{"id":"jezyk-polski-2009-maj-matura-rozszerzona/zad/8","paper_id":"jezyk-polski-2009-maj-matura-rozszerzona","number":"8","points":2,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2009,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Zadanie 8. (2 pkt)\nCo, zdaniem autora, jest zagrożeniem dla suwerenności sztuki? Wymień dwa zagrożenia.\nZagrożenie 1.\nZagrożenie 2.\nPoziom rozszerzony\n6\nCzęść II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.\nWybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).\nTemat 1. Na podstawie Pieśni XXII i Trenu IX Jana Kochanowskiego, przedstaw różnice\nw postawie poety wobec Rozumu i Mądrości. Zwróć uwagę na sposób\nbudowania poetyckiej refleksji.\nPieśń XXII\nRozumie mój, prózno się masz frasować:\nCo zginęło, trudno tego wetować;\nPóki czas był, póki szczęście służyło,\nCzegoś żądał, o wszystko łacno było.\nTeraz widzisz, że nam niebo nie sprzyja:\nW czym się kochasz, to cię daleko mija.\nCóż temu rzec? I szkoda głowy psować;\nLepiej się nam na lepsze czasy chować.\nA nie mniemaj, byś sam był w tej niewoli:\nNalazłby się, kogo to nie mniej boli;\nJeno ludzie snadniej zakryć umieją,\nAcz nie z serca, z wierzchu się przedsię\nśmieją.\nMnie, smutnego, ten dowcip nie ratuje,1\nWyda mię twarz, gdy się serce źle czuje;\nWszakoż widzę, że się prózno frasować,\nCo zginęło, trudno tego wetować.\nJan Kochanowski, Dzieła wszystkie, Warszawa 1982\nTren IX\nKupić by cię, Mądrości, za drogie pieniądze,\nKtóra, jesli prawdziwie mienią,2 wszytki żądze,\nWszytki ludzkie frasunki umiesz wykorzenić,\nA człowieka tylko nie3 w anioła odmienić,\nKtóry nie wie, co boleść, frasunku nie czuje,\nZłym przygodom nie podległ, strachom nie hołduje.\nTy wszytki rzeczy ludzkie masz za fraszkę sobie,\nJednaką myśl tak w szczęściu, jako i w żałobie\nZawżdy niesiesz. Ty śmierci namniej się nie boisz,\nBezpieczna, nieodmienna, niepożyta4 stoisz.\nTy bogactwa nie złotem, nie skarby wielkimi,\nAle dosytem mierzysz i przyrodzonymi\nPotrzebami. Ty okiem swym nieuchronionym5\nNędznika upatrujesz pod dachem złoconym,\nA uboższym nie zajźrzysz szczęśliwego mienia,\nKto by jedno chciał słuchać twego upomnienia.\nNieszczęśliwy ja człowiek, którym lata swoje\nNa tym strawił, żebych był ujźrzał progi twoje!\nTerazem nagle z stopniów ostatnich zrzucony\nI między insze, jeden z wiela, policzony.\nJan Kochanowski, Treny, BN, Wrocław 1972\n1 ten dowcip nie ratuje - nie mam tego talentu\n2 jesli prawdziwie mienią - jeśli mówią prawdę\n3 tylko nie - niemalże\n4 niepożyta - nieczuła, niewzruszona\n5 nieuchroniony - taki przed którym nic się nie ukryje\nPoziom rozszerzony\n7\nTemat 2. Na podstawie fragmentu powieści Wiesława Myśliwskiego Kamień na kamieniu\nprzedstaw metaforyczne znaczenia drogi. Zwróć uwagę na kreację narratora.\nKamień na kamieniu (fragment)\nSzła u nas przez wieś droga. Nie najlepsza, pewnie, jak to przez wieś. Dziury, doły.\nWiosną czy jesienią błoto, latem kurz. Ale ludziom wystarczyła. Raz na jakiś czas tu i tam się\nwyrównywało, trochę się kamieniem posypało i jakoś się jeździło. I na jarmark do miasta\nmożna było nią dojechać, i do każdej wsi w sąsiedztwie, i czy na wojnę, czy w świat ktoś\nwyruszał, tak samo go zaprowadziła.