{"id":"jezyk-polski-2022-maj-matura-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2022-maj-matura-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2022,"month":"maj","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Czym dla człowieka może być tradycja? Rozważ problem i uzasadnij swoje\nzdanie, odwołując się do fragmentu Pana Tadeusza, całego utworu Adama\nMickiewicza oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć\nco najmniej 250 wyrazów.\nAdam Mickiewicz\nPan Tadeusz\nNa koniec z trzaskiem sali drzwi na wściąż otwarto.\nWchodzi pan Wojski w czapce i z głową zadartą,\nNie wita się i miejsca za stołem nie bierze,\nBo Wojski występuje w nowym charakterze,\nMarszałka dworu1; laskę ma na znak urzędu\nI tą laską z kolei, jako mistrz obrzędu,\nWskazuje wszystkim miejsca i gości usadza.\nNaprzód, jako najpierwsza województwa władza,\nPodkomorzy-Marszałek wziął miejsce zaszczytne:\nZe słoniowym poręczem krzesło aksamitne;\nObok na prawej stronie jenerał Dąbrowski,\nNa lewej siadł Kniaziewicz, Pac i Małachowski2.\nŚród nich Podkomorzyna, dalej inne panie,\nOficerowie, pany, szlachta i ziemianie,\nMężczyźni i kobiety, na przemian po parze\nUsiadają porządkiem, gdzie Wojski ukaże.\nPan Sędzia skłoniwszy się opuścił biesiadę;\nOn na dziedzińcu włościan traktował gromadę;\nZebrawszy ich za stołem na dwa staje3 długim,\nSam siadł na jednym końcu, a pleban na drugim.\nTadeusz i Zofija do stołu nie siedli;\nZajęci częstowaniem włościan, chodząc jedli.\nStarożytny był zwyczaj, iż dziedzice nowi\nNa pierwszej uczcie sami służyli ludowi.\nTymczasem goście, potraw czekający w sali,\nZ zadziwieniem na wielki serwis poglądali,\nKtórego równie drogi kruszec, jak robota. […]\nNa krawędziach naczynia stoją dla ozdoby\nNiewielkie, z porcelany wydęte osoby\nW polskich strojach; jakoby aktory na scenie,\nZdawały się przedstawiać jakoweś zdarzenie;\n1 Marszałek dworu - tu: gospodarz uroczystości biesiadnej.\n2 Dąbrowski, Kniaziewicz, Pac i Małachowski - nazwiska generałów obecnych na uczcie w Soplicowie.\n3 Staje - dawna miara długości, w różnych czasach i regionach Polski różna (od 40 do 100 i więcej kroków).\nAdam Mickiewicz (1798-1855) -\njeden z najwybitniejszych poetów\npolskich, działacz polityczny,\npublicysta.\nEPOP-P2_100\nGest ich sztucznie wydany, farby osobliwe,\nTylko głosu im braknie, zresztą gdyby żywe.\nCóż przedstawiają? - goście pytali ciekawi,\nZaczem Wojski podnosi laskę i tak prawi […]:\n„Za mych Wielce Mościwych Panów pozwoleniem:\nTe persony, których tu widzicie bez liku,\nPrzedstawiają polskiego historię sejmiku,\nNarady, wotowania4, tryumfy i waśnie […]”.\nTu Wojski skończył opis i laską znak daje,\nI wnet zaczęli wchodzić parami lokaje\nRoznoszący potrawy: barszcz królewskim zwany\nI rosoł staropolski sztucznie gotowany […].\nDalej inne potrawy, a któż je wypowie! […]\nWojski obchodził serwis i, pełen radości,\nTryumfujące oczy obracał na gości.\nHenryk Dąbrowski udał wielkie zadziwienie\nI rzekł: „Mój Panie Wojski, […]\nCzy dotąd u was w Litwie są takie serwisy\nI wszyscy takim starym ucztują zwyczajem?