{"id":"jezyk-polski-2018-sierpien-poprawkowa-podstawowa/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2018-sierpien-poprawkowa-podstawowa","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"inne","year":2018,"month":"sierpien","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Co sprawia, że człowiek może pokonywać przeciwności losu? Rozważ problem\ni uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Lalki, całej powieści\nBolesława Prusa oraz wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć\nco najmniej 250 słów.\nBolesław Prus\nLalka\nProboszcz oświadczył mu, że nikt w mieście nie będzie miał pretensji, jeżeli na kamieniu\nzamkowym znajdzie się jaki napis, byle nie nieprzyzwoity i nie bezbożny… Dowiedziawszy\nsię zaś, że chodzi o pamiątkę po nieboszczyku kapitanie Wokulskim, którego znał osobiście,\nproboszcz obiecał zająć się ułatwieniem tej sprawy.\n- Jest tu - rzekł - niejaki Węgiełek, sprytny hultaj, trochę kowal, trochę stolarz, więc może\non potrafi wyrzeźbić na kamieniu, co potrzeba. Zaraz ja po niego poszlę.\nW ciągu następnego kwadransa zjawił się i Węgiełek, chłopak dwudziestokilkoletni,\nz fizjognomią wesołą i inteligentną. […]\nPonieważ Wokulskiemu było pilno, więc pożegnał proboszcza i poszedł z Węgiełkiem\nw stronę ruin.\nGdy znaleźli się za nieczynną dziś rogatką osady, Wokulski zapytał chłopaka:\n- Dobrze umiesz pisać, mój bracie?\n- Oj, oj!… Przecie mi nieraz ze sądu dawali do przepisywania, choć nie mam lekkiej ręki.\nA te wiersze, co pan ekonom z Otrocza pisywał do leśniczanki, to wszystko moja robota.\nOn tyle, że kupował papier i jeszcze mi do tej pory nie dopłacił czterdzieści groszy za pisanie.\n[…]\n- I na kamieniu potrafisz pisać?\n- Niby wklęsło, nie wypukło?… Co nie mam potrafić. Podjąłbym się pisania nawet\nna żelazie, a choćby na szkle i literami, jakimi chcąc: pisanymi, drukowanymi, niemieckimi,\nżydowskimi… Przecie ja tu, nie chwaląc się, wszystkie szyldy malowałem w mieście. […]\nWokulskiemu coraz więcej podobał się rezolutny chłopak.\n- Nie ożeniłeś się jeszcze? - zapytał go.\n- Nie. Z taką, co chodzi w chustce, to ja się nie ożenię, a kapeluszowa mnie by nie chciała.\n- I cóż tu robisz, kiedy nie ma szyldów do malowania?\n- O tak, panie: trochę to, trochę owo, a razem nic. Dawniej robiłem stolarszczyznę i nie\nmogłem nadążyć. Za jakie parę lat odłożyłbym z tysiąc rubli. Ale spaliłem się tamtego roku\ni już nie mogę przyjść do siebie. Drzewo, warsztaty, wszystko poszło na węgiel, a mówię łasce\npana, był taki ogień, że najtwardsze pilniki stopiły się jak smoła. […]\n- Odbudowałeś się? Masz warsztat?\n- Ehe! panie… Odbudowałem w ogrodzie chałupę jak barak, żeby matka miała gdzie\ngotować, ale warsztaty… Toż by na to, panie, trzeba z pięćset rubli gotowego grosza […]. Ileż\nto przecie lat ojciec nieboszczyk harował, nim postawił dom i zebrał naczynie.\nZbliżali się do ruin. Wokulski rozmyślał.\n- Słuchaj, Węgiełek - rzekł nagle - podobasz mi się. Będę w tej okolicy - dodał, cicho\nwzdychając - będę jeszcze z tydzień… A jeżeli wyrzeźbisz mi dobrze napis, wezmę cię\ndo Warszawy na jakiś czas… Tam przekonam się, co jesteś wart, i… może odnajdą się twoje\nwarsztaty.\nChłopak pochylał głowę na prawo i na lewo, przypatrując się Wokulskiemu. Nagle\nprzyszło mu na myśl, że musi to być bardzo bogaty pan, a może nawet z takich panów, których\nniekiedy Bóg zsyła, ażeby opiekowali się ludźmi biednymi i - zdjął czapkę.\nMPO_1P\n- Cóżeś stanął? Nakryj głowę… - rzekł Wokulski.\n- Przepraszam pana… może ja co złego powiedziałem?