{"id":"jezyk-polski-2022-sierpien-poprawkowa-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2022-sierpien-poprawkowa-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"inne","year":2022,"month":"sierpien","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Czy w życiu możliwe jest zadośćuczynienie za popełnione przewinienia?\nRozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Pana\nTadeusza, całego utworu Adama Mickiewicza oraz do wybranego tekstu\nkultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nAdam Mickiewicz\nPan Tadeusz\nJest w tym zasługa: nie chcieć zostać winowajcą\nNarodowym, choć naród okrzyczy cię zdrajcą!\nZwłaszcza w kim taka, jaka była we mnie duma!\nImię zdrajcy przylgnęło do mnie jako dżuma.\nOdwracali ode mnie twarz obywatele,\nUciekali ode mnie dawni przyjaciele;\nKto był lękliwy, z dala witał się i stronił;\nNawet lada chłop, lada Żyd, choć się pokłonił,\nTo mię z boku szyderskim przebijał uśmiechem;\nWyraz «zdrajca» brzmiał w uszach, odbijał się echem\nW domie, w polu; ten wyraz od rana do zmroku\nWił się przede mną jako plama w chorym oku.\nPrzecież nie byłem zdrajcą kraju!\nMoskwa mnie uważała gwałtem za stronnika,\nDano Soplicom znaczną część dóbr nieboszczyka,\nTargowiczanie potem chcieli mnie zaszczycić\nUrzędem. Gdybym wtenczas chciał się przemoskwicić!\nSzatan radził - już byłem możny i bogaty;\nGdybym został Moskalem? Najpierwsze magnaty\nSzukałyby mych względów; nawet szlachta braty,\nNawet gmin1, który swoim tak łacnie2 uwłacza,\nTym, którzy Moskwie służą, szczęśliwszym - przebacza!\nWiedziałem to, a przecież - nie mogłem.\nUciekłem z kraju!\nGdziem nie był! com nie cierpiał!\n1 Gmin - ludność wiejska.\n2 Łacnie - przestarz. łatwo.\nAdam Mickiewicz (1798-1855) -\njeden z najwybitniejszych polskich\npoetów, działacz polityczny,\npublicysta.\nEPOP-P2_100\nAż Bóg raczył lekarstwo jedyne objawić.\nPoprawić się potrzeba było i naprawić.\nIle możności to…\nCórka Stolnika, ze swym mężem Wojewodą\nGdzieś w Sybir wywieziona, tam umarła młodo;\nZostawiła tę w kraju córkę, małą Zosię,\nKazałem ją hodować3.\nBardziej niźli z miłości, może z głupiej pychy\nZabiłem; więc pokora… wszedłem między mnichy,\nJa, niegdyś dumny z rodu, ja, com był junakiem4,\nSpuściłem głowę, kwestarz, zwałem się Robakiem,\nŻe jako robak w prochu…\nZły przykład dla Ojczyzny, zachętę do zdrady,\nTrzeba było okupić dobrymi przykłady,\nKrwią, poświęceniem się…\nBiłem się za kraj; gdzie? jak? zmilczę; nie dla chwały\nZiemskiej biegłem tylekroć na miecze, na strzały.\nMilej sobie wspominam nie dzieła waleczne\nI głośne, ale czyny ciche, użyteczne,\nI cierpienia, których nikt…\nUdało mi się nieraz do kraju przedzierać,\nRozkazy wodzów nosić, wiadomości źbierać,\nUkładać zmowy… Znają i Galicyjanie\nTen kaptur mnisi - znają i Wielkopolanie!\nPracowałem przy taczkach rok w pruskiej fortecy,\nTrzy razy Moskwa kijmi zraniła me plecy,\nRaz już wiedli na Sybir; potem Austryjacy\nW Szpilbergu5 zakopali mnie w lochach do pracy,\nW carcer durum6 - a Pan Bóg wybawił mnie cudem\nI pozwolił umierać między swoim ludem,\nZ Sakramentami.