{"id":"jezyk-polski-2011-luty-probna-podstawowa/zad/16","paper_id":"jezyk-polski-2011-luty-probna-podstawowa","number":"16","points":1,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"probna","year":2011,"month":"luty","level":"podstawowa","text":"Zadanie 16. (1 pkt)\nJaką postawę wobec kiczu powinien przyjąć współczesny człowiek? Odpowiedz na podstawie\nakapitu 8.\nCzęść II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym\nw arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niŜ dwie\nstrony (około 250 słów).\nTemat 1. Jak przyroda moŜe wpływać na Ŝycie człowieka? Odpowiedz, analizując\ni interpretując wiersz Jana Kochanowskiego Na lipę i fragment powieści\nWładysława Stanisława Reymonta Chłopi.\nNa lipę\nGościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!\nNie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,\nChoć się nawysszej wzbije, a proste promienie\nŚciągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.\nTu zawŜdy chłodne wiatry z pola zawiewają,\nTu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.\nZ mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły\nBiorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.\nA ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,\nśe człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.\nJabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie\nJako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie4.\nJan Kochanowski, Fraszki, Księgi wtóre, Warszawa 1977\n4 w hesperyskim sadzie - w ogrodzie Hesperyd rosły, według podań greckich, drzewa o złotych owocach.\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n7\nChłopi (fragment)\nJesień szła coraz głębsza.\nBlade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze,\ncoraz bladsze - niby te święte Hostie w dogasających brzaskach gromnic.\nA co świtanie - dzień wstawał leniwiej, stęŜały od chłodu i cały w szronach, i w bolesnej\ncichości ziemi zamierającej; słońce blade i cięŜkie wykwitało z głębin w wieńcach wron\ni kawek, co się zrywały gdzieś znad zórz, leciały nisko nad polami i krakały głucho, długo,\nŜałośnie… a za nimi biegł ostry, zimny wiatr, mącił wody stęŜałe, warzył resztki zieleni i rwał\nostatnie liście topolom pochylonym nad drogami, Ŝe spływały cicho niby łzy - krwawe łzy\numarłego lata, i padały cięŜko na ziemię.\nA co świtanie - wsie budziły się później: leniwiej bydło szło na paszę, ciszej skrzypiały\nwierzeje i ciszej brzmiały głosy przytłumione martwotą i pustką pól, i ciszej, trwoŜniej tętniło\nŜycie samo - a niekiedy przed chałupami albo i w polach widni byli ludzie, jak przystawali\nnagle i patrzyli długo w dal omroczoną, siną… albo i te rogate, potęŜne łby podnosiły się\nod traw poŜółkłych i przeŜuwając z wolna, zatapiały ślepia w przestrzeń daleką… daleką…\ni kiedy niekiedy głuchy, Ŝałosny ryk tłukł się po pustych polach.\nA co świtanie - mroczniej było i zimniej, i niŜej dymy rozsnuwały się po nagich sadach,\ni więcej ptaków zlatywało do wsi i szukało schronienia po stodołach i brogach, a wrony\nsiadały na kalenicach, to wieszały się na nagich drzewach lub krąŜyły nad ziemią kracząc\ngłucho - jakoby pieśń zimy śpiewając Ŝałosną.\nPołudnia były słoneczne, ale tak martwe i nieme, Ŝe poszumy lasów dochodziły głuchym\nszmerem i bełkot rzeki rozlegał się jak łkanie bolesne, a szczątki babiego lata rwały się nie\nwiadomo skąd i przepadały w ostrych, zimnych cieniach chałup.