{"id":"jezyk-polski-2014-grudzien-probna-podstawowa/zad/1","paper_id":"jezyk-polski-2014-grudzien-probna-podstawowa","number":"1","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"probna","year":2014,"month":"grudzien","level":"podstawowa","text":"Zadanie 1.\nWładysław Kopaliński\nIrrealizm języka w filmie\n1. Istnieje widoczna rozbieżność między szczegółowym realizmem strojów, broni\ni architektury w filmach historycznych a kompletnym brakiem realizmu języka, kiedy (jak np.\nw Krzyżakach, Faraonie) Polacy XV wieku i starożytni Egipcjanie mówią uwspółcześnioną\npolszczyzną. Autorzy powieści historycznych poświęcają wiele czasu badaniom materiałów\ni źródeł, aby się upewnić co do autentyczności faktów przedstawianych w książce. Ale jak\nreagują powieściopisarz, dramaturg, scenarzysta na sprawy języka, które są rzeczywistym\nproblemem w prawdziwym życiu? Tworzeniem iluzji, która by mogła zadowolić czytelników\ni widzów. Stuprocentowy realizm, osiągalny w architekturze, kostiumach czy obyczajach, tu\nby się nie przydał na nic. Kiedy akcja odbiega od zakresu współczesnej polszczyzny i dzieje\nsię na przykład w Polsce Bolesława Kędzierzawego, nie może już być mowy o realizmie\njęzyka, jeśli nasze audytorium ma coś z tej akcji zrozumieć.\n2. Iluzja języka jest nie tylko usprawiedliwiona, lecz także konieczna, kiedy np. osoby\ndramatu mówią innym językiem niż słuchacz albo kiedy różne osoby mówią różnymi\njęzykami, każda w swoim środowisku lub między sobą, albo kiedy różnojęzyczni ludzie nie\nmogą się porozumieć. Problem realizmu językowego powstał naprzód w literaturze pięknej.\nU Homera występują Grecy i Trojanie. Ci mówili zapewne jakimś językiem frygijskim,\ncałkiem odmiennym od greckiego. Mimo to w Iliadzie herosowie porozumiewają się ze sobą\nbez trudności, a autor nie napomyka nawet o jakichkolwiek kłopotach językowych. Nie ma\ntakże mowy o nieporozumieniach i tłumaczach w Pieśni o Rolandzie z XI wieku, gdzie\nMaurowie rozmawiają z Frankami bez trudu.\n3. Ale literatura nie jest naśladowaniem rzeczywistości. Autor może czytelnikowi\nprzedstawić dowolną scenę przez wtrącenie kilku zręcznie użytych słów. Wystarczy takie\nzdanie: „Henryk mówił z wyraźnym akcentem niemieckim” albo „Anna z ledwością mogła\nzrozumieć, co żołnierz mówił do niej po francusku”. Na scenie i ekranie jest inaczej. Akcja\ntoczy się przed naszymi oczami tak, jakby się działa naprawdę. Co robić wtedy? Najprościej\nzignorować całe zagadnienie. Hamlet u Szekspira nie udaje, że mówi po duńsku, tak jak\nMaria Stuart Słowackiego nie pozoruje angielszczyzny. Słuchacze zgadzają się milcząco na tę\nkonwencję. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, kiedy postacie sceniczne należą do różnych\ngrup etnicznych, jak się to często zdarza we współczesnych filmach lub serialach\ntelewizyjnych.\n4. Reżyserzy chwytają się tu różnych sposobów. Od całkiem naturalistycznych, kiedy\nkażdy mówi po swojemu, a treść tłumaczą napisy, do rozwiązań połowicznych, kiedy\npostacie mniej ważne szwargocą do siebie coś, co i tak nie ma znaczenia dla akcji, po prostu\ndla stworzenia kolorytu lokalnego, a zasadnicze kwestie, np. między Hiszpanami,\nwypowiadane są po polsku. Niekiedy reżyser w ogóle nie przejmuje się tą sprawą, jak\nw komedii filmowej Marysieńka i Napoleon, gdzie wszyscy - Francuzi, Polacy, cesarz\ni lokaje - mówią sobie spokojnie po polsku.\n5. Reżyser kręcący poważny film historyczny uzależni zapewne swój sposób postępowania\nod okresu, w którym rozgrywa się akcja filmu. Jeżeli jest to wiek XIX lub epoka oświecenia,\nautentyczny język epoki doda tylko filmowi smaku. Ale już film o Reju z Nagłowic zmusi do\nkompromisów lingwistycznych, do pozornej tylko archaizacji, inaczej bowiem treść dzieła\nbyłaby zrozumiała wyłącznie dla językoznawców, którzy, jak wiadomo, w przeciętnej sali\nkinowej stanowią znikomą mniejszość.\nNa podstawie: W. Kopaliński, Irrealizm języka w filmie, [w:] tenże: Koty w worku,\nczyli z dziejów pojęć i rzeczy, Warszawa 2004, s. 209-211.","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2014-grudzien-probna-podstawowa/zad-1.