\nAdam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wrocław 2019.\n3 Hodować - dawn. wychowywać.\n4 Junak - odważny młody człowiek.\n5 Szpilberg - cytadela używana przez rząd austriacki jako więzienie dla więźniów politycznych.\n6 Carcer durum (łac. carcer durus) - więzienie obostrzone głodem i robotami przymusowymi.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Czy człowiek marzy o piękniejszym świecie, czy stara się zmieniać ten,\nw którym żyje? Rozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się\ndo fragmentów Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego oraz do wybranych\ntekstów kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nStefan Żeromski\nLudzie bezdomni\nFragment 1.\nBrat Wiktor nie nadszedł, w mieszkaniu było piekielnie gorąco, więc Judym7 wyszedł,\nobiecując wrócić wieczorem. Z myślą ukrycia się przed skwarem, wszedł do Saskiego\nOgrodu, usiadł w bocznej alei i niepostrzeżenie zapadł w marzenia. Od dawien dawna, od\nczasu, kiedy w szkołach zaczął się uczyć dla samej nauki, snuły mu się po głowie pewne\nnieokreślone idee z dziedziny chemii, fizjologii… Dosięgał zawsze myślami jakiegoś\npotężnego światła, tysiąc razy silniejszego od elektryczności, które oczom lekarza odsłoni\nwnętrze płuc suchotnika. Tworzył kolosalne odkrycia w terapii gruźlicy, budował szpitale,\njakich świat nie widział. Drugą chimerą8, która go ścigała, było zużytkowanie nieczystości\nwielkich miast. Trzecią, wynalezienie jakiegoś nowego środka lokomocji, który by zniweczył\nsiłę wzrostu miast fabrycznych i rozproszył te zbiorowiska cegieł i ludzi po całym kraju.\nRojenia uczniowskie przeistoczyły się później w silne, skryte namiętności. Ileż to godzin\nstrawił nad swoim nowym motorem9! W mieszkaniu studenckim miał kąt zastawiony butlami\ni retortami10, które, zdawało się, mieściły w sobie cudowne tajemnice. Z czasem owo wielkie\nświatło, jak aureola rozwidniające młodość biednego studenta, przygasło pod tchnieniem\nkrytycyzmu, ale mistyczna jego zorza strzelała przy każdej okoliczności. Miejscem, które te\nwielkie wynalazki miały uszczęśliwić, była zawsze „stara buda”11. Od chwili zaprowadzenia\nnowych, Judymowych kolei12 datował się jej rozwój nieznany. Warszawa-ogrom, rozsiadła na\nprzestrzeni mil, z sosnowymi parkami, tonąca w drzewach, gdzie skasowaną została\nsuterena i poddasze, gdzie wytępiono gruźlicę, ospę i tyfus…\nObecnie przyszły znowu dawne widziadła. Koncepcje nieuchwytnych pomysłów, szlaki\nsamej istoty wynalazku wdzierały się w mrok niby długie linie światła i ukazywały figury\ntajemnych rzeczy, które tam leżą.\n7 Głównym bohaterem Ludzi bezdomnych jest młody lekarz, Tomasz Judym.\n8 Chimera - tu: coś nierealnego, urojonego; fantazja, mrzonka, ułuda.\n9 Motor - tu: idea, pomysł.\n10 Retorta - laboratoryjne naczynie szklane o długiej, zakrzywionej szyjce.\n11 „Stara buda” - tu: Warszawa.\n12 Kolej - tu: porządek.\nStefan Żeromski\n(1864-1925) -\npowieściopisarz,\npublicysta,\ndramaturg.\nEPOP-P2_100\nFragment 2.