\nA smętek konania był w tych południach cichych, na pustych drogach leŜało milczenie,\na w odartych z liści sadach czaiła się głęboka melancholia Ŝałości i trwogi zarazem.\nI często, coraz częściej niebo powlekało się burymi chmurami, Ŝe juŜ o letnim\npodwieczorku musiano schodzić z pól, bo mrok ogarniał świat…\nDoorywano podorówki, Ŝe niektóry kładł skibę ostatnią juŜ o gęstym mroku, a wracając\ndo dom obzierał się jeszcze za się na rolę i Ŝegnał ją westchnieniem do wiosny.\nA na przedwieczerzę często spadały deszcze, krótkie były jeszcze, ale zimne i coraz\nczęściej przeciągały się do zmroku - do długiego jesiennego zmroku, w którym jak kwiaty\nzłote płonęły okna chat i szkliły się kałuŜami puste drogi - a mokra, zimna noc tłukła się\no ściany i pojękiwała w sadach. […]\nHej! Jesień to była, późna jesień!\nI ani przyśpiewków, ni pokrzyków wesołych, ni tego ptaszków piukania, ni nawoływań nie\nsłychać było we wsi - nic, jeno ten wiatr, pojękujący w strzechach, jeno te dŜdŜe, sypiące\njakoby szkliwem po szybach, i to głuche, wzmagające się co dnia bicie cepów po stodołach.\nLipce martwiały równo, jako te pola okólne, co wyczerpane, szare, odarte w odpocznieniu\nleŜały i cichości tęŜenia; jako te drzewiny nagie, poskręcane, Ŝałobne, drętwiejące z wolna\nna długą, długą zimę…\nJesień to była, rodzona matka zimy.\nIno się tym pokrzepiano, Ŝe nie ma jeszcze pluchy, Ŝe drogi nie bardzo rozmiękły i moŜe\nwytrzyma pogoda do jarmarku, na któren całe Lipce się wybierały, jakby na odpust jaki. […]\nWładysław Stanisław Reymont, Chłopi, Kraków 2005\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n8\nTemat 2. W jaki sposób przejawia się pycha i jakie rodzi skutki? Odpowiedz, analizując\ni interpretując fragmenty Króla Edypa Sofoklesa i fragment Dziadów części III\nAdama Mickiewicza.\nKról Edyp (fragmenty)\nFragment I\nEDYP\nO biedna dziatwo! Nazbyt ja świadomy\nPróśb waszych celu; wiem, Ŝe wszystkie domy\nGnębi choroba, lecz wśród zła powodzi\nNajgorsza nędza w mą osobę godzi.\nBo was jedynie własne brzemię dręczy,\nGdy moja dusza za mnie, za was jęczy,\nZa miasto całe; ze snu się nie budzę\nNa wasze głosy; wiedzcie, Ŝe łzy ronię\nI częstym troski błąkaniem się trudzę,\nBy co obmyśleć ku ludu obronie.\nFragment II\nEDYP\nTyś tutaj? A więc śmiesz tak być bezczelnym,\nAby do moich przybliŜać się progów,\nTy, coś zamierzył popełnić morderstwo\nI z władzy króla mnie gwałtem ograbić?\nRzeknij, na bogów, czy słabość czy głupstwo\nWe mnie spostrzegłeś, by snuć te zamiary?\nCzyś mniemał, Ŝe twych ukrytych podstępów\nNie dojrzę, Ŝe się obronić nie zdołam?\nCzyŜ nie przewrotnym twoje przedsięwzięcie,\nBez sił, wspólników, tak rwać się na trony,\nKtóre się ludźmi zdobywa i złotem?\nKREON\nRadzę ci naprzód wysłuchać mej mowy,\nA potem rzeczy poznawszy, osądzić.\nEDYP\nW słowach ty dzielny, lecz złym ci ja będę\nUczniem, bo mam cię za zdrajcę i wroga.\nKREON\nPosłuchaj oto, co powiem w tej sprawie.\nEDYP\nNie praw ty oto, Ŝe jesteś bez winy.\nKREON\nJeŜeli mniemasz, Ŝe upór jest skarbem,\nChoć bezrozumny, to mniemasz przewrotnie.\nEDYP\nJeŜeli sądzisz, iŜ krzywdząc krewnego\nNie zaznasz kary, to sądzisz fałszywie. […]\nKREON\nMów więc - maszli ty mą siostrę za Ŝonę?\nEDYP\nTego pytania zaprzeczyć nie mogę.\nKREON\nCzy nie dopuszczasz onej do współwładzy?