{"id":"jezyk-polski-2015-czerwiec-matura-podstawowa/zad/2","paper_id":"jezyk-polski-2015-czerwiec-matura-podstawowa","number":"2","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2015,"month":"czerwiec","level":"podstawowa","text":"Zadanie 2.\nAleksander Kaczorowski\n„Król mrówek”. Prywatna mitologia\nHistorie bogów, które opowiada Herbert w Królu mrówek, mogą się zdarzyć także\nzwykłym zjadaczom chleba. Co więcej - one się zdarzają.\nZbigniew Herbert pisał tę książkę przez ostatnie dwadzieścia lat życia i nie zdołał jej\nukończyć. Dla miłośników twórczości Herberta zawartość tomu nie będzie niespodzianką.\nNatomiast jego układ - i owszem. Rzecz składa się z czterech części, z których pierwsza to\nzaledwie czterowiersz dedykowany Josifowi Brodskiemu, druga - dwadzieścia utworów\nukończonych; trzecia (Dziesięć ścieżek cnoty) to swoisty odpowiednik Przesłania Pana\nCogito, część czwarta zaś - sześć utworów niedokończonych lub zaniechanych przez autora.\nPocząwszy\nod\nopowieści\nszóstej\n(Ten\nobrzydliwy\nTersytes)\nautor\nskupia\nuwagę - swoją i czytelnika - nie na abstraktach, lecz na jednostkach - bohaterach mitologii\nMPO_1P\nodtrąconych na jej margines, lekceważonych przez jej tradycyjne wykładnie. Ton prywatnej\nmitologii Herberta dyktuje zatem - może bardziej jeszcze niż ton jego poezji - współczucie\ni ciekawość bliźniego. W tym świecie spełnia się biblijne proroctwo, że ostatni będą\npierwszymi. Takim ostatnim jest ten obrzydliwy Tersytes, najbrzydszy wojownik przybyły\npod Troję, inwalida mitologii, który ośmielił się kpić z samego Achillesa. Lecz także los\nbogów nie jest godny pozazdroszczenia. Cóż bowiem po bogach, w których nikt już nie\nwierzy\nani\nich\nnie\ntraktuje\npoważnie,\ncóż\npo\nnieśmiertelnych,\nktórzy\ndla\nnas - śmiertelników - dawno już są nieżywi? Czym jest ich wieczne trwanie, jeśli nie\npiekłem? Tkwią w spisie lektur dla szkół podstawowych niczym w zakurzonym słoju. I tylko\nczasem poeta upomni się o nich, wyniesie słój z pracowni na słońce.\nA wówczas to, co można w nim dostrzec - przeraża. Oto Ares (Olimpijski generał). Chyba\nnajnikczemniejszy z bohaterów tej książki. Bóg drugorzędny, posiłkowy i powszechnie\npogardzany, kiedy wojny stały się bardziej domeną polityki, Ares - został zdegradowany.\nOdkrył w sobie przemożną skłonność do spisków, gangów i organizacji terrorystycznych.\nSiedzi teraz na tarasie kawiarni, widać spokojne miasto. Spogląda na zegarek. Udaje spokój.\nDokładnie o wyznaczonej godzinie w środku miasta wykwita obrzydliwa róża. Trwa chwilę.\nPotem rozlega się zgiełk, wycie syren. I nad miejscem - kaźnią niewinnych - unosi się czarna\nzasłona dymu. To miasto nie będzie już nigdy takie, jak przed wybuchem. Ares płaci za kawę\ni wolno schodzi po schodach hańby.\nW inny sposób przypomina nam o swym istnieniu Dionizos, bohater zamykającego tom\nutworu Ofiara. On to zgłosił się na ochotnika, gdy w obliczu zagłady świata antycznych\nbogów Hermes poradził, by któregoś z bogów wybrać na ofiarę i ofiarować ją rękami ludzi.\nCała sprawa wyglądała - i w istocie załatwiona była - szybko i bezboleśnie. Ale czy\nrzeczywiście bezboleśnie? Zeus miał lekkie wątpliwości. - Czy Dionizos cierpiał - zapytał\nnaiwnie. Nie tylko cierpiał. Płakał. I przywoływał Boga na świadka.\nKról\nmrówek\nw\nobecnej\npostaci\nto\nzbiór\nniedługich\nlub\nwręcz\nkrótkich,\ndoskonałych - poza nielicznymi wyjątkami - utworów, które jednak nie składają się na\nw pełni satysfakcjonującą całość; raczej pozwalają tylko mieć o niej pewne wyobrażenie. To\nzatem książka w sposób niezamierzony przewrotna - rozbudza apetyt, nie pozwalając go\nzaspokoić. Czyż jednak nie jest to pożegnanie z czytelnikami na miarę Zbigniewa Herberta?\nNa podstawie: Aleksander Kaczorowski, Królewskie pożegnanie,\n„Gazeta Wyborcza” nr 119, 23.05.2001 r.","answer":null,"answer_text":"1\n0","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2015-czerwiec-matura-podstawowa/zad-2.