{"id":"wos-2006-maj-matura-rozszerzona/zad/33","paper_id":"wos-2006-maj-matura-rozszerzona","number":"33","points":30,"ptype":"open","subject":"wos","category":"matura","year":2006,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Zadanie 33. (30 pkt)\nUwzględniając poniższy tekst, opracuj wybrany przez siebie temat. Wykorzystaj przynajmniej\ntrzy materiały źródłowe zamieszczone w tym arkuszu.\n„Analiza pojęcia ojczyzny i jej związku z ojcostwem i rodzeniem tłumaczy zasadniczo\nwartość moralną patriotyzmu. Jeśli pytamy o miejsce patriotyzmu w Dekalogu, to odpowiedź\njest jednoznaczna: wchodzi on w zakres czwartego przykazania, które zobowiązuje nas, aby\nczcić ojca i matkę. [ ] Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii,\ntradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również\ndzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie\ntego dobra, jakim jest ojczyzna. [ ] Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli\njako taka, jest też wielkim obowiązkiem. Analiza dziejów dawniejszych i współczesnych\ndowodzi, że Polacy mieli odwagę, nawet w stopniu heroicznym, dzięki której potrafili\nwywiązywać się z tego obowiązku, gdy chodziło o obronę ojczyzny jako naczelnego dobra.\nNie oznacza to, że w niektórych okresach nie można było dostrzec osłabienia tej gotowości\ndo ofiary, jakiej wymagało wprowadzanie w życie wartości i ideałów związanych z pojęciem\n11\nArkusz II\nojczyzny. Były to te momenty, w których prywata i tradycyjny polski indywidualizm dawały\no sobie znać jako przeszkody. [ ]\nTożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczana i ożywiana przez\nto, co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka:\ntego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie\ndostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle\nich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób wyzwolić się od tego zagrożenia.\nCharakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje dobro własnego narodu i tylko\ndo niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny,\nprzyznaje wszystkim innym narodom takie same prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do\nuporządkowanej miłości społecznej”.\nŹródło: Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 71-73.","answer":null,"answer_text":"33.1\n33.2\n33.3\nMaks. liczba pkt\n1\n28\n1\n1\nWypełnia\negzaminator! Uzyskana liczba pkt\n12\nArkusz II\ngodności osoby ludzkiej i praw człowieka, obrona demokracji, wolności\ni równości obywateli Unii i państw członkowskich, jak również organizowanie\ndziałań\nUnii\nEuropejskiej\nna\nzasadach\nsolidarności,\npomocniczości\ni proporcjonalności.\nNie ma wątpliwości, że integracja europejska stanowi wyzwanie dla\ntradycyjnych wartości i pojęć, czasem odbierane jako zagrożenie. Do zespołu\ntych wartości należy idea ojczyzny (rozumianej jako zbiorowość kulturowa,\nnarodowa i jako system wartości), oparta na silnie podkreślanej koncepcji\npaństwa narodowego. Wiąże się z nią idea patriotyzmu wyrastająca\nz doświadczenia obrony tożsamości narodowej przed obcymi wpływami. W tym\nkontekście pojawia się też doktryna dobra wspólnego - działania\nzorientowanego na identyfikację i obronę interesu wyrastającego ponad sumę\ninteresów jednostkowych - przez niektórych wpisywana w kontekst integracji\neuropejskiej.