{"id":"jezyk-polski-2025-czerwiec-matura-stara-podstawowa-2/zad/13","paper_id":"jezyk-polski-2025-czerwiec-matura-stara-podstawowa-2","number":"13","points":50,"ptype":"closed","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2025,"month":"czerwiec","level":"podstawowa","text":"Zadanie 13. (0-50)\nWybierz jeden temat i napisz wypracowanie.\nTemat 1. Czym kierują się ludzie w swoim życiu? Rozważ problem i uzasadnij swoje\nzdanie, odwołując się do fragmentu Lalki, do całej powieści Bolesława Prusa\noraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej\n250 wyrazów.\nBolesław Prus\nLalka\nMówiąc to, młody człowiek spacerował wielkimi krokami. Ile razy zaś stanął do nas\ntyłem, rządca mrugał na mnie i robił miny, oznaczające wielką desperację. Po chwili\nmilczenia odezwał się:\n- Panowie dobrodzieje winni nam są za cztery miesiące…\n- O, znowu swoje!… - wykrzyknął młody człowiek, wsadzając ręce w kieszenie. - Ile\nrazy jeszcze będę musiał powtarzać panu, ażeby pan o tych głupstwach nie gadał ze mną,\ntylko z Patkiewiczem, albo z Maleskim?… To przecie tak łatwo pamiętać: Maleski płaci za\nmiesiące parzyste, luty, kwiecień, czerwiec, a Patkiewicz za nieparzyste: marzec, maj,\nlipiec…\n- Ależ nikt z panów nigdy nie płaci! - zawołał zniecierpliwiony rządca.\n- A któż winien, że pan nie przychodzisz we właściwej porze?! - wrzasnął młody\nczłowiek […]. - Sto razy słyszałeś pan, że do Maleskiego należą miesiące parzyste, a do\nPatkiewicza nieparzyste…\n- A do pana dobrodzieja?…\n- A do mnie, łaskawy panie, żadne - wołał młody człowiek, grożąc nam pod nosami - bo\nja z zasady nie płacę za komorne. Komu mam płacić?… Za co?… Cha! cha! dobrzy sobie…\nPoczął chodzić jeszcze prędzej po pokoju, śmiejąc się i gniewając. Nareszcie zaczął\nświstać i wyglądać przez okno, hardo odwróciwszy się tyłem do nas…\nMnie już zabrakło cierpliwości.\n- Pozwoli pan zrobić uwagę - odezwałem się - że takie nieszanowanie umowy jest dość\noryginalne… Ktoś daje panu mieszkanie, a pan uważa za stosowne nie płacić mu…\n- Kto mi daje mieszkanie?… - wrzasnął młody człowiek, siadając na oknie i huśtając się\nw tył, jakby miał zamiar rzucić się z trzeciego piętra. - Ja sam zająłem to mieszkanie i będę\nw nim dopóty, dopóki mnie nie wyrzucą. Umowy!… paradni są z tymi umowami… Jeżeli\nspołeczeństwo chce, ażebym mu płacił za mieszkanie, to niechaj samo płaci mi tyle za\nkorepetycje, żeby z nich wystarczyło na komorne… Paradni są!… Ja za trzy godziny lekcji co\ndzień mam piętnaście rubli na miesiąc, za jedzenie biorą ode mnie dziewięć rubli, za pranie\ni usługę trzy… A mundur, a wpis?… I jeszcze chcą, żebym za mieszkanie płacił. Wyrzućcie\nmnie na ulicę - mówił zirytowany - niech mnie złapie hycel i da pałką w łeb… Do tego macie\nprawo, ale nie do uwag i wymówek…\n- Nie rozumiem pańskiego uniesienia - rzekłem spokojnie.\n- Mam się czego unosić! - odparł młody człowiek, huśtając się coraz mocniej w stronę\npodwórka. - Społeczeństwo, […] jeżeli każe mi się uczyć i zdawać kilkanaście egzaminów,\nzobowiązało się tym samym, że mi da pracę ubezpieczającą mój byt… Tymczasem albo nie\ndaje mi pracy, albo oszukuje mnie na wynagrodzeniu… Jeżeli więc społeczność względem\nmnie nie dotrzymuje umowy, z jakiej racji żąda, abym ja jej dotrzymywał względem niego.\nZresztą co tu gadać; z zasady nie płacę\nEPOP-P2_100\nkomornego, i basta. Tym bardziej, że obecny właściciel domu nie budował tego domu; nie\nwypalał cegieł, nie rozrabiał wapna, nie murował, nie narażał się na skręcenie karku.