{"id":"jezyk-polski-2013-styczen-probna-podstawowa/zad/15","paper_id":"jezyk-polski-2013-styczen-probna-podstawowa","number":"15","points":2,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"probna","year":2013,"month":"styczen","level":"podstawowa","text":"Zadanie 15. (2 pkt)\nOkreśl wartość logiczną podanych zdań, zaznaczając znakiem X Prawdę lub Fałsz.\nZdanie\nPrawda\nFałsz\nFrancuzi przegrali bitwę pod Trafalgar, bo dysponowali mniejszymi siłami\nniż Anglicy.\nWedług Schempetera rozwój kapitalizmu stał się możliwy dzięki\nrozwojowi kultury i infrastruktury ryzyka.\nKarol Marks, podobnie jak Adam Smith, twierdzi, że kapitalista kieruje się\negoistyczną żądzą osobistego zysku.\nKapitalizm kognitywny demotywuje ludzi do ciężkiej pracy, bo rewolucja\ninformacyjna i internetowa już się dokonała.\nCzęść II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.\nWybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).\nTemat 1: Koncepcja ludzkiego losu. Jaką postawę przyjmuje człowiek wobec śmierci\ni przeznaczenia? Odpowiedz na pytanie, dokonując analizy ody Horacego Nie pytaj próżno,\nbo nikt się nie dowie… i Trenu XI Jana Kochanowskiego. Zwróć również uwagę na doktryny\nfilozoficzne wpisane w oba utwory.\nHoracy Carmina I, 9\nNie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie…\nNie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie,\nJaki nam koniec gotują bogowie,\nI babilońskich nie pytaj wróżbiarzy.\nLepiej tak przyjąć wszystko, jak się zdarzy.\nA czy z rozkazu Jowisza ta zima,\nCo teraz wichrem wełny morskie wzdyma,\nBędzie ostatnia, czy tez nam przysporzy\nLat jeszcze kilka tajny wyrok boży,\nNie troszcz się o to i … klaruj swe wina.\nMknie rok za rokiem, jak jedna godzina.\nWięc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę\nW złudnej przyszłości obietnice płoche.\n(tłum. Henryk Sienkiewicz), Horacy, Wybór poezji, Wrocław 1991\nJan Kochanowski TREN XI\n,,Fraszka cnota\", powiedział Brutus porażony1.\nFraszka, kto się przypatrzy, fraszka z każdej strony.\nKogo kiedy pobożność jego ratowała?\nKogo dobroć przypadku złego uchowała?\nNieznajomy wróg2 jakiś miesza ludzkie rzeczy,\nNie mając ani dobrych, ani złych na pieczy.\nKędy jego duch wienie, żaden nie ulęże3:\nPraw li, krzyw li4, bez braku5 każdego dosięże.\nA my rozumy swoje przedsię udać chcemy6,\nHardzi miedzy prostaki7, że nic nie umiemy.\nWspinamy się do nieba, Boże tajemnice\nUpatrując8, ale wzrok śmiertelnej źrzenice9\nTępy na to; sny lekkie, sny płoche nas bawią,\nKtóre się nam podobno nigdy nie wyjawią.\nŻałości, co mi czynisz? Owa10 już oboje\nMam stracić - i pociechę, i baczenie11 swoje?\nJan Kochanowski, Poezje, Warszawa 1993\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n7\nObjaśnienia:\n1Brutus porażony - pokonany; Brutus, reprezentant cnót rzymskich, zabójca Juliusza Cezara (44 r. p.n.e.), został pokonany\nprzez Oktawiana Augusta pod Filippi (42 r. p.n.e.). Po klęsce popełnił samobójstwo i miał wtedy powiedzieć: O nędzna\ncnoto, byłaś tylko słowem\n2nieznajomy wróg - nieznana wroga siła, zły los, fatum\n3 nie ulęże - nie ulegnie w znaczeniu: nie schowa się, nie uchroni się.