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura próbna · grudzień 2014 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>Zadanie 1.<br>Władysław Kopaliński<br>Irrealizm języka w filmie</p>\n<ol><li>Istnieje widoczna rozbieżność między szczegółowym realizmem strojów, broni</li></ol>\n<p>i architektury w filmach historycznych a kompletnym brakiem realizmu języka, kiedy (jak np.<br>w Krzyżakach, Faraonie) Polacy XV wieku i starożytni Egipcjanie mówią uwspółcześnioną<br>polszczyzną. Autorzy powieści historycznych poświęcają wiele czasu badaniom materiałów<br>i źródeł, aby się upewnić co do autentyczności faktów przedstawianych w książce. Ale jak<br>reagują powieściopisarz, dramaturg, scenarzysta na sprawy języka, które są rzeczywistym<br>problemem w prawdziwym życiu? Tworzeniem iluzji, która by mogła zadowolić czytelników<br>i widzów. Stuprocentowy realizm, osiągalny w architekturze, kostiumach czy obyczajach, tu<br>by się nie przydał na nic. Kiedy akcja odbiega od zakresu współczesnej polszczyzny i dzieje<br>się na przykład w Polsce Bolesława Kędzierzawego, nie może już być mowy o realizmie<br>języka, jeśli nasze audytorium ma coś z tej akcji zrozumieć.</p>\n<ol><li>Iluzja języka jest nie tylko usprawiedliwiona, lecz także konieczna, kiedy np. osoby</li></ol>\n<p>dramatu mówią innym językiem niż słuchacz albo kiedy różne osoby mówią różnymi<br>językami, każda w swoim środowisku lub między sobą, albo kiedy różnojęzyczni ludzie nie<br>mogą się porozumieć. Problem realizmu językowego powstał naprzód w literaturze pięknej.<br>U Homera występują Grecy i Trojanie. Ci mówili zapewne jakimś językiem frygijskim,<br>całkiem odmiennym od greckiego. Mimo to w Iliadzie herosowie porozumiewają się ze sobą<br>bez trudności, a autor nie napomyka nawet o jakichkolwiek kłopotach językowych. Nie ma<br>także mowy o nieporozumieniach i tłumaczach w Pieśni o Rolandzie z XI wieku, gdzie<br>Maurowie rozmawiają z Frankami bez trudu.</p>\n<ol><li>Ale literatura nie jest naśladowaniem rzeczywistości. Autor może czytelnikowi</li></ol>\n<p>przedstawić dowolną scenę przez wtrącenie kilku zręcznie użytych słów. Wystarczy takie<br>zdanie: „Henryk mówił z wyraźnym akcentem niemieckim” albo „Anna z ledwością mogła<br>zrozumieć, co żołnierz mówił do niej po francusku”. Na scenie i ekranie jest inaczej. Akcja<br>toczy się przed naszymi oczami tak, jakby się działa naprawdę. Co robić wtedy? Najprościej<br>zignorować całe zagadnienie. Hamlet u Szekspira nie udaje, że mówi po duńsku, tak jak<br>Maria Stuart Słowackiego nie pozoruje angielszczyzny. Słuchacze zgadzają się milcząco na tę<br>konwencję. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, kiedy postacie sceniczne należą do różnych<br>grup etnicznych, jak się to często zdarza we współczesnych filmach lub serialach<br>telewizyjnych.</p>\n<ol><li>Reżyserzy chwytają się tu różnych sposobów. Od całkiem naturalistycznych, kiedy</li></ol>\n<p>każdy mówi po swojemu, a treść tłumaczą napisy, do rozwiązań połowicznych, kiedy<br>postacie mniej ważne szwargocą do siebie coś, co i tak nie ma znaczenia dla akcji, po prostu<br>dla stworzenia kolorytu lokalnego, a zasadnicze kwestie, np. między Hiszpanami,<br>wypowiadane są po polsku. Niekiedy reżyser w ogóle nie przejmuje się tą sprawą, jak<br>w komedii filmowej Marysieńka i Napoleon, gdzie wszyscy - Francuzi, Polacy, cesarz<br>i lokaje - mówią sobie spokojnie po polsku.</p>\n<ol><li>Reżyser kręcący poważny film historyczny uzależni zapewne swój sposób postępowania</li></ol>\n<p>od okresu, w którym rozgrywa się akcja filmu. Jeżeli jest to wiek XIX lub epoka oświecenia,<br>autentyczny język epoki doda tylko filmowi smaku. Ale już film o Reju z Nagłowic zmusi do<br>kompromisów lingwistycznych, do pozornej tylko archaizacji, inaczej bowiem treść dzieła<br>byłaby zrozumiała wyłącznie dla językoznawców, którzy, jak wiadomo, w przeciętnej sali<br>kinowej stanowią znikomą mniejszość.<br>Na podstawie: W. Kopaliński, Irrealizm języka w filmie, [w:] tenże: Koty w worku,<br>czyli z dziejów pojęć i rzeczy, Warszawa 2004, s. 209-211.</p>","solutions":[]}