\nPrzyszedł z pieniędzmi, może ukradzionymi, zapłacił innemu, który może także okradł kogo,\ni na tej zasadzie chce mnie zrobić swoim niewolnikiem. Kpiny ze zdrowego rozsądku!\n- Pan Wokulski - rzekłem, powstając z krzesła - nie okradł nikogo… Dorobił się majątku\npracą i oszczędnością…\n- Daj pan spokój! - przerwał młody człowiek. - Mój ojciec był zdolnym lekarzem,\npracował dniem i nocą, miał niby to dobre zarobki i oszczędził… raptem trzysta rubli na rok!\nA że wasza kamienica kosztuje dziewięćdziesiąt tysięcy rubli, więc na kupienie jej za cenę\nuczciwej pracy mój ojciec musiałby żyć i zapisywać recepty przez trzysta lat… Nie uwierzę\nzaś, ażeby ten nowy właściciel pracował od trzystu lat… […]\n- Więc pan stanowczo nie zapłaci komornego? - spytałem.\n- Ani myślę.\n- Może choć od października zacznie pan płacić?\n- Nie, panie. Niedługo już będę żył, więc pragnę przeprowadzić choćby jedną zasadę:\njeżeli społeczność chce, ażeby jednostki szanowały umowę względem niej, niechaj sama\nwykonywa ją względem jednostek. Jeżeli ja mam komuś płacić za komorne, niech inni tyle\npłacą mi za lekcje, żeby mi na komorne wystarczyło. Rozumie pan?…\n- Nie wszystko, panie - odparłem.\n- Nic dziwnego - rzekł młody człowiek. - Na starość mózg więdnie i nie jest zdolny\nprzyjmować nowych prawd…\nUkłoniliśmy się sobie nawzajem i wyszliśmy obaj z rządcą. Młody człowiek zamknął za\nnami drzwi, lecz za chwilę wybiegł na schody i zawołał:\n- A niechaj komornik przyprowadzi ze sobą dwu stójkowych1, bo mnie będą musieli\nwynosić z mieszkania…\n- Owszem, panie! - odpowiedziałem mu z grzecznym ukłonem, myśląc w głębi duszy,\nże nie godzi się jednak wyrzucać takiego oryginała.\nBolesław Prus, Lalka, Wrocław 2019.\n1 Stójkowy - policjant.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nTadeusz Śliwiak\nObiecaliśmy sobie ogród\nObiecaliśmy sobie ogród\npo którym chodzi deszcz wysoki\ngdzie rosną porzeczki i groch o siedmiu sercach\na trafi się i pokrzywa\nObiecaliśmy sobie ogród\nprzyrzekliśmy trzymać się ziemi\nbo niebo jest martwe i nic w nim nie rośnie\na tu i wróbel przyleci\nświerszcz pomuzykuje\nJeśli wykopiemy z ziemi wielki kamień\nto niech zostanie - będzie nam pod głowę\nprzyłożymy ucho - posłuchamy co w środku\nczy hucząca rzeka\nczy stuk końskich kopyt\nObiecaliśmy sobie ogród\nw dwóch jednakich słowach\nRaj - to za dużo\nwystarczy nam jabłoń\n[Z tomu Rajskie wrony, 1972]\nTadeusz Śliwiak, Obiecaliśmy sobie ogród, [w:] tegoż, Wiersze wybrane, Warszawa 1975.\nEPOP-P2_100\nna temat nr\nMiejsce dla\negzaminatora\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nEPOP-P2_100\nTabelę wypełnia egzaminator!\nLiczba punktów\nSuma\nUzasadnienie przyznania 0 punktów\nrozprawka\nA.\n0 - 3 - 6\nB.\n0 - 4 - 8 - 12 - 18\ninterpretacja\nA.\n0 - 3 - 6 - 9\nB.\n0 - 5 - 10 - 15\nC.\n0 - 2 - 4\nD.\n0 - 3 - 6\nE.\n0 - 1 - 2\nF.\n0 - 2 - 4\nG.\n0 - 3 - 6\nH.\n0 - 2 - 4\nEPOP-P2_100\nBRUDNOPIS (nie podlega ocenie)\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015\nJĘZYK POLSKI\nPoziom podstawowy\nWypracowanie\nFormuła 2015","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2025-czerwiec-matura-stara-podstawowa-2/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":3,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura · czerwiec 2025 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 13. (0-50)<br>Wybierz jeden temat i napisz wypracowanie.