\nEDYP\nCokolwiek zechce, przyznaję jej chętnie.\nKREON\nCzyŜ więc ja trzeci nie równam się z wami?\nEDYP\nW tym właśnie widzę twą złość i przewrotność.\nKREON\nNie, gdybyś słuchał, jak ja cię słuchałem. -\nRozwaŜ to naprzód, czy kto by przekładał\nRządy wśród trwogi nad spokój pogodny,\nKtóryby równą zapewniał mu siłę. […]\nNie wykolei się człowiek rozwaŜny,\nAni bym powziął ja takich zamiarów,\nAni teŜ innych nie poparł w tym dziele.\nWięc dla dowodu zapytaj się w Delfach,\nCzy w całej prawdzie oddałem głos boga;\nA gdybyś poznał, Ŝe spiski knowałem\nWespół z wróŜbitą, to chwyć mnie i zabij\nDwoistym, moim i twoim wyrokiem!\nFragment III\nCHÓR\nPycha rodzi tyranów; gdy pychy tej szały\nPrawa i miarę przekroczą,\nRunie na głowę ze stromej gdzieś skały,\nGdzie głębie zgubą się mroczą.\nNic jej stamtąd nie wyzwoli.\nDo Boga wzniosę ja prośbę gorącą,\nBy zbawił tego, co nas ratował w niedoli.\nBóg mi ostoją i wiernym obrońcą!\nA gdy ludzi czyn lub głos\nPrawa obrazi i święte bóstw trony,\nNiech ich straszny dogna los,\nSkarci dumy wzlot szalonej,\nGdy za brudnym zyskiem gonią,\nGdy od ludzi złych nie stronią,\nŚwiętość grzeszną skaŜą dłonią.\nSofokles, Król Edyp, Kraków 2002\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n9\nDziady część III (fragment)\nKONRAD\nJa mistrz!\nJa mistrz wyciągam dłonie!\nWyciągam aŜ w niebiosa i kładę me dłonie\nNa gwiazdach jak na szklannych harmoniki kręgach. […]\nSam śpiewam, słyszę me śpiewy - […]\nBoga, natury godne takie pienie!\nPieśń to wielka, pieśń-tworzenie.\nTaka pieśń jest siła, dzielność,\nTaka pieśń jest nieśmiertelność!\nJa czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,\nCóŜ Ty większego mogłeś zrobić - BoŜe? […]\nDepcę was, wszyscy poeci,\nWszyscy mędrce i proroki,\nKtórych wielbił świat szeroki.\nGdyby chodzili dotąd śród swych dusznych dzieci,\nGdyby wszystkie pochwały i wszystkie oklaski\nSłyszeli, czuli i za słuszne znali,\nI wszystkie sławy kaŜdodziennej blaski\nPromieniami na wieńcach swoich zapalali;\nZ całą pochwał muzyką i wieńców ozdobą,\nZebraną z wieków tyla i z pokoleń tyla,\nNie czuliby własnego szczęścia, własnej mocy\nJak ja dziś czuję w tej samotnej nocy:\nKiedy sam śpiewam w sobie,\nŚpiewam samemu sobie.\nTak! - czuły jestem, silny jestem i rozumny. […]\nDaj mi rząd dusz! - Tak gardzę tą martwą budową,\nKtóra gmin światem zowie i przywykł ją chwalić,\nśem nie próbował dotąd, czyli moje słowo\nNie mogłoby jej wnet zwalić.\nLecz czuję w sobie, Ŝe gdybym mą wolę\nŚcisnął, natęŜył i razem wyświecił,\nMoŜe bym sto gwiazd zgasił, a drugie sto wzniecił -\nBo jestem nieśmiertelny! i w stworzenia kole\nSą inni nieśmiertelni; - wyŜszych nie spotkałem -\nNajwyŜszy na niebiosach! - Ciebie tu szukałem,\nJa najwyŜszy z czujących na ziemnym padole.\nNie spotkałem Cię dotąd - Ŝeś Ty jest, zgaduję;\nNiech Cię spotkam i niechaj Twą wyŜszość uczuję -\nJa chcę władzy, daj mi ją, lub wskaŜ do niej drogę!\nO prorokach, dusz władcach, Ŝe byli, słyszałem,\nI wierzę; lecz co oni mogli, to ja mogę,\nJa chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz,\nJa chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz.\n/Długie milczenie/… /z ironią/\nMilczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał,\nZrozumiałem, coś Ty jest i jakeś Ty władał. -\nKłamca, kto Ciebie nazywał miłością,\nTy jesteś tylko mądrością.\nLudzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą;\nMyślą, nie sercem, składy broni Twej wyśledzą - […]\nMilczysz, - wszakŜeś z Szatanem walczył osobiście?\nWyzywam Cię uroczyście.\nNie gardź mną, ja nie jeden, choć sam tu wzniesiony.\nJestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,\nMam ja za sobą wojska, i mocy, i trony;\nJeśli ja będę bluźnierca, […]\nMilczysz! - nie dasz dla serca, dajŜe dla rozumu. -\nWidzisz, Ŝem pierwszy z ludzi i z aniołów tłumu, […]\nOdezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze;\nJeśli jej w gruzy nie zburzę,\nTo wstrząsnę całym państw Twoich obszarem;\nBo wystrzelę głos w całe obręby stworzenia:\nTen głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia:\nKrzyknę, Ŝeś Ty nie ojcem świata, ale…\nGŁOS DIABŁA\nCarem!\n/Konrad staje chwilę, słania się i pada/\nAdam Mickiewicz, Dziady część III,\nWarszawa, 1974\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n10\nna temat nr\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n11\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n12\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n13\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n14\nArkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy\nOkręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy\n15\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":"„zanurzenia w kulturze popularnej, która jest synonimem kiczu”, nie oznacza\n0\n1","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2011-luty-probna-podstawowa/zad-16.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":6,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura próbna · luty 2011 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>Zadanie 16. (1 pkt)<br>Jaką postawę wobec kiczu powinien przyjąć współczesny człowiek? Odpowiedz na podstawie<br>akapitu 8.<br>Część II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym<br>w arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niŜ dwie<br>strony (około 250 słów).<br>Temat 1. Jak przyroda moŜe wpływać na Ŝycie człowieka? Odpowiedz, analizując<br>i interpretując wiersz Jana Kochanowskiego Na lipę i fragment powieści<br>Władysława Stanisława Reymonta Chłopi.<br>Na lipę<br>Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!<br>Nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,<br>Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie<br>Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.<br>Tu zawŜdy chłodne wiatry z pola zawiewają,<br>Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.<br>Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły<br>Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.<br>A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,<br>śe człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.<br>Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie<br>Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie4.<br>Jan Kochanowski, Fraszki, Księgi wtóre, Warszawa 1977<br>4 w hesperyskim sadzie - w ogrodzie Hesperyd rosły, według podań greckich, drzewa o złotych owocach.<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>7<br>Chłopi (fragment)<br>Jesień szła coraz głębsza.<br>Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze,<br>coraz bladsze - niby te święte Hostie w dogasających brzaskach gromnic.