\nW połowie następnego miesiąca odbyła się pierwsza środa lekarska. Dr Tomasz wybrał\nsię na to zgromadzenie… z odczytem. Wahał się bardzo długo, lękał i zapalał, aż wreszcie\npostanowił przedstawić rzecz swoją. […]\nDr Tomasz zaczął czytać. We wstępie, ukutym robotą kowalską ze zdań i wyrazów\npełnych erudycji, była mowa o współczesnym stanie higieny. […]\nCzyliż nie jest zjawiskiem pospolitym lokowanie dwu rodzin z mnóstwem dzieci w jednej\nizbie, a raczej w jednym chlewie folwarcznym, gdzie znajduje się spiżarnia, odgrodzona\ndeskami, z kupą gnijących ziemniaków i zbiorem żywności, jak kapusta, buraki itd.?\nRobotnicy nieżonaci (fornale), tak zwani stołownicy, mięso dostają tylko na Wielkanoc i Boże\nNarodzenie […]. Specjalnego pomieszczenia dla siebie ci ludzie nie mają. Śpią w stajniach\ni oborach pod żłobami, dziewczęta zaś w jednej jakiejś izbie, nierzadko razem z kupą\nmężczyzn. U żonatych parobków w jednej izbie, wśród błota zalegającego od ścian na\nwiosnę, hodują się razem dzieci i prosięta.\nZgromadzeni przyjmowali te wszystkie szczegóły w milczeniu, które nie wiedzieć co\noznaczało. Tymczasem mówca wchodził w fazę, o jakiej marzył. Uczuł w sobie jakby\nzarzucenie się żelaznego haka na czekające ogniwo i szarpnięcie całej duszy na wysokość\nzimnego męstwa. Wówczas dowodził, że jakkolwiek tego rodzaju objawy dzikości są\nrezultatem bardzo wielu przyczyn, to przecież mają także jedną - w obojętności lekarzy.\n- Umiemy - mówił - pilnie tępić mikroby w sypialni bogacza, ale ze spokojem\nwyłączamy z zakresu naszego widzenia fakt przemieszkiwania dzieci pospołu\nz prosiętami. […]\nJudym słyszał szyderczy ton i widział złe uśmiechy, ale brnął dalej w swoim podnieceniu:\n- Czy nie jest naszym obowiązkiem szerzyć higienę tam, gdzie nie tylko jej nie ma, ale\ngdzie panują stosunki tak okropne? Któż to ma czynić, jeśli nie my? Życie nasze całe składa\nsię z pasma poświęceń. […] Zamiast ująć w ręce ster życia, zamiast według praw nieomylnej\nnauki wznosić mur odgradzający życie od śmierci, wolimy doskonalić wygodę i ułatwiać życie\nbogacza, ażeby pospołu z nim dzielić okruchy zbytku13. Lekarz dzisiejszy - to lekarz ludzi\nbogatych. […]\nW sali ktoś półgłośno się roześmiał. Szmer był coraz wyraźniejszy i niegrzeczny. […]\n- Dobre sobie! Znakomita idylla! Co też kolega!… - słychać było ze stron wszystkich.\n- To właśnie, coście tu szanowni koledzy swoimi protestami stwierdzili, nazywam\nlekceważeniem i zgoła pomijaniem przyczyn choroby, kiedy idzie o ludzi biednych. My,\nlekarze, mamy wszelką władzę niszczenia suteren, uzdrowotnienia fabryk, mieszkań\nplugawych […]. W naszej to jest mocy. Gdybyśmy tylko chcieli korzystać z przyrodzonych\npraw stanu, musiałaby nam być posłuszna zarówno ciemnota, jak siła pieniędzy…\nTo rzekłszy, Judym złożył zeszyt i usiadł. Nie był to wcale koniec odczytu. Istniała tam\njeszcze część trzecia, zawierająca przeróżne liryczne projekty. Do wygłoszenia tego ustępu,\noddzielonego w rękopisie trzema gwiazdkami, dr Tomasz nie czuł się na siłach, formalnie\ntchu nie miał.\nStefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Wrocław 1987.\n13 Zbytek - komfortowe warunki życia; przepych, luksus.