\nWydaje się, że szereg tych obaw jest złudnych. Zgodnie z zapisami\n„Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy”, który stanowi przecież\nzbiór obowiązujących praw, w centrum funkcjonowania UE znajduje się\npodmiotowość państw członkowskich. Wyraża ją przekonująco mocne\nakcentowanie roli zasady pomocniczości, zgodnie z którą Unia podejmuje\ndziałania tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele zamierzonego\ndziałania nie mogą zostać osiągnięte w sposób wystarczający przez państwa\nczłonkowskie. Uznaje ona pierwszeństwo działań państw członkowskich,\nnatomiast swoje kompetencje uzasadnia troską o prawidłową realizację\nprzywołanych przeze mnie na początku wartości, które UE chroni. Z drugiej\nstrony pragnę zwrócić uwagę na rolę prawa wtórnego europejskiego\n(dyrektywy, rozporządzenia itp.), które zgodnie z zasadami prawnego moralizmu\nlub paternalizmu (jest o nich mowa w tekście Michała Królikowskiego\npt. „Czyje cele, które wartości”) może kreować określoną, własną wizję\nporządku prawnego. Nadużywanie działań odwołujących się do tych zasad,\nmogłoby z kolei doprowadzić do ograniczania tych prawnych rozwiązań\nkrajowych, które chronią odpowiednio zidentyfikowane dobro wspólne. Obawa,\n13\nArkusz II\nktórą wyraziłam, zostaje jednak osłabiona dzięki respektowaniu zasad\nproporcjonalności i pomocniczości oraz uznawaniu podmiotowości państw\nczłonkowskich. Organy UE nie mogą - przynajmniej teoretycznie - narzucać\ndanemu narodowi swojej woli wbrew dobru wspólnemu, o ile da się je pogodzić\nz wartościami wspólnymi dla wszystkich narodów europejskich.\nTrudno nie spostrzec, że integracja europejska nie stanowi realnego\nzagrożenia dla prawidłowo ujętego pojęcia patriotyzmu i ojczyzny. Jak zauważa\nJan Paweł II, serce każdego narodu politycznego i kulturowego, a zatem\ntakiego, który związany jest z tożsamością kulturowo-historyczną, stanowi\npojęcie ojczyzny - tego, co ojczyste, związane z dziedzictwem rodaków, dobrem\nbliskim każdemu z nas i jednocześnie przez nas wszystkich dzielonym. Jest nim\nrównież pojęcie patriotyzmu, które podkreśla znaczenie narodu i ojczyzny, ale\njednocześnie nie przeradza się w zamknięty i niechętny innym nacjonalizm.\nPozwala obrać „drogę do uporządkowanej miłości społecznej”, a przecież nie\nsposób zaprzeczyć, że droga ta opiera się na poszanowaniu dobra wspólnego\ntak poszczególnych narodów, jak i „narodu europejskiego”, uznaniu zasady\npomocniczości i pluralizmu.\nWskazuje się, że integracja europejska może stanowić sama z siebie\nzaprzeczenie tradycyjnego ujęcia idei państwa narodowego. W świetle\npowyższych uwag taka teza nie wydaje się do końca trafna. Warto chyba\npowołać się, parafrazując nieco, raz jeszcze na Jana Pawła II, który\nprzestrzegając nas przed nadmiernym indywidualizmem i prywatą, oponował\nprzeciwko\nnadmiernym\ntendencjom\nseparatystycznym\nodnoszącym\nsię\ndo podmiotowości wspólnot kulturowych. Prawdą jest, że proces integracji\npowoduje, że państwa przestają być typowymi suwerenami, w pełni niezależnymi\nod\nzewnętrznego\npodmiotu,\nale\nstają\nsię\nczłonkami\nwspólnego\ni zorganizowanego\ndziałania,\nktóre\nprzez\nprzyjęcie\npewnej\nformy\norganizacyjnej ogranicza ich niezależność. Jednak z drugiej strony wspiera\nrealizację dzielonych przez nie celów i wartości, stanowiąc dla narodu kolejną\nszansę jego promocji.\n14\nArkusz II\nTemat 2\nJedną z najważniejszych cech współczesnych demokracji, wyrastających\nz tradycji obywatelstwa i liberalizmu, jest jawność życia publicznego. Stanowi\nto nie tylko przywilej wypracowany w doświadczeniu historycznym i rozwoju\nmyśli politycznej, ale istotny składnik gwarancji praw jednostki i mniejszości,\njak również mechanizmów kontrolnych sprawowania władzy publicznej.