\n4Praw li, krzyw li - czy zły, czy dobry\n5bez braku - bez wyjątku\n6rozumy swoje przedsię udać chcemy - przecież chcemy udawać mądrych, rozsądnych\n7hardzi miedzy prostaki - wywyższamy się nad ludzi prostych, mimo że nic nie wiemy\n8upatrując - pragnąc zrozumieć\n9źrzenice - źrenicy.\n10owa - oto\n11baczenie - rozsądek\nTemat 2: Różne postawy wobec ojczyzny. Dokonaj analizy wiersza Tyrtajosa Rzecz to piękna…\noraz fragmentu powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem. Zwróć uwagę na ocenę powinności\nwobec kraju i postawy bohaterów obu utworów. Przywołaj odpowiednie konteksty\ninterpretacyjne.\nTyrtajos\nRzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu,\nGinie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny;\nKiedy atoli swe miasto i ziemię żyzną porzuca,\nWnet żebrakiem się staje - los to najgorszy ze wszystkich -\nJako że z miłą swą matką i ojcem staruszkiem się błąka,\nDzieci maleńkie przy sobie mając i prawą małżonkę.\nWówczas wrogość go wita wśród ludzi, do których przybędzie\nPrzed niedostatkiem uchodząc, biedą nieszczęsną trapiony,\nHańbą rodzinę okrywa, zeszpeca wygląd swój świetny,\nWszak niesława, a także zło tuż za nim podąża.\nSkoro więc błędny wygnaniec żadnego nie budzi współczucia,\nŻadną czcią się nie cieszy, przyszłość też rodu niweczy,\nWalczmy mężnie w obronie tej naszej ziemi i dzieci,\nChoćbyśmy zginąć musieli, życia swojego nie szczędźmy.\nNuże, młodzieńcy, walczcie, a jeden przy drugim niech wytrwa,\nMyśli o szpetnej ucieczce nie dopuszczajcie, ni strachu,\nAle sercom w swych piersiach przydajcie wielkości i męstwa,\nLęk przed życia utratą, z wrogiem się starłszy, odrzućcie,\nTych zaś, którym już wiek poruszania się lekkość odebrał,\nNie zostawiajcie, uchodząc z bitwy, starców czcigodnych. ( )\nZatem niech każdy wytrwa w rozkroku stając, a obie\nNogi niech oprze o ziemię mocno, i zęby zaciśnie.\nTyrtajos w: Antologia liryki greckiej, Wrocław, 1991\nEliza Orzeszkowa Nad Niemnem\n- Nieprawdaż, moja złota mamo, że tu panuje powszechny zły humor? Wszyscy po kimś albo po\nczymś płaczą, zbiedzeni, skłopotani, przelęknieni Stąd płynie melancholia, qui me monte á la gorge\ni dławi mię jak globus histericus tę biedną panią Benedyktową\nRaz tylko wyjeżdżałaś za granicę, droga mamo, i to dawno jeszcze z ojcem. Nie znasz więc różnicy\natmosfer nie wyobrażasz sobie, ile znalazłabyś tam rzeczy pięknych, ciekawych, wzniosłych,\nprawdziwie godnych twego wykształcenia, smaku i rozumu! (…)\nWtedy pani Andrzejowa głowę podniosła znowu i głosem, w którym brzmiała zwykła już jej\nwyniosłość i energia, odpowiedziała:\n- Nigdy. Ja na te rzeczy nigdy zimno patrzeć nie będę. Dopóki żyję, nigdy na tej piędzi mojej\nrodzinnej ziemi, nigdy w tych ścianach obcy ludzie obce bogi\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n8\nNagle wybuchnęła:\n- Wielki Boże! Ale po mojej śmierci ty to uczynić jesteś gotów tak! ty to uczynisz pewno, gdy tylko\nja oczy zamknę Jak tchórz uciekniesz z szeregów zwyciężonych jak samolub nie zechcesz łamać\nsię chlebem cierpienia Kawał Chrystusowej szaty rzucisz za srebrnik, ażeby kupić sobie życie\nprzyjemne Wielki Boże! Ależ ty chyba w chwili uniesienia w dziwnym jakimś śnie okazujesz się\ntakim Zygmuncie, o! mój Zygmuncie! powiedz mi, że naprawdę inaczej myślisz, i czujesz (…)\n- Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!