\nEPOP-P2_100\nTemat 3. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nZbigniew Herbert\nPan Cogito a ruch myśli\nMYŚLI CHODZĄ po głowie\nmówi wyrażenie potoczne\nwyrażenie potoczne\nprzecenia ruch myśli\nwiększość z nich\nstoi nieruchomo\npośrodku nudnego krajobrazu\nszarych pagórków\nwyschłych drzew\nczasem dochodzą\ndo rwącej rzeki cudzych myśli\nstoją na brzegu\nna jednej nodze\njak głodne czaple\nze smutkiem\nwspominają wyschłe źródła\nkręcą się w kółko\nw poszukiwaniu ziaren\nnie chodzą\nbo nie zajdą\nnie chodzą\nbo nie ma dokąd\nsiedzą na kamieniu\nzałamują ręce\npod chmurnym\nniskim\nniebem\nczaszki\nZbigniew Herbert, Pan Cogito a ruch myśli, [w:] tegoż, Pan Cogito, Warszawa 1974.\nZbigniew Herbert (1924-1998) -\npoeta, eseista, dramatopisarz.\nEPOP-P2_100\nna temat nr\nMiejsce dla\negzaminatora\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nTabelę wypełnia egzaminator!\nLiczba punktów\nSuma\nUzasadnienie przyznania 0 punktów\nrozprawka\nA.\n0 - 3 - 6\nB.\n0 - 4 - 8 - 12 - 18\ninterpretacja\nA.\n0 - 3 - 6 - 9\nB.\n0 - 5 - 10 - 15\nC.\n0 - 2 - 4\nD.\n0 - 3 - 6\nE.\n0 - 1 - 2\nF.\n0 - 2 - 4\nG.\n0 - 3 - 6\nH.\n0 - 2 - 4\nEPOP-P2_100\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2022-sierpien-poprawkowa-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":2,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Inne · sierpień 2022 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Inne","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Czy w życiu możliwe jest zadośćuczynienie za popełnione przewinienia?<br>Rozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Pana<br>Tadeusza, całego utworu Adama Mickiewicza oraz do wybranego tekstu<br>kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Adam Mickiewicz<br>Pan Tadeusz<br>Jest w tym zasługa: nie chcieć zostać winowajcą<br>Narodowym, choć naród okrzyczy cię zdrajcą!<br>Zwłaszcza w kim taka, jaka była we mnie duma!<br>Imię zdrajcy przylgnęło do mnie jako dżuma.<br>Odwracali ode mnie twarz obywatele,<br>Uciekali ode mnie dawni przyjaciele;<br>Kto był lękliwy, z dala witał się i stronił;<br>Nawet lada chłop, lada Żyd, choć się pokłonił,<br>To mię z boku szyderskim przebijał uśmiechem;<br>Wyraz «zdrajca» brzmiał w uszach, odbijał się echem<br>W domie, w polu; ten wyraz od rana do zmroku<br>Wił się przede mną jako plama w chorym oku.<br>Przecież nie byłem zdrajcą kraju!<br>Moskwa mnie uważała gwałtem za stronnika,<br>Dano Soplicom znaczną część dóbr nieboszczyka,<br>Targowiczanie potem chcieli mnie zaszczycić<br>Urzędem. Gdybym wtenczas chciał się przemoskwicić!<br>Szatan radził - już byłem możny i bogaty;<br>Gdybym został Moskalem? Najpierwsze magnaty<br>Szukałyby mych względów; nawet szlachta braty,<br>Nawet gmin1, który swoim tak łacnie2 uwłacza,<br>Tym, którzy Moskwie służą, szczęśliwszym - przebacza!<br>Wiedziałem to, a przecież - nie mogłem.<br>Uciekłem z kraju!<br>Gdziem nie był! com nie cierpiał!<br>1 Gmin - ludność wiejska.<br>2 Łacnie - przestarz. łatwo.<br>Adam Mickiewicz (1798-1855) -<br>jeden z najwybitniejszych polskich<br>poetów, działacz polityczny,<br>publicysta.