<br>Temat 1. Czym kierują się ludzie w swoim życiu? Rozważ problem i uzasadnij swoje<br>zdanie, odwołując się do fragmentu Lalki, do całej powieści Bolesława Prusa<br>oraz do wybranego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej<br>250 wyrazów.<br>Bolesław Prus<br>Lalka<br>Mówiąc to, młody człowiek spacerował wielkimi krokami. Ile razy zaś stanął do nas<br>tyłem, rządca mrugał na mnie i robił miny, oznaczające wielką desperację. Po chwili<br>milczenia odezwał się:</p>\n<ul><li>Panowie dobrodzieje winni nam są za cztery miesiące…</li><li>O, znowu swoje!… - wykrzyknął młody człowiek, wsadzając ręce w kieszenie. - Ile</li></ul>\n<p>razy jeszcze będę musiał powtarzać panu, ażeby pan o tych głupstwach nie gadał ze mną,<br>tylko z Patkiewiczem, albo z Maleskim?… To przecie tak łatwo pamiętać: Maleski płaci za<br>miesiące parzyste, luty, kwiecień, czerwiec, a Patkiewicz za nieparzyste: marzec, maj,<br>lipiec…</p>\n<ul><li>Ależ nikt z panów nigdy nie płaci! - zawołał zniecierpliwiony rządca.</li><li>A któż winien, że pan nie przychodzisz we właściwej porze?! - wrzasnął młody</li></ul>\n<p>człowiek […]. - Sto razy słyszałeś pan, że do Maleskiego należą miesiące parzyste, a do<br>Patkiewicza nieparzyste…</p>\n<ul><li>A do pana dobrodzieja?…</li><li>A do mnie, łaskawy panie, żadne - wołał młody człowiek, grożąc nam pod nosami - bo</li></ul>\n<p>ja z zasady nie płacę za komorne. Komu mam płacić?… Za co?… Cha! cha! dobrzy sobie…<br>Począł chodzić jeszcze prędzej po pokoju, śmiejąc się i gniewając. Nareszcie zaczął<br>świstać i wyglądać przez okno, hardo odwróciwszy się tyłem do nas…<br>Mnie już zabrakło cierpliwości.</p>\n<ul><li>Pozwoli pan zrobić uwagę - odezwałem się - że takie nieszanowanie umowy jest dość</li></ul>\n<p>oryginalne… Ktoś daje panu mieszkanie, a pan uważa za stosowne nie płacić mu…</p>\n<ul><li>Kto mi daje mieszkanie?… - wrzasnął młody człowiek, siadając na oknie i huśtając się</li></ul>\n<p>w tył, jakby miał zamiar rzucić się z trzeciego piętra. - Ja sam zająłem to mieszkanie i będę<br>w nim dopóty, dopóki mnie nie wyrzucą. Umowy!… paradni są z tymi umowami… Jeżeli<br>społeczeństwo chce, ażebym mu płacił za mieszkanie, to niechaj samo płaci mi tyle za<br>korepetycje, żeby z nich wystarczyło na komorne… Paradni są!… Ja za trzy godziny lekcji co<br>dzień mam piętnaście rubli na miesiąc, za jedzenie biorą ode mnie dziewięć rubli, za pranie<br>i usługę trzy… A mundur, a wpis?… I jeszcze chcą, żebym za mieszkanie płacił. Wyrzućcie<br>mnie na ulicę - mówił zirytowany - niech mnie złapie hycel i da pałką w łeb… Do tego macie<br>prawo, ale nie do uwag i wymówek…</p>\n<ul><li>Nie rozumiem pańskiego uniesienia - rzekłem spokojnie.</li><li>Mam się czego unosić! - odparł młody człowiek, huśtając się coraz mocniej w stronę</li></ul>\n<p>podwórka. - Społeczeństwo, […] jeżeli każe mi się uczyć i zdawać kilkanaście egzaminów,<br>zobowiązało się tym samym, że mi da pracę ubezpieczającą mój byt… Tymczasem albo nie<br>daje mi pracy, albo oszukuje mnie na wynagrodzeniu… Jeżeli więc społeczność względem<br>mnie nie dotrzymuje umowy, z jakiej racji żąda, abym ja jej dotrzymywał względem niego.<br>Zresztą co tu gadać; z zasady nie płacę<br>EPOP-P2_100<br>komornego, i basta. Tym bardziej, że obecny właściciel domu nie budował tego domu; nie<br>wypalał cegieł, nie rozrabiał wapna, nie murował, nie narażał się na skręcenie karku.