{"id":"wos-2007-maj-matura-rozszerzona/zad/13","paper_id":"wos-2007-maj-matura-rozszerzona","number":"13","points":3,"ptype":"open","subject":"wos","category":"matura","year":2007,"month":"maj","level":"rozszerzona","text":"Zadanie 13. (3 pkt)\nNa podstawie tekstu wykonaj polecenia.\nRozmowa Joanny Blewąskiej i Marcina Markowskiego z prof. Wielisławą Warzywodą-\n-Kruszyńską „Politycy nic nie wiedzą o biedzie”, „Gazeta Wyborcza” 20.09.2005.\nŻeby z biedą walczyć, trzeba ten problem znać. Wiedzieć, gdzie jest bieda, jak powstaje,\nkomu najbardziej zagraża. Czy politycy to wiedzą?\n- Teoretycznie powinni, bo informują o tym m.in. opracowania GUS, raporty Banku\nŚwiatowego. Ale żeby się dowiedzieć, trzeba problem uznać za ważny i chcieć go poznać.\nA z tym jest gorzej. Politycy i ludzie biedni należą do odmiennych społecznych światów.\nPierwsi lokują się wysoko pod względem dochodów, pozycji, konsumpcji, a drudzy - nisko.\nJuż dawno dowiedziono, że wzajemna znajomość warunków życia ludzi z dwóch krańców\ndrabiny społecznej jest bardzo ograniczona. Liczby w raportach nie przekładają się zapewne\nna wiedzę o ludziach borykających się z trudnościami. Kilka lat temu przekazałam\nówczesnemu wojewodzie łódzkiemu raport z badań nad enklawami biedy na terenie miasta\ni zapanowała cisza. Jeśli nawet wojewoda go przeczytał, nie podjął żadnych działań, które\nmogłyby świadczyć o tym, że przejął się wynikami. Ale po kilku latach zadzwonił do mnie\nz pytaniem, czy nadal zajmuję się biedą i zaprosił na spotkanie. Po to - jak się okazało - by\nprzedstawić mi biedne dziecko. Problem biedy przedarł się do jego świadomości dopiero\nwtedy, gdy napotkał żywy na nią dowód, żywy egzemplarz. Sytuacji nie ułatwia to,\nże informacje o ludziach biednych przekazywane są często w atmosferze skandalu. Dewastują\nmieszkania, kradną prąd, biją dzieci, piją. Powstaje wrażenie, że bieda równa się patologii.\nTo prowadzi do przekonania, że nie ma się co tak biednymi przejmować, bo sami są sobie\nwinni. Na dodatek, instytucje publiczne, powołane do pomocy biednym, nie dają pełnego\nobrazu życia w biedzie. Nie informują się wzajemnie, patrzą na problem wąsko, zgodnie z im\nprzypisanymi zadaniami: urzędy pracy nie interesują się dziećmi bezrobotnych, szkoła nie\nzastanawia się nad statusem rodziców, pielęgniarki środowiskowe nie mają obowiązku\nkontaktowania się z pomocą społeczną itd. Życie ludzi biednych przedostaje się\ndo świadomości polityków jako „pokawałkowane”.\nPoza tym bieda jest tematem nieprzyjemnym.\nJak walczyć z biedą?\n- Skoncentrować się na dzieciach. Z dwóch powodów - bieda dziecka nie jest jego winą.\nDziecko niczego przecież nie zaniedbało, nie dokonało złego wyboru, nie zaprzepaściło\nżadnej szansy. Po drugie - szanse na wyrwanie z biedy dziecka są większe niż dorosłego,\nchoćby dlatego, że dziecko stoi na początku drogi życiowej. Trzeba stwarzać mu warunki\ndo nauki, organizować zajęcia pozaszkolne i wyrównawcze, zapewnić dostęp do Internetu,\nkupować książki, pokazywać dobre wzorce, ludzi, którzy skorzystali na tym, że przykładali\nsię w dzieciństwie do nauki. Słowem - wyrwać z getta biedy rodziny, kamienicy, ulicy, przy\nktórej to dziecko mieszka. Dorosłym pomóc trudniej. Nawet jeśli po ukończeniu iluś tam\nkursów znajdą wreszcie pracę, to raczej nie tak dobrze płatną i nie na tak długo,\nby zapomnieli o biedzie. Oni stracili swoją szansę wtedy, gdy byli dziećmi.