzeba, a Lolo\nnaciska? Tylko tym, że Lolo umie, a ja nie umiem. To znaczy, że ja jestem głupszy od Lola.\nAby nie zginąć z głodu, muszę sobie radzić inaczej. Oto jak:\nWłaśnie już Lolo nacisnął i ja nacisnąłem, ze skutkami odmiennymi, które opisałem\npowyżej. Lolo trzyma w przednich łapkach kawałek smakowicie pachnącej słoninki (mnie\nona pachnie smakowiciej niż jemu, bo ja jestem głodny, a on nie), ja mam łapki puste i burczy\nmi w brzuchu. On nie zabiera się jeszcze do jedzenia (bo jest nażarty, bestia), ja bym chętnie\nsię zabrał, ale nie mam do czego. Słoninka jest w łapkach Lola. Więc mówię:\n- Wiesz, Lolo, podziwiam cię. Jesteś taki mądry, taki inteligentny, że zaledwie wystarczy\nmi ta odrobina głupiego rozumu, którą posiadam, żeby to pojąć i ocenić. Jeżeli mam\njakikolwiek rozum, to chyba tylko po to i tylko na tyle, żeby cię podziwiać.\n- Hm, hm - mruczy Lolo. - Jaki jestem?\nDobra nasza, myślę sobie i powtarzam:\n- Jesteś mądry, inteligentny, wybitny, doprawdy niezwykły.\n- Niezwykły, powiadasz? - podejmuje Lolo z lubością i ma taką minę, jakby jadł\nnajpyszniejszą słoninkę na świecie. - Niezwykły?\n- Oczywiście. Weźmy na przykład mnie. Ja nic nie potrafię, bo jestem głupi, ograniczony\ni tępy. Ty natomiast jesteś genialny.\n- Hm, no to masz - powiada Lolo i oddaje mi słoninę. [ ] I dodaje z pogardą:\n- Tylko się nie udław.\nUwaga jest na miejscu. Jestem tak wygłodzony, że rzucam się na słoninkę doprawdy zbyt\nłapczywie. Ale nie mogę się powstrzymać, mimo pogardy Lola. Zresztą moje łakomstwo\nsprawia mu przyjemność.\n- O, tak, je steś wielki potężny mniam-mniam Niesłychany mlask-mlask\nCudowny\nTrudno jest jeść i przemawiać jednocześnie, ale wiem, że muszę mówić, jeżeli mam\nzadowolić Lola. Trzeba żyć. Chociaż gdyby mnie ktoś zapytał: „Dlaczego trzeba?” -\nnie umiałbym odpowiedzieć na to pytanie.\nPoziom rozszerzony\n7\nLolo chętnie dyskutuje na tematy ogólne. Ma ku temu chęć i swobodną głowę, bo zawsze\njest nażarty. Ja myślę przede wszystkim o jedzeniu, ale nie mogę mu odmówić, kiedy się\njemu zechce pogadać o abstrakcjach. Jego prawo.\nPrzeważnie rozmawiamy wieczorem, kiedy laboratorium jest już zamknięte, klawisze\nnie działają i nikt nas nie obserwuje. Wtedy Lolo zaczyna:\n- Moja misja to udowodnić, że jesteśmy zdolni do objęcia władzy nad światem. Szczur -\nto brzmi dumnie. Jestem niesłychanie inteligentny, ale to jeszcze nic. W miarę jak ćwiczę\nmoją inteligencję, rozwijam ją i pogłębiam, zbliżam się do rezultatów, o których nam się\nnie śniło.\n- Ależ Lolo - próbuję oponować nieśmiało - na razie jesteśmy zamknięci w klatce.\nOn ignoruje moje spostrzeżenie.\n- Moja wybitność świadczy, że jesteśmy rasą wyjątkową. Moim powołaniem jest\newolucja, która postawi mnie na czele gatunku, a nasz gatunek na czele wszystkich innych\ngatunków. Musimy sprostać temu zadaniu.\n- Ty na pewno sprostasz. Ale ja nie.\n- Nie martw się. Ostatecznie jesteś także szczurem, chociaż głupim. Należysz do tej samej\nrasy, co ja.