\nPowiedz mi, bo ja życie strawiłem za krajem”.\nWojski rzekł, kłaniając się: „Nie, Jaśnie Wielmożny\nJenerale, nie jest to żaden kunszt bezbożny!\nJest to pamiątka tylko owych biesiad sławnych,\nKtóre dawano w domach panów starodawnych,\nGdy Polska używała szczęścia i potęgi! […]\nPytasz, czy wszędzie w Litwie ten się zwyczaj chowa?\nNiestety! Już i do nas włazi moda nowa.\nNiejeden panicz krzyczy, że nie cierpi zbytków […].\nKiedym ten serwis cudny ze skarbca dobywał,\nTo nawet Podkomorzy, i on mnie przedrwiwał,\nMówiąc, że to machina zmudna5, staroświecka,\nŻe to ma pozor niby zabawki dla dziecka,\nNieprzyzwoitej dla tak znakomitych ludzi!\nSędzio! i Sędzia mówił, że to gości znudzi!\nA przecież, ile wnoszę z Panów zadziwienia,\nWidzę, iż ten kunszt piękny godzien był widzenia!”\nAdam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wrocław 2019.\n4 Wotowania - głosowania.\n5 Zmudny (przestarzała forma wyrazu żmudny) - wymagający wiele drobiazgowego trudu.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Kiedy relacja z drugim człowiekiem staje się źródłem szczęścia? Rozważ\nproblem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Nocy i dni\nMarii Dąbrowskiej oraz do wybranych tekstów kultury. Twoja praca powinna\nliczyć co najmniej 250 wyrazów.\nMaria Dąbrowska\nNoce i dnie6\nTak bywało raz po raz, ale kiedy indziej brała się do tej lub owej roboty, śpiewała\ni cieszyła się, że żyje. Gdyż była młoda i miała Bogumiła. O tak, mogła śmiało dziękować\nlosom, że wyszedłszy za mąż bez miłości, jego właśnie dostała. Bogumił był jej pociechą\ni ucieczką przed koszmarami, Bogumił okazywał jej ten podziw i to uznanie, których\npotrzebowała. A kiedy czasem sama się przed nim kajała7, że nie jest dosyć dobrą dla niego\ngospodynią, odpowiadał, że nie dba o to wcale.\n- Jak to - mówiła - nie dbasz, kiedy ja przecież widzę, w jakim jesteś dobrym humorze,\njak ci nastawiają przekąsek, napitków8. Na pewno chciałbyś, żebym ja była gospodarna.\n- Owszem - odpowiadał - lubię i to. Kto by tego nie lubił. Ale lubię tak samo żyć i bez\ntego. Mógłbym jeść co dzień to samo, spać na ziemi. Wódki mogę nie widzieć. Ja się do\nwszystkiego w życiu przyzwyczaiłem i nie przejmuję się tymi rzeczami.\n- A czym ty się przejmujesz? - pytała, przypomniawszy sobie, ile dziedzin życia wartych\nzajmowania się nimi nie istnieje dla niego.\n- Tobą - odpowiadał niezmiennie […].\n- Nieprawda - mówiła, powstrzymując się od śmiechu i udając, że się oburza na taką\nzalotność nie w porę. - Ja wiem dobrze - dodawała - co jest dla ciebie ważniejsze. Buraki.