\nA prócz tego, że była dla wszystkich, każdy miał jeszcze kawałek tej drogi na własność\ndla siebie. I przed każdą niedzielą czy świętem latem ją zamiatał, jesienią skrobał błoto, zimą\nśnieg odgarniał, kiedy napadało, popiołem posypywał, żeby ktoś się nie przewrócił przed jego\nchałupą. A na Zielone Świątki zawsze się ją tatarakiem maiło. Szli ludzie do kościoła, to im\ntatarak chrupał pod nogami, a pachniało jakby w gaju i mówiło się, że to droga tak pachnie.\nI prawie każdy miał przy niej swoją ławkę czy kamień. Mógł wieczorem wyjść usiąść,\nz sąsiadami pogadać, zakurzyć czy choćby w ciemne niebo nad sobą popatrzeć. Boga o to\ni owo się popytać.\nLudzie, krowy, gęsi, wszyscy środkiem chodzili, bo nie było ni lewej, ni prawej strony.\nMogłeś konia z wozem na brzegu zostawić i pójść do gospody na oranżadę czy piwo, a trafiła\nsię ćwiartka, to wypić jednego, a koń sobie stał. Czy z pola ze zbożem wracałeś, a ktoś\nz naprzeciwka jechał, to się przystanęło wóz przy wozie, jakby ramię przy ramieniu, i nikt ci\nnie trąbił, żeś mu drogę zastawił. I tak samo do wieczności odchodziło się tą drogą,\nbo nie było innej. A po obu jej stronach rosły akacje. Dzisiaj zostało we wsi trzy może cztery\nakacje. Pościnali, jak zaczęli nową drogę budować. Bo akacje dawniej na wozy się sadziło.\nMiałeś akację przed chałupą, to miałeś i wóz. A na koła to już nie ma lepszego drzewa\nod akacji. Nawet z dębu się nie równają. Za twarde i lubią pękać. A koła w wozie\nnajważniejsze. Na gumowe przyszedł teraz czas. Namawiają i mnie, żebym sprawił sobie\ngumowe koła. Koń by miał lżej i na wóz dużo więcej można wziąć. W żniwa po cztery\npokłady snopków chłopy na gumowych kołach zwożą. Dawniej w dwa konie nie dałoby rady,\na teraz w pojedynkę i ciągnie. Droga sama cię pcha. Mają niektórzy ziemi co by\nza paznokciem i mają gumowe koła. […]\nKręta była, to prawda. Jak to droga. Musi to i tamto ominąć. Figurę, staw, chałupę.\nWszystko to powyprostowywali, wyasfaltowali. Zakręty porobili długie i okrągłe, prawie się\nnie skręca, tylko prosto jedzie. Na niejeden taki zakręt całe pole poszło. Albin Mucha miał\npole przy drodze, siał grykę, seradelę, a teraz ma zakręt. Czasem w niedzielę wyjdzie na ten\nzakręt i wali laską w asfalt, tu było moje pole! Zakopali mi go, cholery! Albo siądzie przy\nrowie i spisuje auta, co jeżdżą po tym jego polu.\nNie można powiedzieć, szersza jest ta droga ze trzy razy od dawniejszej i jeździ się\npo niej jak po stole. I świata się trochę na niej widzi. Najwięcej w niedzielę. Szkoda tylko,\nże takie drogi nie mają nazw jak rzeki. Bo wieś nasza przy tej drodze jakby przy wezbranej\nrzece. Patrzą ludzie, a ona płynie i płynie. I nawet jakby na dwie wsie wieś naszą rozdzieliła.\nPo tej i po tamtej stronie. Matka dziecka nie wyśle do sklepu, gdy sklep nie po tej stronie.