{"id":"jezyk-polski-2011-maj-matura-rozszerzona/zad/2","paper_id":"jezyk-polski-2011-maj-matura-rozszerzona","number":"2","points":40,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2011,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Temat 2. Porównaj sposoby kreowania obrazów tańca i jego funkcje we fragmencie poematu Kwiaty polskie Juliana Tuwima i w wierszu Niech żyje bal Agnieszki Osieckiej.\n\nKWIATY POLSKIE[1] [część VI]\n\nPatrz - właśnie na promieniach słońca\nWjeżdża confetti barw sypiąca\nW centrum bukietu banda pijana\n„Lwich pyszczków”.[2]\nPrzyjrzyj się tym pyszczkom.\nRozdziawiły się wszystkie i piszczą\nRozgardiaszem weneckiej zabawy\nW lesie,\nGdzie skaczące letniaczki się mizdrzą,\nGdzie się\nSypią pstre confettiowe kurzawy.\nGalopada mieszczańska śród sosen,\nMiotająca farbiarskim bigosem\nStrojów,\nW bachanalii się wije i niesie\nW znoju\nPod dyndaniem lampionów po lesie - -\nLampionów, festonów, kretonów, pomponów,\nKrawatów rozwianych, kolorowych balonów,\nW girlandowym unosi się roju.\nJuż z lwich pyszczków - lwie pyski w orkiestrze:\nTo puzony mosiężne dmą w przestrzeń,\nWydymają balony, syfony,\nMnożą pstre kotyliony w miliony!\nDmą - i z trąb wyfruwają tancerze\n(Z trąb, co lśnią jak kuchenne moździerze):\nPłuc wydechem ich trębacz wyrzuca,\nPotem wdechem znów wchłania ich w płuca,\nWięc latają jak ptaki na wichrze\nStraszne pyszczki letników wciąż dziksze… [ ]\nW wirującym kolisku mętnieją\nPary\nZe studentów, dentystek i apte-\nkarzy,\nZ pań rozgrzanych, podlotków i „komi-\nniarzy”\nKołujący się zrobił karuzel\nSzary.\nJa - wódkę za wódką w bufecie…\nOczami po sali drewnianej -\nI serce mi wali. [ ]\npodchodzę\nna palcach\ni zaraz\nnad głową\ngrzmotnęło do walca\ni porywam - na życie na śmierć - do tańca\nG r a n d e V a l s e B r i l l a n t e\nCzy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,\nPanno, madonno, legendo tych lat?\nCzy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,\nŚwiat, co w ramiona mi wpadł?\nWylękniony bluźnierca,\nDotulałem do serca\nW utajeniu kwitnące te dwie,\nUnoszone gorąco,\nUnisono dyszące,\nJak ty cała w domysłach i w mgle [ ]\nGdy przez sufit przetaczam -\nNosem gwiazdy zahaczam,\nGdy po ziemi młynkuję,\nTo udaję siłacza.\nWątłe mięśnie naprężam,\nPierś cherlawą wytężam,\nBędziesz miała atletę\nI huzara za męża. [ ]\nA tu noga ugrzęzła,\nDrzazga w bucie uwięzła,\nBo ma dziurę w podeszwie\nTwój pretendent na męża.\nAle szarpnę się, wyrwę -\nI już wolny, odeszło,\nI walcuję, szurając\nOdwiniętą podeszwą. [ ]\nI powolutku\nw ten las\nna palcach\nwalca…\nJulian Tuwim, Kwiaty polskie, Warszawa 1975\n\n[1] Swój utwór Tuwim zaczął pisać w listopadzie 1940 r. w Brazylii, kontynuował pracę w Stanach Zjednoczonych (1941-1944) oraz po powrocie do kraju (1946). Fragmenty utworu ukazywały się w londyńskich „Wiadomościach Polskich, Politycznych i Literackich” od 16 lutego 1941 r., a później w londyńskiej „Nowej Polsce” od marca 1942 roku. Tom I utworu, po licznych zmianach w związku z cenzurą, ukazał się w drugiej połowie stycznia 1949 r.