<br>EPOP-P2_100<br>Aż Bóg raczył lekarstwo jedyne objawić.<br>Poprawić się potrzeba było i naprawić.<br>Ile możności to…<br>Córka Stolnika, ze swym mężem Wojewodą<br>Gdzieś w Sybir wywieziona, tam umarła młodo;<br>Zostawiła tę w kraju córkę, małą Zosię,<br>Kazałem ją hodować3.<br>Bardziej niźli z miłości, może z głupiej pychy<br>Zabiłem; więc pokora… wszedłem między mnichy,<br>Ja, niegdyś dumny z rodu, ja, com był junakiem4,<br>Spuściłem głowę, kwestarz, zwałem się Robakiem,<br>Że jako robak w prochu…<br>Zły przykład dla Ojczyzny, zachętę do zdrady,<br>Trzeba było okupić dobrymi przykłady,<br>Krwią, poświęceniem się…<br>Biłem się za kraj; gdzie? jak? zmilczę; nie dla chwały<br>Ziemskiej biegłem tylekroć na miecze, na strzały.<br>Milej sobie wspominam nie dzieła waleczne<br>I głośne, ale czyny ciche, użyteczne,<br>I cierpienia, których nikt…<br>Udało mi się nieraz do kraju przedzierać,<br>Rozkazy wodzów nosić, wiadomości źbierać,<br>Układać zmowy… Znają i Galicyjanie<br>Ten kaptur mnisi - znają i Wielkopolanie!<br>Pracowałem przy taczkach rok w pruskiej fortecy,<br>Trzy razy Moskwa kijmi zraniła me plecy,<br>Raz już wiedli na Sybir; potem Austryjacy<br>W Szpilbergu5 zakopali mnie w lochach do pracy,<br>W carcer durum6 - a Pan Bóg wybawił mnie cudem<br>I pozwolił umierać między swoim ludem,<br>Z Sakramentami.<br>Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wrocław 2019.<br>3 Hodować - dawn. wychowywać.<br>4 Junak - odważny młody człowiek.<br>5 Szpilberg - cytadela używana przez rząd austriacki jako więzienie dla więźniów politycznych.<br>6 Carcer durum (łac. carcer durus) - więzienie obostrzone głodem i robotami przymusowymi.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 2. Czy człowiek marzy o piękniejszym świecie, czy stara się zmieniać ten,<br>w którym żyje? Rozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się<br>do fragmentów Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego oraz do wybranych<br>tekstów kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Stefan Żeromski<br>Ludzie bezdomni<br>Fragment 1.<br>Brat Wiktor nie nadszedł, w mieszkaniu było piekielnie gorąco, więc Judym7 wyszedł,<br>obiecując wrócić wieczorem. Z myślą ukrycia się przed skwarem, wszedł do Saskiego<br>Ogrodu, usiadł w bocznej alei i niepostrzeżenie zapadł w marzenia. Od dawien dawna, od<br>czasu, kiedy w szkołach zaczął się uczyć dla samej nauki, snuły mu się po głowie pewne<br>nieokreślone idee z dziedziny chemii, fizjologii… Dosięgał zawsze myślami jakiegoś<br>potężnego światła, tysiąc razy silniejszego od elektryczności, które oczom lekarza odsłoni<br>wnętrze płuc suchotnika. Tworzył kolosalne odkrycia w terapii gruźlicy, budował szpitale,<br>jakich świat nie widział. Drugą chimerą8, która go ścigała, było zużytkowanie nieczystości<br>wielkich miast. Trzecią, wynalezienie jakiegoś nowego środka lokomocji, który by zniweczył<br>siłę wzrostu miast fabrycznych i rozproszył te zbiorowiska cegieł i ludzi po całym kraju.