\nSąsiad do sąsiada pożyczyć konia, pługa, kosy woli nieraz dalej pójść, aby przez tę rzekę nie\nprzechodzić. Pastuchy gonią krowy na pastwiska, to z tamtej osobno i z tej osobno, a kiedyś\nwszyscy razem. Na zebraniach też ci z tej i tamci z tamtej swoje strony trzymają. Czy sąsiad\nz sąsiadem niech z naprzeciwka wyjdą przed chałupy, to nie zbliżą się ku sobie, jak to\ndawniej, żeby zakurzyć, pogadać. Tylko każdy kurzy po swojej stronie i każdy ze swojej\npaczki. Zresztą co można pogadać, gdy jeden na jednym brzegu, drugi na drugim i bez\nprzerwy auta po ich mowie jeżdżą. Mniejsze można jeszcze przekrzyczeć, ale ciężarowce\nnie dadzą nawet słowom z gardła wyjść.\nPoziom rozszerzony\n8\nNo, i tych akacji szkoda. Żal za gardło ściskał, gdy się takie stare drzewa waliły pod\npiłami jak patyki. Człowiek się urodził z nimi, rósł z nimi, to myślał, że i umrze z nimi. […]\nNie ma już spokoju w naszej wsi. Tylko te auta, auta, auta. Jakby dla samych aut tę\ndrogę zbudowali, a o ludziach zapomnieli. A czy to już same auta żyją na tym świecie?\nBo dziś kto na własnych nogach chodzi, ten tym autom tylko zawadza i na drodze,\ni w ogóle na świecie. Nawet gdy samym skrajem drogi idziesz, czujesz się, jakby każde z tych\naut przez ciebie jechało. Toteż idziesz z duszą na ramieniu. Nie dlatego, żebyś bał się śmierci.\nTylko że co to za śmierć od auta. Nawet pamięć po takiej śmierci to jakby splunął na drogę.\nAno, przejechany. Ale czy znaczy to samo co umarł? Czy po takiej śmierci też jest jakaś\nwieczność? Jeszcze trąbią, stukają się w czoła, wymachują przez szyby, a niejeden i szybkę\nopuści i wyzywa cię, na czym świat stoi. Jakbyś był najgorszy z najgorszych, bo idziesz\npiechotą. Nic już nogi człowiecze nie znaczą. A dawniej całe armie szły piechotą na wojny.\nI wygrywały. I mówiło się, że nie ma jak piechota. Albo woda po deszczu niech stoi\nna drodze, to cię jeden z drugim jeszcze naumyślnie ochlapie. I potem śmieje się zza szyby.\nAle bo zatrzyma się który? W pędzie tylko każdy taki mocny. I gdzie to pędzi? Niebo takie\nsamo wszędzie, a od swojego przeznaczenia i autem nie ucieknie.\nWiesław Myśliwski, Kamień na kamieniu, Kraków 2008\nna temat nr\nPoziom rozszerzony\n9\nPoziom rozszerzony\n10\nPoziom rozszerzony\n11\nPoziom rozszerzony\n12\nPoziom rozszerzony\n13\nPoziom rozszerzony\n14\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":"Zadanie 8.\nKorzystanie\nz informacji\nRozpoznawanie zasady kompozycyjnej tekstu i jej funkcji;\nrozpoznawanie charakterystycznych cech stylu i języka tekstu;\nnazywanie środków językowych i ich funkcji w tekście;\nrozpoznawanie intencji aktu mowy.\n0-2\nZdający otrzymuje 2 punkty, jeżeli poprawnie wymienił 1 zabieg kompozycyjny i 1 zabieg\njęzykowy, dzięki którym autor osiągnął wiarygodność, np.: cytowanie opinii znawców\n(przywoływanie nazwisk ekspertów w dziedzinie hipnozy lub powoływanie się na opinie\nspecjalistów); stosowanie formuł: wszystkie autorytety (znawcy tematu lub fachowcy\npodkreślają) lub stosowanie terminologii naukowej.\nZdający otrzymuje 1 punkt, jeżeli poprawnie wymienił przykład jednego typu zabiegów.\nJęzyk polski - poziom podstawowy\nKlucz punktowania odpowiedzi\n5","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2009-maj-matura-rozszerzona/zad-8.