\n- Ano tak - przyznawał ze śmiechem. - Ano tak. […]\nW tym roku, kiedy się pobrali, w Krępie9 zaprowadzono po raz pierwszy uprawę buraków\ncukrowych. Ileż rozmów z panią Barbarą miało za temat tę sprawę. Wiosną Bogumił\nwtajemniczał ją we wszystkie szczegóły zasiewu, przerywania i radlenia10. Musiała nawet iść\nz nim w pole zobaczyć, jak buraki wyglądają, kiedy rosną za gęsto, a ile miejsca zyskały i jak\nsię mogą rozkrzewić po przerwaniu. Jesienią, gdy zaczęto je kopać […] - był prawie\nnieprzytomny. […] Nieraz całe dnie bez jedzenia przebywał w polu […], a wpadłszy na chwilę\ndo domu, jadł coś prędko, martwił się, że buraki mają za duży procent zanieczyszczenia,\ni pytał:\n6 W powieści Noce i dnie ukazano losy kilku pokoleń zubożałej rodziny szlacheckiej Niechciców, przede\nwszystkim małżeństwa Barbary i Bogumiła oraz ich dzieci. Tłem historycznym dla wydarzeń jest okres od\npowstania styczniowego w 1863 r. do wybuchu I wojny światowej w 1914 r.\n7 Kajać się - przyznawać się ze skruchą do winy, żałując tego, co się zrobiło.\n8 Napitek - napój, zwykle alkoholowy.\n9 Krępa - majątek ziemski należący do rodziny Krępskich, w którym pracował Bogumił Niechcic.\n10 Radlenie - spulchnianie ziemi za pomocą narzędzia rolniczego zwanego radłem.\nMaria\nDąbrowska\n(1889-1965) -\npisarka\ni publicystka.\nEPOP-P2_100\n- Jak myślisz, czy jakbym tak zaczął płacić od morga11, to nie lepiej by je przy kopaniu\notrząsali z ziemi? […]\nTak było, a jednak prawdę mówił, gdy mówił do swej żony: - Tobą. Tobą się tylko\nprzejmuję.\nBo choć ubogie, niepełne i mało rzeczy tego świata obejmujące wydawało się pani\nBarbarze jego życie, to jednak żył on więcej niż jednym życiem, żył dwoma i obu im oddawał\nsię pełną piersią; wszystek poświęcał się miłości i wszystek poświęcał się pracy. I jeżeli\nprowadzał panią Barbarę na pole i zwierzał się jej z rolniczych kłopotów i projektów, i pytał: -\nJak myślisz? - to nie dlatego, że chciał zasięgnąć jej rady, i nie, że pochwalić się pragnął\nswoim działaniem, ale że wszystko było dla niego niezakończone, niedokonane, gdy ona nie\nspojrzała, nie usłyszała. […]\nNie miał on czasu, by tyle z panią Barbarą przebywać, ile chciał, lecz i w najkrótszą\nchwilę umiał okazać żarliwość, której inny by nie zmieścił w obszernym dniu miłości. Gdy się\nspóźniał na obiad lub kolację, pani Barbara, która lubiła, żeby wszystko było na porę, nie\nmogła go się doczekać i wychodziła czasem za próg, a bywało, że i dalej ku drodze, skąd\nmiał przybyć.\n- Co tu robisz? - pytał, nadchodząc, a ona mówiła: - Czekam na ciebie. - Albo: -\nChciałam wyjrzeć na ciebie.\nZaś on nie mógł po prostu w to uwierzyć, nie posiadał się z radości i mówił: - To dopiero\nja dziś jestem szczęśliwy. - I nawet potem w domu, przy stole, raz jeszcze powtarzał\nchytrze: - Czy wiesz, co mnie spotkało? Moja najmilsza wyszła po mnie na drogę. - I ona\nwobec tego nie czyniła mu już wyrzutów, że się spóźnił.\nNic też dziwnego, że niewiele od niej wymagał pod względem kobiecych umiejętności.\nTo, że istniała na świecie, było już dla niego tak dużo.\n- Bylem tylko wiedział, że jesteś - mówił często - i że ci się ze mną nie przykrzy.\nMaria Dąbrowska, Noce i dnie, Wrocław 2021.","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2022-maj-matura-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · maj 2022 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Czym dla człowieka może być tradycja? Rozważ problem i uzasadnij swoje<br>zdanie, odwołując się do fragmentu Pana Tadeusza, całego utworu Adama<br>Mickiewicza oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć<br>co najmniej 250 wyrazów.