<br>Rojenia uczniowskie przeistoczyły się później w silne, skryte namiętności. Ileż to godzin<br>strawił nad swoim nowym motorem9! W mieszkaniu studenckim miał kąt zastawiony butlami<br>i retortami10, które, zdawało się, mieściły w sobie cudowne tajemnice. Z czasem owo wielkie<br>światło, jak aureola rozwidniające młodość biednego studenta, przygasło pod tchnieniem<br>krytycyzmu, ale mistyczna jego zorza strzelała przy każdej okoliczności. Miejscem, które te<br>wielkie wynalazki miały uszczęśliwić, była zawsze „stara buda”11. Od chwili zaprowadzenia<br>nowych, Judymowych kolei12 datował się jej rozwój nieznany. Warszawa-ogrom, rozsiadła na<br>przestrzeni mil, z sosnowymi parkami, tonąca w drzewach, gdzie skasowaną została<br>suterena i poddasze, gdzie wytępiono gruźlicę, ospę i tyfus…<br>Obecnie przyszły znowu dawne widziadła. Koncepcje nieuchwytnych pomysłów, szlaki<br>samej istoty wynalazku wdzierały się w mrok niby długie linie światła i ukazywały figury<br>tajemnych rzeczy, które tam leżą.<br>7 Głównym bohaterem Ludzi bezdomnych jest młody lekarz, Tomasz Judym.<br>8 Chimera - tu: coś nierealnego, urojonego; fantazja, mrzonka, ułuda.<br>9 Motor - tu: idea, pomysł.<br>10 Retorta - laboratoryjne naczynie szklane o długiej, zakrzywionej szyjce.<br>11 „Stara buda” - tu: Warszawa.<br>12 Kolej - tu: porządek.<br>Stefan Żeromski<br>(1864-1925) -<br>powieściopisarz,<br>publicysta,<br>dramaturg.<br>EPOP-P2_100<br>Fragment 2.<br>W połowie następnego miesiąca odbyła się pierwsza środa lekarska. Dr Tomasz wybrał<br>się na to zgromadzenie… z odczytem. Wahał się bardzo długo, lękał i zapalał, aż wreszcie<br>postanowił przedstawić rzecz swoją. […]<br>Dr Tomasz zaczął czytać. We wstępie, ukutym robotą kowalską ze zdań i wyrazów<br>pełnych erudycji, była mowa o współczesnym stanie higieny. […]<br>Czyliż nie jest zjawiskiem pospolitym lokowanie dwu rodzin z mnóstwem dzieci w jednej<br>izbie, a raczej w jednym chlewie folwarcznym, gdzie znajduje się spiżarnia, odgrodzona<br>deskami, z kupą gnijących ziemniaków i zbiorem żywności, jak kapusta, buraki itd.?<br>Robotnicy nieżonaci (fornale), tak zwani stołownicy, mięso dostają tylko na Wielkanoc i Boże<br>Narodzenie […]. Specjalnego pomieszczenia dla siebie ci ludzie nie mają. Śpią w stajniach<br>i oborach pod żłobami, dziewczęta zaś w jednej jakiejś izbie, nierzadko razem z kupą<br>mężczyzn. U żonatych parobków w jednej izbie, wśród błota zalegającego od ścian na<br>wiosnę, hodują się razem dzieci i prosięta.<br>Zgromadzeni przyjmowali te wszystkie szczegóły w milczeniu, które nie wiedzieć co<br>oznaczało. Tymczasem mówca wchodził w fazę, o jakiej marzył. Uczuł w sobie jakby<br>zarzucenie się żelaznego haka na czekające ogniwo i szarpnięcie całej duszy na wysokość<br>zimnego męstwa. Wówczas dowodził, że jakkolwiek tego rodzaju objawy dzikości są<br>rezultatem bardzo wielu przyczyn, to przecież mają także jedną - w obojętności lekarzy.