\nPoziom rozszerzony\n7\nCzy z biedą można walczyć skutecznie? Rządy tworzą przecież politycy, którzy o życiu\nw biedzie nic nie wiedzą.\n- Powiem tak: z biedą należy walczyć. Ta walka powinna stać się priorytetem na najbliższe\nlata. W Polsce już powstaje bowiem kultura biedy. Stan pogodzenia się z nią, kiedy człowiek\nprzestaje szukać pracy, nie wstydzi się zasiłku, bez sprzeciwu dziedziczy biedę po rodzicach\ni sam przekazuje ją własnym dzieciom. I nie ma nawet pretensji do losu. Państwo, w którym\nkwitnie kultura biedy, nie ma szacunku obywateli i odsuwa się od standardów nowoczesnej\neuropejskiej cywilizacji.\n13.A. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej, politycy\nnie dostrzegają problemu biedy (podaj 3 argumenty).\n13.B. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, instytucje powołane\ndo pomocy ubogim nie są efektywne w działaniu (podaj 3 argumenty).\n13.C. Podaj, na czym, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, należy skupić działania,\nby zmniejszyć problem biedy. Uzasadnij swoją odpowiedź.\nNr zadania\n13.\nMaks. liczba pkt\n3\nWypełnia\negzaminator! Uzyskana liczba pkt\nPoziom rozszerzony\n8","answer":null,"answer_text":"Zadanie 13. (3 pkt)\nNa podstawie tekstu wykonaj polecenia.\nRozmowa Joanny Blewąskiej i Marcina Markowskiego z prof. Wielisławą Warzywodą-\n-Kruszyńską „Politycy nic nie wiedzą o biedzie”, „Gazeta Wyborcza” 20.09.2005.\nŻeby z biedą walczyć, trzeba ten problem znać. Wiedzieć, gdzie jest bieda, jak powstaje,\nkomu najbardziej zagraża. Czy politycy to wiedzą?\n- Teoretycznie powinni, bo informują o tym m.in. opracowania GUS, raporty Banku\nŚwiatowego. Ale żeby się dowiedzieć, trzeba problem uznać za ważny i chcieć go poznać.\nA z tym jest gorzej. Politycy i ludzie biedni należą do odmiennych społecznych światów.\nPierwsi lokują się wysoko pod względem dochodów, pozycji, konsumpcji, a drudzy - nisko.\nJuż dawno dowiedziono, że wzajemna znajomość warunków życia ludzi z dwóch krańców\ndrabiny społecznej jest bardzo ograniczona. Liczby w raportach nie przekładają się zapewne\nna wiedzę o ludziach borykających się z trudnościami. Kilka lat temu przekazałam\nówczesnemu wojewodzie łódzkiemu raport z badań nad enklawami biedy na terenie miasta\ni zapanowała cisza. Jeśli nawet wojewoda go przeczytał, nie podjął żadnych działań, które\nmogłyby świadczyć o tym, że przejął się wynikami. Ale po kilku latach zadzwonił do mnie\nz pytaniem, czy nadal zajmuję się biedą i zaprosił na spotkanie. Po to - jak się okazało - by\nprzedstawić mi biedne dziecko. Problem biedy przedarł się do jego świadomości dopiero\nwtedy, gdy napotkał żywy na nią dowód, żywy egzemplarz. Sytuacji nie ułatwia to,\nże informacje o ludziach biednych przekazywane są często w atmosferze skandalu. Dewastują\nmieszkania, kradną prąd, biją dzieci, piją. Powstaje wrażenie, że bieda równa się patologii.\nTo prowadzi do przekonania, że nie ma się co tak biednymi przejmować, bo sami są sobie\nwinni. Na dodatek, instytucje publiczne, powołane do pomocy biednym, nie dają pełnego\nobrazu życia w biedzie. Nie informują się wzajemnie, patrzą na problem wąsko, zgodnie z im\nprzypisanymi zadaniami: urzędy pracy nie interesują się dziećmi bezrobotnych, szkoła nie\nzastanawia się nad statusem rodziców, pielęgniarki środowiskowe nie mają obowiązku\nkontaktowania się z pomocą społeczną itd. Życie ludzi biednych przedostaje się\ndo świadomości polityków jako „pokawałkowane”.