{"id":"jezyk-polski-2021-maj-matura-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2021-maj-matura-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2021,"month":"maj","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Czy ambicja ułatwia człowiekowi osiągnięcie zamierzonego celu? Rozważ\nproblem, odwołując się do fragmentu Lalki Bolesława Prusa, całego utworu\noraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej\n250 wyrazów.\nBolesław Prus\nLalka\nW początkach roku 1861 Stach podziękował Hopferowi za miejsce. Zamieszkał u mnie\n(w tym pokoiku z zakratowanym oknem i zielonymi firankami), rzucił handel, a natomiast\npoczął chodzić na akademickie wykłady jako wolny słuchacz.\nDziwne było jego pożegnanie ze sklepem; pamiętam to, bo sam po niego przyszedłem.\nHopfera ucałował, a następnie zeszedł do piwnicy uściskać Machalskiego, gdzie zatrzymał się\nkilka minut. Siedząc na krześle w jadalnym pokoju, słyszałem jakiś hałas, śmiechy chłopców\ni gości, alem nie podejrzewał figla.\nNaraz (otwór prowadzący do lochu był w tej samej izbie) widzę, że z piwnicy wydobywa\nsię para czerwonych rąk. Ręce te opierają się o podłogę i tuż za nimi ukazuje się głowa Stacha,\nraz i drugi. Goście i chłopcy w śmiech.\n- Aha - zawołał jeden stołownik - widzisz, jak trudno bez schodów wyjść z piwnicy?\nA tobie zachciewa się od razu skoczyć ze sklepu do uniwersytetu! Wyjdźże, kiedyś taki\nmądry…\nStach z głębi znowu wysunął ręce, znowu chwycił się za krawędź otworu i wydźwignął się\ndo połowy ciała. Myślałem, że mu krew tryśnie z policzków.\n- Jak on się wydobywa! Pysznie się wydobywa! - zawołał drugi stołownik.\nStach zaczepił nogą o podłogę i po chwili był już w pokoju. Nie rozgniewał się, ale też nie\npodał ręki żadnemu koledze, tylko zabrał swój tłomoczek i szedł ku drzwiom.\n- Cóż to, nie żegnasz się z gośćmi, panie doktór! - wołali za nim stołownicy Hopfera.\nSzliśmy przez ulicę, nie mówiąc do siebie. Stach przygryzał wargi, a mnie już wówczas\nprzyszło na myśl, że to wydobywanie się z piwnicy jest symbolem jego życia, które upłynęło\nna wydzieraniu się ze sklepu Hopfera w szerszy świat.\nProroczy wypadek! bo i do dziś dnia Stach ciągle tylko wydobywa się na wierzch. I Bóg\nwie, co by dla kraju mógł zrobić taki jak on człowiek, gdyby na każdym kroku nie usuwano mu\nschodów, a on nie musiał tracić czasu i sił na samo wydzieranie się do nowych stanowisk.\nPrzeniósłszy się do mnie, pracował po całych dniach i nocach, aż mnie nieraz złość brała.\nWstawał przed szóstą i czytał. Około dziesiątej biegł na kursa, potem znowu czytał. Po\nczwartej szedł na korepetycję do kilku domów (głównie żydowskich, gdzie mu Szuman wyrobił\nstosunki) i wróciwszy do domu, znowu czytał i czytał, dopóki zmorzony snem nie położył się\njuż dobrze po północy.\nBolesław Prus,\nwłaśc. Aleksander\nGłowacki (1847-1912)\n- powieściopisarz,\nnowelista, dziennikarz\ni felietonista.\nEPOP-P2_100\nMiałby z owych lekcji nie najgorsze dochody, gdyby od czasu do czasu nie odwiedzał go\nojciec, który zmienił się tylko o tyle, że nosił tabaczkowy1 surdut zamiast piaskowego, a swoje\npapiery obwijał w chustkę niebieską. Zresztą został taki sam jak wówczas, kiedy go poznałem.\nSiadał przy stoliku syna, kładł na kolanach papiery i mówił głosem cichym i jednostajnym:\n- Książki… zawsze książki! Tracisz pieniądze na naukę, a mnie brakuje na proces.\nŻebyś skończył dwa uniwersytety, nie wyjdziesz z dzisiejszego upodlenia, dopóki nie\nodzyskamy naszych dóbr po dziadku. Wtedy dopiero ludzie przyznają, żeś ty szlachcic, równy\ninnym… Wtedy znajdzie się familia…\nCzas wolny od nauki poświęcał Stach na próby z balonami. Wziął dużą butlę i w niej za\npomocą witriolu2 preparował jakiś gaz (już nawet nie pamiętam jaki) i napełniał nim balon\nnieduży wprawdzie, ale przygotowany bardzo sztucznie. Była pod nim maszynka\nz wiatraczkiem… No i latało to pod sufitem, dopóki nie zepsuło się przez uderzenie o ścianę.\nW takim razie Stach znowu łatał swój balon, naprawiał maszynkę, napełniał butlę\nrozmaitymi paskudztwami i znowu próbował, bez końca.\nRaz butla pękła, a witriol mało mu nie wypalił oka. Lecz co jego to obchodziło, skoro, bodaj\nza pomocą balonu, chciał «wydobyć się» ze swej marnej pozycji.