{"id":"maturazai-polski-f2015-2016-pr/zad/2","paper_id":"maturazai-polski-f2015-2016-pr","number":"2","points":40,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"matura","year":2016,"month":null,"level":"rozszerzona","text":"Dokonaj interpretacji porownawczej podanych tekstow.\n\nDokonaj interpretacji porownawczej podanych tekstow. Twoja praca powinna liczyc co najmniej 300 slow.","answer":null,"answer_text":null,"solution":"Fragmenty Genialnej epoki Brunona Schulza i Bohinia Tadeusza Konwickiego lacza sie wokol wspolnego tematu -- relacji miedzy czasem a opowiescia, miedzy doswiadczeniem a narracja -- jednak podejmuja go z odmiennych perspektyw i w odmiennych tonacjach, co pozwala uchwycic dwa rozne modele rozumienia tworczosci literackiej.\n\nSchulz w analizowanym fragmencie podejmuje problem czasu jako struktury organizujacej narracje. Punktem wyjscia jest obserwacja, ze zwykle fakty uszeregowane sa chronologicznie, \"nanizane na ciag jak na nitke\", a narracja zywi sie ta ciagloscia i sukcesja. Problem pojawia sie wtedy, gdy istnieja zdarzenia, ktore nie mieszcza sie w oficjalnym porządku czasu -- przyszly \"za pozno\", gdy czas byl juz \"rozdany, rozdzielony, rozebrany\". Te zdarzenia sa \"bezdomne i bledne\", zawieszone w pustce. Schulz proponuje rozwiazanie: istnieja \"rownolegle pasma czasu\", boczne odnogi, slepe tory, na ktore mozna zepchnac te nielegalne dzieje. Cala ta koncepcja utrzymana jest w tonacji poluzartobliwej, z elementami ironii i gry z czytelnikiem -- narrator zwraca sie do odbiorcy, uspokaja go (\"Tylko bez obawy\"), wtajemnicza w swoja \"nieczysta manipulacje\".\n\nKonwicki natomiast podchodzi do problemu czasu z perspektywy osobistej, egzystencjalnej. Jego narrator nie rozważa czasu jako kategorii narracyjnej, lecz przezywa go jako bariere oddzielajaca go od przeszlosci, od bliskich, od babki Heleny Konwickiej. Czas u Konwickiego nie jest nitka, na ktora nanizane sa fakty -- jest rzeka bolu, dretwota wyobrazni, jeziorem tesknot i gestymi mglami niepewnosci. To czas doznavany cielensnie i emocjonalnie, nie analizowany intelektualnie jak u Schulza. Narrator Konwickiego przedziara sie przez czas, sciga cien mlodej kobiety, probuje dotrzec na \"tamten brzeg\" -- do przeszlosci, ktora jest jednoczesnie nieosiagalna i boleśnie bliska.\n\nOba teksty lączy jednak fundamentalne przekonanie, ze czas linearny, chronologiczny jest niewystarczajacy -- ze istnieja doswiadczenia, ktore wymykaja sie prostej sukcesji zdarzen. U Schulza sa to zdarzenia \"nadliczbowe\", nie do zaszeregowania w oficjalnym porządku temporalnym. U Konwickiego jest to cala przeszlosc rodzinna, ktora nie chce zostac zamknieta w minionym czasie i domaga sie ponownego przezywania. Obaj pisarze szukaja wiec sposobu na pokonanie ograniczen chronologii -- Schulz proponuje \"rownolegle pasma czasu\", Konwicki przedziara sie przez czas sila wyobrazni i pamieci.\n\nZasadnicza roznica miedzy tekstami lezy w relacji narratora do opowiesci. Schulz traktuje narracje jako problem formalny, techniczny -- jak pomiescisc w opowiesci zdarzenia, ktore nie maja swojego miejsca w czasie? Jego narrator jest raczej demiurgiem-konstruktorem, ktory z pewna przekora i intelektualnym dystansem manipuluje struktura czasowa opowiesci. Uzywane przez niego metafory sa konkretne i zmyslowe (nitka, pociag, slepy tor, kontrabanda), ale sluza abstrakcyjnej refleksji o mechanizmach narracji. Schulz zwraca sie do czytelnika jak wykladowca do sluchacza -- \"Czy czytelnik slyszal cos o rownoleglych pasmach czasu?\" -- budujac sytuacje komunikacyjna bliska wykladowi, choc podszyta ironia.