- powoli wymówiła. - Zbłądziłam. Pomiędzy tobą\na tym, co powinno być najwyższą twoją miłością, nie zadzierzgnęłam dość silnych węzłów. Mówiłam\nci wprawdzie o tej miłości zawsze, wiele ale słowa, to widać siew nietrwały Zbłądziłam\n(…)Nagle umilkła. W zmroku, który zaczynał już pokój ten napełniać, usłyszała głos drwiący\ni pogardliwy, który jeden tylko wymówił wyraz:\n- Bydło!\n(…) O, Bóg tylko jeden widział burzę przerażenia, którą w niej wzniecił ten jeden wyraz z obojętnie\nwzgardliwych ust jej syna spadły, bo on tej burzy, która jej głos odebrała, ani kredowej bladości twarz\njej oblewać poczynającej nie spostrzegł i stając przed nią, jakby z milczenia jej chciał korzystać,\nmówić zaczął:\n- Bardzo dobrze rozumiem, o co kochanej mamie najwięcej idzie. I jakże nie rozumieć? Soki ziemi,\nchleb cierpienia, Chrystusowe szaty, lud słowem jak mówi stryj Benedykt, to tamto! Nigdy\no tym mówić nie chciałem, ażeby kochanej mamy nie gniewać i nie martwić. (…) Ale teraz\nspostrzegam, że zachodzi konieczność szczerego rozmówienia się o tym przedmiocie. Otóż przykro\nmi to bardzo (…) , ale ja tych uczuć i przekonań nie podzielam. Tylko szaleńcy i krańcowi idealiści\nbronią do ostatka spraw absolutnie przegranych. Ja także jestem idealistą, ale trzeźwo na rzeczy\npatrzeć umiem i żadnych pod tym względem iluzji sobie nie robię a nie mając żadnych iluzji,\nnie mam też ochoty składać siebie w całopaleniu na ołtarzu - widma. Proszę o przebaczenie,\njeżeli mamy uczucia czy wyobrażenia obrażam, ale rozumiem, doskonale rozumiem, że osoby starsze\nmogą zostawać pod wpływem tradycji, osobistych wspomnień etc. My zaś, którzy za cudze iluzje\npokutujemy, swoich już nie mamy. Kiedy bank został do szczętu rozbity, idzie się grać przy innym\nstole. Tym innym stołem jest dla nas cywilizacja powszechna, europejska cywilizacja\nJa przynajmniej uważam się za syna cywilizacji, jej sokami wykarmiony zostałem, z nią przez tyle lat\npobytu mego za granicą zżyłem się, nic więc dziwnego, że bez niej już żyć nie mogę i że tutejsze soki\ntuczą mi wprawdzie ciało w sposób w sposób prawdziwie upokarzający, ale ducha nakarmić\nnie mogą\nSłuchała, słuchała i może miała takie poczucie, jak gdyby ziemia spod stóp się jej usuwała, bo obie jej\ndłonie mocno ściskały krawędź stołu.\n- Boże! Boże! - kilka razy z cicha wymówiła, a potem jedną rękę od stołu odrywając i ku oknu ją\nwyciągając, z trudem, zdławionym głosem zaczęła:\n- Idź na mogiłę ojca, Zygmuncie, idź na mogiłę ojca! Może z niej może tam\n- Mogiła! - sarknął - znowu mogiła! Już druga dziś osoba wyprawia mię na mogiłę! Ależ ja za\nmogiły bardzo dziękuję przede mną życie, sława\n- Bez sławy, bez grobowca, przez wszystkich zapomniany, w kwiecie wieku i szczęścia ze świata\nstrącony, twój ojciec tam\n- Mój ojciec - wybuchnął Zygmunt - niech mi mama przebaczy ale mój ojciec był szaleńcem\n- Zygmuncie! - zawołała, a głos jej dźwięczał zupełnie inaczej niż zwykle: przeraźliwie jakoś\ni groźnie.\nAle i on także miał w sobie trochę popędliwej krwi Korczyńskich, którą wzburzył niezłomny opór\nmatki.