{"id":"jezyk-polski-2022-czerwiec-matura-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2022-czerwiec-matura-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2022,"month":"czerwiec","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Co skłania człowieka do poświęceń? Rozważ problem i uzasadnij swoje\nzdanie, odwołując się do podanego fragmentu Dziadów cz. III, do całego\nutworu Adama Mickiewicza oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca\npowinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nAdam Mickiewicz\nDziady cz. III\nAkt I\nScena I\nKS. LWOWICZ\nI skądże się tu wziąłeś, Żegoto kochany,\nKiedy?\nŻEGOTA\nDziś mię porwali, z domu, ze stodoły.\n[…]\nJAKUB\nWzięto cię niespodzianie?\nŻEGOTA\nOd dawna słyszałem\nO jakimś w Wilnie śledztwie; dom mój blisko drogi.\nWidać było kibitki latające czwałem\nI co noc nas przerażał poczty dźwięk złowrogi.\nNieraz gdyśmy wieczorem do stołu zasiedli\nI ktoś żartem uderzył w szklankę noża trzonkiem,\nDrżały kobiety nasze, staruszkowie bledli,\nMyśląc, że już zajeżdża feldjegier1 ze dzwonkiem.\nLecz nie wiedziałem, kogo szukają i za co,\nNie należałem dotąd do żadnego spisku.\nSądzę, że rząd to śledztwo wynalazł dla zysku,\nŻe się więźniowie nasi porządnie opłacą\nI powrócą do domu.\nTOMASZ\nTaką masz nadzieję?\nŻEGOTA\nJużci, przecież bez winy w Sybir nas nie wyślą;\nA jakąż winę naszą znajdą lub wymyślą?\n1 Zajeżdża feldjegier ze dzwonkiem - żandarm jadący kibitką, czyli krytym wozem konnym, używanym w Rosji\ndo przewożenia zesłańców; kibitki miały na wyposażeniu dzwonek pocztowy.\nAdam Mickiewicz (1798-1855) -\njeden z najwybitniejszych polskich\npoetów, działacz polityczny,\npublicysta.\nEPOP-P2_100\nMilczycie - wytłumaczcież, co się tutaj dzieje,\nO co nas oskarżono, jaki powód sprawy?\nTOMASZ\nPowód - że Nowosilcow przybył tu z Warszawy.\nZnasz zapewne charakter pana Senatora.\nWiesz, że już był w niełasce u imperatora,\nŻe zysk dawniejszych łupiestw przepił i roztrwonił,\nStracił u kupców kredyt i ostatkiem gonił.\nBo pomimo największych starań i zabiegów\nNie może w Polszcze2 spisku żadnego wyśledzić,\nWięc postanowił świeży kraj, Litwę, nawiedzić,\nI tu przeniosł się z całym głównym sztabem szpiegów.\nŻeby zaś mógł bezkarnie po Litwie plądrować\nI na nowo się w łaskę samodzierżcy3 wkręcić,\nMusi z towarzystw naszych wielką rzecz wysnować\nI nowych wiele ofiar carowi poświęcić.\nŻEGOTA\nLecz my się uniewinnim -\nTOMASZ\nBronić się daremnie -\nI śledztwo, i sąd cały toczy się tajemnie;\nNikomu nie powiedzą, za co oskarżony,\nTen, co nas skarży, naszej ma słuchać obrony;\nOn gwałtem chce nas karać - nie unikniem kary.\nZostał nam jeszcze środek smutny - lecz jedyny:\nKilku z nas poświęcimy wrogom na ofiary,\nI ci na siebie muszą przyjąć wszystkich winy.\nJa stałem na waszego towarzystwa czele,\nMam obowiązek cierpieć za was, przyjaciele;\nDodajcie mi wybranych jeszcze kilku braci,\nZ takich, co są sieroty, starsi, nieżonaci,\nKtórych zguba niewiele serc w Litwie zakrwawi,\nA młodszych, potrzebniejszych z rąk wroga wybawi.\nŻEGOTA\nWięc aż do tego przyszło?\nJAKUB\nPatrz, jak się zasmucił;\nNie wiedział, że dom może na zawsze porzucił.\nAdam Mickiewicz, Dziady drezdeńskie, Wrocław 2012.\n2 W Polszcze - w Polsce.\n3 Samodzierżcy - tu: cara.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Jakie znaczenie dla człowieka ma otaczająca go przestrzeń? Rozważ problem\ni uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Ziemi obiecanej\nWładysława Stanisława Reymonta oraz do wybranych tekstów kultury. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nWładysław Stanisław Reymont\nZiemia obiecana4\nMury drżały ciągle. Fabryka pracowała wszystkimi mięśniami. Windy, osadzone\nw murach, łączyły dół fabryki z jej czterema piętrami wierzchu. Co chwila rozlegał się głuchy\nszczęk w innej stronie sali, to winda brała lub wyrzucała z siebie wózki, towary, ludzi\n[…]\nHerman Bucholc, właściciel fabryki, gdy obejrzał farbiarnię, powlókł się dalej.\nPrzechodził pawilony, podnosił się w górę windami, schodził schodami, sunął się długimi\nkorytarzami, przyglądał się maszynom, oglądał towar, rzucał czasem posępnym okiem na\nludzi, czasem rzekł jakieś krótkie słowo, które jak błyskawica oblatywało całą fabrykę,\nodpoczywał na stosach sztuk, czasem na progach; niknął, aby za chwilę pokazać się w innej\nstronie fabryki, przy składach węgla, pomiędzy wagonami, których rzędy stały z jednej strony\nolbrzymiego czworoboku dziedzińca, ogrodzonego niby parkanem murami fabryki.\nBył wszędzie, a chodził jak noc jesienna ponury i milczący; gdzie się tylko zjawił, gdzie\nprzeszedł, rozmowy milkły, twarze się pochylały, oczy przestawały widzieć, postacie się\nzginały i kurczyły, jakby chcąc ujść spod promienia jego oczów.\nSpotykał się kilkakrotnie z Borowieckim, biegającym ustawicznie po oddziale.\nSpoglądali na siebie przyjaźnie.\nHerman Bucholc lubił swojego dyrektora drukarni, więcej, on go szacował na całe te\n10 000 rubli, jakie mu płacił rocznie.\n- To jest najlepsza moja maszyna w tym oddziale - myślał, patrząc na niego.\nSam już się nie zajmował niczym, zięć prowadził fabrykę, a on wskutek przyzwyczajenia\ncałego życia co rano przychodził do niej razem z robotnikami.\nW fabryce jadał śniadanie i przesiadywał do południa, a po obiedzie, jeśli nie jeździł do\nmiasta, to łaził po kantorach, składach, magazynach bawełny.\nNie mógł żyć z dala od tego potężnego królestwa, które stworzył pracą własną całego\nżycia i mocą swojego geniuszu przemysłowego; musiał czuć pod nogami, w sobie, te\nroztargane, trzęsące się mury; czuł się dopiero dobrze, przedzierając się przez przędzę\ntransmisji i pasów, rozwleczoną po całej fabryce, wśród ostrych zapachów farb, blichowni5,\nsurowego materiału i smarów rozgrzanych w tym upale strasznym.\n4 Ziemia obiecana została wydana w 1899 r. w Warszawie.\n5 Blichownia - oddział fabryki zajmujący się bieleniem przędzy i tkanin.\nWładysław Stanisław\nReymont (1867-1925)\n- powieściopisarz,\nnowelista, laureat\nLiterackiej Nagrody\nNobla za powieść\nChłopi.\nEPOP-P2_100\nSiedział teraz w drukarni i przysłoniętymi oczyma patrzył na salę, jasno oświetloną\nwielkimi oknami, na maszyny drukarskie w ruchu, na te piramidy żelazne pracujące\npośpiesznie i w jakiejś groźnej ciszy.\nPrzy każdej „drukarce” osobna maszyna parowa świstała swym kołem pociągowym,\nktóre niby srebrne wypolerowane tarcze migotały z taką szaloną szybkością, że nie można\nbyło pochwycić konturów […].\nMaszyny działały z nieustającym ani na chwilę pośpiechem; długie nieskończenie pasy\nmateriałów, co się przewijały pomiędzy walcami miedzianymi, odciskającymi na nich barwy\ndeseni, ginęły w górze, na wyższym piętrze w suszarni.\nLudzie, z tyłu maszyn podkładający towar do drukowania, poruszali się sennie,\na majstrowie stali przed maszynami, co chwila któryś się pochylił, przypatrywał walcom,\ndolewał farby z wielkich kadzi, patrzył na materiał i znowu stał zapatrzony w te tysiące\nmetrów, biegnących z szalonym pośpiechem.