<br>A co świtanie - dzień wstawał leniwiej, stęŜały od chłodu i cały w szronach, i w bolesnej<br>cichości ziemi zamierającej; słońce blade i cięŜkie wykwitało z głębin w wieńcach wron<br>i kawek, co się zrywały gdzieś znad zórz, leciały nisko nad polami i krakały głucho, długo,<br>Ŝałośnie… a za nimi biegł ostry, zimny wiatr, mącił wody stęŜałe, warzył resztki zieleni i rwał<br>ostatnie liście topolom pochylonym nad drogami, Ŝe spływały cicho niby łzy - krwawe łzy<br>umarłego lata, i padały cięŜko na ziemię.<br>A co świtanie - wsie budziły się później: leniwiej bydło szło na paszę, ciszej skrzypiały<br>wierzeje i ciszej brzmiały głosy przytłumione martwotą i pustką pól, i ciszej, trwoŜniej tętniło<br>Ŝycie samo - a niekiedy przed chałupami albo i w polach widni byli ludzie, jak przystawali<br>nagle i patrzyli długo w dal omroczoną, siną… albo i te rogate, potęŜne łby podnosiły się<br>od traw poŜółkłych i przeŜuwając z wolna, zatapiały ślepia w przestrzeń daleką… daleką…<br>i kiedy niekiedy głuchy, Ŝałosny ryk tłukł się po pustych polach.<br>A co świtanie - mroczniej było i zimniej, i niŜej dymy rozsnuwały się po nagich sadach,<br>i więcej ptaków zlatywało do wsi i szukało schronienia po stodołach i brogach, a wrony<br>siadały na kalenicach, to wieszały się na nagich drzewach lub krąŜyły nad ziemią kracząc<br>głucho - jakoby pieśń zimy śpiewając Ŝałosną.<br>Południa były słoneczne, ale tak martwe i nieme, Ŝe poszumy lasów dochodziły głuchym<br>szmerem i bełkot rzeki rozlegał się jak łkanie bolesne, a szczątki babiego lata rwały się nie<br>wiadomo skąd i przepadały w ostrych, zimnych cieniach chałup.<br>A smętek konania był w tych południach cichych, na pustych drogach leŜało milczenie,<br>a w odartych z liści sadach czaiła się głęboka melancholia Ŝałości i trwogi zarazem.<br>I często, coraz częściej niebo powlekało się burymi chmurami, Ŝe juŜ o letnim<br>podwieczorku musiano schodzić z pól, bo mrok ogarniał świat…<br>Doorywano podorówki, Ŝe niektóry kładł skibę ostatnią juŜ o gęstym mroku, a wracając<br>do dom obzierał się jeszcze za się na rolę i Ŝegnał ją westchnieniem do wiosny.<br>A na przedwieczerzę często spadały deszcze, krótkie były jeszcze, ale zimne i coraz<br>częściej przeciągały się do zmroku - do długiego jesiennego zmroku, w którym jak kwiaty<br>złote płonęły okna chat i szkliły się kałuŜami puste drogi - a mokra, zimna noc tłukła się<br>o ściany i pojękiwała w sadach. […]<br>Hej! Jesień to była, późna jesień!<br>I ani przyśpiewków, ni pokrzyków wesołych, ni tego ptaszków piukania, ni nawoływań nie<br>słychać było we wsi - nic, jeno ten wiatr, pojękujący w strzechach, jeno te dŜdŜe, sypiące<br>jakoby szkliwem po szybach, i to głuche, wzmagające się co dnia bicie cepów po stodołach.<br>Lipce martwiały równo, jako te pola okólne, co wyczerpane, szare, odarte w odpocznieniu<br>leŜały i cichości tęŜenia; jako te drzewiny nagie, poskręcane, Ŝałobne, drętwiejące z wolna<br>na długą, długą zimę…<br>Jesień to była, rodzona matka zimy.<br>Ino się tym pokrzepiano, Ŝe nie ma jeszcze pluchy, Ŝe drogi nie bardzo rozmiękły i moŜe<br>wytrzyma pogoda do jarmarku, na któren całe Lipce się wybierały, jakby na odpust jaki. […]<br>Władysław Stanisław Reymont, Chłopi, Kraków 2005<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>8<br>Temat 2. W jaki sposób przejawia się pycha i jakie rodzi skutki? Odpowiedz, analizując<br>i interpretując fragmenty Króla Edypa Sofoklesa i fragment Dziadów części III<br>Adama Mickiewicza.