\n- Szaleńcem! - powtórzył - bardzo szanownym zresztą, ale do najwyższego stopnia szkodliwym\nEliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, Kraków 2003\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n9\nna temat nr\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n10\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n11\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n12\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n13\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n14\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)\nPróbny egzamin maturalny z języka polskiego\nPoziom podstawowy\n15\nPESEL\nWYPEŁNIA EGZAMINATOR\nNr\nzad.\nPunkty\n0\n1\n2\n1\n□\n□\n2\n□\n□\n3\n□\n□\n4\n□\n□\n5\n□\n□\n6\n□\n□\n□\n7\n□\n□\n8\n□\n□\n9\n□\n□\n10\n□\n□\n□\n11\n□\n□\n□\n12\n□\n□\n□\n13\n□\n□\n14\n□\n□\n□\n15\n□\n□\n□\nWYPEŁNIA EGZAMINATOR\nPunkty\n0\n1\n2\n3\n4\n5\n6\n7\n8\nTreść\n□ □\n□\n□\n□ □ □\n□ □\n9\n10\n11\n12\n13\n14\n15\n16\n17\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n18\n19\n20\n21 22\n23\n24\n25\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n□\n□\nKom\n0\n1\n3\n5\n□\n□\n□\n□\nStyl\n0\n1\n3\n5\n□\n□\n□\n□\nJęz\n0\n1\n3\n6\n9\n12\n□\n□\n□\n□\n□ □\nZap\n0\n1\n2\n3\n□\n□\n□\n□\nWal\n0\n1\n2\n3\n4\n□\n□\n□\n□\n□\nSUMA\nPUNK\nTÓW","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2013-styczen-probna-podstawowa/zad-15.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":6,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura próbna · styczeń 2013 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>Zadanie 15. (2 pkt)<br>Określ wartość logiczną podanych zdań, zaznaczając znakiem X Prawdę lub Fałsz.<br>Zdanie<br>Prawda<br>Fałsz<br>Francuzi przegrali bitwę pod Trafalgar, bo dysponowali mniejszymi siłami<br>niż Anglicy.<br>Według Schempetera rozwój kapitalizmu stał się możliwy dzięki<br>rozwojowi kultury i infrastruktury ryzyka.<br>Karol Marks, podobnie jak Adam Smith, twierdzi, że kapitalista kieruje się<br>egoistyczną żądzą osobistego zysku.<br>Kapitalizm kognitywny demotywuje ludzi do ciężkiej pracy, bo rewolucja<br>informacyjna i internetowa już się dokonała.<br>Część II - pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.<br>Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).<br>Temat 1: Koncepcja ludzkiego losu. Jaką postawę przyjmuje człowiek wobec śmierci<br>i przeznaczenia? Odpowiedz na pytanie, dokonując analizy ody Horacego Nie pytaj próżno,<br>bo nikt się nie dowie… i Trenu XI Jana Kochanowskiego. Zwróć również uwagę na doktryny<br>filozoficzne wpisane w oba utwory.<br>Horacy Carmina I, 9<br>Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie…<br>Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie,<br>Jaki nam koniec gotują bogowie,<br>I babilońskich nie pytaj wróżbiarzy.<br>Lepiej tak przyjąć wszystko, jak się zdarzy.<br>A czy z rozkazu Jowisza ta zima,<br>Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma,<br>Będzie ostatnia, czy tez nam przysporzy<br>Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży,<br>Nie troszcz się o to i … klaruj swe wina.<br>Mknie rok za rokiem, jak jedna godzina.<br>Więc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę<br>W złudnej przyszłości obietnice płoche.<br>(tłum. Henryk Sienkiewicz), Horacy, Wybór poezji, Wrocław 1991<br>Jan Kochanowski TREN XI<br>,,Fraszka cnota&quot;, powiedział Brutus porażony1.