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":4,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · czerwiec 2015 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 2.<br>Aleksander Kaczorowski<br>„Król mrówek”. Prywatna mitologia<br>Historie bogów, które opowiada Herbert w Królu mrówek, mogą się zdarzyć także<br>zwykłym zjadaczom chleba. Co więcej - one się zdarzają.<br>Zbigniew Herbert pisał tę książkę przez ostatnie dwadzieścia lat życia i nie zdołał jej<br>ukończyć. Dla miłośników twórczości Herberta zawartość tomu nie będzie niespodzianką.<br>Natomiast jego układ - i owszem. Rzecz składa się z czterech części, z których pierwsza to<br>zaledwie czterowiersz dedykowany Josifowi Brodskiemu, druga - dwadzieścia utworów<br>ukończonych; trzecia (Dziesięć ścieżek cnoty) to swoisty odpowiednik Przesłania Pana<br>Cogito, część czwarta zaś - sześć utworów niedokończonych lub zaniechanych przez autora.<br>Począwszy<br>od<br>opowieści<br>szóstej<br>(Ten<br>obrzydliwy<br>Tersytes)<br>autor<br>skupia<br>uwagę - swoją i czytelnika - nie na abstraktach, lecz na jednostkach - bohaterach mitologii<br>MPO_1P<br>odtrąconych na jej margines, lekceważonych przez jej tradycyjne wykładnie. Ton prywatnej<br>mitologii Herberta dyktuje zatem - może bardziej jeszcze niż ton jego poezji - współczucie<br>i ciekawość bliźniego. W tym świecie spełnia się biblijne proroctwo, że ostatni będą<br>pierwszymi. Takim ostatnim jest ten obrzydliwy Tersytes, najbrzydszy wojownik przybyły<br>pod Troję, inwalida mitologii, który ośmielił się kpić z samego Achillesa. Lecz także los<br>bogów nie jest godny pozazdroszczenia. Cóż bowiem po bogach, w których nikt już nie<br>wierzy<br>ani<br>ich<br>nie<br>traktuje<br>poważnie,<br>cóż<br>po<br>nieśmiertelnych,<br>którzy<br>dla<br>nas - śmiertelników - dawno już są nieżywi? Czym jest ich wieczne trwanie, jeśli nie<br>piekłem? Tkwią w spisie lektur dla szkół podstawowych niczym w zakurzonym słoju. I tylko<br>czasem poeta upomni się o nich, wyniesie słój z pracowni na słońce.<br>A wówczas to, co można w nim dostrzec - przeraża. Oto Ares (Olimpijski generał). Chyba<br>najnikczemniejszy z bohaterów tej książki. Bóg drugorzędny, posiłkowy i powszechnie<br>pogardzany, kiedy wojny stały się bardziej domeną polityki, Ares - został zdegradowany.<br>Odkrył w sobie przemożną skłonność do spisków, gangów i organizacji terrorystycznych.<br>Siedzi teraz na tarasie kawiarni, widać spokojne miasto. Spogląda na zegarek. Udaje spokój.<br>Dokładnie o wyznaczonej godzinie w środku miasta wykwita obrzydliwa róża. Trwa chwilę.<br>Potem rozlega się zgiełk, wycie syren. I nad miejscem - kaźnią niewinnych - unosi się czarna<br>zasłona dymu. To miasto nie będzie już nigdy takie, jak przed wybuchem. Ares płaci za kawę<br>i wolno schodzi po schodach hańby.<br>W inny sposób przypomina nam o swym istnieniu Dionizos, bohater zamykającego tom<br>utworu Ofiara. On to zgłosił się na ochotnika, gdy w obliczu zagłady świata antycznych<br>bogów Hermes poradził, by któregoś z bogów wybrać na ofiarę i ofiarować ją rękami ludzi.<br>Cała sprawa wyglądała - i w istocie załatwiona była - szybko i bezboleśnie. Ale czy<br>rzeczywiście bezboleśnie? Zeus miał lekkie wątpliwości. - Czy Dionizos cierpiał - zapytał<br>naiwnie. Nie tylko cierpiał. Płakał. I przywoływał Boga na świadka.<br>Król<br>mrówek<br>w<br>obecnej<br>postaci<br>to<br>zbiór<br>niedługich<br>lub<br>wręcz<br>krótkich,<br>doskonałych - poza nielicznymi wyjątkami - utworów, które jednak nie składają się na<br>w pełni satysfakcjonującą całość; raczej pozwalają tylko mieć o niej pewne wyobrażenie. To<br>zatem książka w sposób niezamierzony przewrotna - rozbudza apetyt, nie pozwalając go<br>zaspokoić. Czyż jednak nie jest to pożegnanie z czytelnikami na miarę Zbigniewa Herberta?<br>Na podstawie: Aleksander Kaczorowski, Królewskie pożegnanie,<br>„Gazeta Wyborcza” nr 119, 23.05.2001 r.</p>","answer_text_html":"<p>1<br>0</p>","solutions":[]}