\nBorowiecki wpadał do drukarni, aby śledzić działanie świeżo umontowanych maszyn,\nporównywał próbki ze świeżo drukowanymi materiałami, wydawał polecenia, czasem na jego\nskinienie zatrzymano działający kolos, oglądał szczegółowo i szedł dalej znowu, bo ten\npotężny rytm fabryki - te setki maszyn, tysiące ludzi śledzących z najwyższą, prawie\npobożną uwagą za ich działaniem, te góry towarów leżących, przewożonych wózkami,\nsnujących się przez sale z pralni do farbiarni, z farbiarni do suszarni, stamtąd do apretury6\ni w dziesięć jeszcze innych miejsc, nim wyszły gotowe - porywał go.\nChwilami tylko siadał w swoim gabinecie, położonym przy „kuchni”, i tam, w przerwie\npomiędzy kombinowaniem nowych deseni, oglądaniem przysłanych z zagranicy próbek,\nktórych olbrzymie, naklejone w albumy stosy leżały po stołach - zamyślał się, a raczej\npróbował myśleć o sobie, o tym projekcie fabryki planowanej łącznie z przyjaciółmi - ale nie\nmógł zebrać myśli, nie mógł ani na chwilę zamknąć się w sobie, bo ta fabryka, której szum\nhuczał w jego gabinecie, której ruch i pulsowanie czuł we własnych nerwach, w tętnie krwi\nnieomal, nie pozwalała się odosobnić, ciągnęła nieprzeparcie, zmuszała do służby\ni warowania każdego, który krążył w jej orbicie.\nWładysław Stanisław Reymont, Ziemia obiecana, Wrocław 2014.\n6 Apretura - tu: pomieszczenie, w którym wykańczano tkaninę przez nasycenie jej substancją nadającą połysk,\nelastyczność lub sztywność, odporność na działanie ciepła, wody itp.\nEPOP-P2_100\nTemat 3. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nWisława Szymborska\nWczesna godzina\nŚpię jeszcze,\na tymczasem następują fakty.\nBieleje okno,\nszarzeją ciemności,\nwydobywa się pokój z niejasnej przestrzeni,\nszukają w nim oparcia chwiejne, blade smugi.\nKolejno, bez pośpiechu,\nbo to ceremonia,\ndnieją płaszczyzny sufitu i ścian,\noddzielają się kształty,\njeden od drugiego,\nstrona lewa od prawej.\nŚwitają odległości między przedmiotami,\nćwierkają pierwsze błyski\nna szklance, na klamce.\nJuż się nie tylko zdaje, ale całkiem jest\nto, co zostało wczoraj przesunięte,\nco spadło na podłogę,\nco mieści się w ramach.\nJeszcze tylko szczegóły\nnie weszły w pole widzenia.\nAle uwaga, uwaga, uwaga,\ndużo wskazuje na to, że powracają kolory\ni nawet rzecz najmniejsza odzyska swój własny,\nrazem z odcieniem cienia.\nZbyt rzadko mnie to dziwi, a powinno.\nBudzę się zwykle w roli spóźnionego świadka,\nkiedy cud już odbyty,\ndzień ustanowiony\ni zaranność mistrzowsko zmieniona w poranność.\n[Z tomu Chwila, 2002]\nWisława Szymborska, Wczesna godzina, [w:] tejże, Wybór poezji, Wrocław 2020.\nWisława\nSzymborska\n(1923-2012) -\npoetka, laureatka\nLiterackiej Nagrody\nNobla.\nEPOP-P2_100\nna temat nr\nMiejsce dla\negzaminatora\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nTabelę wypełnia egzaminator!\nLiczba punktów\nSuma\nUzasadnienie przyznania 0 punktów\nrozprawka\nA.\n0 - 3 - 6\nB.\n0 - 4 - 8 - 12 - 18\ninterpretacja\nA.\n0 - 3 - 6 - 9\nB.\n0 - 5 - 10 - 15\nC.\n0 - 2 - 4\nD.\n0 - 3 - 6\nE.\n0 - 1 - 2\nF.\n0 - 2 - 4\nG.\n0 - 3 - 6\nH.\n0 - 2 - 4\nEPOP-P2_100\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2022-czerwiec-matura-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · czerwiec 2022 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Co skłania człowieka do poświęceń? Rozważ problem i uzasadnij swoje<br>zdanie, odwołując się do podanego fragmentu Dziadów cz. III, do całego<br>utworu Adama Mickiewicza oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca<br>powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Adam Mickiewicz<br>Dziady cz. III<br>Akt I<br>Scena I<br>KS. LWOWICZ<br>I skądże się tu wziąłeś, Żegoto kochany,<br>Kiedy?