\n\nKonwicki natomiast jest jednoczesnie narratorem i bohaterem wlasnej opowiesci. Jego relacja do czasu i narracji jest intymna, bolesna, nacechowana swiadomoscia przemijania i smierci. Narrator Konwickiego jest starym czlowiekiem, ktory \"przezyl wszystkich swoich bliskich\" i nie moze \"doczekac sie swojej godziny\" -- tworzy opowiesc nie jako intelektualna gre, lecz jako akt desperackiego ocalania pamieci. Kamien, w ktory rzeze litery i znaki, jest metafora dziela literackiego, ktore pisarz tworzy ze swiadomoscia jego smiertelnosci -- \"co moglby byc niesmiertelny, ale przeciez jest smiertelny, tylko smiertelny\".\n\nRoznice formalne miedzy tekstami odpowiadaja tym roznicom tematycznym. Schulz buduje zdania rozbudowane, ale klarowne w swojej logice, posługuje sie retorika wykladu i przekonywania. Jego tekst ma charakter eseistyczny, z pytaniami retorycznymi i zwrotami do czytelnika, ktore buduja atmosfere intelektualnej zabawy. Konwicki pisze dlugimi, niekiedy niemal bezodechowymi zdaniami, w ktorych nawarstwiaja sie metafory i emocje. Jego proza ma charakter liryczny, wyznawczy, blizszy monologowi wewnetrznemu niz wykladowi.\n\nOba teksty mozna rowniez porownac pod wzgledem relacji miedzy realnym a zmyslonym. Schulz otwarcie przyznaje, ze jego narracja jest \"nieczysta manipulacja\", ze prowadzi czytelnika \"slepym torem\" -- fikcja jest tu swidomą gra, a narrator nie ukrywa swojej wladzy nad opowiescia. Konwicki natomiast zaciera granice miedzy fikcja a autobiografia -- jego babka Helena Konwicka nosi to samo nazwisko co autor, postaci sa jednoczesnie rzeczywiste i wyobrazone, a sam akt tworzenia opisywany jest jako klucie w kamieniu, fizyczny trud nadawania ksztaltu wspomnieniom.\n\nZestawienie obu fragmentow prowadzi do wniosku, ze literatura polska XX wieku na rozne sposoby zmierzyala sie z problemem czasu i narracji. Schulz, pisarz miedzywojennego awangardy, traktowal te kwestie jako fascynujacy problem formalny i intelektualny, otwierajacy mozliwosci eksperymentu narracyjnego. Konwicki, pisarz drugiej polowy stulecia, obdarzony swiadomoscia historycznych katastrof i osobistych strat, uczynił z czasu i pamieci sprawe egzystencjalną -- pytanie nie o to, jak opowiedziec, lecz o to, czy opowiesc zdola ocalic cokolwiek przed nicoscia. Obaj jednak zgadzaja sie w jednym: czas linearny, chronologiczny jest fikcja, a prawdziwe doswiadczenie domaga sie innej, glebszej narracji.\n\nW realizacji zadania istotne jest porownywanie (najlepiej rownolegle) obu tekstow.\nJesli zdajacy podejmuje sie interpretacji najpierw pierwszego tekstu, to interpretujac drugi tekst, powinien nawiazywac w swoim porownaniu do pierwszego tekstu.\nKrotkie, dwu- czy trzyzdaniowe porownanie utworow literackich na koncu wypracowania jest niewystarczajace.\nMozliwe plaszczyzny porownania obu tekstow: czas (jego znaczenia, doswiadczanie, rola wspomnien, pamietania); zdarzenia (w jaki sposob porzadkujemy je w czasie i wpisujemy w tok narracji); tworzenie opowiesci czy -- szerzej -- literatury (funkcji, typow narracji, rola wyobrazni); relacja miedzy realnym a zmyslonym.\nTekst Schulza ma charakter wykladu (traktowanie odbiorcy, podobienstwo sytuacji komunikacyjnej, dominowanie funkcji impresywnej i ekspresywnej).\nTekst Konwickiego to wywod autorefleksyjny (odbiorca i nadawca moze byc ta sama osoba); kontekst osobistej sytuacji: starosci, przemijania, smierci.","image":null,"solution_image":null,"topics":null,"page_from":null,"source":"maturazai","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":"maturazai","text_source":"maturazai","source_label":"Język polski · Matura · 2016 (rozszerzona)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura","text_html":"<p>Dokonaj interpretacji porownawczej podanych tekstow.