\nLolo rozwija skrzydła swojej fantazji. Mówi o wynalazkach, jakich dokona, choć,\noczywiście, ich nie precyzuje, bo nie wie jeszcze, jakie będą. Ale ma intuicję, wizję\ni natchnienie. Zwierza mi się na przykład:\n- Już coś mi świta. Wynajdziemy coś Coś takiego\nNie mogąc się wysłowić, robi okrężny gest łapkami.\n- Masz na myśli koło?\n- Tak, tak, koło! - ucieszył się. - Wynalazek koła otworzy nam drogę do innych\nwynalazków.\n- Oczywiście - zgadzam się nieszczerze. - Opanujemy kosmos. Słoninka.\n- Co?\n- Nic, nic, wymknęło mi się.\nI tak sobie gwarzymy.\nOd pewnego czasu ogarnia mnie niepokój.[ ] Mówię Lolowi:\n- Nie umiem tego określić, jestem tylko prostym, głupim szczurem. Ale słyszę głos, który\nmi mówi: „Przegryź klatkę, wydostań się poza mury. Skocz do wody.”\n- Co za głupstwa - śmieje się Lolo. - Przerwać doświadczenia? Gryźć? I po co do wody?\n- Nie wiem. To głos tajemny, który nie raczy mi się przedstawić. Nie wiem, skąd\npochodzi. Wiem tylko, że brzmi rozkazująco.\n- Tym mniej należy zwracać na niego uwagę. Nie rozmawiaj z nieznajomymi. Naciskaj.\nI Lolo naciska, dostaje słoninkę, je. Ja nie mam ochoty naciskać. Nawet już nie dlatego,\nże i tak mi nic z tego nie przyjdzie. Głos nie milknie, powtarza się, nie daje mi spokoju. Ten\ngłos mi mówi, że ta klatka, to pomieszczenie, w którym się ona znajduje, i to, w czym\nznajduje się pomieszczenie - są zagrożone. Że trzeba opuścić to wszystko, wydostać się poza\nobręb tego wszystkiego i uciekać. Nie wiem, dokąd, ale uciekać, uciekać, uciekać Śni mi się\nocean, ja i Lolo przebierając łapkami płyniemy w tym oceanie i oddalamy się\nod niebezpieczeństwa.\nAle on nie chce słyszeć o niczym.\n- Jaki ocean, po co ocean, zwariowałeś? Właśnie na oceanie jest niebezpiecznie.\n- Tak, ale tam jeszcze mamy szanse. A tutaj\n- Co tutaj?\n- Tutaj zginiemy.\n- Może ty zginiesz, ale nie ja - obraził się - ja, z moją inteligencją\nPoziom rozszerzony\n8\nMa rację. On ze swoją inteligencją świetnie tu sobie radzi. I co on by robił na oceanie?\nTam ani klawiszy, ani naciskania, koniec z jego prestiżem. Tutaj on nie zginie i ja przy nim\nnie zginę.\nWięc czemu się niepokoję?\nZ tomu: Dwa listy i inne opowiadania, Paryż 1970","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2008-maj-matura-rozszerzona/zad-7.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":5,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2008 (rozszerzona)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 7. (1 pkt)<br>W swoim tekście Miłosz wykorzystuje cudzysłów w różnych funkcjach. Określ dwie z nich<br>i wypisz odpowiednie przykłady.<br>Poziom rozszerzony<br>6<br>Część II - pisanie tekstu własnego w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.<br>Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).<br>Temat 1. Zanalizuj i zinterpretuj opowiadanie Sławomira Mrożka Lolo, zwracając<br>uwagę na sposób kreowania bohaterów i paraboliczny charakter sytuacji<br>przedstawionej w tekście.