<br>Król Edyp (fragmenty)<br>Fragment I<br>EDYP<br>O biedna dziatwo! Nazbyt ja świadomy<br>Próśb waszych celu; wiem, Ŝe wszystkie domy<br>Gnębi choroba, lecz wśród zła powodzi<br>Najgorsza nędza w mą osobę godzi.<br>Bo was jedynie własne brzemię dręczy,<br>Gdy moja dusza za mnie, za was jęczy,<br>Za miasto całe; ze snu się nie budzę<br>Na wasze głosy; wiedzcie, Ŝe łzy ronię<br>I częstym troski błąkaniem się trudzę,<br>By co obmyśleć ku ludu obronie.<br>Fragment II<br>EDYP<br>Tyś tutaj? A więc śmiesz tak być bezczelnym,<br>Aby do moich przybliŜać się progów,<br>Ty, coś zamierzył popełnić morderstwo<br>I z władzy króla mnie gwałtem ograbić?<br>Rzeknij, na bogów, czy słabość czy głupstwo<br>We mnie spostrzegłeś, by snuć te zamiary?<br>Czyś mniemał, Ŝe twych ukrytych podstępów<br>Nie dojrzę, Ŝe się obronić nie zdołam?<br>CzyŜ nie przewrotnym twoje przedsięwzięcie,<br>Bez sił, wspólników, tak rwać się na trony,<br>Które się ludźmi zdobywa i złotem?<br>KREON<br>Radzę ci naprzód wysłuchać mej mowy,<br>A potem rzeczy poznawszy, osądzić.<br>EDYP<br>W słowach ty dzielny, lecz złym ci ja będę<br>Uczniem, bo mam cię za zdrajcę i wroga.<br>KREON<br>Posłuchaj oto, co powiem w tej sprawie.<br>EDYP<br>Nie praw ty oto, Ŝe jesteś bez winy.<br>KREON<br>JeŜeli mniemasz, Ŝe upór jest skarbem,<br>Choć bezrozumny, to mniemasz przewrotnie.<br>EDYP<br>JeŜeli sądzisz, iŜ krzywdząc krewnego<br>Nie zaznasz kary, to sądzisz fałszywie. […]<br>KREON<br>Mów więc - maszli ty mą siostrę za Ŝonę?<br>EDYP<br>Tego pytania zaprzeczyć nie mogę.<br>KREON<br>Czy nie dopuszczasz onej do współwładzy?<br>EDYP<br>Cokolwiek zechce, przyznaję jej chętnie.<br>KREON<br>CzyŜ więc ja trzeci nie równam się z wami?<br>EDYP<br>W tym właśnie widzę twą złość i przewrotność.<br>KREON<br>Nie, gdybyś słuchał, jak ja cię słuchałem. -<br>RozwaŜ to naprzód, czy kto by przekładał<br>Rządy wśród trwogi nad spokój pogodny,<br>Któryby równą zapewniał mu siłę. […]<br>Nie wykolei się człowiek rozwaŜny,<br>Ani bym powziął ja takich zamiarów,<br>Ani teŜ innych nie poparł w tym dziele.<br>Więc dla dowodu zapytaj się w Delfach,<br>Czy w całej prawdzie oddałem głos boga;<br>A gdybyś poznał, Ŝe spiski knowałem<br>Wespół z wróŜbitą, to chwyć mnie i zabij<br>Dwoistym, moim i twoim wyrokiem!<br>Fragment III<br>CHÓR<br>Pycha rodzi tyranów; gdy pychy tej szały<br>Prawa i miarę przekroczą,<br>Runie na głowę ze stromej gdzieś skały,<br>Gdzie głębie zgubą się mroczą.<br>Nic jej stamtąd nie wyzwoli.<br>Do Boga wzniosę ja prośbę gorącą,<br>By zbawił tego, co nas ratował w niedoli.<br>Bóg mi ostoją i wiernym obrońcą!<br>A gdy ludzi czyn lub głos<br>Prawa obrazi i święte bóstw trony,<br>Niech ich straszny dogna los,<br>Skarci dumy wzlot szalonej,<br>Gdy za brudnym zyskiem gonią,<br>Gdy od ludzi złych nie stronią,<br>Świętość grzeszną skaŜą dłonią.<br>Sofokles, Król Edyp, Kraków 2002<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>9<br>Dziady część III (fragment)<br>KONRAD<br>Ja mistrz!<br>Ja mistrz wyciągam dłonie!<br>Wyciągam aŜ w niebiosa i kładę me dłonie<br>Na gwiazdach jak na szklannych harmoniki kręgach. […]<br>Sam śpiewam, słyszę me śpiewy - […]<br>Boga, natury godne takie pienie!<br>Pieśń to wielka, pieśń-tworzenie.<br>Taka pieśń jest siła, dzielność,<br>Taka pieśń jest nieśmiertelność!