</p>\n<p>Dokonaj interpretacji porownawczej podanych tekstow. Twoja praca powinna liczyc co najmniej 300 slow.</p>","solutions":[{"source":"maturazai","label":"maturazai.pl (AI)","kind":"text","html":"<p>Fragmenty Genialnej epoki Brunona Schulza i Bohinia Tadeusza Konwickiego lacza sie wokol wspolnego tematu -- relacji miedzy czasem a opowiescia, miedzy doswiadczeniem a narracja -- jednak podejmuja go z odmiennych perspektyw i w odmiennych tonacjach, co pozwala uchwycic dwa rozne modele rozumienia tworczosci literackiej.</p>\n<p>Schulz w analizowanym fragmencie podejmuje problem czasu jako struktury organizujacej narracje. Punktem wyjscia jest obserwacja, ze zwykle fakty uszeregowane sa chronologicznie, &quot;nanizane na ciag jak na nitke&quot;, a narracja zywi sie ta ciagloscia i sukcesja. Problem pojawia sie wtedy, gdy istnieja zdarzenia, ktore nie mieszcza sie w oficjalnym porządku czasu -- przyszly &quot;za pozno&quot;, gdy czas byl juz &quot;rozdany, rozdzielony, rozebrany&quot;. Te zdarzenia sa &quot;bezdomne i bledne&quot;, zawieszone w pustce. Schulz proponuje rozwiazanie: istnieja &quot;rownolegle pasma czasu&quot;, boczne odnogi, slepe tory, na ktore mozna zepchnac te nielegalne dzieje. Cala ta koncepcja utrzymana jest w tonacji poluzartobliwej, z elementami ironii i gry z czytelnikiem -- narrator zwraca sie do odbiorcy, uspokaja go (&quot;Tylko bez obawy&quot;), wtajemnicza w swoja &quot;nieczysta manipulacje&quot;.</p>\n<p>Konwicki natomiast podchodzi do problemu czasu z perspektywy osobistej, egzystencjalnej. Jego narrator nie rozważa czasu jako kategorii narracyjnej, lecz przezywa go jako bariere oddzielajaca go od przeszlosci, od bliskich, od babki Heleny Konwickiej. Czas u Konwickiego nie jest nitka, na ktora nanizane sa fakty -- jest rzeka bolu, dretwota wyobrazni, jeziorem tesknot i gestymi mglami niepewnosci. To czas doznavany cielensnie i emocjonalnie, nie analizowany intelektualnie jak u Schulza. Narrator Konwickiego przedziara sie przez czas, sciga cien mlodej kobiety, probuje dotrzec na &quot;tamten brzeg&quot; -- do przeszlosci, ktora jest jednoczesnie nieosiagalna i boleśnie bliska.</p>\n<p>Oba teksty lączy jednak fundamentalne przekonanie, ze czas linearny, chronologiczny jest niewystarczajacy -- ze istnieja doswiadczenia, ktore wymykaja sie prostej sukcesji zdarzen. U Schulza sa to zdarzenia &quot;nadliczbowe&quot;, nie do zaszeregowania w oficjalnym porządku temporalnym. U Konwickiego jest to cala przeszlosc rodzinna, ktora nie chce zostac zamknieta w minionym czasie i domaga sie ponownego przezywania. Obaj pisarze szukaja wiec sposobu na pokonanie ograniczen chronologii -- Schulz proponuje &quot;rownolegle pasma czasu&quot;, Konwicki przedziara sie przez czas sila wyobrazni i pamieci.</p>\n<p>Zasadnicza roznica miedzy tekstami lezy w relacji narratora do opowiesci. Schulz traktuje narracje jako problem formalny, techniczny -- jak pomiescisc w opowiesci zdarzenia, ktore nie maja swojego miejsca w czasie? Jego narrator jest raczej demiurgiem-konstruktorem, ktory z pewna przekora i intelektualnym dystansem manipuluje struktura czasowa opowiesci. Uzywane przez niego metafory sa konkretne i zmyslowe (nitka, pociag, slepy tor, kontrabanda), ale sluza abstrakcyjnej refleksji o mechanizmach narracji. Schulz zwraca sie do czytelnika jak wykladowca do sluchacza -- &quot;Czy czytelnik slyszal cos o rownoleglych pasmach czasu?