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":5,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2009 (rozszerzona)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 8. (2 pkt)<br>Co, zdaniem autora, jest zagrożeniem dla suwerenności sztuki? Wymień dwa zagrożenia.<br>Zagrożenie 1.<br>Zagrożenie 2.<br>Poziom rozszerzony<br>6<br>Część II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.<br>Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).<br>Temat 1. Na podstawie Pieśni XXII i Trenu IX Jana Kochanowskiego, przedstaw różnice<br>w postawie poety wobec Rozumu i Mądrości. Zwróć uwagę na sposób<br>budowania poetyckiej refleksji.<br>Pieśń XXII<br>Rozumie mój, prózno się masz frasować:<br>Co zginęło, trudno tego wetować;<br>Póki czas był, póki szczęście służyło,<br>Czegoś żądał, o wszystko łacno było.<br>Teraz widzisz, że nam niebo nie sprzyja:<br>W czym się kochasz, to cię daleko mija.<br>Cóż temu rzec? I szkoda głowy psować;<br>Lepiej się nam na lepsze czasy chować.<br>A nie mniemaj, byś sam był w tej niewoli:<br>Nalazłby się, kogo to nie mniej boli;<br>Jeno ludzie snadniej zakryć umieją,<br>Acz nie z serca, z wierzchu się przedsię<br>śmieją.<br>Mnie, smutnego, ten dowcip nie ratuje,1<br>Wyda mię twarz, gdy się serce źle czuje;<br>Wszakoż widzę, że się prózno frasować,<br>Co zginęło, trudno tego wetować.<br>Jan Kochanowski, Dzieła wszystkie, Warszawa 1982<br>Tren IX<br>Kupić by cię, Mądrości, za drogie pieniądze,<br>Która, jesli prawdziwie mienią,2 wszytki żądze,<br>Wszytki ludzkie frasunki umiesz wykorzenić,<br>A człowieka tylko nie3 w anioła odmienić,<br>Który nie wie, co boleść, frasunku nie czuje,<br>Złym przygodom nie podległ, strachom nie hołduje.<br>Ty wszytki rzeczy ludzkie masz za fraszkę sobie,<br>Jednaką myśl tak w szczęściu, jako i w żałobie<br>Zawżdy niesiesz. Ty śmierci namniej się nie boisz,<br>Bezpieczna, nieodmienna, niepożyta4 stoisz.<br>Ty bogactwa nie złotem, nie skarby wielkimi,<br>Ale dosytem mierzysz i przyrodzonymi<br>Potrzebami. Ty okiem swym nieuchronionym5<br>Nędznika upatrujesz pod dachem złoconym,<br>A uboższym nie zajźrzysz szczęśliwego mienia,<br>Kto by jedno chciał słuchać twego upomnienia.<br>Nieszczęśliwy ja człowiek, którym lata swoje<br>Na tym strawił, żebych był ujźrzał progi twoje!<br>Terazem nagle z stopniów ostatnich zrzucony<br>I między insze, jeden z wiela, policzony.<br>Jan Kochanowski, Treny, BN, Wrocław 1972<br>1 ten dowcip nie ratuje - nie mam tego talentu<br>2 jesli prawdziwie mienią - jeśli mówią prawdę<br>3 tylko nie - niemalże<br>4 niepożyta - nieczuła, niewzruszona<br>5 nieuchroniony - taki przed którym nic się nie ukryje<br>Poziom rozszerzony<br>7<br>Temat 2. Na podstawie fragmentu powieści Wiesława Myśliwskiego Kamień na kamieniu<br>przedstaw metaforyczne znaczenia drogi. Zwróć uwagę na kreację narratora.<br>Kamień na kamieniu (fragment)<br>Szła u nas przez wieś droga. Nie najlepsza, pewnie, jak to przez wieś. Dziury, doły.<br>Wiosną czy jesienią błoto, latem kurz. Ale ludziom wystarczyła. Raz na jakiś czas tu i tam się<br>wyrównywało, trochę się kamieniem posypało i jakoś się jeździło. I na jarmark do miasta<br>można było nią dojechać, i do każdej wsi w sąsiedztwie, i czy na wojnę, czy w świat ktoś<br>wyruszał, tak samo go zaprowadziła.