\nPoza tym bieda jest tematem nieprzyjemnym.\nJak walczyć z biedą?\n- Skoncentrować się na dzieciach. Z dwóch powodów - bieda dziecka nie jest jego winą.\nDziecko niczego przecież nie zaniedbało, nie dokonało złego wyboru, nie zaprzepaściło\nżadnej szansy. Po drugie - szanse na wyrwanie z biedy dziecka są większe niż dorosłego,\nchoćby dlatego, że dziecko stoi na początku drogi życiowej. Trzeba stwarzać mu warunki\ndo nauki, organizować zajęcia pozaszkolne i wyrównawcze, zapewnić dostęp do Internetu,\nkupować książki, pokazywać dobre wzorce, ludzi, którzy skorzystali na tym, że przykładali\nsię w dzieciństwie do nauki. Słowem - wyrwać z getta biedy rodziny, kamienicy, ulicy, przy\nktórej to dziecko mieszka. Dorosłym pomóc trudniej. Nawet jeśli po ukończeniu iluś tam\nkursów znajdą wreszcie pracę, to raczej nie tak dobrze płatną i nie na tak długo,\nby zapomnieli o biedzie. Oni stracili swoją szansę wtedy, gdy byli dziećmi.\nPoziom rozszerzony\n7\nCzy z biedą można walczyć skutecznie? Rządy tworzą przecież politycy, którzy o życiu\nw biedzie nic nie wiedzą.\n- Powiem tak: z biedą należy walczyć. Ta walka powinna stać się priorytetem na najbliższe\nlata. W Polsce już powstaje bowiem kultura biedy. Stan pogodzenia się z nią, kiedy człowiek\nprzestaje szukać pracy, nie wstydzi się zasiłku, bez sprzeciwu dziedziczy biedę po rodzicach\ni sam przekazuje ją własnym dzieciom. I nie ma nawet pretensji do losu. Państwo, w którym\nkwitnie kultura biedy, nie ma szacunku obywateli i odsuwa się od standardów nowoczesnej\neuropejskiej cywilizacji.\n13.A. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej, politycy\nnie dostrzegają problemu biedy (podaj 3 argumenty).\nNa przykład:\n• wiedzę na temat problemu biedy czerpią z danych statystycznych,\n• postrzegają problem biedy poprzez obraz kreowany w mediach,\n• znajdują się na przeciwnym krańcu drabiny społecznej.\n13.B. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, instytucje powołane\ndo pomocy ubogim nie są efektywne w działaniu (podaj 3 argumenty).\nNa przykład:\n• każda z instytucji działa tylko w wąskim zakresie,\n• instytucje nie informują się wzajemnie o sytuacji i posiadanych danych,\n• powierzchowne traktowanie problemu i brak chęci ustalania przyczyn.\n13.C. Podaj, na czym, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, należy skupić działania,\nby zmniejszyć problem biedy. Uzasadnij swoją odpowiedź.\nNa przykład:\nZdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, aby zmniejszyć problem biedy należy\nskoncentrować się na zapewnieniu dobrych warunków edukacji dla dzieci\ni młodzieży. Dzieciom można pomóc skuteczniej i łatwiej, gdyż im szybciej\nwyrwie się osobę z biedy, tym szybciej o niej zapomina. Za wszelką cenę należy\nprzeciwdziałać zjawisku dziedziczenia biedy.\nNr zadania\n13.\nMaks. liczba pkt\n3\nWypełnia\negzaminator! Uzyskana liczba pkt\nPoziom rozszerzony\n8","solution":null,"image":"img/wos-2007-maj-matura-rozszerzona/zad-13.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":6,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":"ocr","solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"WOS · Matura · maj 2007 (rozszerzona)","subject_label":"WOS","category_label":"Matura","text_html":"<p>Zadanie 13. (3 pkt)<br>Na podstawie tekstu wykonaj polecenia.