\nBolesław Prus, Lalka, Wrocław 2019.","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2021-maj-matura-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2021 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Czy ambicja ułatwia człowiekowi osiągnięcie zamierzonego celu? Rozważ<br>problem, odwołując się do fragmentu Lalki Bolesława Prusa, całego utworu<br>oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej<br>250 wyrazów.<br>Bolesław Prus<br>Lalka<br>W początkach roku 1861 Stach podziękował Hopferowi za miejsce. Zamieszkał u mnie<br>(w tym pokoiku z zakratowanym oknem i zielonymi firankami), rzucił handel, a natomiast<br>począł chodzić na akademickie wykłady jako wolny słuchacz.<br>Dziwne było jego pożegnanie ze sklepem; pamiętam to, bo sam po niego przyszedłem.<br>Hopfera ucałował, a następnie zeszedł do piwnicy uściskać Machalskiego, gdzie zatrzymał się<br>kilka minut. Siedząc na krześle w jadalnym pokoju, słyszałem jakiś hałas, śmiechy chłopców<br>i gości, alem nie podejrzewał figla.<br>Naraz (otwór prowadzący do lochu był w tej samej izbie) widzę, że z piwnicy wydobywa<br>się para czerwonych rąk. Ręce te opierają się o podłogę i tuż za nimi ukazuje się głowa Stacha,<br>raz i drugi. Goście i chłopcy w śmiech.</p>\n<ul><li>Aha - zawołał jeden stołownik - widzisz, jak trudno bez schodów wyjść z piwnicy?</li></ul>\n<p>A tobie zachciewa się od razu skoczyć ze sklepu do uniwersytetu! Wyjdźże, kiedyś taki<br>mądry…<br>Stach z głębi znowu wysunął ręce, znowu chwycił się za krawędź otworu i wydźwignął się<br>do połowy ciała. Myślałem, że mu krew tryśnie z policzków.</p>\n<ul><li>Jak on się wydobywa! Pysznie się wydobywa! - zawołał drugi stołownik.</li></ul>\n<p>Stach zaczepił nogą o podłogę i po chwili był już w pokoju. Nie rozgniewał się, ale też nie<br>podał ręki żadnemu koledze, tylko zabrał swój tłomoczek i szedł ku drzwiom.</p>\n<ul><li>Cóż to, nie żegnasz się z gośćmi, panie doktór! - wołali za nim stołownicy Hopfera.</li></ul>\n<p>Szliśmy przez ulicę, nie mówiąc do siebie. Stach przygryzał wargi, a mnie już wówczas<br>przyszło na myśl, że to wydobywanie się z piwnicy jest symbolem jego życia, które upłynęło<br>na wydzieraniu się ze sklepu Hopfera w szerszy świat.<br>Proroczy wypadek! bo i do dziś dnia Stach ciągle tylko wydobywa się na wierzch. I Bóg<br>wie, co by dla kraju mógł zrobić taki jak on człowiek, gdyby na każdym kroku nie usuwano mu<br>schodów, a on nie musiał tracić czasu i sił na samo wydzieranie się do nowych stanowisk.<br>Przeniósłszy się do mnie, pracował po całych dniach i nocach, aż mnie nieraz złość brała.<br>Wstawał przed szóstą i czytał. Około dziesiątej biegł na kursa, potem znowu czytał. Po<br>czwartej szedł na korepetycję do kilku domów (głównie żydowskich, gdzie mu Szuman wyrobił<br>stosunki) i wróciwszy do domu, znowu czytał i czytał, dopóki zmorzony snem nie położył się<br>już dobrze po północy.<br>Bolesław Prus,<br>właśc. Aleksander<br>Głowacki (1847-1912)</p>\n<ul><li>powieściopisarz,</li></ul>\n<p>nowelista, dziennikarz<br>i felietonista.<br>EPOP-P2_100<br>Miałby z owych lekcji nie najgorsze dochody, gdyby od czasu do czasu nie odwiedzał go<br>ojciec, który zmienił się tylko o tyle, że nosił tabaczkowy1 surdut zamiast piaskowego, a swoje<br>papiery obwijał w chustkę niebieską. Zresztą został taki sam jak wówczas, kiedy go poznałem.<br>Siadał przy stoliku syna, kładł na kolanach papiery i mówił głosem cichym i jednostajnym:</p>\n<ul><li>Książki… zawsze książki! Tracisz pieniądze na naukę, a mnie brakuje na proces.</li></ul>\n<p>Żebyś skończył dwa uniwersytety, nie wyjdziesz z dzisiejszego upodlenia, dopóki nie<br>odzyskamy naszych dóbr po dziadku. Wtedy dopiero ludzie przyznają, żeś ty szlachcic, równy<br>innym… Wtedy znajdzie się familia…<br>Czas wolny od nauki poświęcał Stach na próby z balonami. Wziął dużą butlę i w niej za<br>pomocą witriolu2 preparował jakiś gaz (już nawet nie pamiętam jaki) i napełniał nim balon<br>nieduży wprawdzie, ale przygotowany bardzo sztucznie. Była pod nim maszynka<br>z wiatraczkiem… No i latało to pod sufitem, dopóki nie zepsuło się przez uderzenie o ścianę.<br>W takim razie Stach znowu łatał swój balon, naprawiał maszynkę, napełniał butlę<br>rozmaitymi paskudztwami i znowu próbował, bez końca.<br>Raz butla pękła, a witriol mało mu nie wypalił oka. Lecz co jego to obchodziło, skoro, bodaj<br>za pomocą balonu, chciał «wydobyć się» ze swej marnej pozycji.<br>Bolesław Prus, Lalka, Wrocław 2019.</p>","solutions":[]}