{"id":"jezyk-polski-2016-sierpien-poprawkowa-podstawowa/zad/2","paper_id":"jezyk-polski-2016-sierpien-poprawkowa-podstawowa","number":"2","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"inne","year":2016,"month":"sierpien","level":"podstawowa","text":"Zadanie 2.\nChichot nad prozą\nPodczas gdy większość ludzi tropi poezję w prozie, ja - na odwrót - tropię prozę w poezji.\nI o ile jej nie znajduję - tekst mnie raczej nie pociąga. To dlatego miewam często kłopoty\nz poezją.\nU Wisławy Szymborskiej dostaję to, czego chciałam. Bo przecież jest ona prozaiczką\ni opowiadaczką historii, która dla niepoznaki rozpisywała swoje króciutkie teksty na wersy\ni pozwalała je nazywać wierszami. Wiedziała, co robi: w ten sposób zaoszczędzała czas na\nprzyjemności życia. Jak nikt inny potrafiła snuć historie. Czarowała pełnokrwistymi, choć\nzawartymi w kilku słowach opisami albo dawała gęste mikrowykłady o świecie. Jej teksty są\nzawsze procesem, podobnie jak opowiadanie, powieść lub esej. To doskonale skonstruowane\nfiligrany1 literackie, nanoksiążki2, które mieszczą się całe w czasie jednej-dwóch minut\nczytania.\nWeźmy na przykład Pierwszą fotografię Hitlera. Opowieść zaczyna się od zdjęcia i opisu\nbobasa, który - jak to wiemy - wkrótce stanie się tyranem i uosobieniem zła na ziemi. W jakiś\ncudowny sposób trzy zwrotki inicjują setki przeplatających się wątków historii, w których\nsłychać już huk dział, widać linie frontów poruszające się na mapach, płonące miasta i gwizd\nspadających bomb. Widać straszne rzeczy, choć nawet o nich nie wspomniano. Przeciwnie,\nwspomniano o tych miłych, sprawiających, że się uśmiechamy: nóżki, ogródek, pelargonie,\nserduszko. Ogromna epicka opowieść tkwi ukryta pod spokojnym i pogodnym opisem zakładu\nfotografa w mieście Braunau. Czy nie tak się pisze powieści? Czy nie na tym to polega:\nwyciągnąć coś z nieistnienia, nadać mu kształt i pozwolić dziać się w umyśle czytającego?\nAlbo zabawny dramat o błędnie wybranym numerze telefonu i jego skutkach - Pomyłka.\nOsoby: Dzwoniący, Bezsenni Prorocy, Królowie, Małżonka Lichwiarza, Marszałek Dworu. To\nnajprawdziwsza gatunkowo komedia pomyłek, qui pro quo3. Można by ją świetnie rozegrać\nw teatrze, szkoda, że nikt tego nie robi.\nI może jeszcze rzućmy okiem na tę piękną opowieść o Hani, służącej4. Moją ulubioną.\nDostajemy portret tak dokładny i biografię tak przenikliwą, że nie potrzeba nam ani jednego\nsłowa więcej, wszystko zostało powiedziane czule i mądrze, panorama życia tej kobiety\nprzemknęła nam przed oczami, jakbyśmy przeczytali właśnie całą książkę, zaczynającą się od\nczegoś w tym rodzaju: „Wrześniowy poranek był mglisty i zapowiadał bliską już jesień.\nDziecko, dziewczynka, urodziło się tuż po świcie, dano mu na imię Hanna po babce ”. Na\nkoniec w wierszu Szymborskiej przychodzi wielki epilog w postaci kilku słów: „chustka\npostrzępiona ujada na wietrze”. W oku zostaje obraz, którego trudno się pozbyć, jakby wieńczył\ntrzysta stron prozy.\nI cóż my, wyrobnicy prozy, spoceni rzemieślnicy od rozdziałów, przygarbieni tkacze\nwątków, którzy tłuczemy w klawiatury i niszczymy sobie kręgosłupy tysiącami godzin\nsiedzenia? Pani Wisławo, Pani na pewno nad nami biednymi chichocze.\nNa podstawie: Olga Tokarczuk, Chichot nad prozą, „Tygodnik Powszechny” 2012, nr 40.\n1 Filigran - technika polegająca na zdobieniu lub wykonywaniu całego przedmiotu z cienkich drucików ułożonych\nw ażurową siatkę.\n2 Nanoksiążki - książki zmniejszone, najmniejsze.\n3 Qui pro quo (łac.) - zabawne nieporozumienie, pomyłka co do osoby.\n4 Hania służąca - nawiązanie do wiersza W. Szymborskiej Hania.\nMPO_1P","answer":null,"answer_text":"1\n0","solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2016-sierpien-poprawkowa-podstawowa/zad-2.