&quot; -- budujac sytuacje komunikacyjna bliska wykladowi, choc podszyta ironia.</p>\n<p>Konwicki natomiast jest jednoczesnie narratorem i bohaterem wlasnej opowiesci. Jego relacja do czasu i narracji jest intymna, bolesna, nacechowana swiadomoscia przemijania i smierci. Narrator Konwickiego jest starym czlowiekiem, ktory &quot;przezyl wszystkich swoich bliskich&quot; i nie moze &quot;doczekac sie swojej godziny&quot; -- tworzy opowiesc nie jako intelektualna gre, lecz jako akt desperackiego ocalania pamieci. Kamien, w ktory rzeze litery i znaki, jest metafora dziela literackiego, ktore pisarz tworzy ze swiadomoscia jego smiertelnosci -- &quot;co moglby byc niesmiertelny, ale przeciez jest smiertelny, tylko smiertelny&quot;.</p>\n<p>Roznice formalne miedzy tekstami odpowiadaja tym roznicom tematycznym. Schulz buduje zdania rozbudowane, ale klarowne w swojej logice, posługuje sie retorika wykladu i przekonywania. Jego tekst ma charakter eseistyczny, z pytaniami retorycznymi i zwrotami do czytelnika, ktore buduja atmosfere intelektualnej zabawy. Konwicki pisze dlugimi, niekiedy niemal bezodechowymi zdaniami, w ktorych nawarstwiaja sie metafory i emocje. Jego proza ma charakter liryczny, wyznawczy, blizszy monologowi wewnetrznemu niz wykladowi.</p>\n<p>Oba teksty mozna rowniez porownac pod wzgledem relacji miedzy realnym a zmyslonym. Schulz otwarcie przyznaje, ze jego narracja jest &quot;nieczysta manipulacja&quot;, ze prowadzi czytelnika &quot;slepym torem&quot; -- fikcja jest tu swidomą gra, a narrator nie ukrywa swojej wladzy nad opowiescia. Konwicki natomiast zaciera granice miedzy fikcja a autobiografia -- jego babka Helena Konwicka nosi to samo nazwisko co autor, postaci sa jednoczesnie rzeczywiste i wyobrazone, a sam akt tworzenia opisywany jest jako klucie w kamieniu, fizyczny trud nadawania ksztaltu wspomnieniom.</p>\n<p>Zestawienie obu fragmentow prowadzi do wniosku, ze literatura polska XX wieku na rozne sposoby zmierzyala sie z problemem czasu i narracji. Schulz, pisarz miedzywojennego awangardy, traktowal te kwestie jako fascynujacy problem formalny i intelektualny, otwierajacy mozliwosci eksperymentu narracyjnego. Konwicki, pisarz drugiej polowy stulecia, obdarzony swiadomoscia historycznych katastrof i osobistych strat, uczynił z czasu i pamieci sprawe egzystencjalną -- pytanie nie o to, jak opowiedziec, lecz o to, czy opowiesc zdola ocalic cokolwiek przed nicoscia. Obaj jednak zgadzaja sie w jednym: czas linearny, chronologiczny jest fikcja, a prawdziwe doswiadczenie domaga sie innej, glebszej narracji.</p>\n<p>W realizacji zadania istotne jest porownywanie (najlepiej rownolegle) obu tekstow.<br>Jesli zdajacy podejmuje sie interpretacji najpierw pierwszego tekstu, to interpretujac drugi tekst, powinien nawiazywac w swoim porownaniu do pierwszego tekstu.<br>Krotkie, dwu- czy trzyzdaniowe porownanie utworow literackich na koncu wypracowania jest niewystarczajace.<br>Mozliwe plaszczyzny porownania obu tekstow: czas (jego znaczenia, doswiadczanie, rola wspomnien, pamietania); zdarzenia (w jaki sposob porzadkujemy je w czasie i wpisujemy w tok narracji); tworzenie opowiesci czy -- szerzej -- literatury (funkcji, typow narracji, rola wyobrazni); relacja miedzy realnym a zmyslonym.<br>Tekst Schulza ma charakter wykladu (traktowanie odbiorcy, podobienstwo sytuacji komunikacyjnej, dominowanie funkcji impresywnej i ekspresywnej).<br>Tekst Konwickiego to wywod autorefleksyjny (odbiorca i nadawca moze byc ta sama osoba); kontekst osobistej sytuacji: starosci, przemijania, smierci.</p>"}]}