<br>ŻEGOTA<br>Dziś mię porwali, z domu, ze stodoły.<br>[…]<br>JAKUB<br>Wzięto cię niespodzianie?<br>ŻEGOTA<br>Od dawna słyszałem<br>O jakimś w Wilnie śledztwie; dom mój blisko drogi.<br>Widać było kibitki latające czwałem<br>I co noc nas przerażał poczty dźwięk złowrogi.<br>Nieraz gdyśmy wieczorem do stołu zasiedli<br>I ktoś żartem uderzył w szklankę noża trzonkiem,<br>Drżały kobiety nasze, staruszkowie bledli,<br>Myśląc, że już zajeżdża feldjegier1 ze dzwonkiem.<br>Lecz nie wiedziałem, kogo szukają i za co,<br>Nie należałem dotąd do żadnego spisku.<br>Sądzę, że rząd to śledztwo wynalazł dla zysku,<br>Że się więźniowie nasi porządnie opłacą<br>I powrócą do domu.<br>TOMASZ<br>Taką masz nadzieję?<br>ŻEGOTA<br>Jużci, przecież bez winy w Sybir nas nie wyślą;<br>A jakąż winę naszą znajdą lub wymyślą?<br>1 Zajeżdża feldjegier ze dzwonkiem - żandarm jadący kibitką, czyli krytym wozem konnym, używanym w Rosji<br>do przewożenia zesłańców; kibitki miały na wyposażeniu dzwonek pocztowy.<br>Adam Mickiewicz (1798-1855) -<br>jeden z najwybitniejszych polskich<br>poetów, działacz polityczny,<br>publicysta.<br>EPOP-P2_100<br>Milczycie - wytłumaczcież, co się tutaj dzieje,<br>O co nas oskarżono, jaki powód sprawy?<br>TOMASZ<br>Powód - że Nowosilcow przybył tu z Warszawy.<br>Znasz zapewne charakter pana Senatora.<br>Wiesz, że już był w niełasce u imperatora,<br>Że zysk dawniejszych łupiestw przepił i roztrwonił,<br>Stracił u kupców kredyt i ostatkiem gonił.<br>Bo pomimo największych starań i zabiegów<br>Nie może w Polszcze2 spisku żadnego wyśledzić,<br>Więc postanowił świeży kraj, Litwę, nawiedzić,<br>I tu przeniosł się z całym głównym sztabem szpiegów.<br>Żeby zaś mógł bezkarnie po Litwie plądrować<br>I na nowo się w łaskę samodzierżcy3 wkręcić,<br>Musi z towarzystw naszych wielką rzecz wysnować<br>I nowych wiele ofiar carowi poświęcić.<br>ŻEGOTA<br>Lecz my się uniewinnim -<br>TOMASZ<br>Bronić się daremnie -<br>I śledztwo, i sąd cały toczy się tajemnie;<br>Nikomu nie powiedzą, za co oskarżony,<br>Ten, co nas skarży, naszej ma słuchać obrony;<br>On gwałtem chce nas karać - nie unikniem kary.<br>Został nam jeszcze środek smutny - lecz jedyny:<br>Kilku z nas poświęcimy wrogom na ofiary,<br>I ci na siebie muszą przyjąć wszystkich winy.<br>Ja stałem na waszego towarzystwa czele,<br>Mam obowiązek cierpieć za was, przyjaciele;<br>Dodajcie mi wybranych jeszcze kilku braci,<br>Z takich, co są sieroty, starsi, nieżonaci,<br>Których zguba niewiele serc w Litwie zakrwawi,<br>A młodszych, potrzebniejszych z rąk wroga wybawi.<br>ŻEGOTA<br>Więc aż do tego przyszło?<br>JAKUB<br>Patrz, jak się zasmucił;<br>Nie wiedział, że dom może na zawsze porzucił.<br>Adam Mickiewicz, Dziady drezdeńskie, Wrocław 2012.<br>2 W Polszcze - w Polsce.<br>3 Samodzierżcy - tu: cara.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 2. Jakie znaczenie dla człowieka ma otaczająca go przestrzeń? Rozważ problem<br>i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Ziemi obiecanej<br>Władysława Stanisława Reymonta oraz do wybranych tekstów kultury. Twoja<br>praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Władysław Stanisław Reymont<br>Ziemia obiecana4<br>Mury drżały ciągle. Fabryka pracowała wszystkimi mięśniami. Windy, osadzone<br>w murach, łączyły dół fabryki z jej czterema piętrami wierzchu. Co chwila rozlegał się głuchy<br>szczęk w innej stronie sali, to winda brała lub wyrzucała z siebie wózki, towary, ludzi<br>[…]<br>Herman Bucholc, właściciel fabryki, gdy obejrzał farbiarnię, powlókł się dalej.