… Ale u nas, panie, to tacy panowie\nnie bywają… Podobno bywali dawnymi czasy… Nawet ojciec nieboszczyk gadał, że sam\nwidział takiego pana, co wziął z Zasławia sierotę i zrobił z niej wielką panią, a jegomości\nzostawił tyle pieniędzy, że z nich wybudowali nową dzwonnicę…\nWokulski uśmiechał się patrząc na zakłopotaną minę chłopaka i z dziwnym uczuciem\nmyślał, że za swój jednoroczny dochód mógłby uszczęśliwić stu kilkudziesięciu takich jak ten\noto…\n„Pieniądz naprawdę jest wielką potęgą, tylko trzeba go umieć użyć…”\nBolesław Prus, Lalka, Warszawa 1974.\nTemat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij.\nTwoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.\nCzesław Miłosz\nO nierówności ludzi\nTo nieprawda, że jesteśmy mięso,\nKtóre przez chwilę gada, rusza się, pożąda.\nMylne są plaże z mrowiem obnażonych ciał\nI tłumy na ruchomych schodach metra.\nNa szczęście nie wiemy, kim jest ten człowiek obok.\nMoże być bohaterem, świętym, geniuszem.\nPonieważ równość ludzi jest urojeniem\nI kłamią tablice statystyk.\nNa mojej własnej potrzebie uwielbienia\nOpieram przekonanie o co dzień odnawianej hierarchii.\nStąpam po ziemi chroniącej wybrane popioły,\nChoć nie będą trwać dłużej niż popioły innych.\nPrzyznaję się do wdzięczności i podziwu,\nPonieważ brak powodu, żeby wstydzić się szlachetnych uczuć.\nObym okazał się godny wysokiej kompaniji,\nI szedł z nimi, niosąc połę królewskiego płaszcza.\nCzesław Miłosz, O nierówności ludzi, [w:] tegoż, Wiersze wszystkie, Kraków 2011.\nMPO_1P\nna temat nr\nMPO_1P\nMPO_1P\nMPO_1P\nMPO_1P\nMPO_1P\nMPO_1P\nTabelę wypełnia egzaminator!\nLiczba punktów\nSuma\nUzasadnienie przyznania 0 punktów\nrozprawka\nA.\n0 - 3 - 6\nB.\n0 - 4 - 8 - 12 - 18\ninterpretacja\nA.\n0 - 3 - 6 - 9\nB.\n0 - 5 - 10 - 15\nC.\n0 - 2 - 4\nD.\n0 - 3 - 6\nE.\n0 - 1 - 2\nF.\n0 - 2 - 4\nG.\n0 - 3 - 6\nH.\n0 - 2 - 4\nMPO_1P\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2018-sierpien-poprawkowa-podstawowa/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":8,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Inne · sierpień 2018 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Inne","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Co sprawia, że człowiek może pokonywać przeciwności losu? Rozważ problem<br>i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Lalki, całej powieści<br>Bolesława Prusa oraz wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć<br>co najmniej 250 słów.<br>Bolesław Prus<br>Lalka<br>Proboszcz oświadczył mu, że nikt w mieście nie będzie miał pretensji, jeżeli na kamieniu<br>zamkowym znajdzie się jaki napis, byle nie nieprzyzwoity i nie bezbożny… Dowiedziawszy<br>się zaś, że chodzi o pamiątkę po nieboszczyku kapitanie Wokulskim, którego znał osobiście,<br>proboszcz obiecał zająć się ułatwieniem tej sprawy.</p>\n<ul><li>Jest tu - rzekł - niejaki Węgiełek, sprytny hultaj, trochę kowal, trochę stolarz, więc może</li></ul>\n<p>on potrafi wyrzeźbić na kamieniu, co potrzeba. Zaraz ja po niego poszlę.<br>W ciągu następnego kwadransa zjawił się i Węgiełek, chłopak dwudziestokilkoletni,<br>z fizjognomią wesołą i inteligentną. […]<br>Ponieważ Wokulskiemu było pilno, więc pożegnał proboszcza i poszedł z Węgiełkiem<br>w stronę ruin.<br>Gdy znaleźli się za nieczynną dziś rogatką osady, Wokulski zapytał chłopaka:</p>\n<ul><li>Dobrze umiesz pisać, mój bracie?</li><li>Oj, oj!… Przecie mi nieraz ze sądu dawali do przepisywania, choć nie mam lekkiej ręki.</li></ul>\n<p>A te wiersze, co pan ekonom z Otrocza pisywał do leśniczanki, to wszystko moja robota.<br>On tyle, że kupował papier i jeszcze mi do tej pory nie dopłacił czterdzieści groszy za pisanie.<br>[…]</p>\n<ul><li>I na kamieniu potrafisz pisać?</li><li>Niby wklęsło, nie wypukło?… Co nie mam potrafić. Podjąłbym się pisania nawet</li></ul>\n<p>na żelazie, a choćby na szkle i literami, jakimi chcąc: pisanymi, drukowanymi, niemieckimi,<br>żydowskimi… Przecie ja tu, nie chwaląc się, wszystkie szyldy malowałem w mieście. […]<br>Wokulskiemu coraz więcej podobał się rezolutny chłopak.