<br>Sławomir Mrożek Lolo<br>Ach, ten Lolo.<br>Jak on umie naciskać klawisze. To znaczy odpowiednie klawisze, bo naciskać, tylko<br>naciskać, umiem nawet ja. Ale nie po to nas tutaj trzymają, Lola i mnie, żebyśmy naciskali<br>byle co i byle jak. Gdyby tylko o to chodziło, w ogóle nie byłoby o czym mówić, to znaczy<br>gdyby tu były tylko same odpowiednie albo tylko same nieodpowiednie klawisze. Ale pomysł<br>tego pana z brodą na tym właśnie polega (i chyba chodzi mu tylko o to, żeby mnie upokorzyć,<br>a wywyższyć Lola), że klawisze są dwojakiego rodzaju. Te, które należy naciskać i te,<br>których nie należy naciskać. Co gorsza, niczym nie różnią się one między sobą. To znaczy<br>dopóki ich się nie naciśnie. Potem różnica ach, aż nazbyt jest widoczna. Mianowicie, kiedy<br>naciśnie się odpowiedni klawisz (to znaczy, kiedy Lolo naciśnie, bo mnie nie udaje się to<br>nigdy), otwiera się klapa i wyskakuje kawałek słoninki, którą zjada ten, kto nacisnął<br>(to znaczy Lolo). Kiedy zaś naciśnie się nieodpowiedni klawisz (ten, który ja zawsze<br>naciskam, choć zawsze chcę nacisnąć inny) - nic się nie otwiera. [ ]<br>Pan z brodą, który to wszystko urządził, zostawił nam swobodę naciskania, wybór więc<br>należy do mnie. Co więcej, ten pan zdaje się oczekiwać, a nawet wymagać ode mnie, abym<br>naciskał klawisz odpowiedni. Czym wytłumaczyć, że ja nie naciskam jak trzeba, a Lolo<br>naciska? Tylko tym, że Lolo umie, a ja nie umiem. To znaczy, że ja jestem głupszy od Lola.<br>Aby nie zginąć z głodu, muszę sobie radzić inaczej. Oto jak:<br>Właśnie już Lolo nacisnął i ja nacisnąłem, ze skutkami odmiennymi, które opisałem<br>powyżej. Lolo trzyma w przednich łapkach kawałek smakowicie pachnącej słoninki (mnie<br>ona pachnie smakowiciej niż jemu, bo ja jestem głodny, a on nie), ja mam łapki puste i burczy<br>mi w brzuchu. On nie zabiera się jeszcze do jedzenia (bo jest nażarty, bestia), ja bym chętnie<br>się zabrał, ale nie mam do czego. Słoninka jest w łapkach Lola. Więc mówię:</p>\n<ul><li>Wiesz, Lolo, podziwiam cię. Jesteś taki mądry, taki inteligentny, że zaledwie wystarczy</li></ul>\n<p>mi ta odrobina głupiego rozumu, którą posiadam, żeby to pojąć i ocenić. Jeżeli mam<br>jakikolwiek rozum, to chyba tylko po to i tylko na tyle, żeby cię podziwiać.</p>\n<ul><li>Hm, hm - mruczy Lolo. - Jaki jestem?</li></ul>\n<p>Dobra nasza, myślę sobie i powtarzam:</p>\n<ul><li>Jesteś mądry, inteligentny, wybitny, doprawdy niezwykły.</li><li>Niezwykły, powiadasz? - podejmuje Lolo z lubością i ma taką minę, jakby jadł</li></ul>\n<p>najpyszniejszą słoninkę na świecie. - Niezwykły?</p>\n<ul><li>Oczywiście. Weźmy na przykład mnie. Ja nic nie potrafię, bo jestem głupi, ograniczony</li></ul>\n<p>i tępy. Ty natomiast jesteś genialny.</p>\n<ul><li>Hm, no to masz - powiada Lolo i oddaje mi słoninę. [ ] I dodaje z pogardą:</li><li>Tylko się nie udław.</li></ul>\n<p>Uwaga jest na miejscu. Jestem tak wygłodzony, że rzucam się na słoninkę doprawdy zbyt<br>łapczywie. Ale nie mogę się powstrzymać, mimo pogardy Lola. Zresztą moje łakomstwo<br>sprawia mu przyjemność.