<br>Adam Mickiewicz<br>Pan Tadeusz<br>Na koniec z trzaskiem sali drzwi na wściąż otwarto.<br>Wchodzi pan Wojski w czapce i z głową zadartą,<br>Nie wita się i miejsca za stołem nie bierze,<br>Bo Wojski występuje w nowym charakterze,<br>Marszałka dworu1; laskę ma na znak urzędu<br>I tą laską z kolei, jako mistrz obrzędu,<br>Wskazuje wszystkim miejsca i gości usadza.<br>Naprzód, jako najpierwsza województwa władza,<br>Podkomorzy-Marszałek wziął miejsce zaszczytne:<br>Ze słoniowym poręczem krzesło aksamitne;<br>Obok na prawej stronie jenerał Dąbrowski,<br>Na lewej siadł Kniaziewicz, Pac i Małachowski2.<br>Śród nich Podkomorzyna, dalej inne panie,<br>Oficerowie, pany, szlachta i ziemianie,<br>Mężczyźni i kobiety, na przemian po parze<br>Usiadają porządkiem, gdzie Wojski ukaże.<br>Pan Sędzia skłoniwszy się opuścił biesiadę;<br>On na dziedzińcu włościan traktował gromadę;<br>Zebrawszy ich za stołem na dwa staje3 długim,<br>Sam siadł na jednym końcu, a pleban na drugim.<br>Tadeusz i Zofija do stołu nie siedli;<br>Zajęci częstowaniem włościan, chodząc jedli.<br>Starożytny był zwyczaj, iż dziedzice nowi<br>Na pierwszej uczcie sami służyli ludowi.<br>Tymczasem goście, potraw czekający w sali,<br>Z zadziwieniem na wielki serwis poglądali,<br>Którego równie drogi kruszec, jak robota. […]<br>Na krawędziach naczynia stoją dla ozdoby<br>Niewielkie, z porcelany wydęte osoby<br>W polskich strojach; jakoby aktory na scenie,<br>Zdawały się przedstawiać jakoweś zdarzenie;<br>1 Marszałek dworu - tu: gospodarz uroczystości biesiadnej.<br>2 Dąbrowski, Kniaziewicz, Pac i Małachowski - nazwiska generałów obecnych na uczcie w Soplicowie.<br>3 Staje - dawna miara długości, w różnych czasach i regionach Polski różna (od 40 do 100 i więcej kroków).<br>Adam Mickiewicz (1798-1855) -<br>jeden z najwybitniejszych poetów<br>polskich, działacz polityczny,<br>publicysta.<br>EPOP-P2_100<br>Gest ich sztucznie wydany, farby osobliwe,<br>Tylko głosu im braknie, zresztą gdyby żywe.<br>Cóż przedstawiają? - goście pytali ciekawi,<br>Zaczem Wojski podnosi laskę i tak prawi […]:<br>„Za mych Wielce Mościwych Panów pozwoleniem:<br>Te persony, których tu widzicie bez liku,<br>Przedstawiają polskiego historię sejmiku,<br>Narady, wotowania4, tryumfy i waśnie […]”.<br>Tu Wojski skończył opis i laską znak daje,<br>I wnet zaczęli wchodzić parami lokaje<br>Roznoszący potrawy: barszcz królewskim zwany<br>I rosoł staropolski sztucznie gotowany […].<br>Dalej inne potrawy, a któż je wypowie! […]<br>Wojski obchodził serwis i, pełen radości,<br>Tryumfujące oczy obracał na gości.<br>Henryk Dąbrowski udał wielkie zadziwienie<br>I rzekł: „Mój Panie Wojski, […]<br>Czy dotąd u was w Litwie są takie serwisy<br>I wszyscy takim starym ucztują zwyczajem?<br>Powiedz mi, bo ja życie strawiłem za krajem”.