\nDo najważniejszych cech jawnego życia publicznego we współczesnej\ndemokracji należy zaliczyć: usankcjonowany pluralizm poglądów i argumentacji\nw debatach publicznych, uczestnictwo ugrupowań politycznych w debacie\npublicznej, które jest niejednokrotnie kształtowanie przez chęć uzyskania\npoparcia społecznego dla konkretnych rozwiązań społecznych i prawnych,\nw końcu - odpowiedzialność polityczną, która pozwala realizować mechanizmy\nweryfikacji prawdomówności, sprawności i rzetelności samych polityków, jak\nrównież podejmowanych przez nich działań.\nNie ma wątpliwości, że wszystkie elementy jawnego życia publicznego są\npodatne na dysonans jaki występuje między ideą dobra wspólnego i tendencją\ndo „tradycyjnego polskiego indywidualizmu i prywaty”, o której pisze Jan\nPaweł II. Idea dobra wspólnego ukierunkowuje wspólne działanie na realizację\ntego, co wyrasta ponad sumę interesów jednostkowych. Indywidualizm\nzniekształca tak wypracowany kompromis żądaniem uwzględnienia prywatnego\ninteresu, niezależnie od jego relacji do dobra wspólnego.\nAnalizując wspomniany dysonans, trzeba zwrócić uwagę na znużenie\nretoryką rządzących i brakiem wymiernych efektów realizacji programów\npolitycznych, nieustające kłótnie i rozczarowanie spowodowane brakiem\ndziałania polityków na rzecz dobra wspólnego (o problemach tych piszą\nM. Janicki, W. Władyka). Wobec powyższego zanika rozumienie idei dobra\nwspólnego. Język życia publicznego, zamiast przejrzycie definiować realizowane\ncele (nawet te, które podlegają ograniczeniom wynikającym ze stosowania zasad\nprawnego moralizmu, pluralizmu lub zasady krzywdy) staje się nieprzejrzysty. W\nzwiązku z tym koncepcja odpowiedzialności politycznej wymyka się kryteriom\n15\nArkusz II\nracjonalnej oceny odnoszonej do idei dobra wspólnego. W konsekwencji zasady\ni programy polityczne - jak wskazuje to K. Minoque - tracą intelektualną\nspójność, stając się podatne na bieżący koniunkturalizm, jakże odległy od dobra\nwspólnego, a zarazem jakże bliski tradycji pejoratywnie ocenianego\nindywidualizmu i partykularyzmu. Przestają też niejednokrotnie odgrywać\ndecydującą rolę w życiu publicznym.\nPrzedstawione wyżej zagrożenia dla realizacji idei dobra wspólnego\nnależy ocenić jako realne i poważne. Co może stanowić dla nich przeciwwagę?\nZ\npewnością\nstanowią\nją\ncykliczne\nwybory\npowszechne,\nktóre\nsą\nnajpoważniejszym sprawdzianem odpowiedzialności politycznej. Czyż nie jest\nznaczące, że ponad połowa posłów nie zostaje wybrana na następną kadencję,\nco z pewnością stanowi odpowiedź na politykę cyniczną, o której pisze\nJ. Paradowska\ni\nJ. Baczyński.\nDrugą\nprzeciwwagą\njest\noczywiście\nfunkcjonowanie wolnych i niezależnych mediów. To one mogą ukazywać,\nże programy, które biorą początek w szczytnych ideach, mogą ulec w praktyce\nwypaczeniu, powodując że realizacje konkretnych programów politycznych\nsą dalekie od zamierzonego efektu. One też mogą ukazywać wzorce\npostępowania w życiu publicznym, odwołujące się do ogólnie przyjętego systemu\nwartości. Będąc częścią życia publicznego mogą więc ukierunkowywać\ndziałania podejmowane w społeczeństwie demokratycznym nie tyle w kierunku\n„prywaty i tradycyjnego polskiego indywidualizmu”, ile w stronę troski o dobro\nwspólne.\nJakże przekonująco brzmią w tym kontekście słowa Jana Pawła II,\nże nawet programy sięgające do naszego poczucia sprawiedliwości, najbardziej\ndla nas bliskiego, mogą w praktyce zaprzeczyć jej istocie.\n16\nArkusz II\nBrudnopis (nie podlega ocenie)","solution":null,"image":"img/wos-2006-maj-matura-rozszerzona/zad-33.