</p>\n<ul><li>O, tak, je steś wielki potężny mniam-mniam Niesłychany mlask-mlask</li></ul>\n<p>Cudowny<br>Trudno jest jeść i przemawiać jednocześnie, ale wiem, że muszę mówić, jeżeli mam<br>zadowolić Lola. Trzeba żyć. Chociaż gdyby mnie ktoś zapytał: „Dlaczego trzeba?” -<br>nie umiałbym odpowiedzieć na to pytanie.<br>Poziom rozszerzony<br>7<br>Lolo chętnie dyskutuje na tematy ogólne. Ma ku temu chęć i swobodną głowę, bo zawsze<br>jest nażarty. Ja myślę przede wszystkim o jedzeniu, ale nie mogę mu odmówić, kiedy się<br>jemu zechce pogadać o abstrakcjach. Jego prawo.<br>Przeważnie rozmawiamy wieczorem, kiedy laboratorium jest już zamknięte, klawisze<br>nie działają i nikt nas nie obserwuje. Wtedy Lolo zaczyna:</p>\n<ul><li>Moja misja to udowodnić, że jesteśmy zdolni do objęcia władzy nad światem. Szczur -</li></ul>\n<p>to brzmi dumnie. Jestem niesłychanie inteligentny, ale to jeszcze nic. W miarę jak ćwiczę<br>moją inteligencję, rozwijam ją i pogłębiam, zbliżam się do rezultatów, o których nam się<br>nie śniło.</p>\n<ul><li>Ależ Lolo - próbuję oponować nieśmiało - na razie jesteśmy zamknięci w klatce.</li></ul>\n<p>On ignoruje moje spostrzeżenie.</p>\n<ul><li>Moja wybitność świadczy, że jesteśmy rasą wyjątkową. Moim powołaniem jest</li></ul>\n<p>ewolucja, która postawi mnie na czele gatunku, a nasz gatunek na czele wszystkich innych<br>gatunków. Musimy sprostać temu zadaniu.</p>\n<ul><li>Ty na pewno sprostasz. Ale ja nie.</li><li>Nie martw się. Ostatecznie jesteś także szczurem, chociaż głupim. Należysz do tej samej</li></ul>\n<p>rasy, co ja.<br>Lolo rozwija skrzydła swojej fantazji. Mówi o wynalazkach, jakich dokona, choć,<br>oczywiście, ich nie precyzuje, bo nie wie jeszcze, jakie będą. Ale ma intuicję, wizję<br>i natchnienie. Zwierza mi się na przykład:</p>\n<ul><li>Już coś mi świta. Wynajdziemy coś Coś takiego</li></ul>\n<p>Nie mogąc się wysłowić, robi okrężny gest łapkami.</p>\n<ul><li>Masz na myśli koło?</li><li>Tak, tak, koło! - ucieszył się. - Wynalazek koła otworzy nam drogę do innych</li></ul>\n<p>wynalazków.</p>\n<ul><li>Oczywiście - zgadzam się nieszczerze. - Opanujemy kosmos. Słoninka.</li><li>Co?</li><li>Nic, nic, wymknęło mi się.</li></ul>\n<p>I tak sobie gwarzymy.<br>Od pewnego czasu ogarnia mnie niepokój.[ ] Mówię Lolowi:</p>\n<ul><li>Nie umiem tego określić, jestem tylko prostym, głupim szczurem. Ale słyszę głos, który</li></ul>\n<p>mi mówi: „Przegryź klatkę, wydostań się poza mury. Skocz do wody.”</p>\n<ul><li>Co za głupstwa - śmieje się Lolo. - Przerwać doświadczenia? Gryźć? I po co do wody?</li><li>Nie wiem. To głos tajemny, który nie raczy mi się przedstawić. Nie wiem, skąd</li></ul>\n<p>pochodzi. Wiem tylko, że brzmi rozkazująco.</p>\n<ul><li>Tym mniej należy zwracać na niego uwagę. Nie rozmawiaj z nieznajomymi. Naciskaj.