<br>Fraszka, kto się przypatrzy, fraszka z każdej strony.<br>Kogo kiedy pobożność jego ratowała?<br>Kogo dobroć przypadku złego uchowała?<br>Nieznajomy wróg2 jakiś miesza ludzkie rzeczy,<br>Nie mając ani dobrych, ani złych na pieczy.<br>Kędy jego duch wienie, żaden nie ulęże3:<br>Praw li, krzyw li4, bez braku5 każdego dosięże.<br>A my rozumy swoje przedsię udać chcemy6,<br>Hardzi miedzy prostaki7, że nic nie umiemy.<br>Wspinamy się do nieba, Boże tajemnice<br>Upatrując8, ale wzrok śmiertelnej źrzenice9<br>Tępy na to; sny lekkie, sny płoche nas bawią,<br>Które się nam podobno nigdy nie wyjawią.<br>Żałości, co mi czynisz? Owa10 już oboje<br>Mam stracić - i pociechę, i baczenie11 swoje?<br>Jan Kochanowski, Poezje, Warszawa 1993<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>7<br>Objaśnienia:<br>1Brutus porażony - pokonany; Brutus, reprezentant cnót rzymskich, zabójca Juliusza Cezara (44 r. p.n.e.), został pokonany<br>przez Oktawiana Augusta pod Filippi (42 r. p.n.e.). Po klęsce popełnił samobójstwo i miał wtedy powiedzieć: O nędzna<br>cnoto, byłaś tylko słowem<br>2nieznajomy wróg - nieznana wroga siła, zły los, fatum<br>3 nie ulęże - nie ulegnie w znaczeniu: nie schowa się, nie uchroni się.<br>4Praw li, krzyw li - czy zły, czy dobry<br>5bez braku - bez wyjątku<br>6rozumy swoje przedsię udać chcemy - przecież chcemy udawać mądrych, rozsądnych<br>7hardzi miedzy prostaki - wywyższamy się nad ludzi prostych, mimo że nic nie wiemy<br>8upatrując - pragnąc zrozumieć<br>9źrzenice - źrenicy.<br>10owa - oto<br>11baczenie - rozsądek<br>Temat 2: Różne postawy wobec ojczyzny. Dokonaj analizy wiersza Tyrtajosa Rzecz to piękna…<br>oraz fragmentu powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem. Zwróć uwagę na ocenę powinności<br>wobec kraju i postawy bohaterów obu utworów. Przywołaj odpowiednie konteksty<br>interpretacyjne.<br>Tyrtajos<br>Rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu,<br>Ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny;<br>Kiedy atoli swe miasto i ziemię żyzną porzuca,<br>Wnet żebrakiem się staje - los to najgorszy ze wszystkich -<br>Jako że z miłą swą matką i ojcem staruszkiem się błąka,<br>Dzieci maleńkie przy sobie mając i prawą małżonkę.<br>Wówczas wrogość go wita wśród ludzi, do których przybędzie<br>Przed niedostatkiem uchodząc, biedą nieszczęsną trapiony,<br>Hańbą rodzinę okrywa, zeszpeca wygląd swój świetny,<br>Wszak niesława, a także zło tuż za nim podąża.<br>Skoro więc błędny wygnaniec żadnego nie budzi współczucia,<br>Żadną czcią się nie cieszy, przyszłość też rodu niweczy,<br>Walczmy mężnie w obronie tej naszej ziemi i dzieci,<br>Choćbyśmy zginąć musieli, życia swojego nie szczędźmy.<br>Nuże, młodzieńcy, walczcie, a jeden przy drugim niech wytrwa,<br>Myśli o szpetnej ucieczce nie dopuszczajcie, ni strachu,<br>Ale sercom w swych piersiach przydajcie wielkości i męstwa,<br>Lęk przed życia utratą, z wrogiem się starłszy, odrzućcie,<br>Tych zaś, którym już wiek poruszania się lekkość odebrał,<br>Nie zostawiajcie, uchodząc z bitwy, starców czcigodnych. ( )<br>Zatem niech każdy wytrwa w rozkroku stając, a obie<br>Nogi niech oprze o ziemię mocno, i zęby zaciśnie.