<br>Przechodził pawilony, podnosił się w górę windami, schodził schodami, sunął się długimi<br>korytarzami, przyglądał się maszynom, oglądał towar, rzucał czasem posępnym okiem na<br>ludzi, czasem rzekł jakieś krótkie słowo, które jak błyskawica oblatywało całą fabrykę,<br>odpoczywał na stosach sztuk, czasem na progach; niknął, aby za chwilę pokazać się w innej<br>stronie fabryki, przy składach węgla, pomiędzy wagonami, których rzędy stały z jednej strony<br>olbrzymiego czworoboku dziedzińca, ogrodzonego niby parkanem murami fabryki.<br>Był wszędzie, a chodził jak noc jesienna ponury i milczący; gdzie się tylko zjawił, gdzie<br>przeszedł, rozmowy milkły, twarze się pochylały, oczy przestawały widzieć, postacie się<br>zginały i kurczyły, jakby chcąc ujść spod promienia jego oczów.<br>Spotykał się kilkakrotnie z Borowieckim, biegającym ustawicznie po oddziale.<br>Spoglądali na siebie przyjaźnie.<br>Herman Bucholc lubił swojego dyrektora drukarni, więcej, on go szacował na całe te<br>10 000 rubli, jakie mu płacił rocznie.</p>\n<ul><li>To jest najlepsza moja maszyna w tym oddziale - myślał, patrząc na niego.</li></ul>\n<p>Sam już się nie zajmował niczym, zięć prowadził fabrykę, a on wskutek przyzwyczajenia<br>całego życia co rano przychodził do niej razem z robotnikami.<br>W fabryce jadał śniadanie i przesiadywał do południa, a po obiedzie, jeśli nie jeździł do<br>miasta, to łaził po kantorach, składach, magazynach bawełny.<br>Nie mógł żyć z dala od tego potężnego królestwa, które stworzył pracą własną całego<br>życia i mocą swojego geniuszu przemysłowego; musiał czuć pod nogami, w sobie, te<br>roztargane, trzęsące się mury; czuł się dopiero dobrze, przedzierając się przez przędzę<br>transmisji i pasów, rozwleczoną po całej fabryce, wśród ostrych zapachów farb, blichowni5,<br>surowego materiału i smarów rozgrzanych w tym upale strasznym.<br>4 Ziemia obiecana została wydana w 1899 r. w Warszawie.<br>5 Blichownia - oddział fabryki zajmujący się bieleniem przędzy i tkanin.<br>Władysław Stanisław<br>Reymont (1867-1925)</p>\n<ul><li>powieściopisarz,</li></ul>\n<p>nowelista, laureat<br>Literackiej Nagrody<br>Nobla za powieść<br>Chłopi.<br>EPOP-P2_100<br>Siedział teraz w drukarni i przysłoniętymi oczyma patrzył na salę, jasno oświetloną<br>wielkimi oknami, na maszyny drukarskie w ruchu, na te piramidy żelazne pracujące<br>pośpiesznie i w jakiejś groźnej ciszy.<br>Przy każdej „drukarce” osobna maszyna parowa świstała swym kołem pociągowym,<br>które niby srebrne wypolerowane tarcze migotały z taką szaloną szybkością, że nie można<br>było pochwycić konturów […].<br>Maszyny działały z nieustającym ani na chwilę pośpiechem; długie nieskończenie pasy<br>materiałów, co się przewijały pomiędzy walcami miedzianymi, odciskającymi na nich barwy<br>deseni, ginęły w górze, na wyższym piętrze w suszarni.<br>Ludzie, z tyłu maszyn podkładający towar do drukowania, poruszali się sennie,<br>a majstrowie stali przed maszynami, co chwila któryś się pochylił, przypatrywał walcom,<br>dolewał farby z wielkich kadzi, patrzył na materiał i znowu stał zapatrzony w te tysiące<br>metrów, biegnących z szalonym pośpiechem.