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":5,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Inne · sierpień 2016 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Inne","text_html":"<p>Zadanie 2.<br>Chichot nad prozą<br>Podczas gdy większość ludzi tropi poezję w prozie, ja - na odwrót - tropię prozę w poezji.<br>I o ile jej nie znajduję - tekst mnie raczej nie pociąga. To dlatego miewam często kłopoty<br>z poezją.<br>U Wisławy Szymborskiej dostaję to, czego chciałam. Bo przecież jest ona prozaiczką<br>i opowiadaczką historii, która dla niepoznaki rozpisywała swoje króciutkie teksty na wersy<br>i pozwalała je nazywać wierszami. Wiedziała, co robi: w ten sposób zaoszczędzała czas na<br>przyjemności życia. Jak nikt inny potrafiła snuć historie. Czarowała pełnokrwistymi, choć<br>zawartymi w kilku słowach opisami albo dawała gęste mikrowykłady o świecie. Jej teksty są<br>zawsze procesem, podobnie jak opowiadanie, powieść lub esej. To doskonale skonstruowane<br>filigrany1 literackie, nanoksiążki2, które mieszczą się całe w czasie jednej-dwóch minut<br>czytania.<br>Weźmy na przykład Pierwszą fotografię Hitlera. Opowieść zaczyna się od zdjęcia i opisu<br>bobasa, który - jak to wiemy - wkrótce stanie się tyranem i uosobieniem zła na ziemi. W jakiś<br>cudowny sposób trzy zwrotki inicjują setki przeplatających się wątków historii, w których<br>słychać już huk dział, widać linie frontów poruszające się na mapach, płonące miasta i gwizd<br>spadających bomb. Widać straszne rzeczy, choć nawet o nich nie wspomniano. Przeciwnie,<br>wspomniano o tych miłych, sprawiających, że się uśmiechamy: nóżki, ogródek, pelargonie,<br>serduszko. Ogromna epicka opowieść tkwi ukryta pod spokojnym i pogodnym opisem zakładu<br>fotografa w mieście Braunau. Czy nie tak się pisze powieści? Czy nie na tym to polega:<br>wyciągnąć coś z nieistnienia, nadać mu kształt i pozwolić dziać się w umyśle czytającego?<br>Albo zabawny dramat o błędnie wybranym numerze telefonu i jego skutkach - Pomyłka.<br>Osoby: Dzwoniący, Bezsenni Prorocy, Królowie, Małżonka Lichwiarza, Marszałek Dworu. To<br>najprawdziwsza gatunkowo komedia pomyłek, qui pro quo3. Można by ją świetnie rozegrać<br>w teatrze, szkoda, że nikt tego nie robi.<br>I może jeszcze rzućmy okiem na tę piękną opowieść o Hani, służącej4. Moją ulubioną.<br>Dostajemy portret tak dokładny i biografię tak przenikliwą, że nie potrzeba nam ani jednego<br>słowa więcej, wszystko zostało powiedziane czule i mądrze, panorama życia tej kobiety<br>przemknęła nam przed oczami, jakbyśmy przeczytali właśnie całą książkę, zaczynającą się od<br>czegoś w tym rodzaju: „Wrześniowy poranek był mglisty i zapowiadał bliską już jesień.<br>Dziecko, dziewczynka, urodziło się tuż po świcie, dano mu na imię Hanna po babce ”. Na<br>koniec w wierszu Szymborskiej przychodzi wielki epilog w postaci kilku słów: „chustka<br>postrzępiona ujada na wietrze”. W oku zostaje obraz, którego trudno się pozbyć, jakby wieńczył<br>trzysta stron prozy.<br>I cóż my, wyrobnicy prozy, spoceni rzemieślnicy od rozdziałów, przygarbieni tkacze<br>wątków, którzy tłuczemy w klawiatury i niszczymy sobie kręgosłupy tysiącami godzin<br>siedzenia? Pani Wisławo, Pani na pewno nad nami biednymi chichocze.<br>Na podstawie: Olga Tokarczuk, Chichot nad prozą, „Tygodnik Powszechny” 2012, nr 40.<br>1 Filigran - technika polegająca na zdobieniu lub wykonywaniu całego przedmiotu z cienkich drucików ułożonych<br>w ażurową siatkę.<br>2 Nanoksiążki - książki zmniejszone, najmniejsze.<br>3 Qui pro quo (łac.) - zabawne nieporozumienie, pomyłka co do osoby.<br>4 Hania służąca - nawiązanie do wiersza W. Szymborskiej Hania.<br>MPO_1P</p>","answer_text_html":"<p>1<br>0</p>","solutions":[]}