<br>Tyrtajos w: Antologia liryki greckiej, Wrocław, 1991<br>Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem</p>\n<ul><li>Nieprawdaż, moja złota mamo, że tu panuje powszechny zły humor? Wszyscy po kimś albo po</li></ul>\n<p>czymś płaczą, zbiedzeni, skłopotani, przelęknieni Stąd płynie melancholia, qui me monte á la gorge<br>i dławi mię jak globus histericus tę biedną panią Benedyktową<br>Raz tylko wyjeżdżałaś za granicę, droga mamo, i to dawno jeszcze z ojcem. Nie znasz więc różnicy<br>atmosfer nie wyobrażasz sobie, ile znalazłabyś tam rzeczy pięknych, ciekawych, wzniosłych,<br>prawdziwie godnych twego wykształcenia, smaku i rozumu! (…)<br>Wtedy pani Andrzejowa głowę podniosła znowu i głosem, w którym brzmiała zwykła już jej<br>wyniosłość i energia, odpowiedziała:</p>\n<ul><li>Nigdy. Ja na te rzeczy nigdy zimno patrzeć nie będę. Dopóki żyję, nigdy na tej piędzi mojej</li></ul>\n<p>rodzinnej ziemi, nigdy w tych ścianach obcy ludzie obce bogi<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>8<br>Nagle wybuchnęła:</p>\n<ul><li>Wielki Boże! Ale po mojej śmierci ty to uczynić jesteś gotów tak! ty to uczynisz pewno, gdy tylko</li></ul>\n<p>ja oczy zamknę Jak tchórz uciekniesz z szeregów zwyciężonych jak samolub nie zechcesz łamać<br>się chlebem cierpienia Kawał Chrystusowej szaty rzucisz za srebrnik, ażeby kupić sobie życie<br>przyjemne Wielki Boże! Ależ ty chyba w chwili uniesienia w dziwnym jakimś śnie okazujesz się<br>takim Zygmuncie, o! mój Zygmuncie! powiedz mi, że naprawdę inaczej myślisz, i czujesz (…)</p>\n<ul><li>Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!- powoli wymówiła. - Zbłądziłam. Pomiędzy tobą</li></ul>\n<p>a tym, co powinno być najwyższą twoją miłością, nie zadzierzgnęłam dość silnych węzłów. Mówiłam<br>ci wprawdzie o tej miłości zawsze, wiele ale słowa, to widać siew nietrwały Zbłądziłam<br>(…)Nagle umilkła. W zmroku, który zaczynał już pokój ten napełniać, usłyszała głos drwiący<br>i pogardliwy, który jeden tylko wymówił wyraz:</p>\n<ul><li>Bydło!</li></ul>\n<p>(…) O, Bóg tylko jeden widział burzę przerażenia, którą w niej wzniecił ten jeden wyraz z obojętnie<br>wzgardliwych ust jej syna spadły, bo on tej burzy, która jej głos odebrała, ani kredowej bladości twarz<br>jej oblewać poczynającej nie spostrzegł i stając przed nią, jakby z milczenia jej chciał korzystać,<br>mówić zaczął:</p>\n<ul><li>Bardzo dobrze rozumiem, o co kochanej mamie najwięcej idzie. I jakże nie rozumieć? Soki ziemi,</li></ul>\n<p>chleb cierpienia, Chrystusowe szaty, lud słowem jak mówi stryj Benedykt, to tamto! Nigdy<br>o tym mówić nie chciałem, ażeby kochanej mamy nie gniewać i nie martwić. (…) Ale teraz<br>spostrzegam, że zachodzi konieczność szczerego rozmówienia się o tym przedmiocie. Otóż przykro<br>mi to bardzo (…) , ale ja tych uczuć i przekonań nie podzielam. Tylko szaleńcy i krańcowi idealiści<br>bronią do ostatka spraw absolutnie przegranych. Ja także jestem idealistą, ale trzeźwo na rzeczy<br>patrzeć umiem i żadnych pod tym względem iluzji sobie nie robię a nie mając żadnych iluzji,<br>nie mam też ochoty składać siebie w całopaleniu na ołtarzu - widma. Proszę o przebaczenie,<br>jeżeli mamy uczucia czy wyobrażenia obrażam, ale rozumiem, doskonale rozumiem, że osoby starsze<br>mogą zostawać pod wpływem tradycji, osobistych wspomnień