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":10,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"WOS · Matura · maj 2006 (rozszerzona)","subject_label":"WOS","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 33. (30 pkt)<br>Uwzględniając poniższy tekst, opracuj wybrany przez siebie temat. Wykorzystaj przynajmniej<br>trzy materiały źródłowe zamieszczone w tym arkuszu.<br>„Analiza pojęcia ojczyzny i jej związku z ojcostwem i rodzeniem tłumaczy zasadniczo<br>wartość moralną patriotyzmu. Jeśli pytamy o miejsce patriotyzmu w Dekalogu, to odpowiedź<br>jest jednoznaczna: wchodzi on w zakres czwartego przykazania, które zobowiązuje nas, aby<br>czcić ojca i matkę. [ ] Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii,<br>tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również<br>dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie<br>tego dobra, jakim jest ojczyzna. [ ] Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli<br>jako taka, jest też wielkim obowiązkiem. Analiza dziejów dawniejszych i współczesnych<br>dowodzi, że Polacy mieli odwagę, nawet w stopniu heroicznym, dzięki której potrafili<br>wywiązywać się z tego obowiązku, gdy chodziło o obronę ojczyzny jako naczelnego dobra.<br>Nie oznacza to, że w niektórych okresach nie można było dostrzec osłabienia tej gotowości<br>do ofiary, jakiej wymagało wprowadzanie w życie wartości i ideałów związanych z pojęciem<br>11<br>Arkusz II<br>ojczyzny. Były to te momenty, w których prywata i tradycyjny polski indywidualizm dawały<br>o sobie znać jako przeszkody. [ ]<br>Tożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczana i ożywiana przez<br>to, co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka:<br>tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie<br>dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle<br>ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób wyzwolić się od tego zagrożenia.<br>Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje dobro własnego narodu i tylko<br>do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny,<br>przyznaje wszystkim innym narodom takie same prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do<br>uporządkowanej miłości społecznej”.<br>Źródło: Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 71-73.</p>","answer_text_html":"<p>33.1<br>33.2<br>33.3<br>Maks. liczba pkt<br>1<br>28<br>1<br>1<br>Wypełnia<br>egzaminator! Uzyskana liczba pkt<br>12<br>Arkusz II<br>godności osoby ludzkiej i praw człowieka, obrona demokracji, wolności<br>i równości obywateli Unii i państw członkowskich, jak również organizowanie<br>działań<br>Unii<br>Europejskiej<br>na<br>zasadach<br>solidarności,<br>pomocniczości<br>i proporcjonalności.<br>Nie ma wątpliwości, że integracja europejska stanowi wyzwanie dla<br>tradycyjnych wartości i pojęć, czasem odbierane jako zagrożenie. Do zespołu<br>tych wartości należy idea ojczyzny (rozumianej jako zbiorowość kulturowa,<br>narodowa i jako system wartości), oparta na silnie podkreślanej koncepcji<br>państwa narodowego. Wiąże się z nią idea patriotyzmu wyrastająca<br>z doświadczenia obrony tożsamości narodowej przed obcymi wpływami. W tym<br>kontekście pojawia się też doktryna dobra wspólnego - działania<br>zorientowanego na identyfikację i obronę interesu wyrastającego ponad sumę<br>interesów jednostkowych - przez niektórych wpisywana w kontekst integracji<br>europejskiej.