</p>\n<ul><li>Umiemy - mówił - pilnie tępić mikroby w sypialni bogacza, ale ze spokojem</li></ul>\n<p>wyłączamy z zakresu naszego widzenia fakt przemieszkiwania dzieci pospołu<br>z prosiętami. […]<br>Judym słyszał szyderczy ton i widział złe uśmiechy, ale brnął dalej w swoim podnieceniu:</p>\n<ul><li>Czy nie jest naszym obowiązkiem szerzyć higienę tam, gdzie nie tylko jej nie ma, ale</li></ul>\n<p>gdzie panują stosunki tak okropne? Któż to ma czynić, jeśli nie my? Życie nasze całe składa<br>się z pasma poświęceń. […] Zamiast ująć w ręce ster życia, zamiast według praw nieomylnej<br>nauki wznosić mur odgradzający życie od śmierci, wolimy doskonalić wygodę i ułatwiać życie<br>bogacza, ażeby pospołu z nim dzielić okruchy zbytku13. Lekarz dzisiejszy - to lekarz ludzi<br>bogatych. […]<br>W sali ktoś półgłośno się roześmiał. Szmer był coraz wyraźniejszy i niegrzeczny. […]</p>\n<ul><li>Dobre sobie! Znakomita idylla! Co też kolega!… - słychać było ze stron wszystkich.</li><li>To właśnie, coście tu szanowni koledzy swoimi protestami stwierdzili, nazywam</li></ul>\n<p>lekceważeniem i zgoła pomijaniem przyczyn choroby, kiedy idzie o ludzi biednych. My,<br>lekarze, mamy wszelką władzę niszczenia suteren, uzdrowotnienia fabryk, mieszkań<br>plugawych […]. W naszej to jest mocy. Gdybyśmy tylko chcieli korzystać z przyrodzonych<br>praw stanu, musiałaby nam być posłuszna zarówno ciemnota, jak siła pieniędzy…<br>To rzekłszy, Judym złożył zeszyt i usiadł. Nie był to wcale koniec odczytu. Istniała tam<br>jeszcze część trzecia, zawierająca przeróżne liryczne projekty. Do wygłoszenia tego ustępu,<br>oddzielonego w rękopisie trzema gwiazdkami, dr Tomasz nie czuł się na siłach, formalnie<br>tchu nie miał.<br>Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Wrocław 1987.<br>13 Zbytek - komfortowe warunki życia; przepych, luksus.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 3. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja<br>praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Zbigniew Herbert<br>Pan Cogito a ruch myśli<br>MYŚLI CHODZĄ po głowie<br>mówi wyrażenie potoczne<br>wyrażenie potoczne<br>przecenia ruch myśli<br>większość z nich<br>stoi nieruchomo<br>pośrodku nudnego krajobrazu<br>szarych pagórków<br>wyschłych drzew<br>czasem dochodzą<br>do rwącej rzeki cudzych myśli<br>stoją na brzegu<br>na jednej nodze<br>jak głodne czaple<br>ze smutkiem<br>wspominają wyschłe źródła<br>kręcą się w kółko<br>w poszukiwaniu ziaren<br>nie chodzą<br>bo nie zajdą<br>nie chodzą<br>bo nie ma dokąd<br>siedzą na kamieniu<br>załamują ręce<br>pod chmurnym<br>niskim<br>niebem<br>czaszki<br>Zbigniew Herbert, Pan Cogito a ruch myśli, [w:] tegoż, Pan Cogito, Warszawa 1974.<br>Zbigniew Herbert (1924-1998) -<br>poeta, eseista, dramatopisarz.<br>EPOP-P2_100<br>na temat nr<br>Miejsce dla<br>egzaminatora<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>Tabelę wypełnia egzaminator!<br>Liczba punktów<br>Suma<br>Uzasadnienie przyznania 0 punktów<br>rozprawka<br>A.<br>0 - 3 - 6<br>B.<br>0 - 4 - 8 - 12 - 18<br>interpretacja<br>A.<br>0 - 3 - 6 - 9<br>B.<br>0 - 5 - 10 - 15<br>C.<br>0 - 2 - 4<br>D.<br>0 - 3 - 6<br>E.<br>0 - 1 - 2<br>F.<br>0 - 2 - 4<br>G.<br>0 - 3 - 6<br>H.<br>0 - 2 - 4<br>EPOP-P2_100<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)</p>","solutions":[]}