</li></ul>\n<p>I Lolo naciska, dostaje słoninkę, je. Ja nie mam ochoty naciskać. Nawet już nie dlatego,<br>że i tak mi nic z tego nie przyjdzie. Głos nie milknie, powtarza się, nie daje mi spokoju. Ten<br>głos mi mówi, że ta klatka, to pomieszczenie, w którym się ona znajduje, i to, w czym<br>znajduje się pomieszczenie - są zagrożone. Że trzeba opuścić to wszystko, wydostać się poza<br>obręb tego wszystkiego i uciekać. Nie wiem, dokąd, ale uciekać, uciekać, uciekać Śni mi się<br>ocean, ja i Lolo przebierając łapkami płyniemy w tym oceanie i oddalamy się<br>od niebezpieczeństwa.<br>Ale on nie chce słyszeć o niczym.</p>\n<ul><li>Jaki ocean, po co ocean, zwariowałeś? Właśnie na oceanie jest niebezpiecznie.</li><li>Tak, ale tam jeszcze mamy szanse. A tutaj</li><li>Co tutaj?</li><li>Tutaj zginiemy.</li><li>Może ty zginiesz, ale nie ja - obraził się - ja, z moją inteligencją</li></ul>\n<p>Poziom rozszerzony<br>8<br>Ma rację. On ze swoją inteligencją świetnie tu sobie radzi. I co on by robił na oceanie?<br>Tam ani klawiszy, ani naciskania, koniec z jego prestiżem. Tutaj on nie zginie i ja przy nim<br>nie zginę.<br>Więc czemu się niepokoję?<br>Z tomu: Dwa listy i inne opowiadania, Paryż 1970</p>","answer_text_html":"<p>Zadanie 7. (1 pkt)<br>W swoim tekście Miłosz wykorzystuje cudzysłów w różnych funkcjach. Określ dwie z nich<br>i wypisz odpowiednie przykłady.<br>Cudzysłów oznacza cytat („nie da się poważnie myśleć takimi słowami…”) i to,<br>że sformułowanie ma przenośne znaczenie („złoty wiek”, „raj dla heretyków”).<br>Poziom rozszerzony<br>6<br>Część II - pisanie tekstu własnego w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.<br>Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).<br>Temat 1. Zanalizuj i zinterpretuj opowiadanie Sławomira Mrożka Lolo, zwracając<br>uwagę na sposób kreowania bohaterów i paraboliczny charakter sytuacji<br>przedstawionej w tekście.<br>Sławomir Mrożek Lolo<br>Ach, ten Lolo.<br>Jak on umie naciskać klawisze. To znaczy odpowiednie klawisze, bo naciskać, tylko<br>naciskać, umiem nawet ja. Ale nie po to nas tutaj trzymają, Lola i mnie, żebyśmy naciskali<br>byle co i byle jak. Gdyby tylko o to chodziło, w ogóle nie byłoby o czym mówić, to znaczy<br>gdyby tu były tylko same odpowiednie albo tylko same nieodpowiednie klawisze. Ale pomysł<br>tego pana z brodą na tym właśnie polega (i chyba chodzi mu tylko o to, żeby mnie upokorzyć,<br>a wywyższyć Lola), że klawisze są dwojakiego rodzaju. Te, które należy naciskać i te,<br>których nie należy naciskać. Co gorsza, niczym nie różnią się one między sobą. To znaczy<br>dopóki ich się nie naciśnie. Potem różnica ach, aż nazbyt jest widoczna. Mianowicie, kiedy<br>naciśnie się odpowiedni klawisz (to znaczy, kiedy Lolo naciśnie, bo mnie nie udaje się to<br>nigdy), otwiera się klapa i wyskakuje kawałek słoninki, którą zjada ten, kto nacisnął<br>(to znaczy Lolo). Kiedy zaś naciśnie się nieodpowiedni klawisz (ten, który ja zawsze<br>naciskam, choć zawsze chcę nacisnąć inny) - nic się nie otwiera. [ ]<br>Pan z brodą, który to wszystko urządził, zostawił nam swobodę naciskania, wybór więc<br>należy do mnie. Co więcej, ten pan zdaje się oczekiwać, a nawet wymagać ode mnie, abym<br>naciskał klawisz odpowiedni. Czym wytłumaczyć, że ja nie naciskam jak trzeba, a Lolo<br>naciska? Tylko tym, że Lolo umie, a ja nie umiem. To znaczy, że ja jestem głupszy od Lola.