\n[2] lwie pyszczki - zdrobnienie nazwy kwiatów lwie paszcze\n\nNIECH ŻYJE BAL\n\nŻycie, kochanie, trwa tyle co taniec:\nfandango, bolero, be-bop,\nmanna, hosanna, różaniec i szaniec\ni jazda, i basta, i stop.\nBal to najdłuższy, na jaki nas proszą,\nnie grają na bis, chociaż żal,\nzanim więc serca upadłość ogłoszą -\nna bal, marsz na bal!\nSzalejcie aorty, gdy idę na korty,\nroboto, ty w rękach się pal!\nMiasta nieczułe mijajcie jak porty,\nbo życie, bo życie - to bal.\nBufet, jak bufet, jest zaopatrzony,\nzależy, czy tu, czy gdzieś tam.\nTańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony\ni pij zdrowie dam…\nNiech żyje bal,\nbo to życie to bal jest nad bale,\nniech żyje bal,\ndrugi raz nie zaproszą nas wcale.\nOrkiestra gra,\njeszcze tańczą i drzwi są otwarte,\ndzień wart jest dnia\ni to życie zachodu jest warte!\nChłoporobotnik i boa, grzechotnik\nz niebytu wynurza się fal,\nwidzi swą mamę i tatę, i żonkę,\ni rusza, wyrusza - na bal.\nSucha kostucha, ta Miss Wykidajło\nwyłączy nam prąd w środku dnia,\npchajmy więc taczki obłędu jak Byron,\nbo raz mamy bal!\nNiech żyje bal,\nbo to życie to bal jest nad bale,\nniech żyje bal,\ndrugi raz nie zaproszą nas wcale.\nOrkiestra gra,\njeszcze tańczą i drzwi są otwarte,\ndzień wart jest dnia\ni to życie zachodu jest warte!\n1984\nAgnieszka Osiecka, Najpiękniejsze wiersze i piosenki, Warszawa 2010\n\n[odp_otwarta1]","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":null,"solution_image":null,"topics":null,"page_from":null,"source":"zadaniazmatur","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"zadaniazmatur","source_label":"Język polski · Matura · maj 2011 (rozszerzona)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Temat 2. Porównaj sposoby kreowania obrazów tańca i jego funkcje we fragmencie poematu Kwiaty polskie Juliana Tuwima i w wierszu Niech żyje bal Agnieszki Osieckiej.</p>\n<p>KWIATY POLSKIE[1] [część VI]</p>\n<p>Patrz - właśnie na promieniach słońca<br>Wjeżdża confetti barw sypiąca<br>W centrum bukietu banda pijana<br>„Lwich pyszczków”.[2]<br>Przyjrzyj się tym pyszczkom.<br>Rozdziawiły się wszystkie i piszczą<br>Rozgardiaszem weneckiej zabawy<br>W lesie,<br>Gdzie skaczące letniaczki się mizdrzą,<br>Gdzie się<br>Sypią pstre confettiowe kurzawy.<br>Galopada mieszczańska śród sosen,<br>Miotająca farbiarskim bigosem<br>Strojów,<br>W bachanalii się wije i niesie<br>W znoju<br>Pod dyndaniem lampionów po lesie - -<br>Lampionów, festonów, kretonów, pomponów,<br>Krawatów rozwianych, kolorowych balonów,<br>W girlandowym unosi się roju.<br>Już z lwich pyszczków - lwie pyski w orkiestrze:<br>To puzony mosiężne dmą w przestrzeń,<br>Wydymają balony, syfony,<br>Mnożą pstre kotyliony w miliony!<br>Dmą - i z trąb wyfruwają tancerze<br>(Z trąb, co lśnią jak kuchenne moździerze):<br>Płuc wydechem ich trębacz wyrzuca,<br>Potem wdechem znów wchłania ich w płuca,<br>Więc latają jak ptaki na wichrze<br>Straszne pyszczki letników wciąż dziksze… [ ]<br>W wirującym kolisku mętnieją<br>Pary<br>Ze studentów, dentystek i apte-<br>karzy,<br>Z pań rozgrzanych, podlotków i „komi-<br>niarzy”<br>Kołujący się zrobił karuzel<br>Szary.