etc. My zaś, którzy za cudze iluzje<br>pokutujemy, swoich już nie mamy. Kiedy bank został do szczętu rozbity, idzie się grać przy innym<br>stole. Tym innym stołem jest dla nas cywilizacja powszechna, europejska cywilizacja<br>Ja przynajmniej uważam się za syna cywilizacji, jej sokami wykarmiony zostałem, z nią przez tyle lat<br>pobytu mego za granicą zżyłem się, nic więc dziwnego, że bez niej już żyć nie mogę i że tutejsze soki<br>tuczą mi wprawdzie ciało w sposób w sposób prawdziwie upokarzający, ale ducha nakarmić<br>nie mogą<br>Słuchała, słuchała i może miała takie poczucie, jak gdyby ziemia spod stóp się jej usuwała, bo obie jej<br>dłonie mocno ściskały krawędź stołu.</p>\n<ul><li>Boże! Boże! - kilka razy z cicha wymówiła, a potem jedną rękę od stołu odrywając i ku oknu ją</li></ul>\n<p>wyciągając, z trudem, zdławionym głosem zaczęła:</p>\n<ul><li>Idź na mogiłę ojca, Zygmuncie, idź na mogiłę ojca! Może z niej może tam</li><li>Mogiła! - sarknął - znowu mogiła! Już druga dziś osoba wyprawia mię na mogiłę! Ależ ja za</li></ul>\n<p>mogiły bardzo dziękuję przede mną życie, sława</p>\n<ul><li>Bez sławy, bez grobowca, przez wszystkich zapomniany, w kwiecie wieku i szczęścia ze świata</li></ul>\n<p>strącony, twój ojciec tam</p>\n<ul><li>Mój ojciec - wybuchnął Zygmunt - niech mi mama przebaczy ale mój ojciec był szaleńcem</li><li>Zygmuncie! - zawołała, a głos jej dźwięczał zupełnie inaczej niż zwykle: przeraźliwie jakoś</li></ul>\n<p>i groźnie.<br>Ale i on także miał w sobie trochę popędliwej krwi Korczyńskich, którą wzburzył niezłomny opór<br>matki.</p>\n<ul><li>Szaleńcem! - powtórzył - bardzo szanownym zresztą, ale do najwyższego stopnia szkodliwym</li></ul>\n<p>Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, Kraków 2003<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>9<br>na temat nr<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>10<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>11<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>12<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>13<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>14<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)<br>Próbny egzamin maturalny z języka polskiego<br>Poziom podstawowy<br>15<br>PESEL<br>WYPEŁNIA EGZAMINATOR<br>Nr<br>zad.<br>Punkty<br>0<br>1<br>2<br>1<br>□<br>□<br>2<br>□<br>□<br>3<br>□<br>□<br>4<br>□<br>□<br>5<br>□<br>□<br>6<br>□<br>□<br>□<br>7<br>□<br>□<br>8<br>□<br>□<br>9<br>□<br>□<br>10<br>□<br>□<br>□<br>11<br>□<br>□<br>□<br>12<br>□<br>□<br>□<br>13<br>□<br>□<br>14<br>□<br>□<br>□<br>15<br>□<br>□<br>□<br>WYPEŁNIA EGZAMINATOR<br>Punkty<br>0<br>1<br>2<br>3<br>4<br>5<br>6<br>7<br>8<br>Treść<br>□ □<br>□<br>□<br>□ □ □<br>□ □<br>9<br>10<br>11<br>12<br>13<br>14<br>15<br>16<br>17<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>18<br>19<br>20<br>21 22<br>23<br>24<br>25<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>Kom<br>0<br>1<br>3<br>5<br>□<br>□<br>□<br>□<br>Styl<br>0<br>1<br>3<br>5<br>□<br>□<br>□<br>□<br>Jęz<br>0<br>1<br>3<br>6<br>9<br>12<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□ □<br>Zap<br>0<br>1<br>2<br>3<br>□<br>□<br>□<br>□<br>Wal<br>0<br>1<br>2<br>3<br>4<br>□<br>□<br>□<br>□<br>□<br>SUMA<br>PUNK<br>TÓW</p>","solutions":[]}