<br>Wydaje się, że szereg tych obaw jest złudnych. Zgodnie z zapisami<br>„Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy”, który stanowi przecież<br>zbiór obowiązujących praw, w centrum funkcjonowania UE znajduje się<br>podmiotowość państw członkowskich. Wyraża ją przekonująco mocne<br>akcentowanie roli zasady pomocniczości, zgodnie z którą Unia podejmuje<br>działania tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele zamierzonego<br>działania nie mogą zostać osiągnięte w sposób wystarczający przez państwa<br>członkowskie. Uznaje ona pierwszeństwo działań państw członkowskich,<br>natomiast swoje kompetencje uzasadnia troską o prawidłową realizację<br>przywołanych przeze mnie na początku wartości, które UE chroni. Z drugiej<br>strony pragnę zwrócić uwagę na rolę prawa wtórnego europejskiego<br>(dyrektywy, rozporządzenia itp.), które zgodnie z zasadami prawnego moralizmu<br>lub paternalizmu (jest o nich mowa w tekście Michała Królikowskiego<br>pt. „Czyje cele, które wartości”) może kreować określoną, własną wizję<br>porządku prawnego. Nadużywanie działań odwołujących się do tych zasad,<br>mogłoby z kolei doprowadzić do ograniczania tych prawnych rozwiązań<br>krajowych, które chronią odpowiednio zidentyfikowane dobro wspólne. Obawa,<br>13<br>Arkusz II<br>którą wyraziłam, zostaje jednak osłabiona dzięki respektowaniu zasad<br>proporcjonalności i pomocniczości oraz uznawaniu podmiotowości państw<br>członkowskich. Organy UE nie mogą - przynajmniej teoretycznie - narzucać<br>danemu narodowi swojej woli wbrew dobru wspólnemu, o ile da się je pogodzić<br>z wartościami wspólnymi dla wszystkich narodów europejskich.<br>Trudno nie spostrzec, że integracja europejska nie stanowi realnego<br>zagrożenia dla prawidłowo ujętego pojęcia patriotyzmu i ojczyzny. Jak zauważa<br>Jan Paweł II, serce każdego narodu politycznego i kulturowego, a zatem<br>takiego, który związany jest z tożsamością kulturowo-historyczną, stanowi<br>pojęcie ojczyzny - tego, co ojczyste, związane z dziedzictwem rodaków, dobrem<br>bliskim każdemu z nas i jednocześnie przez nas wszystkich dzielonym. Jest nim<br>również pojęcie patriotyzmu, które podkreśla znaczenie narodu i ojczyzny, ale<br>jednocześnie nie przeradza się w zamknięty i niechętny innym nacjonalizm.<br>Pozwala obrać „drogę do uporządkowanej miłości społecznej”, a przecież nie<br>sposób zaprzeczyć, że droga ta opiera się na poszanowaniu dobra wspólnego<br>tak poszczególnych narodów, jak i „narodu europejskiego”, uznaniu zasady<br>pomocniczości i pluralizmu.<br>Wskazuje się, że integracja europejska może stanowić sama z siebie<br>zaprzeczenie tradycyjnego ujęcia idei państwa narodowego. W świetle<br>powyższych uwag taka teza nie wydaje się do końca trafna. Warto chyba<br>powołać się, parafrazując nieco, raz jeszcze na Jana Pawła II, który<br>przestrzegając nas przed nadmiernym indywidualizmem i prywatą, oponował<br>przeciwko<br>nadmiernym<br>tendencjom<br>separatystycznym<br>odnoszącym<br>się<br>do podmiotowości wspólnot kulturowych. Prawdą jest, że proces integracji<br>powoduje, że państwa przestają być typowymi suwerenami, w pełni niezależnymi<br>od<br>zewnętrznego<br>podmiotu,<br>ale<br>stają<br>się<br>członkami<br>wspólnego<br>i zorganizowanego<br>działania,<br>które<br>przez<br>przyjęcie<br>pewnej<br>formy<br>organizacyjnej ogranicza ich niezależność. Jednak z drugiej strony wspiera<br>realizację dzielonych przez nie celów i wartości, stanowiąc dla narodu kolejną<br>szansę jego promocji.<br>14<br>Arkusz II<br>Temat 2<br>Jedną z najważniejszych cech współczesnych demokracji, wyrastających<br>z tradycji obywatelstwa i liberalizmu, jest jawność życia publicznego. Stanowi<br>to nie tylko przywilej wypracowany w doświadczeniu historycznym i rozwoju<br>myśli politycznej, ale istotny składnik gwarancji praw jednostki i mniejszości,<br>jak również mechanizmów kontrolnych sprawowania władzy publicznej.