<br>Borowiecki wpadał do drukarni, aby śledzić działanie świeżo umontowanych maszyn,<br>porównywał próbki ze świeżo drukowanymi materiałami, wydawał polecenia, czasem na jego<br>skinienie zatrzymano działający kolos, oglądał szczegółowo i szedł dalej znowu, bo ten<br>potężny rytm fabryki - te setki maszyn, tysiące ludzi śledzących z najwyższą, prawie<br>pobożną uwagą za ich działaniem, te góry towarów leżących, przewożonych wózkami,<br>snujących się przez sale z pralni do farbiarni, z farbiarni do suszarni, stamtąd do apretury6<br>i w dziesięć jeszcze innych miejsc, nim wyszły gotowe - porywał go.<br>Chwilami tylko siadał w swoim gabinecie, położonym przy „kuchni”, i tam, w przerwie<br>pomiędzy kombinowaniem nowych deseni, oglądaniem przysłanych z zagranicy próbek,<br>których olbrzymie, naklejone w albumy stosy leżały po stołach - zamyślał się, a raczej<br>próbował myśleć o sobie, o tym projekcie fabryki planowanej łącznie z przyjaciółmi - ale nie<br>mógł zebrać myśli, nie mógł ani na chwilę zamknąć się w sobie, bo ta fabryka, której szum<br>huczał w jego gabinecie, której ruch i pulsowanie czuł we własnych nerwach, w tętnie krwi<br>nieomal, nie pozwalała się odosobnić, ciągnęła nieprzeparcie, zmuszała do służby<br>i warowania każdego, który krążył w jej orbicie.<br>Władysław Stanisław Reymont, Ziemia obiecana, Wrocław 2014.<br>6 Apretura - tu: pomieszczenie, w którym wykańczano tkaninę przez nasycenie jej substancją nadającą połysk,<br>elastyczność lub sztywność, odporność na działanie ciepła, wody itp.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 3. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja<br>praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Wisława Szymborska<br>Wczesna godzina<br>Śpię jeszcze,<br>a tymczasem następują fakty.<br>Bieleje okno,<br>szarzeją ciemności,<br>wydobywa się pokój z niejasnej przestrzeni,<br>szukają w nim oparcia chwiejne, blade smugi.<br>Kolejno, bez pośpiechu,<br>bo to ceremonia,<br>dnieją płaszczyzny sufitu i ścian,<br>oddzielają się kształty,<br>jeden od drugiego,<br>strona lewa od prawej.<br>Świtają odległości między przedmiotami,<br>ćwierkają pierwsze błyski<br>na szklance, na klamce.<br>Już się nie tylko zdaje, ale całkiem jest<br>to, co zostało wczoraj przesunięte,<br>co spadło na podłogę,<br>co mieści się w ramach.<br>Jeszcze tylko szczegóły<br>nie weszły w pole widzenia.<br>Ale uwaga, uwaga, uwaga,<br>dużo wskazuje na to, że powracają kolory<br>i nawet rzecz najmniejsza odzyska swój własny,<br>razem z odcieniem cienia.<br>Zbyt rzadko mnie to dziwi, a powinno.<br>Budzę się zwykle w roli spóźnionego świadka,<br>kiedy cud już odbyty,<br>dzień ustanowiony<br>i zaranność mistrzowsko zmieniona w poranność.<br>[Z tomu Chwila, 2002]<br>Wisława Szymborska, Wczesna godzina, [w:] tejże, Wybór poezji, Wrocław 2020.<br>Wisława<br>Szymborska<br>(1923-2012) -<br>poetka, laureatka<br>Literackiej Nagrody<br>Nobla.<br>EPOP-P2_100<br>na temat nr<br>Miejsce dla<br>egzaminatora<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>Tabelę wypełnia egzaminator!<br>Liczba punktów<br>Suma<br>Uzasadnienie przyznania 0 punktów<br>rozprawka<br>A.<br>0 - 3 - 6<br>B.<br>0 - 4 - 8 - 12 - 18<br>interpretacja<br>A.<br>0 - 3 - 6 - 9<br>B.<br>0 - 5 - 10 - 15<br>C.<br>0 - 2 - 4<br>D.<br>0 - 3 - 6<br>E.<br>0 - 1 - 2<br>F.<br>0 - 2 - 4<br>G.<br>0 - 3 - 6<br>H.<br>0 - 2 - 4<br>EPOP-P2_100<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","solutions":[]}