<br>Wojski rzekł, kłaniając się: „Nie, Jaśnie Wielmożny<br>Jenerale, nie jest to żaden kunszt bezbożny!<br>Jest to pamiątka tylko owych biesiad sławnych,<br>Które dawano w domach panów starodawnych,<br>Gdy Polska używała szczęścia i potęgi! […]<br>Pytasz, czy wszędzie w Litwie ten się zwyczaj chowa?<br>Niestety! Już i do nas włazi moda nowa.<br>Niejeden panicz krzyczy, że nie cierpi zbytków […].<br>Kiedym ten serwis cudny ze skarbca dobywał,<br>To nawet Podkomorzy, i on mnie przedrwiwał,<br>Mówiąc, że to machina zmudna5, staroświecka,<br>Że to ma pozor niby zabawki dla dziecka,<br>Nieprzyzwoitej dla tak znakomitych ludzi!<br>Sędzio! i Sędzia mówił, że to gości znudzi!<br>A przecież, ile wnoszę z Panów zadziwienia,<br>Widzę, iż ten kunszt piękny godzien był widzenia!”<br>Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wrocław 2019.<br>4 Wotowania - głosowania.<br>5 Zmudny (przestarzała forma wyrazu żmudny) - wymagający wiele drobiazgowego trudu.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 2. Kiedy relacja z drugim człowiekiem staje się źródłem szczęścia? Rozważ<br>problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Nocy i dni<br>Marii Dąbrowskiej oraz do wybranych tekstów kultury. Twoja praca powinna<br>liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Maria Dąbrowska<br>Noce i dnie6<br>Tak bywało raz po raz, ale kiedy indziej brała się do tej lub owej roboty, śpiewała<br>i cieszyła się, że żyje. Gdyż była młoda i miała Bogumiła. O tak, mogła śmiało dziękować<br>losom, że wyszedłszy za mąż bez miłości, jego właśnie dostała. Bogumił był jej pociechą<br>i ucieczką przed koszmarami, Bogumił okazywał jej ten podziw i to uznanie, których<br>potrzebowała. A kiedy czasem sama się przed nim kajała7, że nie jest dosyć dobrą dla niego<br>gospodynią, odpowiadał, że nie dba o to wcale.</p>\n<ul><li>Jak to - mówiła - nie dbasz, kiedy ja przecież widzę, w jakim jesteś dobrym humorze,</li></ul>\n<p>jak ci nastawiają przekąsek, napitków8. Na pewno chciałbyś, żebym ja była gospodarna.</p>\n<ul><li>Owszem - odpowiadał - lubię i to. Kto by tego nie lubił. Ale lubię tak samo żyć i bez</li></ul>\n<p>tego. Mógłbym jeść co dzień to samo, spać na ziemi. Wódki mogę nie widzieć. Ja się do<br>wszystkiego w życiu przyzwyczaiłem i nie przejmuję się tymi rzeczami.</p>\n<ul><li>A czym ty się przejmujesz? - pytała, przypomniawszy sobie, ile dziedzin życia wartych</li></ul>\n<p>zajmowania się nimi nie istnieje dla niego.</p>\n<ul><li>Tobą - odpowiadał niezmiennie […].</li><li>Nieprawda - mówiła, powstrzymując się od śmiechu i udając, że się oburza na taką</li></ul>\n<p>zalotność nie w porę. - Ja wiem dobrze - dodawała - co jest dla ciebie ważniejsze. Buraki.