<br>Aby nie zginąć z głodu, muszę sobie radzić inaczej. Oto jak:<br>Właśnie już Lolo nacisnął i ja nacisnąłem, ze skutkami odmiennymi, które opisałem<br>powyżej. Lolo trzyma w przednich łapkach kawałek smakowicie pachnącej słoninki (mnie<br>ona pachnie smakowiciej niż jemu, bo ja jestem głodny, a on nie), ja mam łapki puste i burczy<br>mi w brzuchu. On nie zabiera się jeszcze do jedzenia (bo jest nażarty, bestia), ja bym chętnie<br>się zabrał, ale nie mam do czego. Słoninka jest w łapkach Lola. Więc mówię:</p>\n<ul><li>Wiesz, Lolo, podziwiam cię. Jesteś taki mądry, taki inteligentny, że zaledwie wystarczy</li></ul>\n<p>mi ta odrobina głupiego rozumu, którą posiadam, żeby to pojąć i ocenić. Jeżeli mam<br>jakikolwiek rozum, to chyba tylko po to i tylko na tyle, żeby cię podziwiać.</p>\n<ul><li>Hm, hm - mruczy Lolo. - Jaki jestem?</li></ul>\n<p>Dobra nasza, myślę sobie i powtarzam:</p>\n<ul><li>Jesteś mądry, inteligentny, wybitny, doprawdy niezwykły.</li><li>Niezwykły, powiadasz? - podejmuje Lolo z lubością i ma taką minę, jakby jadł</li></ul>\n<p>najpyszniejszą słoninkę na świecie. - Niezwykły?</p>\n<ul><li>Oczywiście. Weźmy na przykład mnie. Ja nic nie potrafię, bo jestem głupi, ograniczony</li></ul>\n<p>i tępy. Ty natomiast jesteś genialny.</p>\n<ul><li>Hm, no to masz - powiada Lolo i oddaje mi słoninę. [ ] I dodaje z pogardą:</li><li>Tylko się nie udław.</li></ul>\n<p>Uwaga jest na miejscu. Jestem tak wygłodzony, że rzucam się na słoninkę doprawdy zbyt<br>łapczywie. Ale nie mogę się powstrzymać, mimo pogardy Lola. Zresztą moje łakomstwo<br>sprawia mu przyjemność.</p>\n<ul><li>O, tak, je steś wielki potężny mniam-mniam Niesłychany mlask-mlask</li></ul>\n<p>Cudowny<br>Trudno jest jeść i przemawiać jednocześnie, ale wiem, że muszę mówić, jeżeli mam<br>zadowolić Lola. Trzeba żyć. Chociaż gdyby mnie ktoś zapytał: „Dlaczego trzeba?” -<br>nie umiałbym odpowiedzieć na to pytanie.<br>Poziom rozszerzony<br>7<br>Lolo chętnie dyskutuje na tematy ogólne. Ma ku temu chęć i swobodną głowę, bo zawsze<br>jest nażarty. Ja myślę przede wszystkim o jedzeniu, ale nie mogę mu odmówić, kiedy się<br>jemu zechce pogadać o abstrakcjach. Jego prawo.<br>Przeważnie rozmawiamy wieczorem, kiedy laboratorium jest już zamknięte, klawisze<br>nie działają i nikt nas nie obserwuje. Wtedy Lolo zaczyna:</p>\n<ul><li>Moja misja to udowodnić, że jesteśmy zdolni do objęcia władzy nad światem. Szczur -</li></ul>\n<p>to brzmi dumnie. Jestem niesłychanie inteligentny, ale to jeszcze nic. W miarę jak ćwiczę<br>moją inteligencję, rozwijam ją i pogłębiam, zbliżam się do rezultatów, o których nam się<br>nie śniło.