<br>A prócz tego, że była dla wszystkich, każdy miał jeszcze kawałek tej drogi na własność<br>dla siebie. I przed każdą niedzielą czy świętem latem ją zamiatał, jesienią skrobał błoto, zimą<br>śnieg odgarniał, kiedy napadało, popiołem posypywał, żeby ktoś się nie przewrócił przed jego<br>chałupą. A na Zielone Świątki zawsze się ją tatarakiem maiło. Szli ludzie do kościoła, to im<br>tatarak chrupał pod nogami, a pachniało jakby w gaju i mówiło się, że to droga tak pachnie.<br>I prawie każdy miał przy niej swoją ławkę czy kamień. Mógł wieczorem wyjść usiąść,<br>z sąsiadami pogadać, zakurzyć czy choćby w ciemne niebo nad sobą popatrzeć. Boga o to<br>i owo się popytać.<br>Ludzie, krowy, gęsi, wszyscy środkiem chodzili, bo nie było ni lewej, ni prawej strony.<br>Mogłeś konia z wozem na brzegu zostawić i pójść do gospody na oranżadę czy piwo, a trafiła<br>się ćwiartka, to wypić jednego, a koń sobie stał. Czy z pola ze zbożem wracałeś, a ktoś<br>z naprzeciwka jechał, to się przystanęło wóz przy wozie, jakby ramię przy ramieniu, i nikt ci<br>nie trąbił, żeś mu drogę zastawił. I tak samo do wieczności odchodziło się tą drogą,<br>bo nie było innej. A po obu jej stronach rosły akacje. Dzisiaj zostało we wsi trzy może cztery<br>akacje. Pościnali, jak zaczęli nową drogę budować. Bo akacje dawniej na wozy się sadziło.<br>Miałeś akację przed chałupą, to miałeś i wóz. A na koła to już nie ma lepszego drzewa<br>od akacji. Nawet z dębu się nie równają. Za twarde i lubią pękać. A koła w wozie<br>najważniejsze. Na gumowe przyszedł teraz czas. Namawiają i mnie, żebym sprawił sobie<br>gumowe koła. Koń by miał lżej i na wóz dużo więcej można wziąć. W żniwa po cztery<br>pokłady snopków chłopy na gumowych kołach zwożą. Dawniej w dwa konie nie dałoby rady,<br>a teraz w pojedynkę i ciągnie. Droga sama cię pcha. Mają niektórzy ziemi co by<br>za paznokciem i mają gumowe koła. […]<br>Kręta była, to prawda. Jak to droga. Musi to i tamto ominąć. Figurę, staw, chałupę.<br>Wszystko to powyprostowywali, wyasfaltowali. Zakręty porobili długie i okrągłe, prawie się<br>nie skręca, tylko prosto jedzie. Na niejeden taki zakręt całe pole poszło. Albin Mucha miał<br>pole przy drodze, siał grykę, seradelę, a teraz ma zakręt. Czasem w niedzielę wyjdzie na ten<br>zakręt i wali laską w asfalt, tu było moje pole! Zakopali mi go, cholery! Albo siądzie przy<br>rowie i spisuje auta, co jeżdżą po tym jego polu.<br>Nie można powiedzieć, szersza jest ta droga ze trzy razy od dawniejszej i jeździ się<br>po niej jak po stole. I świata się trochę na niej widzi. Najwięcej w niedzielę. Szkoda tylko,<br>że takie drogi nie mają nazw jak rzeki. Bo wieś nasza przy tej drodze jakby przy wezbranej<br>rzece. Patrzą ludzie, a ona płynie i płynie. I nawet jakby na dwie wsie wieś naszą rozdzieliła.<br>Po tej i po tamtej stronie. Matka dziecka nie wyśle do sklepu, gdy sklep nie po tej stronie.