{"id":"jezyk-polski-2016-czerwiec-matura-podstawowa/zad/1","paper_id":"jezyk-polski-2016-czerwiec-matura-podstawowa","number":"1","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2016,"month":"czerwiec","level":"podstawowa","text":"Zadanie 1.\nDrugie dno\nNie wiem, czy polskie ogórki kiszone i oscypek budzą w Europie pożądanie. Ale wiem,\nże trzeci nasz specjał - na pewno tak. Otóż w Europie pożądają polskiego reportażu\ni chcą, żebym opowiadał1 o jego fenomenie. Skąd się wziął, dlaczego literacki, dlaczego taki\ndobry i czy ja wiem, dlaczego oni go nie mają. Wiem - mówię. - Bo nie było u was komuny.\nWyciągam z zanadrza reportaż Barbary Łopieńskiej „Łapa w łapę” z 1976 roku,\ntłumaczę, że jest o tresowaniu tygrysów w cyrku, powstał na podstawie rozmowy z treserką,\npanią Haliną, i czytam im na głos niektóre fragmenty. Pierwszy: Jej rada jest taka: karmić\nprzed numerem. Nie za dużo, żeby nie były leniwe, ale i nie za mało. Bo jeden tygrys będzie\nsię z głodu podlizywał, znów drugi, nerwowy, może skoczyć. Drugi: Bić - to jest stara metoda.\nTeraz, od dziesięciu lat chyba, wszyscy treserzy przeszli na tresurę łagodną. Choć taka\ntresura jest jej zdaniem bardziej niebezpieczna. Zbytnie spoufalenie nie jest dobre. Trzeci:\nWszystkie naraz jeszcze nigdy się nie zbuntowały. Zresztą zdaniem pani Haliny to one\nby miały gorzej na wolności. Czy one w ogóle wiedzą, że siedzą w klatce? Czwarty: Treserem\nmoże zostać każdy człowiek z cyrku. Taki, który przeszedł choćby żonglerkę, czy, powiedzmy,\nczłowiek-guma.\nPonieważ u nas (mówię im) wszystko czytało się między wierszami, polski reportaż był\no tym, o czym był, ale też o czymś jeszcze. Reporterzy musieli nauczyć się pisać tak, żeby\nprzechytrzyć cenzora, być uczciwym wobec czytelnika i móc sobie samemu spojrzeć w oczy.\nW związku z tym reportaż, jak mówi Hanna Krall, był oazą przyzwoitości. Czytelnik szukał\nw nim drugiego dna. Tak do gazet zakradła się literatura. Więc teraz przeczytam państwu\n(mówię) jeszcze raz te fragmenty na głos. Jeśli chcecie wiedzieć, jak rozumiał to Polak\nw roku 1976, pamiętajcie, że tygrysy to obywatele, a treserzy to władza. Na przykład Służba\nBezpieczeństwa lub partia komunistyczna. Czytam, zagraniczna publiczność poruszona.\nNiestety, ostatnio we Włoszech poczułem, że już nie trafiam do odbiorców. Dotarło\ndo mnie, że 20-letni studenci nie mają zielonego pojęcia o istocie życia w komunie. Naprędce\npostanowiłem odmalować im niezbędne tło. Dzięki Bogu przypomniało mi się zdanie\nTorańskiej, że bez zgody państwa nie można było wydrukować nawet metki do majtek (sala\nsię śmieje!). Potem przypomniałem sobie, że był okres, kiedy każda maszyna do pisania,\nktórą ktoś miał w domu, musiała być zarejestrowana na milicji wraz z próbkami czcionek\n(jeden z profesorów spojrzał na mnie z wyrzutem, ale potem powiedziano mi, że część kadry\nma komunistyczne sympatie). Że mieliśmy przywódcę, który uważał, iż mężczyźnie powinien\nwystarczyć jeden krawat, bo drugi jest już burżuazyjnym zbytkiem (sala się śmieje). Biłem\nsię jeszcze z myślami, czy tłumaczyć coś o sowieckich łagrach lub wyrywaniu paznokci na\nprzesłuchaniach w bezpiece, bo klip2 z komuny mi wyszedł powierzchowny i muszę wreszcie\nnauczyć się na pamięć „Cywilizacji komunizmu” Tyrmanda3.\nNa podstawie: Mariusz Szczygieł, Już nie trafiam z drugim dnem, „Książki” 2012, nr 4.\n1 Autor nawiązuje do swoich wykładów i spotkań autorskich na uczelniach Europy Zachodniej.\n2 Klip - krótki film stanowiący ilustrację utworu muzycznego; teledysk.\n3 Leopold Tyrmand - prozaik, publicysta; w swoich utworach zawarł celną diagnozę komunizmu.