<br>Do najważniejszych cech jawnego życia publicznego we współczesnej<br>demokracji należy zaliczyć: usankcjonowany pluralizm poglądów i argumentacji<br>w debatach publicznych, uczestnictwo ugrupowań politycznych w debacie<br>publicznej, które jest niejednokrotnie kształtowanie przez chęć uzyskania<br>poparcia społecznego dla konkretnych rozwiązań społecznych i prawnych,<br>w końcu - odpowiedzialność polityczną, która pozwala realizować mechanizmy<br>weryfikacji prawdomówności, sprawności i rzetelności samych polityków, jak<br>również podejmowanych przez nich działań.<br>Nie ma wątpliwości, że wszystkie elementy jawnego życia publicznego są<br>podatne na dysonans jaki występuje między ideą dobra wspólnego i tendencją<br>do „tradycyjnego polskiego indywidualizmu i prywaty”, o której pisze Jan<br>Paweł II. Idea dobra wspólnego ukierunkowuje wspólne działanie na realizację<br>tego, co wyrasta ponad sumę interesów jednostkowych. Indywidualizm<br>zniekształca tak wypracowany kompromis żądaniem uwzględnienia prywatnego<br>interesu, niezależnie od jego relacji do dobra wspólnego.<br>Analizując wspomniany dysonans, trzeba zwrócić uwagę na znużenie<br>retoryką rządzących i brakiem wymiernych efektów realizacji programów<br>politycznych, nieustające kłótnie i rozczarowanie spowodowane brakiem<br>działania polityków na rzecz dobra wspólnego (o problemach tych piszą<br>M. Janicki, W. Władyka). Wobec powyższego zanika rozumienie idei dobra<br>wspólnego. Język życia publicznego, zamiast przejrzycie definiować realizowane<br>cele (nawet te, które podlegają ograniczeniom wynikającym ze stosowania zasad<br>prawnego moralizmu, pluralizmu lub zasady krzywdy) staje się nieprzejrzysty. W<br>związku z tym koncepcja odpowiedzialności politycznej wymyka się kryteriom<br>15<br>Arkusz II<br>racjonalnej oceny odnoszonej do idei dobra wspólnego. W konsekwencji zasady<br>i programy polityczne - jak wskazuje to K. Minoque - tracą intelektualną<br>spójność, stając się podatne na bieżący koniunkturalizm, jakże odległy od dobra<br>wspólnego, a zarazem jakże bliski tradycji pejoratywnie ocenianego<br>indywidualizmu i partykularyzmu. Przestają też niejednokrotnie odgrywać<br>decydującą rolę w życiu publicznym.<br>Przedstawione wyżej zagrożenia dla realizacji idei dobra wspólnego<br>należy ocenić jako realne i poważne. Co może stanowić dla nich przeciwwagę?<br>Z<br>pewnością<br>stanowią<br>ją<br>cykliczne<br>wybory<br>powszechne,<br>które<br>są<br>najpoważniejszym sprawdzianem odpowiedzialności politycznej. Czyż nie jest<br>znaczące, że ponad połowa posłów nie zostaje wybrana na następną kadencję,<br>co z pewnością stanowi odpowiedź na politykę cyniczną, o której pisze<br>J. Paradowska<br>i<br>J. Baczyński.<br>Drugą<br>przeciwwagą<br>jest<br>oczywiście<br>funkcjonowanie wolnych i niezależnych mediów. To one mogą ukazywać,<br>że programy, które biorą początek w szczytnych ideach, mogą ulec w praktyce<br>wypaczeniu, powodując że realizacje konkretnych programów politycznych<br>są dalekie od zamierzonego efektu. One też mogą ukazywać wzorce<br>postępowania w życiu publicznym, odwołujące się do ogólnie przyjętego systemu<br>wartości. Będąc częścią życia publicznego mogą więc ukierunkowywać<br>działania podejmowane w społeczeństwie demokratycznym nie tyle w kierunku<br>„prywaty i tradycyjnego polskiego indywidualizmu”, ile w stronę troski o dobro<br>wspólne.<br>Jakże przekonująco brzmią w tym kontekście słowa Jana Pawła II,<br>że nawet programy sięgające do naszego poczucia sprawiedliwości, najbardziej<br>dla nas bliskiego, mogą w praktyce zaprzeczyć jej istocie.<br>16<br>Arkusz II<br>Brudnopis (nie podlega ocenie)</p>","solutions":[]}