</p>\n<ul><li>Ależ Lolo - próbuję oponować nieśmiało - na razie jesteśmy zamknięci w klatce.</li></ul>\n<p>On ignoruje moje spostrzeżenie.</p>\n<ul><li>Moja wybitność świadczy, że jesteśmy rasą wyjątkową. Moim powołaniem jest</li></ul>\n<p>ewolucja, która postawi mnie na czele gatunku, a nasz gatunek na czele wszystkich innych<br>gatunków. Musimy sprostać temu zadaniu.</p>\n<ul><li>Ty na pewno sprostasz. Ale ja nie.</li><li>Nie martw się. Ostatecznie jesteś także szczurem, chociaż głupim. Należysz do tej samej</li></ul>\n<p>rasy, co ja.<br>Lolo rozwija skrzydła swojej fantazji. Mówi o wynalazkach, jakich dokona, choć,<br>oczywiście, ich nie precyzuje, bo nie wie jeszcze, jakie będą. Ale ma intuicję, wizję<br>i natchnienie. Zwierza mi się na przykład:</p>\n<ul><li>Już coś mi świta. Wynajdziemy coś Coś takiego</li></ul>\n<p>Nie mogąc się wysłowić, robi okrężny gest łapkami.</p>\n<ul><li>Masz na myśli koło?</li><li>Tak, tak, koło! - ucieszył się. - Wynalazek koła otworzy nam drogę do innych</li></ul>\n<p>wynalazków.</p>\n<ul><li>Oczywiście - zgadzam się nieszczerze. - Opanujemy kosmos. Słoninka.</li><li>Co?</li><li>Nic, nic, wymknęło mi się.</li></ul>\n<p>I tak sobie gwarzymy.<br>Od pewnego czasu ogarnia mnie niepokój.[ ] Mówię Lolowi:</p>\n<ul><li>Nie umiem tego określić, jestem tylko prostym, głupim szczurem. Ale słyszę głos, który</li></ul>\n<p>mi mówi: „Przegryź klatkę, wydostań się poza mury. Skocz do wody.”</p>\n<ul><li>Co za głupstwa - śmieje się Lolo. - Przerwać doświadczenia? Gryźć? I po co do wody?</li><li>Nie wiem. To głos tajemny, który nie raczy mi się przedstawić. Nie wiem, skąd</li></ul>\n<p>pochodzi. Wiem tylko, że brzmi rozkazująco.</p>\n<ul><li>Tym mniej należy zwracać na niego uwagę. Nie rozmawiaj z nieznajomymi. Naciskaj.</li></ul>\n<p>I Lolo naciska, dostaje słoninkę, je. Ja nie mam ochoty naciskać. Nawet już nie dlatego,<br>że i tak mi nic z tego nie przyjdzie. Głos nie milknie, powtarza się, nie daje mi spokoju. Ten<br>głos mi mówi, że ta klatka, to pomieszczenie, w którym się ona znajduje, i to, w czym<br>znajduje się pomieszczenie - są zagrożone. Że trzeba opuścić to wszystko, wydostać się poza<br>obręb tego wszystkiego i uciekać. Nie wiem, dokąd, ale uciekać, uciekać, uciekać Śni mi się<br>ocean, ja i Lolo przebierając łapkami płyniemy w tym oceanie i oddalamy się<br>od niebezpieczeństwa.<br>Ale on nie chce słyszeć o niczym.</p>\n<ul><li>Jaki ocean, po co ocean, zwariowałeś? Właśnie na oceanie jest niebezpiecznie.</li><li>Tak, ale tam jeszcze mamy szanse. A tutaj</li><li>Co tutaj?</li><li>Tutaj zginiemy.</li><li>Może ty zginiesz, ale nie ja - obraził się - ja, z moją inteligencją</li></ul>\n<p>Poziom rozszerzony<br>8<br>Ma rację. On ze swoją inteligencją świetnie tu sobie radzi. I co on by robił na oceanie?<br>Tam ani klawiszy, ani naciskania, koniec z jego prestiżem. Tutaj on nie zginie i ja przy nim<br>nie zginę.<br>Więc czemu się niepokoję?<br>Z tomu: Dwa listy i inne opowiadania, Paryż 1970</p>","solutions":[]}