\nMPO_1P","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2016-czerwiec-matura-podstawowa/zad-1.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · czerwiec 2016 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 1.<br>Drugie dno<br>Nie wiem, czy polskie ogórki kiszone i oscypek budzą w Europie pożądanie. Ale wiem,<br>że trzeci nasz specjał - na pewno tak. Otóż w Europie pożądają polskiego reportażu<br>i chcą, żebym opowiadał1 o jego fenomenie. Skąd się wziął, dlaczego literacki, dlaczego taki<br>dobry i czy ja wiem, dlaczego oni go nie mają. Wiem - mówię. - Bo nie było u was komuny.<br>Wyciągam z zanadrza reportaż Barbary Łopieńskiej „Łapa w łapę” z 1976 roku,<br>tłumaczę, że jest o tresowaniu tygrysów w cyrku, powstał na podstawie rozmowy z treserką,<br>panią Haliną, i czytam im na głos niektóre fragmenty. Pierwszy: Jej rada jest taka: karmić<br>przed numerem. Nie za dużo, żeby nie były leniwe, ale i nie za mało. Bo jeden tygrys będzie<br>się z głodu podlizywał, znów drugi, nerwowy, może skoczyć. Drugi: Bić - to jest stara metoda.<br>Teraz, od dziesięciu lat chyba, wszyscy treserzy przeszli na tresurę łagodną. Choć taka<br>tresura jest jej zdaniem bardziej niebezpieczna. Zbytnie spoufalenie nie jest dobre. Trzeci:<br>Wszystkie naraz jeszcze nigdy się nie zbuntowały. Zresztą zdaniem pani Haliny to one<br>by miały gorzej na wolności. Czy one w ogóle wiedzą, że siedzą w klatce? Czwarty: Treserem<br>może zostać każdy człowiek z cyrku. Taki, który przeszedł choćby żonglerkę, czy, powiedzmy,<br>człowiek-guma.<br>Ponieważ u nas (mówię im) wszystko czytało się między wierszami, polski reportaż był<br>o tym, o czym był, ale też o czymś jeszcze. Reporterzy musieli nauczyć się pisać tak, żeby<br>przechytrzyć cenzora, być uczciwym wobec czytelnika i móc sobie samemu spojrzeć w oczy.<br>W związku z tym reportaż, jak mówi Hanna Krall, był oazą przyzwoitości. Czytelnik szukał<br>w nim drugiego dna. Tak do gazet zakradła się literatura. Więc teraz przeczytam państwu<br>(mówię) jeszcze raz te fragmenty na głos. Jeśli chcecie wiedzieć, jak rozumiał to Polak<br>w roku 1976, pamiętajcie, że tygrysy to obywatele, a treserzy to władza. Na przykład Służba<br>Bezpieczeństwa lub partia komunistyczna. Czytam, zagraniczna publiczność poruszona.<br>Niestety, ostatnio we Włoszech poczułem, że już nie trafiam do odbiorców. Dotarło<br>do mnie, że 20-letni studenci nie mają zielonego pojęcia o istocie życia w komunie. Naprędce<br>postanowiłem odmalować im niezbędne tło. Dzięki Bogu przypomniało mi się zdanie<br>Torańskiej, że bez zgody państwa nie można było wydrukować nawet metki do majtek (sala<br>się śmieje!). Potem przypomniałem sobie, że był okres, kiedy każda maszyna do pisania,<br>którą ktoś miał w domu, musiała być zarejestrowana na milicji wraz z próbkami czcionek<br>(jeden z profesorów spojrzał na mnie z wyrzutem, ale potem powiedziano mi, że część kadry<br>ma komunistyczne sympatie). Że mieliśmy przywódcę, który uważał, iż mężczyźnie powinien<br>wystarczyć jeden krawat, bo drugi jest już burżuazyjnym zbytkiem (sala się śmieje). Biłem<br>się jeszcze z myślami, czy tłumaczyć coś o sowieckich łagrach lub wyrywaniu paznokci na<br>przesłuchaniach w bezpiece, bo klip2 z komuny mi wyszedł powierzchowny i muszę wreszcie<br>nauczyć się na pamięć „Cywilizacji komunizmu” Tyrmanda3.<br>Na podstawie: Mariusz Szczygieł, Już nie trafiam z drugim dnem, „Książki” 2012, nr 4.<br>1 Autor nawiązuje do swoich wykładów i spotkań autorskich na uczelniach Europy Zachodniej.<br>2 Klip - krótki film stanowiący ilustrację utworu muzycznego; teledysk.<br>3 Leopold Tyrmand - prozaik, publicysta; w swoich utworach zawarł celną diagnozę komunizmu.<br>MPO_1P</p>","solutions":[]}