<br>Przyszedł z pieniędzmi, może ukradzionymi, zapłacił innemu, który może także okradł kogo,<br>i na tej zasadzie chce mnie zrobić swoim niewolnikiem. Kpiny ze zdrowego rozsądku!</p>\n<ul><li>Pan Wokulski - rzekłem, powstając z krzesła - nie okradł nikogo… Dorobił się majątku</li></ul>\n<p>pracą i oszczędnością…</p>\n<ul><li>Daj pan spokój! - przerwał młody człowiek. - Mój ojciec był zdolnym lekarzem,</li></ul>\n<p>pracował dniem i nocą, miał niby to dobre zarobki i oszczędził… raptem trzysta rubli na rok!<br>A że wasza kamienica kosztuje dziewięćdziesiąt tysięcy rubli, więc na kupienie jej za cenę<br>uczciwej pracy mój ojciec musiałby żyć i zapisywać recepty przez trzysta lat… Nie uwierzę<br>zaś, ażeby ten nowy właściciel pracował od trzystu lat… […]</p>\n<ul><li>Więc pan stanowczo nie zapłaci komornego? - spytałem.</li><li>Ani myślę.</li><li>Może choć od października zacznie pan płacić?</li><li>Nie, panie. Niedługo już będę żył, więc pragnę przeprowadzić choćby jedną zasadę:</li></ul>\n<p>jeżeli społeczność chce, ażeby jednostki szanowały umowę względem niej, niechaj sama<br>wykonywa ją względem jednostek. Jeżeli ja mam komuś płacić za komorne, niech inni tyle<br>płacą mi za lekcje, żeby mi na komorne wystarczyło. Rozumie pan?…</p>\n<ul><li>Nie wszystko, panie - odparłem.</li><li>Nic dziwnego - rzekł młody człowiek. - Na starość mózg więdnie i nie jest zdolny</li></ul>\n<p>przyjmować nowych prawd…<br>Ukłoniliśmy się sobie nawzajem i wyszliśmy obaj z rządcą. Młody człowiek zamknął za<br>nami drzwi, lecz za chwilę wybiegł na schody i zawołał:</p>\n<ul><li>A niechaj komornik przyprowadzi ze sobą dwu stójkowych1, bo mnie będą musieli</li></ul>\n<p>wynosić z mieszkania…</p>\n<ul><li>Owszem, panie! - odpowiedziałem mu z grzecznym ukłonem, myśląc w głębi duszy,</li></ul>\n<p>że nie godzi się jednak wyrzucać takiego oryginała.<br>Bolesław Prus, Lalka, Wrocław 2019.<br>1 Stójkowy - policjant.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja<br>praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Tadeusz Śliwiak<br>Obiecaliśmy sobie ogród<br>Obiecaliśmy sobie ogród<br>po którym chodzi deszcz wysoki<br>gdzie rosną porzeczki i groch o siedmiu sercach<br>a trafi się i pokrzywa<br>Obiecaliśmy sobie ogród<br>przyrzekliśmy trzymać się ziemi<br>bo niebo jest martwe i nic w nim nie rośnie<br>a tu i wróbel przyleci<br>świerszcz pomuzykuje<br>Jeśli wykopiemy z ziemi wielki kamień<br>to niech zostanie - będzie nam pod głowę<br>przyłożymy ucho - posłuchamy co w środku<br>czy hucząca rzeka<br>czy stuk końskich kopyt<br>Obiecaliśmy sobie ogród<br>w dwóch jednakich słowach<br>Raj - to za dużo<br>wystarczy nam jabłoń<br>[Z tomu Rajskie wrony, 1972]<br>Tadeusz Śliwiak, Obiecaliśmy sobie ogród, [w:] tegoż, Wiersze wybrane, Warszawa 1975.<br>EPOP-P2_100<br>na temat nr<br>Miejsce dla<br>egzaminatora<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>EPOP-P2_100<br>Tabelę wypełnia egzaminator!<br>Liczba punktów<br>Suma<br>Uzasadnienie przyznania 0 punktów<br>rozprawka<br>A.<br>0 - 3 - 6<br>B.<br>0 - 4 - 8 - 12 - 18<br>interpretacja<br>A.<br>0 - 3 - 6 - 9<br>B.<br>0 - 5 - 10 - 15<br>C.<br>0 - 2 - 4<br>D.<br>0 - 3 - 6<br>E.<br>0 - 1 - 2<br>F.<br>0 - 2 - 4<br>G.<br>0 - 3 - 6<br>H.<br>0 - 2 - 4<br>EPOP-P2_100<br>BRUDNOPIS (nie podlega ocenie)<br>JĘZYK POLSKI<br>Poziom podstawowy<br>Wypracowanie<br>Formuła 2015<br>JĘZYK POLSKI<br>Poziom podstawowy<br>Wypracowanie<br>Formuła 2015<br>JĘZYK POLSKI<br>Poziom podstawowy<br>Wypracowanie<br>Formuła 2015</p>","solutions":[]}