<br>Rozmowa Joanny Blewąskiej i Marcina Markowskiego z prof. Wielisławą Warzywodą-<br>-Kruszyńską „Politycy nic nie wiedzą o biedzie”, „Gazeta Wyborcza” 20.09.2005.<br>Żeby z biedą walczyć, trzeba ten problem znać. Wiedzieć, gdzie jest bieda, jak powstaje,<br>komu najbardziej zagraża. Czy politycy to wiedzą?</p>\n<ul><li>Teoretycznie powinni, bo informują o tym m.in. opracowania GUS, raporty Banku</li></ul>\n<p>Światowego. Ale żeby się dowiedzieć, trzeba problem uznać za ważny i chcieć go poznać.<br>A z tym jest gorzej. Politycy i ludzie biedni należą do odmiennych społecznych światów.<br>Pierwsi lokują się wysoko pod względem dochodów, pozycji, konsumpcji, a drudzy - nisko.<br>Już dawno dowiedziono, że wzajemna znajomość warunków życia ludzi z dwóch krańców<br>drabiny społecznej jest bardzo ograniczona. Liczby w raportach nie przekładają się zapewne<br>na wiedzę o ludziach borykających się z trudnościami. Kilka lat temu przekazałam<br>ówczesnemu wojewodzie łódzkiemu raport z badań nad enklawami biedy na terenie miasta<br>i zapanowała cisza. Jeśli nawet wojewoda go przeczytał, nie podjął żadnych działań, które<br>mogłyby świadczyć o tym, że przejął się wynikami. Ale po kilku latach zadzwonił do mnie<br>z pytaniem, czy nadal zajmuję się biedą i zaprosił na spotkanie. Po to - jak się okazało - by<br>przedstawić mi biedne dziecko. Problem biedy przedarł się do jego świadomości dopiero<br>wtedy, gdy napotkał żywy na nią dowód, żywy egzemplarz. Sytuacji nie ułatwia to,<br>że informacje o ludziach biednych przekazywane są często w atmosferze skandalu. Dewastują<br>mieszkania, kradną prąd, biją dzieci, piją. Powstaje wrażenie, że bieda równa się patologii.<br>To prowadzi do przekonania, że nie ma się co tak biednymi przejmować, bo sami są sobie<br>winni. Na dodatek, instytucje publiczne, powołane do pomocy biednym, nie dają pełnego<br>obrazu życia w biedzie. Nie informują się wzajemnie, patrzą na problem wąsko, zgodnie z im<br>przypisanymi zadaniami: urzędy pracy nie interesują się dziećmi bezrobotnych, szkoła nie<br>zastanawia się nad statusem rodziców, pielęgniarki środowiskowe nie mają obowiązku<br>kontaktowania się z pomocą społeczną itd. Życie ludzi biednych przedostaje się<br>do świadomości polityków jako „pokawałkowane”.<br>Poza tym bieda jest tematem nieprzyjemnym.<br>Jak walczyć z biedą?</p>\n<ul><li>Skoncentrować się na dzieciach. Z dwóch powodów - bieda dziecka nie jest jego winą.</li></ul>\n<p>Dziecko niczego przecież nie zaniedbało, nie dokonało złego wyboru, nie zaprzepaściło<br>żadnej szansy. Po drugie - szanse na wyrwanie z biedy dziecka są większe niż dorosłego,<br>choćby dlatego, że dziecko stoi na początku drogi życiowej. Trzeba stwarzać mu warunki<br>do nauki, organizować zajęcia pozaszkolne i wyrównawcze, zapewnić dostęp do Internetu,<br>kupować książki, pokazywać dobre wzorce, ludzi, którzy skorzystali na tym, że przykładali<br>się w dzieciństwie do nauki. Słowem - wyrwać z getta biedy rodziny, kamienicy, ulicy, przy<br>której to dziecko mieszka. Dorosłym pomóc trudniej. Nawet jeśli po ukończeniu iluś tam<br>kursów znajdą wreszcie pracę, to raczej nie tak dobrze płatną i nie na tak długo,<br>by zapomnieli o biedzie. Oni stracili swoją szansę wtedy, gdy byli dziećmi.