</p>\n<ul><li>Nie ożeniłeś się jeszcze? - zapytał go.</li><li>Nie. Z taką, co chodzi w chustce, to ja się nie ożenię, a kapeluszowa mnie by nie chciała.</li><li>I cóż tu robisz, kiedy nie ma szyldów do malowania?</li><li>O tak, panie: trochę to, trochę owo, a razem nic. Dawniej robiłem stolarszczyznę i nie</li></ul>\n<p>mogłem nadążyć. Za jakie parę lat odłożyłbym z tysiąc rubli. Ale spaliłem się tamtego roku<br>i już nie mogę przyjść do siebie. Drzewo, warsztaty, wszystko poszło na węgiel, a mówię łasce<br>pana, był taki ogień, że najtwardsze pilniki stopiły się jak smoła. […]</p>\n<ul><li>Odbudowałeś się? Masz warsztat?</li><li>Ehe! panie… Odbudowałem w ogrodzie chałupę jak barak, żeby matka miała gdzie</li></ul>\n<p>gotować, ale warsztaty… Toż by na to, panie, trzeba z pięćset rubli gotowego grosza […]. Ileż<br>to przecie lat ojciec nieboszczyk harował, nim postawił dom i zebrał naczynie.<br>Zbliżali się do ruin. Wokulski rozmyślał.</p>\n<ul><li>Słuchaj, Węgiełek - rzekł nagle - podobasz mi się. Będę w tej okolicy - dodał, cicho</li></ul>\n<p>wzdychając - będę jeszcze z tydzień… A jeżeli wyrzeźbisz mi dobrze napis, wezmę cię<br>do Warszawy na jakiś czas… Tam przekonam się, co jesteś wart, i… może odnajdą się twoje<br>warsztaty.<br>Chłopak pochylał głowę na prawo i na lewo, przypatrując się Wokulskiemu. Nagle<br>przyszło mu na myśl, że musi to być bardzo bogaty pan, a może nawet z takich panów, których<br>niekiedy Bóg zsyła, ażeby opiekowali się ludźmi biednymi i - zdjął czapkę.<br>MPO_1P</p>\n<ul><li>Cóżeś stanął? Nakryj głowę… - rzekł Wokulski.</li><li>Przepraszam pana… może ja co złego powiedziałem?… Ale u nas, panie, to tacy panowie</li></ul>\n<p>nie bywają… Podobno bywali dawnymi czasy… Nawet ojciec nieboszczyk gadał, że sam<br>widział takiego pana, co wziął z Zasławia sierotę i zrobił z niej wielką panią, a jegomości<br>zostawił tyle pieniędzy, że z nich wybudowali nową dzwonnicę…<br>Wokulski uśmiechał się patrząc na zakłopotaną minę chłopaka i z dziwnym uczuciem<br>myślał, że za swój jednoroczny dochód mógłby uszczęśliwić stu kilkudziesięciu takich jak ten<br>oto…<br>„Pieniądz naprawdę jest wielką potęgą, tylko trzeba go umieć użyć…”<br>Bolesław Prus, Lalka, Warszawa 1974.<br>Temat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij.<br>Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.<br>Czesław Miłosz<br>O nierówności ludzi<br>To nieprawda, że jesteśmy mięso,<br>Które przez chwilę gada, rusza się, pożąda.<br>Mylne są plaże z mrowiem obnażonych ciał<br>I tłumy na ruchomych schodach metra.<br>Na szczęście nie wiemy, kim jest ten człowiek obok.<br>Może być bohaterem, świętym, geniuszem.<br>Ponieważ równość ludzi jest urojeniem<br>I kłamią tablice statystyk.<br>Na mojej własnej potrzebie uwielbienia<br>Opieram przekonanie o co dzień odnawianej hierarchii.<br>Stąpam po ziemi chroniącej wybrane popioły,<br>Choć nie będą trwać dłużej niż popioły innych.<br>Przyznaję się do wdzięczności i podziwu,<br>Ponieważ brak powodu, żeby wstydzić się szlachetnych uczuć.<br>Obym okazał się godny wysokiej kompaniji,<br>I szedł z nimi, niosąc połę królewskiego płaszcza.<br>Czesław Miłosz, O nierówności ludzi, [w:] tegoż, Wiersze wszystkie, Kraków 2011.<br>MPO_1P<br>na temat nr<br>MPO_1P<br>MPO_1P<br>MPO_1P<br>MPO_1P<br>MPO_1P<br>MPO_1P<br>Tabelę wypełnia egzaminator!<br>Liczba punktów<br>Suma<br>Uzasadnienie przyznania 0 punktów<br>rozprawka<br>A.<br>0 - 3 - 6<br>B.<br>0 - 4 - 8 - 12 - 18<br>interpretacja<br>A.<br>0 - 3 - 6 - 9<br>B.<br>0 - 5 - 10 - 15<br>C.<br>0 - 2 - 4<br>D.<br>0 - 3 - 6<br>E.<br>0 - 1 - 2<br>F.<br>0 - 2 - 4<br>G.<br>0 - 3 - 6<br>H.<br>0 - 2 - 4<br>MPO_1P<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","solutions":[]}