</p>\n<ul><li>Ano tak - przyznawał ze śmiechem. - Ano tak. […]</li></ul>\n<p>W tym roku, kiedy się pobrali, w Krępie9 zaprowadzono po raz pierwszy uprawę buraków<br>cukrowych. Ileż rozmów z panią Barbarą miało za temat tę sprawę. Wiosną Bogumił<br>wtajemniczał ją we wszystkie szczegóły zasiewu, przerywania i radlenia10. Musiała nawet iść<br>z nim w pole zobaczyć, jak buraki wyglądają, kiedy rosną za gęsto, a ile miejsca zyskały i jak<br>się mogą rozkrzewić po przerwaniu. Jesienią, gdy zaczęto je kopać […] - był prawie<br>nieprzytomny. […] Nieraz całe dnie bez jedzenia przebywał w polu […], a wpadłszy na chwilę<br>do domu, jadł coś prędko, martwił się, że buraki mają za duży procent zanieczyszczenia,<br>i pytał:<br>6 W powieści Noce i dnie ukazano losy kilku pokoleń zubożałej rodziny szlacheckiej Niechciców, przede<br>wszystkim małżeństwa Barbary i Bogumiła oraz ich dzieci. Tłem historycznym dla wydarzeń jest okres od<br>powstania styczniowego w 1863 r. do wybuchu I wojny światowej w 1914 r.<br>7 Kajać się - przyznawać się ze skruchą do winy, żałując tego, co się zrobiło.<br>8 Napitek - napój, zwykle alkoholowy.<br>9 Krępa - majątek ziemski należący do rodziny Krępskich, w którym pracował Bogumił Niechcic.<br>10 Radlenie - spulchnianie ziemi za pomocą narzędzia rolniczego zwanego radłem.<br>Maria<br>Dąbrowska<br>(1889-1965) -<br>pisarka<br>i publicystka.<br>EPOP-P2_100</p>\n<ul><li>Jak myślisz, czy jakbym tak zaczął płacić od morga11, to nie lepiej by je przy kopaniu</li></ul>\n<p>otrząsali z ziemi? […]<br>Tak było, a jednak prawdę mówił, gdy mówił do swej żony: - Tobą. Tobą się tylko<br>przejmuję.<br>Bo choć ubogie, niepełne i mało rzeczy tego świata obejmujące wydawało się pani<br>Barbarze jego życie, to jednak żył on więcej niż jednym życiem, żył dwoma i obu im oddawał<br>się pełną piersią; wszystek poświęcał się miłości i wszystek poświęcał się pracy. I jeżeli<br>prowadzał panią Barbarę na pole i zwierzał się jej z rolniczych kłopotów i projektów, i pytał: -<br>Jak myślisz? - to nie dlatego, że chciał zasięgnąć jej rady, i nie, że pochwalić się pragnął<br>swoim działaniem, ale że wszystko było dla niego niezakończone, niedokonane, gdy ona nie<br>spojrzała, nie usłyszała. […]<br>Nie miał on czasu, by tyle z panią Barbarą przebywać, ile chciał, lecz i w najkrótszą<br>chwilę umiał okazać żarliwość, której inny by nie zmieścił w obszernym dniu miłości. Gdy się<br>spóźniał na obiad lub kolację, pani Barbara, która lubiła, żeby wszystko było na porę, nie<br>mogła go się doczekać i wychodziła czasem za próg, a bywało, że i dalej ku drodze, skąd<br>miał przybyć.</p>\n<ul><li>Co tu robisz? - pytał, nadchodząc, a ona mówiła: - Czekam na ciebie. - Albo: -</li></ul>\n<p>Chciałam wyjrzeć na ciebie.<br>Zaś on nie mógł po prostu w to uwierzyć, nie posiadał się z radości i mówił: - To dopiero<br>ja dziś jestem szczęśliwy. - I nawet potem w domu, przy stole, raz jeszcze powtarzał<br>chytrze: - Czy wiesz, co mnie spotkało? Moja najmilsza wyszła po mnie na drogę. - I ona<br>wobec tego nie czyniła mu już wyrzutów, że się spóźnił.<br>Nic też dziwnego, że niewiele od niej wymagał pod względem kobiecych umiejętności.<br>To, że istniała na świecie, było już dla niego tak dużo.</p>\n<ul><li>Bylem tylko wiedział, że jesteś - mówił często - i że ci się ze mną nie przykrzy.</li></ul>\n<p>Maria Dąbrowska, Noce i dnie, Wrocław 2021.</p>","solutions":[]}