<br>Poziom rozszerzony<br>7<br>Czy z biedą można walczyć skutecznie? Rządy tworzą przecież politycy, którzy o życiu<br>w biedzie nic nie wiedzą.</p>\n<ul><li>Powiem tak: z biedą należy walczyć. Ta walka powinna stać się priorytetem na najbliższe</li></ul>\n<p>lata. W Polsce już powstaje bowiem kultura biedy. Stan pogodzenia się z nią, kiedy człowiek<br>przestaje szukać pracy, nie wstydzi się zasiłku, bez sprzeciwu dziedziczy biedę po rodzicach<br>i sam przekazuje ją własnym dzieciom. I nie ma nawet pretensji do losu. Państwo, w którym<br>kwitnie kultura biedy, nie ma szacunku obywateli i odsuwa się od standardów nowoczesnej<br>europejskiej cywilizacji.<br>13.A. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej, politycy<br>nie dostrzegają problemu biedy (podaj 3 argumenty).<br>13.B. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, instytucje powołane<br>do pomocy ubogim nie są efektywne w działaniu (podaj 3 argumenty).<br>13.C. Podaj, na czym, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, należy skupić działania,<br>by zmniejszyć problem biedy. Uzasadnij swoją odpowiedź.<br>Nr zadania<br>13.<br>Maks. liczba pkt<br>3<br>Wypełnia<br>egzaminator! Uzyskana liczba pkt<br>Poziom rozszerzony<br>8</p>","answer_text_html":"<p>Zadanie 13. (3 pkt)<br>Na podstawie tekstu wykonaj polecenia.<br>Rozmowa Joanny Blewąskiej i Marcina Markowskiego z prof. Wielisławą Warzywodą-<br>-Kruszyńską „Politycy nic nie wiedzą o biedzie”, „Gazeta Wyborcza” 20.09.2005.<br>Żeby z biedą walczyć, trzeba ten problem znać. Wiedzieć, gdzie jest bieda, jak powstaje,<br>komu najbardziej zagraża. Czy politycy to wiedzą?</p>\n<ul><li>Teoretycznie powinni, bo informują o tym m.in. opracowania GUS, raporty Banku</li></ul>\n<p>Światowego. Ale żeby się dowiedzieć, trzeba problem uznać za ważny i chcieć go poznać.<br>A z tym jest gorzej. Politycy i ludzie biedni należą do odmiennych społecznych światów.<br>Pierwsi lokują się wysoko pod względem dochodów, pozycji, konsumpcji, a drudzy - nisko.<br>Już dawno dowiedziono, że wzajemna znajomość warunków życia ludzi z dwóch krańców<br>drabiny społecznej jest bardzo ograniczona. Liczby w raportach nie przekładają się zapewne<br>na wiedzę o ludziach borykających się z trudnościami. Kilka lat temu przekazałam<br>ówczesnemu wojewodzie łódzkiemu raport z badań nad enklawami biedy na terenie miasta<br>i zapanowała cisza. Jeśli nawet wojewoda go przeczytał, nie podjął żadnych działań, które<br>mogłyby świadczyć o tym, że przejął się wynikami. Ale po kilku latach zadzwonił do mnie<br>z pytaniem, czy nadal zajmuję się biedą i zaprosił na spotkanie. Po to - jak się okazało - by<br>przedstawić mi biedne dziecko. Problem biedy przedarł się do jego świadomości dopiero<br>wtedy, gdy napotkał żywy na nią dowód, żywy egzemplarz. Sytuacji nie ułatwia to,<br>że informacje o ludziach biednych przekazywane są często w atmosferze skandalu. Dewastują<br>mieszkania, kradną prąd, biją dzieci, piją. Powstaje wrażenie, że bieda równa się patologii.<br>To prowadzi do przekonania, że nie ma się co tak biednymi przejmować, bo sami są sobie<br>winni. Na dodatek, instytucje publiczne, powołane do pomocy biednym, nie dają pełnego<br>obrazu życia w biedzie. Nie informują się wzajemnie, patrzą na problem wąsko, zgodnie z im<br>przypisanymi zadaniami: urzędy pracy nie interesują się dziećmi bezrobotnych, szkoła nie<br>zastanawia się nad statusem rodziców, pielęgniarki środowiskowe nie mają obowiązku<br>kontaktowania się z pomocą społeczną itd. Życie ludzi biednych przedostaje się<br>do świadomości polityków jako „pokawałkowane”.