<br>Sąsiad do sąsiada pożyczyć konia, pługa, kosy woli nieraz dalej pójść, aby przez tę rzekę nie<br>przechodzić. Pastuchy gonią krowy na pastwiska, to z tamtej osobno i z tej osobno, a kiedyś<br>wszyscy razem. Na zebraniach też ci z tej i tamci z tamtej swoje strony trzymają. Czy sąsiad<br>z sąsiadem niech z naprzeciwka wyjdą przed chałupy, to nie zbliżą się ku sobie, jak to<br>dawniej, żeby zakurzyć, pogadać. Tylko każdy kurzy po swojej stronie i każdy ze swojej<br>paczki. Zresztą co można pogadać, gdy jeden na jednym brzegu, drugi na drugim i bez<br>przerwy auta po ich mowie jeżdżą. Mniejsze można jeszcze przekrzyczeć, ale ciężarowce<br>nie dadzą nawet słowom z gardła wyjść.<br>Poziom rozszerzony<br>8<br>No, i tych akacji szkoda. Żal za gardło ściskał, gdy się takie stare drzewa waliły pod<br>piłami jak patyki. Człowiek się urodził z nimi, rósł z nimi, to myślał, że i umrze z nimi. […]<br>Nie ma już spokoju w naszej wsi. Tylko te auta, auta, auta. Jakby dla samych aut tę<br>drogę zbudowali, a o ludziach zapomnieli. A czy to już same auta żyją na tym świecie?<br>Bo dziś kto na własnych nogach chodzi, ten tym autom tylko zawadza i na drodze,<br>i w ogóle na świecie. Nawet gdy samym skrajem drogi idziesz, czujesz się, jakby każde z tych<br>aut przez ciebie jechało. Toteż idziesz z duszą na ramieniu. Nie dlatego, żebyś bał się śmierci.<br>Tylko że co to za śmierć od auta. Nawet pamięć po takiej śmierci to jakby splunął na drogę.<br>Ano, przejechany. Ale czy znaczy to samo co umarł? Czy po takiej śmierci też jest jakaś<br>wieczność? Jeszcze trąbią, stukają się w czoła, wymachują przez szyby, a niejeden i szybkę<br>opuści i wyzywa cię, na czym świat stoi. Jakbyś był najgorszy z najgorszych, bo idziesz<br>piechotą. Nic już nogi człowiecze nie znaczą. A dawniej całe armie szły piechotą na wojny.<br>I wygrywały. I mówiło się, że nie ma jak piechota. Albo woda po deszczu niech stoi<br>na drodze, to cię jeden z drugim jeszcze naumyślnie ochlapie. I potem śmieje się zza szyby.<br>Ale bo zatrzyma się który? W pędzie tylko każdy taki mocny. I gdzie to pędzi? Niebo takie<br>samo wszędzie, a od swojego przeznaczenia i autem nie ucieknie.<br>Wiesław Myśliwski, Kamień na kamieniu, Kraków 2008<br>na temat nr<br>Poziom rozszerzony<br>9<br>Poziom rozszerzony<br>10<br>Poziom rozszerzony<br>11<br>Poziom rozszerzony<br>12<br>Poziom rozszerzony<br>13<br>Poziom rozszerzony<br>14<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","answer_text_html":"<p>Zadanie 8.<br>Korzystanie<br>z informacji<br>Rozpoznawanie zasady kompozycyjnej tekstu i jej funkcji;<br>rozpoznawanie charakterystycznych cech stylu i języka tekstu;<br>nazywanie środków językowych i ich funkcji w tekście;<br>rozpoznawanie intencji aktu mowy.<br>0-2<br>Zdający otrzymuje 2 punkty, jeżeli poprawnie wymienił 1 zabieg kompozycyjny i 1 zabieg<br>językowy, dzięki którym autor osiągnął wiarygodność, np.: cytowanie opinii znawców<br>(przywoływanie nazwisk ekspertów w dziedzinie hipnozy lub powoływanie się na opinie<br>specjalistów); stosowanie formuł: wszystkie autorytety (znawcy tematu lub fachowcy<br>podkreślają) lub stosowanie terminologii naukowej.<br>Zdający otrzymuje 1 punkt, jeżeli poprawnie wymienił przykład jednego typu zabiegów.<br>Język polski - poziom podstawowy<br>Klucz punktowania odpowiedzi<br>5</p>","solutions":[]}