<br>Ja - wódkę za wódką w bufecie…<br>Oczami po sali drewnianej -<br>I serce mi wali. [ ]<br>podchodzę<br>na palcach<br>i zaraz<br>nad głową<br>grzmotnęło do walca<br>i porywam - na życie na śmierć - do tańca<br>G r a n d e V a l s e B r i l l a n t e<br>Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,<br>Panno, madonno, legendo tych lat?<br>Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,<br>Świat, co w ramiona mi wpadł?<br>Wylękniony bluźnierca,<br>Dotulałem do serca<br>W utajeniu kwitnące te dwie,<br>Unoszone gorąco,<br>Unisono dyszące,<br>Jak ty cała w domysłach i w mgle [ ]<br>Gdy przez sufit przetaczam -<br>Nosem gwiazdy zahaczam,<br>Gdy po ziemi młynkuję,<br>To udaję siłacza.<br>Wątłe mięśnie naprężam,<br>Pierś cherlawą wytężam,<br>Będziesz miała atletę<br>I huzara za męża. [ ]<br>A tu noga ugrzęzła,<br>Drzazga w bucie uwięzła,<br>Bo ma dziurę w podeszwie<br>Twój pretendent na męża.<br>Ale szarpnę się, wyrwę -<br>I już wolny, odeszło,<br>I walcuję, szurając<br>Odwiniętą podeszwą. [ ]<br>I powolutku<br>w ten las<br>na palcach<br>walca…<br>Julian Tuwim, Kwiaty polskie, Warszawa 1975</p>\n<p>[1] Swój utwór Tuwim zaczął pisać w listopadzie 1940 r. w Brazylii, kontynuował pracę w Stanach Zjednoczonych (1941-1944) oraz po powrocie do kraju (1946). Fragmenty utworu ukazywały się w londyńskich „Wiadomościach Polskich, Politycznych i Literackich” od 16 lutego 1941 r., a później w londyńskiej „Nowej Polsce” od marca 1942 roku. Tom I utworu, po licznych zmianach w związku z cenzurą, ukazał się w drugiej połowie stycznia 1949 r.<br>[2] lwie pyszczki - zdrobnienie nazwy kwiatów lwie paszcze</p>\n<p>NIECH ŻYJE BAL</p>\n<p>Życie, kochanie, trwa tyle co taniec:<br>fandango, bolero, be-bop,<br>manna, hosanna, różaniec i szaniec<br>i jazda, i basta, i stop.<br>Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,<br>nie grają na bis, chociaż żal,<br>zanim więc serca upadłość ogłoszą -<br>na bal, marsz na bal!<br>Szalejcie aorty, gdy idę na korty,<br>roboto, ty w rękach się pal!<br>Miasta nieczułe mijajcie jak porty,<br>bo życie, bo życie - to bal.<br>Bufet, jak bufet, jest zaopatrzony,<br>zależy, czy tu, czy gdzieś tam.<br>Tańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony<br>i pij zdrowie dam…<br>Niech żyje bal,<br>bo to życie to bal jest nad bale,<br>niech żyje bal,<br>drugi raz nie zaproszą nas wcale.<br>Orkiestra gra,<br>jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,<br>dzień wart jest dnia<br>i to życie zachodu jest warte!<br>Chłoporobotnik i boa, grzechotnik<br>z niebytu wynurza się fal,<br>widzi swą mamę i tatę, i żonkę,<br>i rusza, wyrusza - na bal.<br>Sucha kostucha, ta Miss Wykidajło<br>wyłączy nam prąd w środku dnia,<br>pchajmy więc taczki obłędu jak Byron,<br>bo raz mamy bal!<br>Niech żyje bal,<br>bo to życie to bal jest nad bale,<br>niech żyje bal,<br>drugi raz nie zaproszą nas wcale.<br>Orkiestra gra,<br>jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,<br>dzień wart jest dnia<br>i to życie zachodu jest warte!<br>1984<br>Agnieszka Osiecka, Najpiękniejsze wiersze i piosenki, Warszawa 2010</p>\n<p>[odp_otwarta1]</p>","solutions":[]}