<br>Poza tym bieda jest tematem nieprzyjemnym.<br>Jak walczyć z biedą?</p>\n<ul><li>Skoncentrować się na dzieciach. Z dwóch powodów - bieda dziecka nie jest jego winą.</li></ul>\n<p>Dziecko niczego przecież nie zaniedbało, nie dokonało złego wyboru, nie zaprzepaściło<br>żadnej szansy. Po drugie - szanse na wyrwanie z biedy dziecka są większe niż dorosłego,<br>choćby dlatego, że dziecko stoi na początku drogi życiowej. Trzeba stwarzać mu warunki<br>do nauki, organizować zajęcia pozaszkolne i wyrównawcze, zapewnić dostęp do Internetu,<br>kupować książki, pokazywać dobre wzorce, ludzi, którzy skorzystali na tym, że przykładali<br>się w dzieciństwie do nauki. Słowem - wyrwać z getta biedy rodziny, kamienicy, ulicy, przy<br>której to dziecko mieszka. Dorosłym pomóc trudniej. Nawet jeśli po ukończeniu iluś tam<br>kursów znajdą wreszcie pracę, to raczej nie tak dobrze płatną i nie na tak długo,<br>by zapomnieli o biedzie. Oni stracili swoją szansę wtedy, gdy byli dziećmi.<br>Poziom rozszerzony<br>7<br>Czy z biedą można walczyć skutecznie? Rządy tworzą przecież politycy, którzy o życiu<br>w biedzie nic nie wiedzą.</p>\n<ul><li>Powiem tak: z biedą należy walczyć. Ta walka powinna stać się priorytetem na najbliższe</li></ul>\n<p>lata. W Polsce już powstaje bowiem kultura biedy. Stan pogodzenia się z nią, kiedy człowiek<br>przestaje szukać pracy, nie wstydzi się zasiłku, bez sprzeciwu dziedziczy biedę po rodzicach<br>i sam przekazuje ją własnym dzieciom. I nie ma nawet pretensji do losu. Państwo, w którym<br>kwitnie kultura biedy, nie ma szacunku obywateli i odsuwa się od standardów nowoczesnej<br>europejskiej cywilizacji.<br>13.A. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej, politycy<br>nie dostrzegają problemu biedy (podaj 3 argumenty).<br>Na przykład:<br>• wiedzę na temat problemu biedy czerpią z danych statystycznych,<br>• postrzegają problem biedy poprzez obraz kreowany w mediach,<br>• znajdują się na przeciwnym krańcu drabiny społecznej.<br>13.B. Wyjaśnij, dlaczego, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, instytucje powołane<br>do pomocy ubogim nie są efektywne w działaniu (podaj 3 argumenty).<br>Na przykład:<br>• każda z instytucji działa tylko w wąskim zakresie,<br>• instytucje nie informują się wzajemnie o sytuacji i posiadanych danych,<br>• powierzchowne traktowanie problemu i brak chęci ustalania przyczyn.<br>13.C. Podaj, na czym, zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, należy skupić działania,<br>by zmniejszyć problem biedy. Uzasadnij swoją odpowiedź.<br>Na przykład:<br>Zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, aby zmniejszyć problem biedy należy<br>skoncentrować się na zapewnieniu dobrych warunków edukacji dla dzieci<br>i młodzieży. Dzieciom można pomóc skuteczniej i łatwiej, gdyż im szybciej<br>wyrwie się osobę z biedy, tym szybciej o niej zapomina. Za wszelką cenę należy<br>przeciwdziałać zjawisku dziedziczenia biedy.<br>Nr zadania<br>13.<br>Maks. liczba pkt<br>3<br>Wypełnia<br>egzaminator! Uzyskana liczba pkt<br>Poziom rozszerzony<br>8</p>","solutions":[]}