<br>Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,<br>CóŜ Ty większego mogłeś zrobić - BoŜe? […]<br>Depcę was, wszyscy poeci,<br>Wszyscy mędrce i proroki,<br>Których wielbił świat szeroki.<br>Gdyby chodzili dotąd śród swych dusznych dzieci,<br>Gdyby wszystkie pochwały i wszystkie oklaski<br>Słyszeli, czuli i za słuszne znali,<br>I wszystkie sławy kaŜdodziennej blaski<br>Promieniami na wieńcach swoich zapalali;<br>Z całą pochwał muzyką i wieńców ozdobą,<br>Zebraną z wieków tyla i z pokoleń tyla,<br>Nie czuliby własnego szczęścia, własnej mocy<br>Jak ja dziś czuję w tej samotnej nocy:<br>Kiedy sam śpiewam w sobie,<br>Śpiewam samemu sobie.<br>Tak! - czuły jestem, silny jestem i rozumny. […]<br>Daj mi rząd dusz! - Tak gardzę tą martwą budową,<br>Która gmin światem zowie i przywykł ją chwalić,<br>śem nie próbował dotąd, czyli moje słowo<br>Nie mogłoby jej wnet zwalić.<br>Lecz czuję w sobie, Ŝe gdybym mą wolę<br>Ścisnął, natęŜył i razem wyświecił,<br>MoŜe bym sto gwiazd zgasił, a drugie sto wzniecił -<br>Bo jestem nieśmiertelny! i w stworzenia kole<br>Są inni nieśmiertelni; - wyŜszych nie spotkałem -<br>NajwyŜszy na niebiosach! - Ciebie tu szukałem,<br>Ja najwyŜszy z czujących na ziemnym padole.<br>Nie spotkałem Cię dotąd - Ŝeś Ty jest, zgaduję;<br>Niech Cię spotkam i niechaj Twą wyŜszość uczuję -<br>Ja chcę władzy, daj mi ją, lub wskaŜ do niej drogę!<br>O prorokach, dusz władcach, Ŝe byli, słyszałem,<br>I wierzę; lecz co oni mogli, to ja mogę,<br>Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz,<br>Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz.<br>/Długie milczenie/… /z ironią/<br>Milczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał,<br>Zrozumiałem, coś Ty jest i jakeś Ty władał. -<br>Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością,<br>Ty jesteś tylko mądrością.<br>Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą;<br>Myślą, nie sercem, składy broni Twej wyśledzą - […]<br>Milczysz, - wszakŜeś z Szatanem walczył osobiście?<br>Wyzywam Cię uroczyście.<br>Nie gardź mną, ja nie jeden, choć sam tu wzniesiony.<br>Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,<br>Mam ja za sobą wojska, i mocy, i trony;<br>Jeśli ja będę bluźnierca, […]<br>Milczysz! - nie dasz dla serca, dajŜe dla rozumu. -<br>Widzisz, Ŝem pierwszy z ludzi i z aniołów tłumu, […]<br>Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze;<br>Jeśli jej w gruzy nie zburzę,<br>To wstrząsnę całym państw Twoich obszarem;<br>Bo wystrzelę głos w całe obręby stworzenia:<br>Ten głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia:<br>Krzyknę, Ŝeś Ty nie ojcem świata, ale…<br>GŁOS DIABŁA<br>Carem!<br>/Konrad staje chwilę, słania się i pada/<br>Adam Mickiewicz, Dziady część III,<br>Warszawa, 1974<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>10<br>na temat nr<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>11<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>12<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>13<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>14<br>Arkusz diagnostyczny z języka polskiego - poziom podstawowy<br>Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w ŁomŜy<br>15<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","answer_text_html":"<p>„zanurzenia w kulturze popularnej, która jest synonimem kiczu”, nie oznacza<br>0<br>1</p>","solutions":[]}